Lekarz skazany za śmierć dziecka

Jolanta Budzowska        28 kwietnia 2018        4 komentarze

W ubiegłym tygodniu zapadł wyrok karny w sprawie lekarza oskarżonego o nieumyślne spowodowanie śmierci noworodka w przebiegu porodu. Jakiś czas temu pisałam o tej sprawie w poście „Brak decyzji o cięciu cesarskim.”

Lekarz oskarżony był o to, że jako starszy lekarz dyżurny na oddziale ginekologiczno-położniczym szpitala wojewódzkiego:

  • przez podjęcie decyzji o porodzie siłami natury przy stwierdzeniu miednicowego, podłużnego (pośladkowego) położenia płodu oraz
  • przez dokonanie błędnej oceny masy ciała płodu nieznajdującej potwierdzenia w przeprowadzonych wynikach badań oraz
  • przez nieuzasadnione odstąpienie od rozwiązania ciąży przez cesarskie cięcie,

nieumyślnie spowodował śmierć noworodka w przebiegu porodu, to jest o przestępstwo z art. 155 kk*.

Sąd**:

  • uznał oskarżonego lekarza za winnego popełnienia zarzucanego przestępstwa,
  • skazał lekarza na karę 3 miesięcy pozbawienia wolności,
  • warunkowo zawiesił wykonanie kary na okres 1 rok,
  • nałożył na lekarza obowiązek zapłaty nawiązki po 50 tys. zł. dla każdego z rodziców zmarłego noworodka (zgodnie z wnioskiem prokuratora oraz moim, jako pełnomocnika pokrzywdzonych rodziców),
  • nakazał lekarzowi zapłatę 15 tys. zł kosztów sądowych plus 18 tys. zł. kosztów zastępstwa procesowego – na rzecz pokrzywdzonych.

To była sprawa pełna emocji. Wyjątkowa nawet w bezmiarze nieszczęść, jakimi są wszystkie, bez wyjątku, prowadzone przez mnie sprawy związane z błędem medycznym.

Wiadomo, że błąd lekarski to nie jest przestępstwo, które lekarz chce popełnić. Nie można nawet zakładać, że czasem lekarz „w duchu” godzi się na to, że może dojść do czyjejś śmierci, jeśli podejmie ryzykowną decyzję.  Dlaczego miałby tak postępować?

Przecież przyrzekał: „Będę stosował zabiegi lecznicze wedle mych możności i rozeznania ku pożytkowi chorych, broniąc ich od uszczerbku i krzywdy.”**

Dlatego właśnie, jeśli już – w przypadku lekarzy – mówimy o odpowiedzialności za spowodowanie śmierci, to chodzi o przestępstwo nieumyślne. Czasem jednak, mimo to, że wiemy, że przecież „nikt nie chciał źle”, nie ma racjonalnego wytłumaczenia dla decyzji lekarza. Dlaczego na przykład w tym przypadku położnik – wbrew m.in. obiektywnym wynikom badania USG wykonanego na nowoczesnym aparacie, wbrew sugestii innych lekarzy – nie wybrał opcji bezpieczniejszej dla matki i dziecka?

Dlaczego zaryzykował życie dziecka i cierpienia matki podczas porodu dziecka, ważącego 4500 g, forsując poród drogami natury? To kluczowe pytania. Proces karny nie przyniósł odpowiedzi i przekonującego wytłumaczenia.

Wina lekarza w procesie karnym została udowodniona.

Proces cywilny przeciwko szpitalowi o zadośćuczynienie i odszkodowanie za śmierć osoby najbliższej jest w toku.

 

 

 

 

 

*art.155 Kodeksu Karnego: „Kto nieumyślnie powoduje śmierć człowieka, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.”

**Wyrok nie jest prawomocny, wszystkim stronom przysługuje prawo do złożenia apelacji.

*** Fragment Przysięgi Hipokratesa

{ 4 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

barbara Kwiecień 30, 2018 o 08:43

Zgadzam się ,jest to najczęściej nieumyślne spowodowanie śmierci czy uszczerbku na zdrowiu. Nie rozumiem jednego jako pracownik ochrony zdrowia ( czyli potencjalnie osoba ,której może się zdarzyć błąd medyczny) jak można nie mieć na tyle zwykłej przyzwoitości ,tym bardziej kiedy fakty przemawiają za błędem aby się przyznać.No cóż chyba jestem z innej bajki. Kawał dobrej roboty ,gratuluję.

Odpowiedz

Jolanta Budzowska Kwiecień 30, 2018 o 08:55

Trudno powiedzieć. Każdy ma prawo do obrony. Czasem, jak słucham zeznań oskarżonych lekarzy czy pielęgniarek, to widzę, że oni chyba wierzą w swoją wersję wydarzeń, którą sobie „wypracowali” na użytek procesu.

Co do postępowania karnego: generalną zasadą jest domniemanie niewinności. Nie mnie oceniać aspekt moralny, etyczny czy zwykłej ludzkiej przyzwoitości strategii „pójścia w zaparte”. Niestety, jedynie pokrzywdzeni wiedzą, ile ich w takiej sytuacji kosztuje przejście przez te wszystkie rozprawy i wysłuchiwanie zeznań personelu medycznego.

W sprawach, gdzie lekarz czy pielęgniarka nie kwestionują swojej winy, jest możliwość tzw. „dobrowolnego poddania się karze” – wówczas zapada wyrok skazujący, ale na warunkach uzgodnionych między oskarżonym, prokuratorem i oskarżycielami posiłkowymi (pokrzywdzonymi). Kilka razy już to przerabiam w praktyce i wg mnie jest to rozwiązanie najlepsze dla wszystkich, na czele z oskarżonym.

Odpowiedz

Justyna Maj 7, 2018 o 20:08

Mam nadzieję, że będzie coraz więcej osób mających odwagę pociągać lekarzy do odpowiedzialności. Ich buta i arogancja wynika z tego, że nie ponoszą odpowiedzialności za swoje decyzje.

Odpowiedz

Jolanta Budzowska Maj 7, 2018 o 22:44

Nie da się ukryć, że stawianie czoła lekarzom w postępowaniu karnym czy cywilnym wymaga od poszkodowanych pacjentów czy rodzin zmarłych pacjentów, jak w tym przypadku, dużo determinacji i kosztuje sporo emocji. Kiedy jednak zapada wyrok, pojawia się satysfakcja, że sprawiedliwości stało się zadość i przekonanie, że może dzięki takim działaniom zwyczajnie ocali się inne życie…

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: