Jolanta Budzowska

radca prawny

Partner w kancelarii Budzowska Fiutowski i Partnerzy. Radcowie Prawni (BFP) z siedzibą w Krakowie. Specjalizuje się w reprezentacji osób poszkodowanych w cywilnych procesach sądowych w sprawach związanych ze szkodą na osobie, w tym w szczególności z tytułu błędów medycznych oraz z tytułu naruszenia dóbr osobistych.
[Więcej >>>]

“Rekordowa” renta za błąd medyczny?

Jolanta Budzowska27 października 2020Komentarze (1)

Wczoraj w TV usłyszałam wypowiedź pewnej pani polityk, że nasze państwo otacza opieką dzieci z głębokimi niepełnosprawnościami, bo “przecież na przykład są fundacje, które pomagają”. Jakim ignorantem trzeba być, żeby się tak publicznie wypowiedzieć?

Relację o wyroku Sądu Okręgowego, który zapadł w ubiegłym tygodniu, powinnam zatytułować: „Rekordowe odszkodowanie i zadośćuczynienie dla dziecka poszkodowanego podczas porodu”, ale tak nie zrobię, bo nie o „rekord” w tym chodzi, a o zapewnienie przyszłości dziecku i uświadomienie sobie, jak bardzo państwo NIE pomaga. Tak długo, jak się da, czyli zwykle do prawomocnego wyroku, NIE pomagają także ubezpieczyciele szpitali i szpitale. I to nawet, jeśli wina personelu prowadzącego poród nie budzi większych wątpliwości.

Kolejny korzystny wyrok – błąd okołoporodowy

Owszem, sąd zasądził 1,2 mln zł. zadośćuczynienia z odsetkami za 7 lat. Tak, 7 lat trwał proces, a dotyczył chłopca, który w wyniku niedostatecznego nadzoru nad porodem oraz niewykonania cesarskiego cięcia urodził się w stanie ciężkiej zamartwicy. Dziś – mimo ogromnej determinacji rodziców, którzy walczą o jego zdrowie – jest głęboko niepełnosprawny, z mózgowym porażeniem dziecięcym.

Renta za błąd medyczny

Tzw. odszkodowanie za błąd porodowy – to w praktyce także zadośćuczynienie za krzywdę i miesięczna renta z tytułu zwiększonych potrzeb dziecka. Taka renta za błąd medyczny może być zwiększona, jeśli z czasem okaże się, że zasądzona kwota jest niewystarczająca.

Czy 1,2 mln zł. to dużo? Wydaje się, że tak, ale kwoty zasądzane w przypadku najbardziej tragicznych konsekwencji błędu przy porodzie nie rosną od lat. Nie powstrzymuje to pełnomocników szpitali przed argumentacją, że „to za dużo”. I jeszcze: „zadośćuczynienie nie może być źródłem wzbogacenia”. W tej sprawie zeznania rodziców jak na dłoni pokazały słabość systemu i to, jakie trzeba mieć środki, by walczyć o godne życie dziecka z niepełnosprawnością.

Ile kosztuje wychowanie niepełnosprawnego dziecka?

Do tej pory wydatki na leczenie i rehabilitację chłopca pochłonęły już kwotę niemal 1 mln. zł. Część rodzice pozyskali ze zbiórek na leczenie, część z fundacji. 1/3  pochodzi z renty tymczasowej, którą już w toku procesu uzyskaliśmy dla dziecka. Zwrot tych kwot do rąk rodziców Sąd również zasądził w formie renty za błąd medyczny. Piszę o tym dlatego, żeby pokazać, że 1,2 mln. zł. zadośćuczynienia, które ma być jednorazową rekompensatą za krzywdę, nie jest bynajmniej kwotą abstrakcyjną. A już z pewnością nie jest to kwota oderwana od aktualnych realiów ekonomicznych i społecznych. Zwłaszcza tych, które dotyczą osób ciężko niepełnosprawnych i ich rodzin.

Fundacje nie zastąpią państwa

Pomoc z fundacji to nie manna z nieba, a tym bardziej nie pomoc państwa dla osób niepełnosprawnych. Na zgromadzenie tych środków rodzice dzieci poszkodowanych przy porodzie ciężko pracują, wkładając w to ogrom sił i zaangażowania. A przy okazji godząc się na odarcie się z resztek prywatności. Zdjęcia i informacje o przebiegu choroby i leczenia dziecka, o czynionych przez niego postępach, o terapiach, w których uczestniczy, ich efektach, o codziennym życiu, w tym o gorszych i lepszych chwilach, są przecież nieodzownym elementem apeli o pomoc finansową. Smutna prawda jest też taka, że im dziecko starsze, tym trudniej pozyskać dla niego wsparcie ze zbiórek.

Renta za błąd medyczny

Podobnie jak pani polityk, o której wspomniałam na wstępie, zdają się myśleć sprawcy niepełnosprawności dzieci. Szpitale i ich ubezpieczyciele często próbują przekonać sąd, że skoro wydatki na rehabilitację, opiekę i leczenie zostały pokryte ze środków zgromadzonych przez rodziców za pośrednictwem fundacji, to oni już nie muszą tego zwracać. Mogą co najwyżej płacić rentę na przyszłość. Na szczęście, nic bardziej mylnego. Jest wiele argumentów przemawiających przeciwko takiemu poglądowi, ale z jednym trudno polemizować.

Przyjmijmy na chwilę, że poszkodowany, naglony przez czas i zmuszony do skorzystania z pomocy fundacji przed zakończeniem procesu, nie mógłby następnie dochodzić zwrotu wydatków pokrytych za pośrednictwem fundacji. Przecież wówczas jak najdalej idące przedłużanie postępowania sądowego promowałoby sprawcę błędu medycznego, bo w ten sposób oszczędzałby na wydatkach! Absurd.

Rekordy, rekordy

Kończąc, podsumujmy. Sąd Okręgowy zasądził na rzecz małoletniego powoda, poszkodowanego na skutek błędu medycznego kwoty:

  • 1,2 ml zł. tytułem zadośćuczynienia
  • 12,5 tys. zł. miesięcznej renty – Sąd uznał takie wydatki za konieczne na pokrycie zwiększonych potrzeb w zakresie leczenia i rehabilitacji niepełnosprawnego dziecka i to niezależnie od świadczeń na NFZ, z których oczywiście rodzice korzystają.

Czy to „rekordowa” renta za błąd medyczny i „rekordowe zadośćuczynienie” od szpitala? Pewno tak, bo o ile wiem, nadal nie zapadł w Polsce wyrok zasądzający wyższe kwoty, i to mimo upływu lat od 2014 r., kiedy już wtedy w jednej z prowadzonych przeze mnie spraw o błąd okołoporodowy zadośćuczynienie wyniosło 1,1 mln zł., a w 2018 roku 1,2 ml zł. Ten poziom maksymalnych zasądzeń utrzymuje się do dzisiaj. Nie o rekordy tu jednak chodzi. Chodzi o to, żeby w jak najwyższym stopniu zrekompensować dziecku wyrządzoną mu krzywdę. Tylko tyle możemy zrobić. Bez pomocy państwa, bo jej nie ma.

 

 

 

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: (12) 428 00 70e-mail: j.budzowska@bf.com.pl

O tym, że po październiku 2019 r., kiedy skład powiększony Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego orzekł, że więź rodzinna nie jest dobrem osobistym (sygn. akt I NSNZP 2/19), prawo do zadośćuczynienia dla osób bliskich poszkodowanego znów zaczęło być kwestionowane, pisałam w poście “3:1, czyli kolejna uchwała SN ws osób bliskich”. 

Wcześniej, w marcu 2018 r. skład powiększony Izby Cywilnej SN stwierdził w trzech jednobrzmiących uchwałach (III CZP 36/17, III CZP 60/17 oraz III CZP 69/17), że najbliżsi osób w ciężkim stanie mogą liczyć na zadośćuczynienie.

Tę rozbieżność w orzecznictwie na najwyższym szczeblu, bo Sądu Najwyższego, trzeba było jakoś rozwiązać.   Nie wierzyłam (tu moja wypowiedź dla red. Patryka Słowika z DGP) , że wspólnie zechcą orzec w tej sprawie dwie uwikłane w ten spór orzeczniczy Izby Sądu Najwyższego, bo nie jest tajemnicą, że Izba Cywilna to tzw. stara Izba SN, a Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych to Izba “nowa”, i chemii między nimi nie ma.

A jednak. Zdecydowanie dobry ruch wykonała Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego, prof. Małgorzata Manowska, kierując wniosek o rozstrzygnięcie doniosłej społecznie rozbieżności w wykładni art. 446 § 4 k.c. oraz art. 448 k.c. przez skład połączonych Izb Sądu Najwyższego w zakresie dotyczącym tego:

„czy w sytuacji, gdy wskutek czynu niedozwolonego doszło do ciężkiego uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia, którego konsekwencją jest niemożność nawiązania lub kontynuowania typowej więzi rodzinnej, osobom bliskim poszkodowanego przysługuje zadośćuczynienie pieniężne?”

W sprawach, gdzie rodzice dzieci w stanie wegetatywnym domagają się zadośćuczynienia z tytułu naruszenia ich własnych dóbr osobistych w postaci prawa do utrzymywania więzi rodzinnych z dzieckiem, i sądy, i strony, zapewne z ulgą przyjmą rozstrzygnięcie Sądu Najwyższego.

Nie oceniam wniosku Pierwszej Prezes w aspekcie pojawiających się zarzutów o wymuszenie – poprzez ten ruch –  legitymizacji tych Sędziów SN, którzy zostali powołani przez tzw. neoKRS. O dylematach związanych z zastrzeżeniami ustrojowymi świetnie napisał red. Patryk Słowik: “Stół niezgody w SN. Co jest ważniejsze: ustrojowe zastrzeżenia czy los tysięcy obywateli?”.

Ja wiem jedno: istniejąca dziś niepewność prawa działa na niekorzyść najsłabszych, czyli poszkodowanych pacjentów i ich rodzin.  Na zamieszaniu wprowadzonym Uchwałą Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego skorzystali jedynie ubezpieczyciele, którzy powołując się na nią, odmawiają wypłaty zadośćuczynienia.

Jestem głęboko przekonana, że prawo do życia rodzinnego zdecydowanie winno być ujmowane jako dobro osobiste. Nikt oczywiście nie gwarantuje nam prawa do szczęścia. I nie chodzi tu o ochronę przed wypadkiem losowym czy nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności. Chodzi o sytuację, kiedy krzywda w postaci ciężkiego stanu zdrowia osoby najbliższej i niemożności utrzymywania z nią więzi rodzinnych została wyrządzona z czyjejś winy.

Błąd okołoporodowy, którego ofiarą dziecko, powinien skutkować odpowiedzialnością sprawcy nie tylko wobec dziecka, ale i wobec jego bliskich. Najbliżsi cierpią w milczeniu. Sąd Najwyższy powinien przemówić w ich imieniu.

Jak zdecydują połączone Izby Sądu Najwyższego, dowiemy się 25 marca 2021 r. 

 

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: (12) 428 00 70e-mail: j.budzowska@bf.com.pl

Wideorozprawa, czyli pierwsze koty za płoty

Jolanta Budzowska01 października 20202 komentarze

Wygląda na to, że wideorozprawa, czyli rozprawa prowadzona online, zagości u nas na dłużej.

E-rozprawy są obecnie podstawową formą posiedzeń sądu. Mają być zarządzane w okresie obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii ogłoszonego z powodu COVID-19 oraz w ciągu roku od odwołania ostatniego z nich.

Wideorozprawa

A że odwołanie stanu epidemii raczej na razie nie wchodzi w grę, to lepiej zaprzyjaźnić się z komputerem i chwycić byka za rogi.

Poniżej kilka rad i spostrzeżeń po wideorozprawie, w której uczestniczyłam wczoraj. Uwaga: „moja” rozprawa online była prowadzona za pośrednictwem programu Microsoft Teams, ale różne sądy mają różną praktykę.

Pamiętaj także, że wideorozprawa czy nie, warto przed złożeniem zeznań przeczytać Poradnik dla świadka o tym, jak zachować się i zeznawać w sądzie, a także post: “Masz zeznawać w sądzie? 8 dobrych rad!”

Wideorozprawa

Wideorozprawa, rozprawa online – to rozprawa lub posiedzenie jawne przeprowadzane przy użyciu urządzeń technicznych umożliwiających przeprowadzenie ich na odległość z jednoczesnym bezpośrednim przekazem obrazu i dźwięku, z tym że osoby w nich uczestniczące nie muszą przebywać w budynku sądu.

Przygotowanie do wideorozprawy

1. Kiedy sąd zwraca się z prośbą/pytaniem o możliwość uczestnictwa w wideorozprawie, prosi o podanie maila, na który zostanie wysłany link do konferencji. Warto od razu podać bezpośredni numer telefonu do siebie, bo w czasie rozprawy online zdarzają się problemy techniczne, które najlepiej rozwiązać telefonicznie.

2. Po otrzymaniu linku warto sprawdzić – na jakiś czas przed rozpoczęciem rozprawy – czy link działa. Czasem trzeba zainstalować nowy program, a to trwa.

3. Trzeba upewnić się, że mamy naładowane baterie w komputerze i słuchawkach (jeśli ich używamy) plus ładowarki w zasięgu ręki. Czas wideorozprawy potrafi wyczerpać nie tylko człowieka, ale i rzeczy martwe.

4. Warto zapewnić sobie pełen komfort składania zeznań: zamknięte pomieszczenie, brak rozpraszającego hałasu (dziecko, pies, młot pneumatyczny u sąsiada).

W trakcie wideorozprawy

1. W kamerze widać uczestników spotkania, ale też mniejszy lub większy fragment otoczenia. Warto upewnić się, że w tle nie ma czegoś, czego byśmy nie chcieli pokazać, albo co nie licuje z powagą – nie szkodzi, że online – Sądu (i trwającej rozprawy). Na przykład: zdecydowanie nie polecam zainstalowania się na czas rozprawy w łazience:-)

2. Pamiętaj o dowodzie osobistym. Świadek musi go okazać Sądowi do kamery.

3. Świadek podczas składania zeznań powinien być sam. Sąd, jak i pełnomocnicy stron mogą to sprawdzić. Nie dotyczy to oczywiście sytuacji, kiedy świadkowie uczestniczą w rozprawie np. korzystając z komputera w kancelarii pełnomocnika i zeznają w jego obecności. Jeśli osoba trzecia chce uczestniczyć w wideorozprawie, może zwrócić się do Sądu o przesłanie osobnego linku. Wideorozprawy co do zasady pozostają przecież jawne.

4. Świadek, podobnie jak podczas tradycyjnej rozprawy, nie powinien bez zgody Sądu korzystać z notatek. To – wbrew pozorom – widać w kamerze.

5. Pełnomocnicy są w togach, ale świadkowie muszą pamiętać, że zasady savoir vivre odnośnie ubioru obowiązują także podczas zeznań przed komputerem w swoim domu. I czasem trzeba wstać… – na przykład składając przyrzeczenie. Warto więc mieć na sobie nie tylko np. białą koszulę, ale też inne niż te od pidżamy – spodnie:-) W trakcie wideorozprawy nie ma takiej możliwości, jaką dopuszczają niektórzy pracodawcy podczas służbowych spotkań online, czyli wyłączenia kamery. Świadek musi być widoczny dla uczestników rozprawy.

Kiedy przeprowadza się wideorozprawę?

Kiedy tak zarządzi sąd. Sąd powinien wydać takie zarządzenie, gdy rozprawa ma się odbyć w czasie stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii. Może jednak uznać, że przeprowadzenie rozprawy w tradycyjnej formie nie wywoła nadmiernego zagrożenia dla zdrowia osób w nim uczestniczących.

Inne

1. To, że rozprawa jest online, nie wyłącza opóźnienia i długiego czasu oczekiwania na swoją kolejkę złożenia zeznań. Plus: w międzyczasie– będąc generalnie „wyciszonym” przez sąd – można czuwać i jednocześnie  wykonywać inne czynności w domu.

2. Świadek, mimo, że zeznaje będąc poza siedzibą Sądu, najczęściej musi wziąć zwolnienie z pracy. Nadal przysługuje mu więc zwrot utraconych zarobków, o który należy złożyć wniosek na koniec zeznań.

3. Sąd – prowadząc wideorozprawę – sam przebywa w siedzibie sądu, w „realnej” sali rozpraw. Ma to wiele zalet, ale i istotne wady. Po pierwsze, nie prowadzi się rejestracji wideo zeznań świadka. Po drugie, zapis audio jest tylko taki, jak jest w stanie zarejestrować standardowa aparatura do nagrywania na sali rozpraw. Czyli jakość raczej uniemożliwiająca transkrypcję, bo dźwięk z komputera ulega rozproszeniu.

***

Jeśli chcesz poznać spostrzeżenia innych prawników, to mec. Leszek Bloch na swoim blogu opisał rozprawę online z wykorzystaniem Centralnej Platformy Wideokonferencyjnej Ministerstwa Sprawiedliwości. Z kolei mec. Agnieszka Swaczyna zrelacjonowała wideorozprawę w systemie Avaya Scopia.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: (12) 428 00 70e-mail: j.budzowska@bf.com.pl

Dwie matki. Dwie ciąże w okolicy 30 tygodnia. Wiele tygodni miłości i troski o dzieci. Prawidłowe zachowanie matek. I lekceważące podejście personelu medycznego. Dzieci zdolne do samodzielnego życia poza organizmem matki zmarły.

W pierwszym przypadku doszło do pęknięcia macicy. Pęknięcie macicy podczas ciąży nie zdarza się często. Różne źródła podają różne dane, ale częstość pęknięcia macicy w czasie ciąży (nie podczas porodu) wynosi 6 -13 przypadków na 1000 ciąż. Większe ryzyko dotyczy kobiet, które wcześniej przeszły takie operacje jak cięcie cesarskie lub miomektomia (usunięcie mięśniaków macicy drogą laparotomii lub laparoskopii).

Jak rozpoznać pęknięcie macicy?

Podstawowe objawy to nagły, silny ból i krwawienie z macicy. Trzeba działać szybko, bo opóźnienie w rozpoznaniu pęknięcia macicy grozi zgonem dziecka lub jego niedotlenieniem.

Pęknięcie macicy

Pęknięcie macicy to przerwanie ciągłości lub rozerwanie mięśnia macicy oraz otrzewnej trzewnej lub rozdarcie macicy sięgające do pęcherza moczowego albo więzadła szerokiego macicy, ewentualnie z wypchnięciem płodu lub części jego ciała poza macicę.

Czy można wykluczyć pęknięcie macicy bez zebrania dokładnego wywiadu chorobowego? Czy można ocenić dolegliwości bólowe w okolicy brzucha, na jakie skarży się pacjentka, bez zbadania tego brzucha? Literatura medyczna, elementarz dla lekarzy, wskazuje:

„Badanie palpacyjne brzucha należy przeprowadzić w sposób

systematyczny, rozpoczynając od delikatnego powierzchownego

badania całego brzucha w poszukiwaniu

tkliwości uciskowej. Ocenę należy rozpocząć z daleka od

miejsca, w którym zlokalizowane są najsilniejsze dolegliwości,

przemieszczając się stopniowo w tym kierunku,

tak aby przebadać wszystkie okolice brzucha.” I tak dalej.

Ostry brzuch

Pęknięcie macicy daje z czasem objawy, o których lekarze mówią: „ostry brzuch”. Gdy dochodzi do przerwania ciągłości otrzewnej, dochodzi do podrażnienia, rozpoczyna się zapalenia otrzewnej.

Nie ulega wątpliwości, że wczesne rozpoznanie pęknięcia macicy jest trudne, bo objawy nie są jednoznaczne. Mogą, ale nie muszą występować m.in. nieprawidłowości w KTG, brak skurczów, krwawienie z dróg rodnych i zmiana obrysu brzucha. Jeden objaw występuje jednak zawsze i jest charakterystyczny: nagły, silny, wręcz rozdzierający, ból w podbrzuszu.

Lekarzu, słuchaj matki

Wydawałoby się więc, że nie można bez badania przedmiotowego brzucha pacjentki wykluczyć pęknięcia macicy u ciężarnej. Szczególnie gdy do szpitala zgłasza się cierpiąca bólowo ciężarna z obciążonym wywiadem (po operacji, która pozostawiła bliznę w ścianie macicy). Ból pojawił się gwałtownie i był bardzo silny, nie przypominał żadnych innych wcześniejszych odczuć. Słabiej odczuwała ruchy płodu. Zrobiła to, co powinna: natychmiast pojechała do szpitala.

A jednak w szpitalu lekarz nie zrobił tego, co powinien. Nie wysłuchał pacjentki, nie zbadał palpacyjnie brzucha. Pacjentki nie przyjęto nawet na obserwację. Dziecko zmarło. Czego zabrakło w postępowaniu lekarza? Empatii? Wiedzy? Doświadczenia? Pokory? Czy może wszystkiego na raz. Odpowiedzi otrzymamy wraz z zakończeniem toczących się postępowań w tej sprawie. Oczywiście, o ile biegli wydadzą rzetelną opinię.

https://www.livescience.com/57292-uterine-rupture-amniotic-sac.html Pęknięcie macicy

https://www.livescience.com/57292-uterine-rupture-amniotic-sac.html Pęknięcie macicy

O przypadku straty drugiej ciąży opowiem w kolejnym poście.

 

 

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: (12) 428 00 70e-mail: j.budzowska@bf.com.pl

Dziś zapraszam do lektury nietypowego wpisu: postanowiłam na łamach bloga zamieścić zapis mojej rozmowy z koleżanką.

Porozmawiałyśmy sobie jak prawnik z prawnikiem. A konkretnie jak prawnik od błędów medycznych (ja) z prawnikiem specjalizującym się w sprawach rodzinnych (ona).

Agnieszka Swaczyna

mec. Agnieszka Swaczyna

Skąd pomysł na taki wpis?

Choć przykro o tym mówić, to z moich zawodowych doświadczeń wynika, że gdy skutkiem błędu medycznego jest głęboka niepełnosprawność dziecka, zdarza się, że rodzice z tego powodu się rozstają.

Czy i jak niepełnosprawność dziecka wpływa na przebieg sprawy rozwodowej, ustalenie sposobu opieki, alimenty? Na to i inne pytania odpowiada mec. Agnieszka Swaczyna.

***

JB: – Jak to wygląda z Twojej perspektywy, adwokata zajmującego się prawem rodzinnym: jaki wpływ na relacje w rodzinie ma niepełnosprawność dziecka?

Mec. Agnieszka Swaczyna: – Muszę podkreślić, że duża część mojej wypowiedzi jest oparta wyłącznie na moich obserwacjach i prywatnych ocenach. Nie ma co ukrywać, że problemy zdrowotne dzieci są wyzwaniem w każdej rodzinie. Nie odważyłabym się wysunąć jednak tezy, że niepełnosprawność czy choroba dziecka jest podstawową przyczyną rozpadu małżeństwa.

Oczywiście, że rodzicom trudno jest zaakceptować chorobę swojego dziecka. Od jednostkowych postaw zależy jednak, czy kryzys wywołany chorobą, problemami dziecka spowoduje scalenie rodziny, czy też doprowadzi do rozpadu małżeństwa. Każdy z nas inaczej przeżywa ból, inaczej potrafi sobie z nim radzić. Czasem zdarza się, że rodzic nie potrafi uporać się z problemem.

Nie prowadzę statystyk, ale utrzymanie rodziny razem w sytuacji, gdy jeden rodzic udaje, że nic się nie stało a drugi jest zaangażowany w terapie, rehabilitacje i konsultacje lekarskie jest trudne, a być może nawet niemożliwe.

JB: – Czy problemy zdrowotne dziecka mają wpływ na decyzje sądu w sprawach rozwodowych?

AS: – Prowadzę m.in. sprawy, w których strony mają niepełnosprawne dziecko lub też dziecko o zachowaniach nienormatywnych (np. zespół Aspergera). Od strony prawnej nie widzę różnic w postępowaniu sądowym w rozwodzie rodziców dzieci zdrowych i niepełnosprawnych. W każdej sprawie rozwodowej sąd ma obowiązek zadbać przede wszystkim o dobro dziecka.

To, jaki ma przebieg postępowanie sądowe, zależy w głównej mierze od rodziców. Ideałem jest, jeżeli rodzice dziecka i zdrowego, i chorego, potrafią się porozumieć. W takich sytuacjach sądy najczęściej akceptują wspólną wizję dalszego funkcjonowania dziecka i rodziców.

JB: – A jeśli tej wspólnej wizji nie ma? Czy rodzic zaangażowany w leczenie i rehabilitację dziecka niepełnosprawnego czy nienormatywnego może liczyć na uprzywilejowane traktowanie, korzystny wyrok rozwodowy w części dotyczącej dziecka

AS: – Sąd decyduje w wyroku rozwodowym o władzy rodzicielskiej, kontaktach dziecka z rodzicem niemieszkającym na co dzień z dzieckiem (ewentualnie – o opiece naprzemiennej) oraz o alimentach na dziecko.  Motywy tych decyzji są racjonalne, a nie emocjonalne, ale choroba dziecka może mieć wpływ na pewne rozstrzygnięcia. Sąd ma obowiązek brać pod uwagę przy orzekaniu dobro dziecka.

Będzie łatwiej to zrozumieć, jeśli omówię poszczególne punkty wyroku.

Władza rodzicielska

Jeżeli rodzice potrafią się porozumieć i współpracują w sprawach dziecka, to naturalnym rozwiązaniem jest pozostawienie władzy rodzicielskiej obojgu rodzicom. W razie konfliktu sąd musi dokonać wyboru tzw. rodzica wiodącego.

Ten rodzic sprawuję pełną władzę rodzicielską, a drugi rodzic ma ograniczoną władzę rodzicielską do określonych prez sąd sfer życia dziecka. Jeżeli konflikt między rodzicami dotyczy np. sposobu leczenia, to zachodzi duże prawdopodobieństwo przekazania decyzji jednemu rodzicowi, który nadzoruje leczenie, podejmuje decyzje we współpracy z lekarzami.

Kontakty

To, jak sąd ureguluje kontakty z dzieckiem, zależy znów w dużej mierze od samych rodziców. Jeżeli uważają, że potrafią się porozumieć i nie potrzebują sztywnych reguł, to sąd – na wniosek rodziców – może nie orzekać o kontaktach.

Jeżeli jednak na tym tle dochodzi do konfliktów albo zwyczajnie rodzice chcą uregulować swoje życie i życie dziecka, to sąd wskaże w wyroku dni i godziny kontaktów przy uwzględnieniu potrzeb dziecka. Oczywiście forma spotkań musi być dostosowana do stanu zdrowia dziecka.

Alimenty

Rodzice są zobowiązani do utrzymywania małoletniego dziecka. Dziecko ma prawo do równej stopy życiowej z rodzicami, czyli do takiego samego poziomu życia. Sąd musi brać pod uwagę wydatki na zdrowie dziecka – w przypadku dziecka niepełnosprawnego są to zwykle wydatki wyższe od przeciętnych. Jak w każdej sprawie alimentacyjnej sąd bierze pod uwagę z jednej strony potrzeby dziecka, ale z drugiej – możliwości zarobkowe i majątkowe rodziców.

Być może istotne w tym miejscu jest wskazanie, że obiektywna możliwość skorzystania z bezpłatnej służby zdrowia nie przekreśla uznania jako usprawiedliwionych wydatków na prywatną służbę zdrowia. Wszyscy mamy świadomość jak jest z dostępnością czy poziomem usług medycznych. Uwzględnienie takich wydatków zależy od potrzeb dziecka i możliwości finansowych rodziców.

JB: – Jak długo niepełnosprawne dziecko może liczyć na alimenty?

AS:- Alimenty dziecku przysługują do czasu usamodzielnienia się. Jeżeli dziecko jest niepełnosprawne w stopniu uniemożliwiającym samodzielne uzyskanie środków na swoje utrzymanie może się okazać, że obowiązek alimentowania rodziców po prostu nie wygaśnie.

Nie ma granicy wieku osoby uprawnionej do alimentów.

JB: – Czy niepełnosprawność dziecka może mieć wpływ na opiekę naprzemienną? Np.  w domu jednego z rodziców nie ma odpowiedniego łóżka czy sprzętu rehabilitacyjnego, w związku z tym rodzic posiadający takie wyposażenie chce mieć dziecko „na wyłączność”?

AS: – Opieka naprzemienna jest w ogóle trudnym tematem w polskim sądzie. Psychologowie wskazują na potrzebę ścisłej współpracy rodziców, stosowanie podobnych modeli wychowawczych, niedużą odległość zamieszkania. Nie każde dziecko dobrze funkcjonuje w trybie zmiany domu co tydzień lub co dwa tygodnie.

W tym konkretnym przykładzie pytanie jest praktyczne: czy drugi rodzic może zapewnić brakujący dziecku sprzęt?

Nie jest to jednak jedyna przeszkoda w opiece naprzemiennej. Opieka naprzemienna ma służyć dziecku, więc znów konkretna decyzja sądu zależy od sytuacji dziecka i rodziców.

JB: – Czy można „zmusić” drugiego rodzica do podjęcia opieki naprzemiennej nad dzieckiem, choćby w celu odciążenia pierwszego?

AS: – Nie da się nikogo zmusić do opieki nad dzieckiem. Trudno uznać, aby taka przymusowa opieka była w interesie dziecka.

Skoro jednak rodzic nie chce zajmować się dzieckiem, drugi rodzic może liczyć np. na wyższe alimenty na zapewnienie dziecku opieki w czasie, gdy musi coś załatwić albo najnormalniej odpocząć. Wiem, że się powtarzam, ale znów wszystko zależy od konkretnych potrzeb i możliwości.

JB: – Czy rodzic opiekujący się dzieckiem, kiedy rodzice nie byli małżeństwem, może liczyć na alimenty?

AS: – Rodzic, który nie pozostawał w związku małżeńskim z drugim rodzicem dziecka, nie może liczyć na alimenty za to, że opiekuje się dzieckiem.

Obowiązek alimentacyjny jest związany z pokrewieństwem (dzieci, rodzice, rodzeństwo itp.) lub dotyczy obecnych lub byłych małżonków.

JB: – Czy przysługujące rodzicowi i dziecku różnego rodzaju świadczenia (świadczenie pielęgnacyjne, zasiłek rodzinny, dodatek do zasiłku rodzinnego z tytułu kształcenia i rehabilitacji dziecka niepełnosprawnego itp.) są brane pod uwagę przy ustalaniu wysokości alimentów?

AS: – Na zakres świadczeń alimentacyjnych nie wpływają:

1) świadczenia z pomocy społecznej lub funduszu alimentacyjnego, o którym mowa w ustawie z dnia 7 września 2007 r. o pomocy osobom uprawnionym do alimentów (Dz.U. z 2020 r. poz. 808 i 875), podlegające zwrotowi przez zobowiązanego do alimentacji,

3) świadczenie wychowawcze, o którym mowa w ustawie z dnia 11 lutego 2016 r. o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci (Dz.U. z 2019 r. poz. 2407),

4) świadczenia rodzinne, o których mowa w ustawie z dnia 28 listopada 2003 r. o świadczeniach rodzinnych (Dz.U. z 2020 r. poz. 111),

5) rodzicielskie świadczenie uzupełniające, o którym mowa w ustawie z dnia 31 stycznia 2019 r. o rodzicielskim świadczeniu uzupełniającym (Dz.U. poz. 303).

Pozostałe świadczenia są brane pod uwagę przez sąd przy ustalaniu alimentów.

JB: – W jakim trybie sąd decyduje o uprawieniach rodzica w zakresie leczenia dziecka po rozwodzie małżonków? Np. matka chce dziecko poddać leczeniu komórkami macierzystymi, które są terapią eksperymentalną, ale dozwoloną przez komisję bioetyczną, a ojciec się nie zgadza. Nie jest to pilne. Co musi zrobić matka? Czy ojciec ma obowiązek wówczas współfinansować taką terapię?

AS: – Niewątpliwie sposób leczenia jest istotną sprawą z życia dziecka. W przypadku sporu między rodzicami mającymi pełną władzę rodzicielską (przynajmniej w tym konkretnym obszarze życia dziecka) organem decydującym jest sąd rodzinny.

Rodzic chcący zastosować leczenie powinien wystąpić do sądu z wnioskiem o wyrażenie zgody na przeprowadzenie konkretnego leczenia. To odpowiedź bardzo ogólna, bo w konkretnym przypadku można złożyć np. wniosek o zabezpieczenie (tymczasową decyzję na czas postępowania), czy rozważyć wnioski dodatkowe.

JB: – Kto „wybiera” rodzica, który jest np. z dzieckiem w szpitalu, a tylko jedno z rodziców może być wpuszczone na oddział, a oboje chcą? Kto „wybiera” lekarza w razie sporu byłych małżonków – np. lekarza prowadzącego dziecko neurologicznie?

AS: – Przyznam, że nie jest to łatwe pytanie. Obecność rodzica w szpitalu to kwestia bieżąca. Mogę sobie oczywiście wyobrazić zarządzenie sądu nakazujące rodzicom określone zachowanie (np. brak obecności w szpitalu), ale w praktyce nie byłoby to raczej łatwe do uzyskania. Obawiam się, że zanim sąd podjąłby decyzję, pobyt dziecka w szpitalu mógłby się zakończyć.

Co do pytania o wybór lekarza prowadzącego rozwiązaniem jest znów wniosek do sądu o wyrażenie zgody na leczenie dziecka u konkretnego lekarza.

JB: – Bardzo dziękuję za rozmowę!

***

Starałam się, aby mec. Agnieszka Swaczyna odpowiedziała na pytania, które przewinęły się w moich rozmowach z klientami, rodzicami dzieci z niepełnosprawnościami, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji rodzinnej.

Odpowiedzi na pytania, których nie zadałam, można szukać na blogach mec. Agnieszki Swaczyny: blogrozwod.pl i childabductionblog.pl 

 

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: (12) 428 00 70e-mail: j.budzowska@bf.com.pl