Jolanta Budzowska

radca prawny

Partner w kancelarii Budzowska Fiutowski i Partnerzy. Radcowie Prawni (BFP) z siedzibą w Krakowie. Specjalizuje się w reprezentacji osób poszkodowanych w cywilnych procesach sądowych w sprawach związanych ze szkodą na osobie, w tym w szczególności z tytułu błędów medycznych oraz z tytułu naruszenia dóbr osobistych.
[Więcej >>>]

Do uszkodzenia krocza (określanego też jako „pęknięcie krocza”) dochodzi w ponad 20 % porodów drogami natury.  Na szczęście, tylko w niewielkiej części są to najpoważniejsze urazy. W zasadzie nie ma „złotej metody” zapobiegania pęknięciu podczas porodu. Najważniejsze jest wczesne rozpoznanie i leczenie, od razu po porodzie.  

Śródporodowe pęknięcie krocza może mieć cztery stopnie rozległości: 

• I – pęknięcie pochwy i skóry krocza bez naruszenia mięśni ani powięzi krocza; 

• II – pęknięcie pochwy, krocza i mięśni dna miednicy; 

• III – pęknięcie obejmuje zwieracz zewnętrzny odbytu bez uszkodzenia śluzówki odbytu; 

• IV – pęknięcie obejmuje ścianę odbytnicy.

Skutki pęknięcia krocza

Najpoważniejszymi konsekwencjami takiego uszkodzenia, głównie pęknięcia krocza III i IV stopnia są:

• przetoki, 

• nietrzymanie moczu, stolca, gazów, 

• spadek jakości życia seksualnego.

Urazy III i IV stopnia krocza według standardów postępowania powinny być zaopatrzone przez doświadczonego lekarza z odpowiednimi kwalifikacjami i umiejętnościami. Biegli twierdzą wręcz, że najlepiej, jeśli zrobi to chirurg w znieczuleniu w warunkach sali operacyjnej. 

Ważne!

Po urazie pacjentka powinna zostać poinformowana przez lekarza i położną o tym, jak ma postępować w pierwszych dniach po urazie, o odpowiedniej pielęgnacji, odżywaniu.

Pacjentkę należy też skierować na wizytę kontrolną u chirurga proktologa. 

Prawidłowa diagnoza pęknięcia krocza

Niestety, nadal się zdarza, że okołoporodowe uszkodzenie krocza nie zostanie właściwie zdiagnozowane. W jednej z naszych spraw lekarz uznał, że doznany przez powódkę uraz okołoporodowy to uszkodzenie krocza II stopnia, a więc obejmujący jedynie mięśnie krocza. A pęknięcie było III stopnia! Uraz III stopnia to uraz krocza oraz kompleksu zwieraczy. Podczas oględzin doznanego przez pacjentkę urazu okołoporodowego oraz oceny stopnia uszkodzenia krocza nie sprawdzono kurczliwości zwieracza odbytu. Sprawdza się to poprzez badanie per rectum, z wydaniem pacjentce polecenia zaciskania zwieracza. W przypadku dalszych ewentualnych wątpliwości, potwierdzenie lub wykluczenie uszkodzenia zwieraczy odbytu byłoby również możliwe w transrektalnym badaniu USG.  

Ryzyko pęknięcia krocza

Zgodnie z wytycznymi Royal College of Obstetricians and Gynaecologists nr 29 z czerwca 2015 r. dotyczącymi postępowania w przypadku pęknięcia krocza III lub IV stopnia: „Wszystkie kobiety rodzące drogą pochwową są obciążone tym lub izolowanych uszkodzeń odbytnicy typu „dziurka od guzika”. Kobiety te powinny zatem zostać dokładnie zbadane, również przez odbyt, w celu oceny stopnia uszkodzenia (szczególnie przed operacją naprawczą).” 

Położna na wagę złota

W opisywanym przypadku prawidłową, wstępną diagnozę postawiła dopiero położna. Co ciekawe:  jedynie na podstawie tego co zobaczyła, badając pacjentkę. Pęknięcie krocza III stopnia – a więc również uszkodzonych w trakcie porodu zwieraczy odbytu – powinno jednak zostać zaopatrzone chirurgicznie już w trakcie zaopatrywania naciętego i pękniętego w trakcie porodu krocza.

Takie postępowanie daje najlepsze wyniki odległe w wydolności zwieraczy, a więc w utrzymywaniu gazów i stolca. Im szybciej zostanie wykonana rekonstrukcja, tym rokowania są lepsze. Rekonstrukcję najbezpieczniej jest wykonać w ciągu 6-8 godzin od urazu. Istotny zatem jest czas. 

Odszkodowanie za pęknięcie krocza?

Opóźnienie w prawidłowej diagnozie i we właściwym zaopatrzeniu uszkodzenia zwieraczy odbytu to dramat dla matki. Jak cieszyć się macierzyństwem, gdy stan własnego zdrowia paraliżuje fizycznie i psychicznie, i wręcz uniemożliwia opiekę nad noworodkiem? Czas, który powinien być poświęcony sobie i dziecku trzeba przeznaczyć na zabiegi rekonstrukcyjne. Niezbędna jest czasochłonna rehabilitacja uroginekologiczna, konsultacje psychologiczne.  W takich przypadkach warto sprawdzić, czy nie należy Ci się zadośćuczynienie i zwrot poniesionych kosztów leczenia i rehabilitacji. Zapraszam do kontaktu, chętnie odpowiem na Twoje pytania.

O problemie pęknięcia krocza przeczytasz także w poście: „Pęknięcie krocza przy porodzie: powikłanie czy błąd lekarza”, a o prowadzonych przez moją kancelarię podobnych sprawach tutaj: „Okołoporodowe uszkodzenie krocza”. 

Niska nawiązka za zbyt ciasny gips

Jolanta Budzowska05 stycznia 2021Komentarze (1)

Zbyt ciasny gips założony u młodego piłkarza po wypadku na boisku stał się przyczyną jego kalectwa. Po prawidłowo przeprowadzonej operacji lekarz nie kontrolował stanu kończyny pod gipsem. I to nawet wtedy, gdy u pacjenta wystąpiła wysoka gorączka. A wystarczyłoby rozciąć gips… W relacjach prasowych z procesu karnego dominowały głosy oburzenia, że nawiązka w wysokości 30 tys.zł., jaką obciążył lekarza sąd, to zbyt niskie odszkodowanie dla pacjenta. Oczywiście, że tak. Tyle, że proces karny nie do tego służy.

Martwica pod zbyt ciasno założonym gipsem

Nierozpoznana w porę martwica pod zbyt ciasno założonym gipsem była też podstawą zarzutów w jednej z moich spraw. Chłopiec urodził się z wadą wrodzoną: stopą końsko-szpotawą. Stopa końsko-szpotawa jest drugą po zwichnięciu stawu biodrowego najczęściej spotykaną wadą wrodzoną u dzieci. Etiologia powstania tej wady nie jest do końca znana, ale często ma podłoże genetyczne. W leczeniu – czy to operacyjnym, czy nieinwazyjnym – stosuje się opatrunek gipsowy.

Dziecko, mając roczek, przeszło operację korekcji stopy. Niestety, po operacji założono zbyt ciasny gips, co było początkiem tragedii. Ostatecznie doszło do amputacji stopy. Dwaj lekarze odpowiedzialni za leczenie pooperacyjne, zostali oskarżeni przez prokuraturę o niezachowanie należytej ostrożności w przebiegu leczenia stopy końsko-szpotawej.

Zbyt ciasny gips – niedokrwienie stopy

Sąd karny ustalił, że lekarze zlekceważyli objawy wskazujące na możliwość wystąpienia niedokrwienia stopy. Brak kontroli ukrwienia stopy pod – jak się okazało – zbyt ciasno założonym gipsem spowodował martwicę skóry, tkanek miękkich oraz układu kostno- stawowego. Lekarze zostali skazani na kary pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata. W stosunku do jednego z nich dodatkowo orzeczono środek karny w postaci zakazu wykonywania zawodu lekarza na okres 1 roku.

Nawiązka za błąd medyczny

Sąd karny nie zasądził na rzecz dziecka nawiązki. Czy mógł tak zrobić? Oczywiście, bo o odszkodowanie i zadośćuczynienie na rzecz dziecka wytoczyliśmy osobny proces, cywilny. Gwarantowało to uzyskanie dla poszkodowanego chłopca pełnej rekompensaty. Dziecko nosi protezę, ma ograniczenia w zakresie poruszania się oraz uprawiania sportu. Wymaga pomocy osób trzecich w codziennym funkcjonowaniu, stałej rehabilitacji, pozostaje pod opieką lekarzy. Należało mu się wysokie odszkodowanie za błąd medyczny. Wyższe, niż wywalczylibyśmy w procesie karnym.

Nawiązka

Nawiązka to tzw. środek kompensacyjny. Zgodnie z art. 46 § 2 k.k. sąd może orzec nawiązkę w wysokości do 200 tys. zł. na rzecz pokrzywdzonego lub osoby najbliższej, jeśli pokrzywdzony umrze. W przypadku gdy zasądzona nawiązka na rzecz pokrzywdzonego nie pokrywa całości strat lub zadośćuczynienie nie jest wystarczające, pokrzywdzony może dochodzić swoich roszczeń w postępowaniu cywilnym.

Odszkodowanie za amputację

W postępowaniu cywilnym sąd zasądził od szpitala i jego ubezpieczyciela wysokie odszkodowanie za błąd medyczny. Chłopiec otrzymał 400 tys. zł. zadośćuczynienia za spowodowanie u dziecka rozstroju zdrowia i uszkodzenia ciała, 50 tys. zł. za naruszenie praw pacjenta, 120 tys. zł. odszkodowania i wysoką miesięczną rentę. Nota bene, mimo, że proces o odszkodowanie rozpoczął się kilka lat po skierowaniu aktu oskarżenia przeciwko lekarzom, to skończył się niemal w tym samym czasie.

Przebieg postępowania karnego i cywilnego w sprawie reprezentowanego przez nas chłopca pokazuje, że brak nawiązki albo – na pozór – niska nawiązka w sprawie karnej o błąd medyczny to nic niecodziennego. Dlatego trochę dziwi mnie fakt, że w relacjach prasowych na temat niepełnosprawności młodego piłkarza nie ma słowa o tym, czy starał się o odszkodowanie za nierozpoznanie martwicy pod zbyt ciasno założonym gipsem. Teraz, kiedy zapadł wyrok karny, jest to oczywiście jeszcze łatwiejsze. Mam jednak nadzieję, że nie czekał na wyrok karny 12 lat pozostając bez środków na rehabilitację i leczenie. Być może po prostu w artykule nie zawarto informacji na temat odszkodowania: “Młody piłkarz przez błąd lekarski stał się niepełnosprawny”.

Co chciałabym dostać pod choinkę?

Jolanta Budzowska21 grudnia 2020Komentarze (0)

Pytanie jest podchwytliwe, a odpowiedź wielowątkowa. Po pierwsze dlatego, że choć Święta jeszcze przed nami, to już wszystkie prezenty dostałam, i to o tym dziś napiszę. Po drugie dlatego, że najważniejsze dla mnie prezenty to te niematerialne, więc trudno je umieścić pod choinką:)

W tygodniu przedświątecznym zakończył się wreszcie naszym sukcesem proces karny w jednej ze spraw okołoporodowych. Wyrok nie jest jeszcze prawomocny, więc – tym bardziej w kontekście głównego wątku  – nie będę się na jego temat rozpisywała. Ważne, że poszkodowany chłopiec dostanie dodatkowo 10 tys. zł. nawiązki. Sprawę cywilną o odszkodowanie dla dziecka już kilka lat temu udało mi się zakończyć ugodą. O walce rodziców Karola o sprawiedliwość powstał nawet materiał TVN – możesz o tym przeczytać i obejrzeć relacje tutaj: “Jak dostać odszkodowanie za błąd medyczny? Historia Pana Kazimierza”.

Prezent 1

Ta sprawa ma jednak związek ze wspaniałym prezentem, jaki dostałam. Tym prezentem jest informacja, że Karol mieszka już w niemal zupełnie nowym – bo tak gruntownie przebudowanym – domu!  Ma tam swoje miejsce do rehabilitacji i spotkań z terapeutami. I wreszcie jest gdzie przechowywać sprzęt i wygodnie ćwiczyć! Zresztą, zobaczcie sami. Oto zdjęcia przysłane mi przez tatę Karolka, Pana Kazimierza. Dziękuję!

W trakcie remontu

Ta przebudowa była możliwa tylko dzięki temu, że rodzice mogli ją sfinansować z pieniędzy, jakie wygrywając proces o błąd okołoporodowy – wywalczyłam dla Karola. Oczywiście nie sama: wraz z zespołem kancelarii BFP, przede wszystkim z mec. Michałem Krzanowskim oraz mec. Karoliną Mazur.

Największą radością dla mnie jest widzieć, że moja praca ma sens i że wygrane procesy mają tak ogromną moc sprawczą. Jedna ugoda czy wyrok może zmienić na lepsze czyjeś życie!

Przy okazji: bardzo dziękuję za wszystkie otrzymywane wiadomości (czasem po wielu latach!) o tym, co słychać u moich Klientów.

Prezent 2

Drugi prezent ma wymiar jeszcze bardziej osobisty. Tym prezentem jest pewność, że udało mi się dobrze wychować moje dzieci i zaszczepić w nich silną potrzebę nie bycia obojętnym. Na ludzką krzywdę, na łamanie prawa, na niesprawiedliwość.

Jedna z córek od rodziny, którą wsparła w ramach Szlachetnej Paczki, dostała takie oto potwierdzenie, że pomaganie ma sens.

Pani Grażyna sama wyczarowuje takie cuda mając do dyspozycji nowy mikser!

Druga córka zaangażowała się w pomoc krakowskiej artystce dotkniętej kryzysem bezdomności. Z grupą znajomych postanowili pomóc jej promować na FB i Instagramie rysunki motyli, które tworzy (Krakowskie motyle: FB i Instagram).

Krakowskie motyle

Krakowskie motyle

Zainteresowanie przerosło najśmielsze oczekiwania samej Pani Basi i jej nowych przyjaciół.

Cieszmy się Świętami – pozwalają dostrzec to, co w nas i w innych najlepsze!

 

Odszkodowanie za błąd przy porodzie: dziś porcja dobrych informacji!  A wszystkie na postawie jednej – zakończonej po 6 latach procesu – sprawy o błąd porodowy. Zapowiadane dobre wiadomości dotyczą oczywiście tego, jak sądy orzekające w omawianym procesie podeszły do sytuacji dziecka i rodziców. I co więcej jak – korzystnie – rozstrzygnęły kwestie, które zwykle są osią sporu między moją kancelarią a pełnomocnikami szpitali i ubezpieczycieli. Tu też łatwo nie było, o czym świadczy sam czas trwania procesu, ale liczy się finał i wygrana na całej linii.

Zadośćuczynienie dla rodziców dziecka poszkodowanego przy porodzie

Zacznę od końca, czyli od rozstrzygnięcia apelacji. Mimo, że wyrok I instancji był korzystny dla naszych Klientów, to jednak nie w całości. Nasza apelacja była konieczna, bo Sąd Okręgowy uznał, że osobom bliskim poszkodowanego nie przysługuje zadośćuczynienie. I w tym zakresie oczywiście oddalił powództwo. Z takim poglądem fundamentalnie się nie zgadzam, szczególnie jako „współsprawczyni” jednej z Uchwał składu 7 sędziów SN, który już w 2018 r. rozstrzygnął, że

„Sąd może przyznać zadośćuczynienie za krzywdę osobom najbliższym poszkodowanego, który na skutek czynu niedozwolonego doznał ciężkiego i trwałego uszczerbku na zdrowiu.”

Więcej o tych uchwałach przeczytasz w poście „Zadośćuczynienie dla osób najbliższych poszkodowanego”.

I co zrobił Sąd Apelacyjny? Przyznał nam rację🙂 Rozpatrując naszą apelację, zasądził zadośćuczynienie dla matki poszkodowanej dziewczynki w kwocie 150 tys. zł., a zadośćuczynienie dla ojca 100 tys. zł.

Ważne jest jednak jeszcze jedno. A mianowicie, w ustnym uzasadnieniu SA stwierdził, że jest to utrwalony pogląd, że takie zadośćuczynienie dla bliskich się należy! To dobrze wróży na przyszłość w innych sprawach, gdzie także walczymy o zadośćuczynienie nie tylko dla poszkodowanych maluchów, ale także członków ich rodzin.

Odszkodowanie za błąd porodowy

Odszkodowanie za błąd porodowy

Odszkodowanie za błąd przy porodzie – co z fundacją?

Już wcześniej, bo w wyroku Sądu Okręgowego znalazły się inne, korzystne dla naszych Klientów ustalenia. SO przyznał w ramach renty i odszkodowania zwrot wydatków na leczenie i rehabilitację, które rodzice pokrywali ze pieniędzy uzyskanych w ramach 1 % podatku i ze zbiórek prowadzonych przez nich za pośrednictwem fundacji.

Bywa, że sądy rozstrzygają tę kwestię inaczej. Pisałam o tym m.in. w poście: „Błąd medyczny w szarej strefie, kto korzysta na dobroczynności”.  Nota bene, w opisywanej wtedy sprawie złożyliśmy skargę kasacyjną do SN i została ona przyjęta do rozpoznania. Mam nadzieję, że tamto niekorzystne rozstrzygnięcie będzie jeszcze zmienione.

Tu Sąd napisał tak:

„Celem dobrowolnych świadczeń osób trzecich na rzecz poszkodowanego z reguły nie jest zwolnienie osoby odpowiedzialnej od obowiązku naprawienia szkody, lecz nieodpłatne przysporzenie korzyści poszkodowanemu, bez nabycia roszczenia regresowego wobec osoby odpowiedzialnej. (…) Kwota zebrana dzięki staraniom rodziców poszkodowanej oraz empatii i szczodrobliwości ofiarodawców nie powinna zatem zwalniać osoby zobowiązanej do naprawienia szkody od spełnienia tego obowiązku (tak Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 17 listopada 2016 r., IV CSK 52/16)”.

Zadośćuczynienie za naruszenie praw pacjenta dla dziecka

Sąd Okręgowy zasądził dodatkowe zadośćuczynienie za naruszenie praw pacjenta po 50 tys. zł. (poza 1 mln. zł. dla dziecka za uszkodzenie ciała i rozstrój zdrowia) nie tylko dla matki, ale i dla dziecka. Uznał, tak jak twierdziliśmy, że podczas porodu pacjentem jest nie tylko rodząca, ale i płód w łonie matki.

Sąd podzielił nasz pogląd, że rodzący się człowiek, zdolny do życia poza organizmem matki, który przeżył poród, jest uznawany za osobę – podmiot posiadający dobra osobiste podlegające ochronie. Rodzącemu się dziecku oczywiście nie przysługiwało prawo do uzyskania informacji o stanie zdrowia czy prawo do wyrażenia lub odmowy wyrażenia zgody na ich udzielenie. Jednak prawo do uzyskania świadczeń zdrowotnych odpowiadających stanowi aktualnej wiedzy medycznej już zdecydowanie tak!

Wydatki przyszłe

Sąd Okręgowy nie miał też wątpliwości, że mieliśmy prawo domagać się pokrycia kosztów wydatku jeszcze nieponiesionego. Zasądził ponad 70 tys. zł. na windę, którą rodzice zamierzają zamontować w domu.

Sąd uznał, że w tym przypadku konieczność zakupu windy jest związana ze stanem zdrowia pokrzywdzonego dziecka. W konsekwencji, zobowiązany do naprawienia szkody szpital powinien wyłożyć z góry sumę potrzebną na tak rozumiane koszty leczenia. Takie stanowisko sądu jest jak najbardziej prawidłowe. To nie jest nasza pierwsza wygrana winda:-) Warto dodać, że za koszty leczenia uznawane są też wydatki na zakup lub dostosowanie samochodu  kupowanego na potrzeby poszkodowanego.

Więcej o szczegółach tej i innych wygranych przez nas spraw można przeczytać na stronie kancelarii BFP.

 

Nie, ten post nie będzie o orzeczeniu Trybunału z 22 października 2020 r. dotyczącego prawa do aborcji. Dziś opiszę sytuację, która nie powinna mieć miejsca, bo nie było cienia wątpliwości – ciąża w bliźnie po cięciu cesarskim zagrażała życiu kobiety. A mimo to lekarz nie udzielił pacjentce wymaganej pomocy. 

Pacjentka trafiła do ginekologa w związku z wczesną ciążą. Lekarz wykonał badanie USG. Stwierdził, że pęcherzy ciążowy jest blisko blizny po cesarskim cięciu, ale że to dopiero początek (6 tydzień) i jeszcze nic nie da się przesądzić i trzeba obserwować.  Kontrolne badanie miało miejsce w 8. tygodniu. Lekarz potwierdził diagnozę: ciąża w bliźnie po cieciu cesarskim.

Ciąża w bliźnie po cięciu cesarskim

to sytuacja, kiedy pęcherzyk ciążowy jest zaimplementowany w bliźnie lub ubytku blizny po cięciu cesarskim.  Wczesne rozpoznanie i leczenie jest kluczowe, bo przebieg ciąży może zagrażać życiu kobiety. Leczenie polega na zakończeniu ciąży.

Ciąża w bliźnie. Wszystko dobrze?

Kolejna wizyta, w 11. tygodniu przebiegła podobnie. Pacjentka uzyskała jedynie lakoniczną informację, że jej ciąża jest ciążą wysokiego ryzyka, ale płód rozwija się prawidłowo, a ciąża ma przebieg niezakłócony. Znów bez szczegółów: jakie są zagrożenia dla matki, dla płodu, jakie są możliwe komplikacje przy porodzie, jak zapobiec ryzyku powikłań przy ciąży w bliźnie i jakie są możliwości działania od strony medycznej. Podczas kolejnego badania, w 14. tygodniu lekarz kolejny raz przekazał informację, że ciąża rozwija się prawidłowo i nie ma powodu do niepokoju. Wszystko miało zmierzać w dobrym kierunku.

Rozpoznanie ciąży w bliźnie

Rozpoznania ciąży w bliźnie dokonuje się głównie w USG dopochwowym, który jest złotym standardem diagnostyki w takim przypadku.

Krwotok, usunięcie macicy

Niestety jednak już następnego dnia w traumatycznych dla pacjentki okolicznościach doszło do krwotoku. Cudem zdołała wezwać karetkę. W momencie przywiezienia jej przez ZRM do szpitala pacjentka była już stanie ciężkim. Ze skrajnie niskim ciśnieniem tętniczym, nieoznaczalnym tętnem i ograniczonym kontaktem. W wykonanym badaniu USG stwierdzono ciążę obumarłą oraz płyn z licznymi skrzepami w jamie brzusznej. Pęknięcie macicy i krwawienie do jamy brzusznej.

Pacjentka w trybie pilnym została zakwalifikowana do operacji ze wskazań życiowych. W trakcie operacji z uwagi na obfite krwawienie, znaczne uszkodzenie mięśnia macicy oraz stan powódki i ryzyko rozwinięcia DIC (zespołu rozsianego wykrzepiania wewnątrznaczyniowego) lekarze zdecydowali o usunięciu macicy.

Badanie histopatologiczne usuniętej macicy potwierdziło, że pęknięcie macicy wystąpiło dokładnie w miejscu, w którym dochodziło do wrastania ciąży w bliznę po cesarskim cięciu. Całe zdarzenie miało miejsce kilka lat temu. Pacjentka wystąpiła o odszkodowanie i zadośćuczynienie za błąd lekarski. Sprawa jest w toku.

Brak informacji o ryzyku utrzymania ciąży

Czy lekarz miał prawo arbitralnie decydować o życiu i zdrowiu pacjentki, nie informując jej, że utrzymanie takiej ciąży może być dla niej śmiertelnie niebezpieczne? Oczywiście, że nie. W takiej sytuacji wszelkie decyzje należy podejmować w porozumieniu z pacjentką, po dokładnym poinformowaniu jej o szansach i ryzykach związanych z próbą donoszenia ciąży.

W pewnych przypadkach ciąża w bliźnie może się rozwijać w taki sposób, że teoretycznie możliwe jest donoszenie ciąży. Ale i tak w jej trakcie występuje ryzyko ciężkiego krwotoku, co jest zagrożeniem życia matki. Najczęściej pęcherzyk ciążowy jest jednak tak głęboko umiejscowiony w obrębie blizny, że ryzyko pęknięcia macicy i krwotoku już w pierwszym trymestrze ciąży jest bardzo wysokie.

Ciąża w bliźnie

jest patologią ciąży, które jest wskazaniem do terminacji (zakończenia) ciąży bezpośrednio po stwierdzeniu lokalizacji w bliźnie. Ma to uchronić pacjentkę przed koniecznością wykonania ratunkowej histerektomii, a w konsekwencji zachować płodność.

Ciało i wybór kobiety

Nawet, jeśli pacjentka podejmie ryzyko utrzymania ciąży w bliźnie, to będzie to wyłącznie jej wybór.  Jedynie kobieta ma prawo w takiej sytuacji decydować o swoim ciele, o swoim życiu i zdrowiu. Pozbawienie kobiety prawa do podjęcia świadomej decyzji co do utrzymania lub przerwania ciąży narusza jej dobro osobiste – prawo do samostanowienia.

Ten przypadek idealnie obrazuje, o czym mowa w art. 4a ust. 1 pkt 1 ustawy z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży:

przerwanie ciąży może być dokonane wyłącznie przez lekarza, w przypadku gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej.

Ten przepis nie budzi wątpliwości. A mimo to lekarze – jak pokazuje opisana sytuacja – często nie wywiązują się ze swoich obowiązków udzielenia ciężarnej rzetelnej i prawdziwej informacji o jej stanie zdrowia.

A tak na marginesie: czy teraz dodatkowo lekarze udzielając informacji o stanie zdrowia płodu mają zacząć się bać, że zostaną oskarżeni o pomocnictwo w aborcji z przyczyn, które zdelegalizowano? Czy kobiety przestaną być informowane, że noszą dziecko, które z dużym prawdopodobieństwem jest ciężko i nieodwracalnie upośledzone albo cierpi na nieuleczalną chorobę zagrażającą jego życiu?

Witam w piekle kobiet.

Strajk kobiet

Strajk kobiet – ciąża w bliźnie