Jolanta Budzowska

radca prawny

Partner w kancelarii Budzowska Fiutowski i Partnerzy. Radcowie Prawni (BFP) z siedzibą w Krakowie. Specjalizuje się w reprezentacji osób poszkodowanych w cywilnych procesach sądowych w sprawach związanych ze szkodą na osobie, w tym w szczególności z tytułu błędów medycznych oraz z tytułu naruszenia dóbr osobistych.
[Więcej >>>]

Okazuje się, że wokół konfliktu serologicznego, podejścia lekarzy do tematu czy i kiedy powinna być podana immunoglobulina anty-D – narosło wiele mitów. Najbardziej typowym  – nieprawdziwym! – twierdzeniem, które pada z ust wielu lekarzy jest: „w pierwszej ciąży nie ma co się martwić, nie ma potrzeby podawania immunoglobuliny”. Nic bardziej mylnego!

Takich wątpliwych etycznie zachowań wśród lekarzy prowadzących ciążę może być więcej, a efektem są poważne konsekwencje dla rodziców i dla dzieci, które rodzą się z ciąż „konfliktowych”. W myśl zasady: świadomy (i dbający o swoje interesy) pacjent  to bezpieczny pacjent, dowiedz się więcej. Pomogę Ci znaleźć odpowiedzi na niektóre pytania związane z niezgodnością serologiczną i konfliktem serologicznym.

Mit 1.

Jak kobieta jest Rh ujemna a mężczyzna Rh dodatni to już jest konflikt – MIT!

To jest to tylko niezgodność serologiczna, czyli zestawienie konfliktowe – sprzyja wystąpieniu konfliktu, do którego jednak nie musi dojść.

Fakt 1.

Jak krwinki płodu -„obcego materiału” dostaną się do krwioobiegu matki, to nie zawsze wywołują immunizację.

FAKT: nie zawsze jest ich taka ilość, żeby wywołać immunizację.

Fakt 2.

Do immunizacji może dojść nawet przed pierwszą ciążą.

FAKT: tak, na przykład w wyniku przetoczenia niezgodnej krwi.

Mit 2.

Do powikłań związanych z produkcją przez organizm matki przeciwciał, może dojść tylko w drugiej i następnej ciąży – MIT!

Najcięższe powikłania dla płodu mają miejsce w drugiej i następnej ciąży konfliktowej. Może się to jednak zdarzyć, choć bardzo rzadko, także w pierwszej.

W pierwszej ciąży przeciwciała pojawiają się na takim etapie, że najczęściej jest już zbyt późno, żeby w tej ciąży doszło do powikłań groźnych dla dziecka.

Już jednak w następnej ciąży matka, po ponownym zetknięciu z obcym antygenem, niemal od razu uruchamia mechanizm „pamięci immunologicznej”. Zaczyna wtedy produkować przeciwciała, które od początku ciąży, ale najintensywniej w drugiej połowie ciąży, kiedy łożysko już jest dojrzałe – przechodzą do krwioobiegu płodu. Mogę wówczas wywołać chorobę hemolityczną u płodu.

Mit 3.

Immunoglobulina anty-D, która jest podawana między 28 a 30 tygodniu ciąży (profilaktyka śródciążowa), żeby zapobiec immunizacji jest szczepionką – MIT!

Immunoglobulina anty-D nie jest szczepionką. Nie wywołuje reakcji immunologicznej u matki, ponieważ są to gotowe przeciwciała. Można ją nazwać czymś na kształt broni wczesnego reagowania. Jej celem jest związanie i zneutralizowanie krwinek płodu, które przedostały się do krwioobiegu matki. Mają za zadanie zrobić to zanim wychwyci je układ immunologiczny matki i zanim zacznie je zwalczać przez produkcję przeciwciał.

Fakt 3.

Jeśli minął okres do podania immunoglobuliny anty-D (30 tydzień ciąży), a nie została ona podana, to i tak można ją podać.

FAKT!

W takim przypadku należy jak najszybciej podać immunoglobulinę.  Refundacja obowiązuje jednak tylko w okresie pomiędzy 28 a 30 tygodniem ciąży, więc pacjentka będzie musiała zapłacić za lek. Teoretyczie nie ma granicy, do której można przyjąć preparat, jednak ryzyko immunizacji w III trymestrze jest podwyższone. Dlatego należy to zrobić jak najszybciej, bo w każdej chwili może nastąpić immunizacja.

Fakt 4.

Profilaktyka śródciążowa nie zwalnia z profilaktyki pociążowej.

FAKT!

Po porodzie profilaktykę należy powtórzyć, chyba, że kobieta Rh – urodziła dziecko Rh – wtedy nie ma potrzeby podawania immunoglobuliny.

Czas zalecany to do 72h od przewidywanego czasu przecieku płodowo matczynego, czyli – w założeniu –  od poronienia lub porodu.

72 godziny to jednak nie jest bezwzględny warunek. Jeżeli z jakiegoś powodu nie zastosowano profilaktyki, to mimo że minęło 72h należy podać immunoglobulinę w najszybszym możliwym czasie. Niestety jednak w takim przypadku skuteczność profilaktyki może być mniejsza.

***

Jeśli w twojej ciąży doszło do powikłań na tle konfliktu serologicznego i masz wątpliwości czy twoja aktualna lub wcześniejsze ciąże były prowadzone prawidłowo – skontaktuj się ze mną.

Jeśli za chorobę hemolityczną twojego dziecka albo ogromne ryzyko związane z planowaniem kolejnej ciąży odpowiada niedouczony lekarz – twojemu dziecku, twojemu partnerowi i tobie może należeć się zadośćuczynienie za błąd ginekologa.

Immunoglobulina - fakty i mity

Immunoglobulina – fakty i mity

Czytaj więcej:

„Konflikt serologiczny – odszkodowanie dla dziecka”

„Immunoglobulina anty – D dla matki Rh (-)”

„220.000 zł. w drodze ugody za niepodanie immunoglobuliny”

 

W tytułowym pytaniu nie chodzi o wykonanie cięcia cesarskiego planowanego, choć i tu termin wybiera się starannie. Chodzi o sytuację, kiedy położnik w trakcie porodu drogami natury decyduje, że należy jednak wykonać cięcie cesarskie. Najczęstszą przyczyną są oczywiście zakłócenia tętna dziecka i zagrożenie jego zdrowia i życia. 

Ile czasu minęło od decyzji do wydobycia dziecka? Czy można było działać szybciej? To jest zwykle podstawowe pytanie i oś sporu w sprawach o niedotlenienie podczas porodu.

Jeśli:

  • w ogóle nie podjęto decyzji o cięciu cesarskim mimo wskazań lub
  • zbyt późno wykonano cięcie cesarskie

i doszło do śmierci lub niedotlenienia okołoporodowego – odpowiada za to szpital, w którym odbywał się poród.

Zbyt późno wykonane cięcie cesarskie to może być wina:

  • położnej, która prowadziła poród fizjologiczny i nie dostrzegła lub zlekceważyła zagrożenie, i nie powiadomiła lekarza,
  • ginekologa-położnika, który nie zareagował na czas (np. nie przyszedł, wzywany przez położną), nie dostrzegł lub zlekceważył zagrożenie,
  • wina organizacyjna szpitala.

Wykonanie cięcia cesarskiego

Zbyt późno wykonane cięcie – czyli o ile za późno?

Niestety w Polsce nie ma żadnych „twardych” ram czasowych ani wytycznych, które w minutach podawałyby czas jaki ma położnik na przeprowadzenie operacji cesarskiego cięcia.

Polskie Towarzystwo Ginekologów i Położników (PTGP) przyjmuje podział na 4 grupy wskazań do cięcia cesarskiego w zależności od stopnia ich pilności. Te, w których szczególnie liczy się szybkość działania, to wskazania naglące i wskazania nagłe.

Wykonanie cięcia cesarskiego – wskazania naglące

Zaburzenia potencjalnie zagrażające życiu i zdrowiu matki oraz płodu występują i powtarzają się w krótkich odstępach czasu. Bezpośrednie zagrożenie życia matki lub płodu może nastąpić w każdej chwili. Pacjentka powinna być operowana jak najszybciej.

Dawnej uważało się, że w takich sytuacjach operacja cesarskiego cięcia powinna być po uzyskaniu wyników badań laboratoryjnych. W dzisiejszych czasach wyniki badań wykonanych „na cito” można uzyskać już w kilka – kilkanaście minut. Przy wskazaniach naglących należy pobrać krew na badania laboratoryjne, przygotowywać operacją, a na wyniki badań oczekiwać w jej trakcie.

Wskazania nagłe (natychmiastowe) do cięcia cesarskiego

Operacja jest jeszcze bardziej pilna, bo zaburzenia płodowe lub matczyne występują w sposób ciągły i bezpośrednio zagrażają życiu i zdrowiu matki lub płodu. Cięcie powinno być wykonane natychmiast, bez oczekiwania na wyniki badań laboratoryjnych, a nawet bez oznaczenia grupy krwi. Krew do badań laboratoryjnych należy pobrać w trakcie trwania operacji.

Przykłady:

Przy cięciu cesarskim ze wskazań nagłych preferowane jest znieczulenie ogólne (jako szybsze i łatwiejsze do wykonania).

Wykonanie cięcia cesarskiego „natychmiastowo”

Co to znaczy, że operacja ma być wykonana natychmiastowo? Według słownika j.polskiego to znaczy: „w tej samej chwili, bezpośrednio po czymś”, i za bardzo nas nie przybliża do tego, ile to minut. Starsi położnicy mówią o cięciu natychmiastowym, że to cesarka „na jodynę”.

Standardy anestezjologiczne są nieco bardziej konkretne niż wytyczne PTGP:

„zabieg w trybie natychmiastowym – zabieg wykonywany natychmiast od podjęcia przez operatora decyzji o interwencji, u pacjenta w stanie bezpośredniego zagrożenia życia, groźby utraty kończyny czy narządu lub ich funkcji; stabilizacja stanu pacjenta prowadzona jest równoczasowo z zabiegiem”

Niestety w Polsce ani prawo, ani literatura medyczna nie dostarcza jednoznacznych wskazówek, jak przekłada się znaczenie słów „natychmiastowo, bezzwłocznie” na minuty. Na czas, w jakim albo uratuje się dziecko (a czasem i matkę), albo nie.

W realiach mniejszych szpitali granice czasowe wyznacza najczęściej szybkość skompletowania zespołu. Zespół operacyjny to: lekarze ginekolodzy-położnicy, anestezjolog, pielęgniarka anestezjologiczna, pielęgniarki operacyjne: instrumentująca i pomagająca.

Od rozpoczęcia operacji do wydobycia dziecka mija najczęściej około 5 minut. Cała operacja trwa oczywiście dłużej.

Spotkałam się już jednak z przypadkami i opiniami biegłych, z których wynikało, że w ekstremalnej sytuacji wystarczy jedna doświadczona pielęgniarka operacyjna oraz zespół anestezjologiczny oraz jeden ginekolog – położnik, a nawet chirurg! To są jednak zdecydowanie wyjątki, określane czasem przez medyków jako sytuacje rodem z medycyny wojennej.

Błędy organizacyjne a wykonanie cięcia cesarskiego

Za opóźnienie w wykonaniu cesarskiego cięcia w przypadku wskazań natychmiastowych nie zawsze odpowiada zbyt późne rozpoznanie przez położnika zagrożenia życia dziecka lub matki.

Duże znaczenie mają też błędy organizacyjne:

  • strata czasu na pozyskiwanie pisemnej zgody na cc od rodzącej;
  • zbyt wolne przygotowywanie pacjentki do operacji
  • nieprzygotowana sala operacyjna lub brak wolnej sali
  • brak zespołu operacyjnego lub zbyt wolne jego zebranie się, na przykład oczekiwanie na drugiego operatora, anestezjologa lub pielęgniarkę operacyjną
  • za wolne wykonanie znieczulenia, źle dobrany rodzaj znieczulenia
  • za duże odległości między pomieszczeniami oddziału – strata czasu na transport pacjentki.

PAMIETAJ!

Błędy organizacyjne nie usprawiedliwiają szpitala. W takim samym stopniu obciążają szpital, jak zbyt późne rozpoznanie zagrożenia przez lekarza lub zwlekanie z decyzją o cięciu cesarskim.

Jeśli

  • w ogóle nie podjęto decyzji o cięciu cesarskim mimo wskazań lub
  • zbyt późno wykonano cięcie cesarskie

i doszło do śmierci lub niedotlenienia okołoporodowego – odpowiada za to szpital, w którym odbywał się poród.

Aby ocenić czy rzeczywiście popełniono błąd w trakcie porodu niezbędna jest analiza pełnej dokumentacji medycznej z porodu. Jeśli masz wątpliwości – skontaktuj się ze mną.

Milioner. Szczęściarz. Posiadacz miliona złotych. Taki, co się wzbogacił. Takie są pierwsze skojarzenia ze słowem „milion”.

Ale chyba nie chodzi o dziecko, któremu sąd przyznał milion złotych zadośćuczynienia za krzywdę? Nie chodzi o dziecko, które jest czterokończynowo porażone przez błędne decyzje podjęte podczas jego porodu? Nie raz, nie dwa, słyszałam od rodziców, że nie tyle wzięliby, ale dali każde pieniądze, byle tylko ich dziecko było zdrowe. 

Niestety jednak zdarza się, że pełnomocnicy szpitali używają właśnie takich argumentów w sądzie. „Zadośćuczynienie na poziomie miliona złotych jest zbyt wysokie. Taka kwota prowadzi do wzbogacenia się poszkodowanego przez błąd medyczny.” 

A gdzie w takim razie leży granica między odpowiednim zadośćuczynieniem a zadośćuczynieniem, które byłoby źródłem nieuzasadnionego „wzbogacenia” się poszkodowanego pacjenta? 

Najwyższe zadośćuczynienie w Polsce – analiza wyroków

Do poruszenia kwestii wysokości zadośćuczynienia skłonił mnie fragment doręczonego kilka dni temu uzasadnienia, w którym sąd pokusił się o analizę wyroków z ostatnich lat. Właśnie w aspekcie wysokości zadośćuczynienia. Sędzia wziął pod uwagę przypadki o podobnych stanach faktycznych.  Konkretnie chodzi o  sytuacje, gdzie poszkodowani doznali ogromnej krzywdy, związanej z nieodwracalną utratą podstawowych funkcji życiowych i społecznych.

Są całkowicie niesamodzielni, do końca życia zdani na opiekę ze strony osób trzecich, z rokowaniami nie dającymi szans na poprawę stanu zdrowia. Krzywda, jakiej doznali, jest jedną z największych możliwych do wyobrażenia. 

Z uzasadnienia Sądu

Otóż już w wyroku z dnia 25 września 2014 r. (sygn. akt I ACa 361/14), a zatem przeszło 6 lat temu, Sąd Apelacyjny w Lublinie przyznał kwotę 1.250.000,00 zł zadośćuczynienia 8 letniej w chwili wypadku dziewczynce. 

W wyroku z dnia 11 grudnia 2018 r. Sąd Apelacyjny w Łodzi w sprawie sygn. akt I ACa 174/18 za adekwatną kwotę tytułem zadośćuczynienia dla 2,5 letniej dziewczynki, poszkodowanej w wypadku komunikacyjnym, uznał kwotę 1.300.000,00 zł. 

W ostatnim okresie w wyroku z dnia 26 lutego 2020 r. Sąd Apelacyjny w Krakowie w sprawie sygn. akt I ACa 144/19 uznał za adekwatną kwotę zadośćuczynienia 1.100.000,00 zł dla 26 letniego mężczyzny. 

Kwoty na poziomie 1.000.000,00 zł tytułem zadośćuczynienia były uznawane za adekwatne również w innych orzeczeniach Sądów Apelacyjnych: 

  • w wyroku Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z dnia 9 lipca 2013 r. (sygn. akt V ACa 236/13), 
  • w wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 5 września 2018 r. (sygn. akt V ACa 617/17 – w przypadku dorosłej kobiety, która uległa wypadkowi w 1999 r.), 
  • w wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 4 lipca 2014 r. (sygn. akt VI ACa 1608/13 – 11 miesięczna dziewczynka, która doznała wypadku w 2011 r.), 
  • w wyroku Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 12 lipca 2017 r. (sygn. akt I ACa 179/17), 
  • czy wreszcie w wyroku Sądu Apelacyjnego w Szczecinie z dnia 10 lutego 2020 r. (sygn. akt I ACa 637/19).

W orzeczeniu, którego dotyczy doręczone mi właście uzasadnienie, sąd przyjął, że odpowiednim zadośćuczynieniem dla dorosłego mężczyzny w stanie wegetatywnym będzie kwota 1.200.000 zł. Domagaliśmy się 1.500.000, 00 zł.  

Zadośćuczynienie za błąd przy porodzie – 2022 r.

Do tych wyroków mogę „dorzucić” kilka innych, tzw. moich spraw, które zakończyły się prawomocnymi rozstrzygnięciami w 2022 roku.

Kwotę 1.030.000,00 zł. Sąd Okręgowy w Gorzowie Wlk. uznał za odpowiednią w przypadku młodej kobiety. Po nieprawidłowo prowadzonym porodzie zdiagnozowano u niej mózgowe porażenie dziecięce (MPD) pod postacią ciężkiego niedowładu czterokończynowego. Poszkodowana zmarła w trakcie procesu.

Od swoich narodzin nie stała, nie chodziła, nie siedziała samodzielnie. Nie mówiła, nie widziała i nie słyszała. Miała problemy z połykaniem. Od piątego miesiąca życia była karmiona wyłącznie przez sondę żołądkową (PEG). Nie było możliwości nawiązania z nią jakiegokolwiek kontaktu. Jej stan zdrowia powodował całkowitą niezdolność do samodzielnej egzystencji i konieczność całodobowego nadzoru, opieki i pomocy ze strony innych osób przez kilkanaście lat.

Błąd przy porodzie - zadośćuczynienie

Błąd przy porodzie – zadośćuczynienie

Z kolei Sąd Apelacyjny w Warszawie przyjął, że kwota 1050.000 zł. to odpowiednie zadośćuczynienie dla dziewczynki, która wskutek błędów personelu medycznego popełnionych podczas jej porodu doznała znaczącego uszczerbku na zdrowiu.

Zdiagnozowano u niej mózgowe porażenie dziecięce – postać pozapiramidową. Od urodzenia jest osobą o znacznym stopniu niepełnosprawności. Nie jest w stanie samodzielnie wykonywać podstawowych czynności życiowych. Nie chodzi, nie przyjmuje samodzielnie pokarmów, nie mówi, wymaga stałej pomocy osób trzecich. Obserwowane są u niej zaburzenia napadowe.

Dziewczynka w związku ze swoją dysfunkcją pozostaje pod opieką szeregu lekarzy specjalistów. Proces jej usprawniania to ciągła, codzienna praca rodziców i rehabilitantów. Jej niepełnosprawność ma charakter trwały. Nie ma realnych perspektyw poprawy jej stanu zdrowia. Nieprawidłowe przeprowadzenie porodu spowodowało, że dziecko zostało pozbawiona perspektyw życiowych – możliwości prawidłowego rozwoju fizycznego, psychicznego i emocjonalnego.

Poziom kwot zadośćuczynień na przestrzeni czasu

Jak widać kwoty zadośćuczynienia na przestrzeni ostatnich 10 lat pozostają na tym samym poziomie: 1.000.000 zł. – 1.300.000 zł. A przecież w okresie kilku ostatnich lat wartość złotówki znacząco zmalała, poprzez wzrost cen i kosztów życia.

Doszło do istotnej utraty wartości pieniądza. W 2013 r. koszty życia były niższe. Zasądzane zadośćuczynienia miały większą wartość. Obecnie jest odwrotnie: koszty życia rosną, a rzeczywista wartość zadośćuczynienia maleje.

Milion złotych z 2013 r. dziś ma realną wartość jedynie 744,119,33 zł (siła nabywcza). Według popularnych kalkulatorów inflacyjnych, aby poszkodowane dziecko realnie uzyskało w 2023 r. rekompensatę na poziomie miliona złotych z 2013 r., musiałoby mieć przyznane w wyroku 1.343.870,47 zł, bo  dopiero ta kwota ma obecnie taką samą siłą nabywczą jak milion w roku 2013.

Rolą zadośćuczynienia jest rekompensowanie krzywdy

Od osoby odpowiedzialnej za szkodę poszkodowany winien otrzymać sumę pieniężną na tyle w danych okolicznościach odpowiednią, by mógł za jej pomocą zatrzeć lub złagodzić poczucie krzywdy i odzyskać równowagę psychiczną. Pamiętajmy też, że zadośćuczynienie ma charakter jednorazowy. Powinno zatem uwzględniać w sposób całościowy wszystkie cierpienia fizyczne i psychiczne, zarówno już doznane, jak i te, które mogą powstać w przyszłości.

Te tezy, od lat obecne w orzecznictwie sądów polskich, są nadal aktualne. Tyle, że zasądzane kwoty w coraz mniejszym stopniu realnie wynagradzają krzywdę dzieci poszkodowanych podczas porodu.

 

Trwa dyskusja na temat nowych rozwiązań, które mają poprawić sytuację pacjentów poszkodowanych na skutek błędów medycznych. Chodzi o projekt ustawy o jakości w opiece zdrowotnej i bezpieczeństwie pacjenta. W mojej ocenie kierunek jest słuszny, ale nad szczegółami trzeba by jeszcze popracować. Tabela, wg której należy ustalać wysokość świadczenia kompensacyjnego, jest bardzo uproszczona.

Świadczenie kompensacyjne – ile, za co?

Finalne kwoty mogą się okazać zwyczajnie niesprawiedliwe, kiedy przeprowadzi się symulację i porówna sytuację poszkodowanych pacjentów, których szkoda na zdrowiu jest różna, a mają otrzymać zbliżone kwoty.

Czy 20-letnia matka, u której na skutek zawinionych błędów w postępowaniu okołoporodowym przeprowadzono usunięcie macicy, rzeczywiście powinna otrzymać świadczenie kompensacyjne w takiej samej kwocie – 40 tys. zł. – co 60-letnia kobieta, u której także konieczna okazała się amputacja macicy?

Czy uzasadnione jest, że rekompensata za utratę możliwości posiadania dzieci wyniesie dla kobiety w wieku 39 lat – 25 tys. zł., a w wieku 40 lat – 8 tys. zł., dodatkowo niezależnie od tego, czy mają już dzieci?

Czy za doprowadzenie pacjenta do stanu wegetatywnego powinno być przyznane świadczenie tylko o 15 tys. zł. wyższe, niż za utratę wzroku w obu oczach, i to niezależnie od wieku poszkodowanego pacjenta?

Takie kwoty wynikają z projektu rozporządzenia Ministra Zdrowia w sprawie zakresu i warunków ustalania świadczenia kompensacyjnego (…).

Świadczenie kompensacyjne – martwe urodzenie

Pytań i wątpliwości jest więcej, ale mam jeden przykład dobrego rozwiązania. Jeśli projekt wejdzie w życie, to ułatwi uzyskanie rekompensaty i oszczędzi bólu przechodzenia przez procedury sądowe tym rodzicom, którzy doświadczyli tragedii martwego urodzenia.

Chodzi o sytuację, gdy do śmierci dziecka doszło wewnątrzmacicznie, bezpośrednio przed porodem albo w jego trakcie, w wyniku błędu medycznego.

Czy płód jest pacjentem?

Na początek trzeba sobie zadać pytanie: czy płód jest pacjentem?

Tak, płód jest pacjentem. Pacjentem jest każdy korzystający ze świadczeń udzielanych przez podmiot medyczny. Co prawda, na wizyty u ginekologa chodzi kobieta będąca w ciąży i to na jej nazwisko zakładana jest dokumentacja medyczna. Podobnie sytuacja wygląda podczas porodu. Nie ulega jednak wątpliwości, że także płód korzysta ze świadczeń medycznych udzielanych przez personel medyczny w okresie prenatalnym czy podczas porodu. Niektóre badania, takie jak KTG czy USG w ciąży są przecież jednoznacznie ukierunkowane także na ocenę stanu płodu.

Jeśli zatem doszło do śmierci płodu, której można było uniknąć postępując zgodnie z aktualną wiedzą medyczną, to zgodnie z projektowanymi przepisami, jego krewnym (a konkretnie rodzicom) przysługiwać ma świadczenie kompensacyjne.

Świadczenie kompensacyjne w przypadku martwego urodzenia

Z projektu rozporządzenia i tabeli, która określa kwoty należne bliskim zmarłego pacjenta wynika, że jeśli zmarłe dziecko miało mniej niż 18 lat (czyli dotyczy to także dziecka martwo urodzonego), to każdy z jego rodziców otrzyma świadczenie kompensacyjne w kwocie 100 tys. zł.

Martwe urodzenie

„Urodzenie martwe” oznacza całkowite wydalenie lub wydobycie z ustroju matki płodu, o ile nastąpiło po upływie 22. tygodnia ciąży, który po takim wydaleniu lub wydobyciu nie oddycha ani nie wykazuje żadnego innego znaku życia, jak czynność́ serca, tętnienie pępowiny lub wyraźne skurcze mięśni zależnych od woli.

Zadośćuczynienie za śmierć dziecka – kwoty w wyrokach

Muszę przyznać, że w tym akurat przypadku proponowane kwoty świadczenia kompensacyjnego pozostają w uzasadnionej proporcji do tych, jakie aktualnie są zasądzane w wyrokach sądowych. Musimy pamiętać, że „ceną” za łatwiejszą i szybszą ścieżkę uzyskania rekompensaty jest niższe świadczenie, niż to do wygrania w sądzie.

Dziś po przeprowadzonym procesie sądowym można uzyskać kwoty rzędu 150 tys. zł. dla każdego z rodziców, choć oczywiście są też sprawy, gdzie wymiar krzywdy osób bliskich i okoliczności sprawy powodują, że zadośćuczynienie sięga nawet 250 tys. zł. dla rodzica. Możesz o nich przeczytać m.in.tutaj:

Czy wysokie zadośćuczynienie za śmierć dziecka ukoi ból rodziców?

Śmierć dziecka podczas porodu

Lepiej mieć wybór

Jeśli więc projektowane przepisy wejdą w życie, to poszkodowani pacjenci i bliscy zmarłych pacjentów będą mieli wybór. Mogą skorzystać z uproszczonej i szybkiej ścieżki uzyskania ryczałtowego, ale dość niskiego odszkodowania i złożyć wniosek do Rzecznika Praw Pacjenta o wypłatę świadczenia kompensacyjnego. Mogą też zdecydować się na drogę sądową walcząc o pełną rekompensatę: zadośćuczynienie, odszkodowanie i przede wszystkim rentę, której Rzecznik przyznawać nie będzie.

W każdym przypadku warto będzie skonsultować podejmowane działania z prawnikiem, który przedstawi „za” i „przeciw” każdego z tych rozwiązań. A tymczasem czekamy na wynik procesu legislacyjnego, bo nad projektem ustawy wciąż trwają prace.

Chciałam napisać tradycyjny końcowo-roczny wpis na blog podsumowujący miniony rok. I miałam zamiar to zrobić oczywiście przed Świętami. Najlepiej zanim zabiorę się do przygotowywania kolacji wigilijnej dla 11 osób… Ale jak to w życiu, z wpisem nie zdążyłam. Potrawy w większości przygotowałam… Po czym jak rasowy pracoholik, który choruje tylko w czasie weekendów i urlopów, bo wtedy organizm odpuszcza, koncertowo rozłożyłam się na grypopodobnego wirusa, potwierdzonego zresztą testem. Artykuł przed Świętami się nie pojawił na blogu, kolacja odwołana, pudełka z jedzeniem rozwiezione po rodzinie, ja w łóżku:) 

Ma to swoje dobre strony. Jedną z nich jest to, że tym razem nie będę się rozpisywać, bo nie mam siły. Zatem, proszę: 2022 rok w punktach, czyli z czego jestem szczególnie dumna.

  1. Sprawy o błąd porodowy – renta dla dziecka

Sądy coraz częściej rozumieją, że potrzeby dziecka nie mogą czekać na NFZ. A od rodziców nie można wymagać drobiazgowego udowadniania, że nie są wielbłądami. To znaczy – na przykład – dlaczego nie skorzystali z rehabilitacji 2 razy w tygodniu po 0,5 h z przypadkowym rehabilitantem w miejscowości oddalonej o 40 km od ich miejsca zamieszkania. Wygrana sprawa o błąd przy porodzie to – oprócz oczywiście zadośćuczynienia i odszkodowania – renta na zwiększone potrzeby małego, poszkodowanego pacjenta. Na ogół nie mniej niż 6-8 tys. zł., a bywa, że i ponad 20 tys. zł. miesięcznie. Jeden problem z głowy (rodziców).

  1. Problem środków pozyskiwanych za pośrednictwem fundacji

Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 28 kwietnia 2022 roku (sygn. II CSKP 1301/22) – wydanym po złożonej przez nas skardze kasacyjnej – potwierdził, że dobrowolne świadczenia osób trzecich na rzecz poszkodowanego nie powinny pomniejszać odszkodowania należnego od sprawcy.

Następnie Sąd Apelacyjny w tej sprawie przesądził, że szpitale i ich ubezpieczyciele mają obowiązek zapłacić poszkodowanym pacjentom rentę i odszkodowanie także wtedy, kiedy część wydatków została wcześniej pokryta ze środków pozyskiwanych przez fundacje. Bardzo się cieszę z tych wyroków, bo potwierdzają one tzw. linię orzeczniczą, o którą moja kancelaria walczy od lat w prowadzonych procesach.

  1. Fundacja Między Niebem a Ziemią

    Fundacja Między Niebem a Ziemią

  2. Sprawy o błąd porodowy – wątek karny

W mijającym roku głośno było o tym, że lekarze i położone chcieliby nie podlegać odpowiedzialności karnej. Jedno jest jednak pewne. Śmierć dziecka podczas porodu to sytuacja najpoważniejsza z poważnych. W praktyce nie jest możliwe udowodnienie błędu przy porodzie bez szybkiego działania. Minimum to zabezpieczenia dowodu z dokumentacji medycznej, z zapisów KTG i badanie histopatologiczne łożyska.

Do takich dowodów należy także niestety sekcja zwłok, i to sądowo-lekarska. W 2022 r. uczestniczyłam jako pełnomocnik pokrzywdzonych rodziców w kilku takich sekcjach i chciałabym, żeby nie musiało się to już nigdy powtórzyć.

  1. Sprawy o błąd porodowy – wyroki skazujące

Jak już jesteśmy przy sprawach karnych związanych z błędami okołoporodowymi, to w roku 2022 r. zakończyło się kilka procesów, w których zapadły surowe wyroki skazujące lekarzy. Działaliśmy w tych sprawach jako pełnomocnicy pokrzywdzonych – oskarżycieli posiłkowych.

Jeden z procesów dotyczył zachowania lekarza podczas porodu, który powinien był zostać zakończony w trybie pilnym drogą cesarskiego cięcia. Lekarz popełnił szereg kardynalnych błędów. W konsekwencji córka klientów urodziła się w ciężkiej zamartwicy i po 3 dniach od porodu zmarła. Sąd uznał bezsprzeczną winę oskarżonego lekarza. Wymierzył mu karę 1 roku pozbawienia wolności, warunkowo umarzając jej wykonanie na okres próby. Orzekł też grzywnę i zakaz wykonywania zawodu lekarza na okres 5 lat.

To rozstrzygnięcie jest jednym z najsurowszych. Zwykle sądy nie są skore do orzekania bezwzględnej kary pozbawienia wolności dla lekarza. Także ograniczanie prawa wykonywania zawodu na długi okres jest raczej rzadkością.

  1. Powikłanie w ciąży, poronienie

Miało być krótko, więc nie będę wymieniać dalej wiodących spraw prowadzonych przez kancelarię, istotnych zagadnień, które znalazły swoje rozstrzygnięcie, czy ważnych wyroków w sprawach dotyczących prowadzenia ciąży i porodu.

Wspomnę tylko jeszcze o jednej, szczególnie ważnej dla mnie sprawie.

Debata publiczna wokół tragicznych okoliczności śmierci pani Izabeli z Pszczyny spowodowała, że i pacjentki, i co ważne – lekarze i położne, stali się bardziej wyczuleni na ryzyko dla zdrowia i życia pacjentki w ciąży powikłanej, w tym bezwodziem, jak w przypadku pani Izabeli. Mam nadzieję, że to uratowało życie wielu kobietom.

I to jest dla mnie najcenniejsza wygrana.

 

***

Czytelników zainteresowanych innymi wpisami z moich blogów na poruszone wyżej tematy zapraszam do wybranych artykułów:

– na temat renty:

Zasiłek opiekuńczy, świadczenie pielęgnacyjne czy renta na opiekę za błąd medyczny?

Renta dla dziecka poszkodowanego podczas porodu

Spokojny sen pacjenta (i lekarza) – co z odszkodowaniem?

– na temat środków pozyskiwanych przez fundacje:

Mądry sąd, sprawiedliwy wyrok

Odszkodowanie za błąd przy porodzie – same dobre wieści

– na temat spraw karnych:

Zielone wody płodowe

Sekcja zwłok dziecka

Błąd okołoporodowy – mediacje karne

Nawiązka za błąd lekarski a odszkodowanie

– sprawa pani Izabeli z Pszczyny:

Koniec roku pełen nadziei?

Sprawa pani Izabeli z Pszczyny w Parlamencie Europejskim