Jolanta Budzowska

radca prawny

Partner w kancelarii Budzowska Fiutowski i Partnerzy. Radcowie Prawni (BFP) z siedzibą w Krakowie. Specjalizuje się w reprezentacji osób poszkodowanych w cywilnych procesach sądowych w sprawach związanych ze szkodą na osobie, w tym w szczególności z tytułu błędów medycznych oraz z tytułu naruszenia dóbr osobistych.
[Więcej >>>]

Dyskusja o bezpieczeństwie pomieszczeń, zwanych „pokojami narodzin”, i celowości likwidacji porodówek związana z obowiązującymi od 31 stycznia 2026 r. nowymi przepisami, przypomniała mi o podobnym temacie sprzed lat. Kiedyś napisałam post o tym, żeby zastanawiając się gdzie rodzić, wybierać przede wszystkim szpital publiczny. A nie reklamowaną w pastelowych barwach, widealizowaną prywatną „klinikę”.

Powikłania porodu

Dlaczego?

Z dwóch zasadniczych powodów:

  1. Myślmy nie tylko o porodzie bez powikłań, ale o tym, co może się wydarzyć w razie kłopotów. Duże szpitale mają sprzęt i pełne zaplecze diagnostyczne i intensywnej terapii dla matki i dziecka. Mogą udzielić pomocy natychmiast.
  2. Pacjenci nie dostaną odszkodowania i renty za błędy medyczne, jeśli spółka prowadząca prywatny szpital upadnie. Bankructwo publicznych ZOZ jest niemożliwe.

I tu, i tu możemy rodzić „na NFZ”, ale w razie błędu przy porodzie sytuacja pacjenta jest kompletnie różna.

Poród na NFZ – kto płaci odszkodowanie?

Jeśli rodzimy w szpitalu publicznym, to nawet w razie jego likwidacji zobowiązania, np. do wypłacenia poszkodowanemu dziecku dożywotniej renty, przejmuje organ założycielski lecznicy. Najczęściej jest to powiat, a więc z reguły jednostka wypłacalna. Jeżeli jednak w grę wchodzi spółka kapitałowa prywatnych inwestorów, to jej bankructwo oznacza, że po zakończeniu postępowania upadłościowego pacjent pozostaje z niczym

Prowadziłam sprawę, w której sąd zasądził dziecku odszkodowanie, zadośćuczynienie oraz rentę płatną co miesiąc od jednej z prywatnych klinik działającej w formie spółki z o. o. Więcej na ten temat napisała Gazeta Krakowska tutaj. Chodziło o błąd medyczny podczas porodu, w wyniku którego dziecko od urodzenia znajdowało się w bardzo ciężkim stanie. Dorosły dziś mężczyzna jest sparaliżowany czterokończynowo, od szyi w dół, oddycha za pomocą respiratora. Wymaga stałej opieki. Poród, mimo że klinika była prywatna, objęty był kontraktem z NFZ.

Odszkodowanie oraz zadośćuczynienie częściowo wypłacił poszkodowanemu ubezpieczyciel, częściowo pozwana prywatna klinika. Suma gwarancyjna z polisy się jednak szybko wyczerpała. Winna klinika wypłacała więc choremu dziecku rentę jeszcze około dwóch lat. Później sąd ogłosił jej bankructwo. Chłopiec został bez zasądzonej prawomocnym wyrokiem renty na koszty opieki i leczenia. Bez pomocy. Poszkodowany został pozbawiony środków do życia w majestacie prawa.

Pokój narodzin

Pokój narodzin i czyhające tam ryzyka

Dziś kobiety w ciąży muszą stawić czoła nowym, dodatkowym ryzykom.  Mowa o „pokojach narodzin”.

„Pokój narodzin” to miejsce, które ma zastąpić likwidowany oddział położniczy. Likwidacja porodówek oznacza zmiany, o których powinna wiedzieć każda kobieta w ciąży. Od 31 stycznia 2026 r. weszły w życie nowe zasady organizacji porodów* w „pokojach narodzin”. W przypadku zgłoszenia się rodzącej na szpitalny oddział ratunkowy (SOR) albo izbę przyjęć, poród w nagłych przypadkach będzie się tam odbywał w specjalnie wydzielonym pomieszczeniu. Niestety, w asyście jedynie położnej i ratownika medycznego.

To nie będzie pełnoprawna porodówka, lecz punkt pierwszego kontaktu dla ciężarnych. I lepiej tylko tak o tym miejscu myśleć, nie łudząc się, że ciężarna może tam otrzymać wszechstronną pomoc medyczną w sytuacjach nagłych.

Odpowiedzialność prawna położnych za „pokój narodzin”

Cała odpowiedzialność za przeprowadzenie w „pokoju narodzin” procedury w postaci:

  • oceny stanu zdrowia ciężarnej i płodu,
  • wydania zaleceń
  • podjęcia decyzji o przekierowaniu do szpitala położniczego,
  • przyjęcia porodu na miejscu, gdy na transport jest za późno,
  • podjęcia decyzji o transporcie noworodka do szpitala referencyjnego,

spoczywa na położnej (lekarz będzie tam obecny tylko od godz. 8 do 18 od poniedziałku do piątku). Czy położne zawierające umowę o świadczenie takich usług na pewno mają świadomość podejmowanego przez nie ryzyka prawnego? Czy mają odpowiednie ubezpieczenie OC?

„Pokój narodzin” to nie mini-szpital

Niezależnie od tego, czy likwidacja porodówek jest uzasadniona ekonomicznie i demograficznie, to uważam, że wprowadzone zmiany w opiece perinatologicznej istotnie zwiększają ryzyko wystąpienia ciężkich powikłań okołoporodowych u kobiet i noworodków. Szczególnie dotyczy to sytuacji nagłych, dynamicznie rozwijających się lub trudnych do przewidzenia.

Krwotok okołoporodowy w „pokoju narodzin”

W sytuacji krwotoku okołoporodowego, zwłaszcza w przypadku atonii macicy, pęknięcia macicy, przedwczesnego oddzielenia łożyska lub zatrzymania fragmentów łożyska, brak natychmiastowego dostępu do sali operacyjnej, banku krwi oraz zespołu anestezjologicznego może prowadzić do zagrożenia życia kobiety.

Rzucawka, poród w transporcie

Wydłużony czas diagnozy i opóźnionego leczenia stanu przedrzucawkowego i rzucawki może skutkować poważnymi powikłaniami.

W przypadku porodu odbywającego się w trakcie transportu wzrasta ryzyko zakażeń połogowych wynikających z braku aseptycznych warunków i opóźnionego wdrożenia antybiotykoterapii.

Niedotlenienie okołoporodowe – kto odpowiada za brak cc?

Dla noworodków opóźnienie w zakończeniu ciąży w sytuacji zagrożenia dobrostanu płodu, ale braku możliwości natychmiastowego cięcia cesarskiego, oznacza zwiększone ryzyko niedotlenienia okołoporodowego. Może to prowadzić do encefalopatii niedotlenieniowo-niedokrwiennej, oraz trwałych uszkodzeń neurologicznych. Szczególnie niebezpieczne są sytuacje takie jak wypadnięcie pępowiny, dystocja barkowa czy nagłe zaburzenia czynności serca płodu, które wymagają natychmiastowej interwencji położniczej lub wykonania pilnego cięcia cesarskiego.

Poród wcześniaka

Opóźnienie w dotarciu do wyspecjalizowanej placówki zwiększa także ryzyko powikłań u wcześniaków, w tym zaburzeń oddychania, hipotermii, hipoglikemii oraz zakażeń, zwłaszcza gdy poród odbywa się bez obecności zespołu neonatologicznego i odpowiedniego zaplecza sprzętowego.

Jestem w ciąży: czy kierować się do „pokoju narodzin”?

Jaki z tego wniosek dla kobiet w ciąży? „Pokój narodzin” to nie to samo co oddział ginekologiczno-położniczy w szpitalu. Jeśli jesteś w ciąży, czujesz niepokój o swój stan zdrowia lub dobrostan płodu, a sytuacja nie jest nagła – jedź prosto do szpitala referencyjnego. „Pokój narodzin” to nie miejsce, gdzie dostaniesz specjalistyczną pomoc w sytuacji, kiedy wymagana jest pogłębiona diagnostyka lub gdy trzeba pilnie zakończyć ciążę.

*Rozporządzenie z 15 stycznia 2025 r., zmieniające rozporządzenie w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu leczenia szpitalnego (Dz. U. z 2026 r. poz. 51), weszło w życie 31 stycznia 2026 r.

 

Zakończyliśmy niedawno w pierwszej instancji proces dotyczący wewnątrzmacicznej śmierci dziecka, do której – jak się początkowo wydawało – doszło w niewyjaśnionych okolicznościach. Tymczasem sąd potwierdził to, co zarzucaliśmy od początku – błąd medyczny, u którego podstaw legło zlekceważenie zagrożenia związanego z ciążą bliźniaczą powikłaną nadciśnieniem.

W związku z nadciśnieniem tętniczym i zagrożeniem rzucawką, pacjentka z początkiem trzeciego trymestru ciąży została skierowana do szpitala. Niezwłocznie zgłosiła się do szpitala położonego najbliżej miejsca zamieszkania – szpitala powiatowego. Została przyjęta i wykonano podstawowe badania diagnostyczne, które wskazywały na zagrożenie dla matki i płodów.

Szpital powiatowy z ambicjami opieki nad ciążą bliźniaczą

U pacjentki z ciążą bliźniaczą występowały objawy stanu przedrzucawkowego, a także nieprawidłowości tętna w prowadzonych zapisach KTG. Mimo tego, nie podejmowano żadnego działania terapeutycznego. Dopiero po blisko tygodniu hospitalizacji, po prośbach pacjentki i jej rodziny, lekarze zdecydowali się na przekazanie jej do ośrodka o najwyższym stopniu referencyjności.

Ciąża bliźniacza – śmierć jednego z bliźniaków

Niestety, było już za późno – w pierwszym badaniu po przekazaniu stwierdzono zgon wewnątrzmaciczny jednego z bliźniaków, a także zagrożenie życia i zdrowia drugiego. Wykonano pilne cięcie cesarskie, ratując jednego z bliźniaków. Natomiast stan urodzeniowy dziecka zmarłego wskazywał na to, że do jego śmierci musiało dojść jeszcze przed przekazaniem pacjentki. Tu wersje przebiegu wypadków się jednak różnią.

Według ubezpieczyciela, który odmówił przyjęcia odpowiedzialności za śmierć dziecka:

 „Jak wynika z dostarczonej dokumentacji medycznej i informacji zawartej w treści skierowania ciężarną przekazano do Y z obydwoma żywymi płodami. Z treści zawartych obserwacji wynika natomiast, że do obumarcia jednego z płodów doszło poza szpitalami, najprawdopodobniej podczas transportowania ciężarnej z X do Y.”

Tyle tylko, że kiedy pacjentkę przewieziono do szpitala referencyjnego i w ciągu pół godziny wykonano cc i z gęstych, zielonych, mętnych i cuchnących wód płodowych wydobyto oba płody, lekarze stwierdzili, że martwo urodzone dziecko z pewnością nie żyło już od kilku dni.

Szpital powiatowy więc albo tak dalece źle interpretował wykonywane badania i mylił się w ocenie dobrostanu płodu do ostatnich minut pobytu pacjentki, albo też celowo zataił wiedzę o wewnątrzmacicznej śmierci płodu utrzymując, że przekazuje do szpitala matkę w ciąży bliźniaczej z dwoma żywymi płodami.

Nadciśnienie tętnicze w ciąży bliźniaczej

Sąd, w ślad za opiniami biegłych uznał, że zachodzi związek przyczynowo-skutkowy między przetrzymywaniem pacjentki w szpitalu powiatowym mimo niepokojących wyników badań, a śmiercią dziecka.

Z uzasadnienia:

            „Stan przedrzucawkowy oznacza rozwój nadciśnienia tętniczego z białkomoczem, obrzękami, lub tylko ostatnimi dwoma objawami. Najczęściej występuje po 20 tygodniu ciąży. Nieleczony może doprowadzić do wystąpienia rzucawki, którą określa się jako zespół stanu przed rzucawkowego połączony z napadami drgawek toniczno-klonicznych oraz utratą świadomości. Zagrożenie zwiększa się z liczbą i częstością napadów drgawek oraz czasem ich trwania. Stan przed rzucawkowy, zagrażający poród przedwczesny, ciąża bliźniacza, były bardzo dużym zagrożeniem dla matki i jej płodów i należało się liczyć, że w każdej chwili mogło dojść do porodu przedwczesnego. Dlatego należało ciężarną przekazać w trybie pilnym do ośrodka o wyższym stopniu referencji. Prawdopodobnie tego samego dnia ciężarną rozwiązanoby cięciem cesarskim i być może w ten sposób uratowanoby oba płody. Tak się jednak nie stało i doszło do śmierci wewnątrzmacicznej jednego płodu.”

Związek przyczynowo – skutkowy w sprawach o błąd medyczny

Czy na pewno wcześniejsze przekazanie pacjentki do szpitala referencyjnego uratowałoby życie jej dziecka? Na takie pytanie odpowiedź brzmi: oczywiście, nie. Ale sęk w tym, że w sprawach o błąd medyczny nie musimy mieć pewności, że prawidłowe postępowanie lekarskie zapobiegłoby pogorszeniu zdrowia pacjenta czy jego śmierci.

Pięknie to podsumował Sąd Najwyższy w jednym z niedawnych wyroków (sygn. akt II CSKP 958/22). SN stwierdził, że w razie udowodnienia, że postępowanie lekarza było obiektywnie nieprawidłowe, do ustalenia związku przyczynowego między tym zachowaniem a szkodą po stronie pacjenta wystarczające jest prawdopodobieństwo, którego nie można zignorować, a zatem wyższe niż nieistotne.

KTG w ciąży bliźniaczej

Sąd w opisywanej sprawie zwrócił też uwagę, że szpital powiatowy nie miał podstaw, by spokojnie wyczekiwać na rozwój sytuacji. Wykonane tam badania KTG nie dawały podstaw do stwierdzenia o dobrostanie obu płodów.

Z uzasadnienia:

            „Zgodnie z rekomendacjami Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego w zakresie stosowania kardiotokografii w położnictwie uważa się, że zarówno podczas ciąży, jak również podczas porodu, jedną z podstawowych metod nadzoru biofizycznego dobrostanu płodu jest analiza kardiotokograficzna zapisu tętna płodu.

Zgodnie z powyższymi rekomendacjami, w ciąży bliźniaczej konieczne jest prowadzenie nadzoru aparatem mającym dwie głowice, który umożliwia jednoczesne wykonanie zapisu tętna dwóch płodów. Pozwala to na uniknięcie pomyłek diagnostycznych i daje możliwość przeprowadzenia prawidłowej analizy zapisów.  Regularne monitorowanie kardiotokograficzne z częstością raz na dobę powinno być wykonane podczas ciąży, gdy stwierdza się nadciśnienie tętnicze.

Zapisy KTG powinny być wykonywane u kobiet ciężarnych w warunkach zapewnienia spokoju, w leżącej pozycji, najlepiej na lewym boku, przez co najmniej 30 minut. Ten zakres czasowy pozwala na obiektywizację zapisu, biorąc pod uwagę okres snu i czuwania, aktywności płodu, co wpływa na obraz zapisu. Zapis KTG powinien spełniać warunki czytelności i niskiego odsetka czasu utraty sygnału. W przypadku wątpliwości co do prawidłowości zapisu badanie należy powtórzyć, a w razie dalszych wątpliwości, diagnostykę należy poszerzyć o badania dopplerowskie.”

Wyrok w sprawie śmierci dziecka

Sąd Okręgowy uwzględnił powództwo w tej sprawie i zasądził na rzecz matki dziecka kwotę 230.000,00 zł, a na rzecz ojca – kwotę 220.000,00 zł tytułem zadośćuczynienia za krzywdę. Ponadto, na rzecz powódki zasądzono także kwotę 50.000,00 zł tytułem zadośćuczynienia za naruszenie praw pacjenta, jak również kwotę blisko 4.000,00 zł tytułem zwrotu kosztów pogrzebu.

Nadciśnienie tętnicze w ciąży, rzucawka.

Ciąża bliźniacza – śmierć bliźniaka

Czekamy na rozstrzygnięcie apelacji szpitala i ubezpieczyciela w tej sprawie.

Krwotok poporodowy był najbardziej prawdopodobną przyczyną śmierci pacjentki, pani Anny, o której w ostatnich dniach pisały niemal wszystkie media w Polsce. Zostałam w tej sprawie poproszona o komentarz ekspercki dla redakcji OkoPress, a cały artykuł można przeczytać tutaj (warto!). Zarzuty w tej sprawie usłyszeli już ginekolog i anestezjolog z prywatnego centrum medycznego w Bielsku-Białej Eculap.

Krwotok poporodowy: powikłanie czy błąd lekarski?

Czy krwotok to powikłanie związane z porodem czy też błąd lekarski?

Krwotok to powikłanie.  W krajach wysokorozwiniętych, a do takich mam nadzieję możemy zaliczyć Polskę, zdarza się w 0,5 – 4 %.  Konkretnie, jeśli mówimy o utracie krwi ≥500 ml, to trzeba się z tym liczyć częściej (2–4%). Jeśli z kolei mamy na myśli ciężką postać krwotoku (≥1000 ml), to takie powikłanie występuje rzadziej: od 0,5–1% porodów. Skojarzenie, czy też pytanie o to, czy krwotok to bład lekarski, nie jest jednak tak całkiem pozbawione sensu, ale o tym później.

W kontekście śmierci pani Anny na pewno warto jeszcze wspomnieć o jednym. W przypadku cięcia casarskiego, ryzyko krwotoku okołoporodowego jest wyższe niż w przypadku porodu pochwowego, lekarze powinni więc być tym bardziej przygotowani na wystąpienie takiego powikłania.

 

Krwotok poporodowy

Według Narodowego Funduszu Zdrowia w 2024 roku 75% porodów w bielskim Esculapie zakończyło się drogą operacyjną. W tym samym roku średni odsetek cięć cesarskich w Polsce wyniósł 47,9%*. Czyżbyśmy więc mieli do czynienia w wysoko wyspecjalizowanym ośrodkiem, znakomicie przygotowanym do porodów zabiegowych, i stąd taka statystyka? Nic bardziej mylnego. Esculap to podmiot leczniczy o tzw. najniższym stopniu referencyjności.

Przechodząc do odpowiedzi na pytanie, czy krwotok okołoporodowy to błąd lekarski trzeba wskazać, że sam krwotok – w większości przypadków – oczywiście jest niezależny od ginekologa prowadzącego poród. Kluczowe dla oceny odpowiedzialności za błąd lekarski jest jednak postępowanie po porodzie.  80–90% zgonów z powodu krwotoku jest możliwych do uniknięcia w przypadku prawidłowej i postawionej na czas diagnozy oraz leczenia.

Jak uniknąć zgonu w przypadku krowotoku poporodowego?

Warunki konieczne, by uniknąć zgonu pacjentki są jasne i opisane w literaturze medycznej:

  • Intensywny monitoring przez pierwsze godziny
  • Dokładna ocena utraty krwi
  • Szybka dostępność leków obkurczających i TXA
  • Gotowość transfuzji i MTP
  • Kompletny, przeszkolony zespół
  • Możliwość natychmiastowej reoperacji / interwencji
  • Stała ocena macicy i parametrów życiowych
  • Edukacja pacjentki

Jeśli którykolwiek z tych elementów zawiedzie — ryzyko śmierci z powodu krwotoku okołoporodowego dramatycznie rośnie.

Liczne błędy lekarskie w sprawie opieki nad panią Anną

Jak donoszą media, w sprawie pani Anny zawiodło niemal wszystko.

„Gdy stan Anny pogarszał się, na miejscu nie było ginekologa – wezwany został szef placówki. Pan Krzysztof opowiada, że gdy nalegał na wezwanie karetki, właściciel placówki miał mu odpowiedzieć: „Proszę pana, nie wiem, czy pan wie, kim ja jestem? Jestem anestezjologiem z 40-letnim doświadczeniem. Jak panu mówię, że jest wszystko w porządku, to jest wszystko w porządku”.

Zamiast karetki przeprowadzono reoperację i popełniono kolejne błędy. Do szpitala o wyższym stopniu referencyjności Anna została przewieziona po północy – dziesięć godzin od wystąpienia pierwszych powikłań.”

Nie zawiodła tylko sama pacjentka i jej bliscy, niestety ich interwencje pozostały bez reakcji lekarzy.

„Partner kobiety wspomina, że „dochodziło do momentu, że widziałem, że ona odpływa”. – Dotykałem jej nóg i były zimne, a skarżyła się, że jest jej bardzo ciepło w te nogi – dodaje.”

Co dalej w sprawie śmierci pani Anny?

Lekarzom postawiono zarzuty, prokuratura zapewne zmierza do wniesienia aktów oskarżenia. Dotychczasowe ustalenia śledztwa pozwalają na stwierdzenie, żekolejne godziny to ciąg błędów, zaniedbań, spóźnionych decyzji i braku decyzji, a  w przypadku prawidłowego leczenia życie pacjentki było do uratowania. Czy w tej sytuacji lekarze zostaną oskarżeni o spowodowanie śmierci pacjentki czy tylko o narażenie jej na niebezpieczeństwo utraty zdrowia i życia? Czas pokaże.

 

Więcej o prowadzonych przeze mnie sprawach związanych z krwotokiem poporodowym możesz przeczytać m.in. tutaj:

Krwotok wewnętrzny – wyrok po 9 latach

Krwotok położniczy: kiedy usunięcie macicy ratuje życie

Atonia, krwotok poporodowy i usunięcie macicy

Co możesz zrobić jako pacjentka – praktyczna checklista

Po porodzie pacjentka powinna zgłaszać natychmiast takie objawy jak:

  • nagłe nasilone krwawienie lub skrzepy,
  • zawroty głowy, omdlenia, nagła słabość,
  • silny niepokój lub „uczucie, że coś jest nie tak”,
  • przyspieszone tętno, kołatanie, duszność,
  • ból w nadbrzuszu/pod prawym łukiem żebrowym (przy preeklampsji),
  • mokre podkłady wymieniane częściej niż co 1 godzinę,
  • zimna, wilgotna skóra.

W przypadku zgłoszenia przez pacjentkę niepokojących objawów jest szansa na dużo wcześniejsze rozpoznanie krwotoku.

FAQ

Co to jest krwotok poporodowy?

Krwotok poporodowy (PPH) to utrata krwi po porodzie przekraczająca:

  • ≥ 500 ml po porodzie drogami natury
  • ≥ 1000 ml po cięciu cesarskim

lub każda utrata krwi powodująca objawy wstrząsu (bladość, zimna skóra, szybkie tętno, spadek ciśnienia).

Wyróżniamy:

  • Wczesny PPH – do 24 h po porodzie (najczęstszy, stanowi 80–90% przypadków)
  • Późny PPH – 24 h – 6 tygodni po porodzie

Jak często  krwotok jest przyczyną zgonów okołoporodowych?

Według danych WHO i FIGO:

  • ok. 25% wszystkich zgonów matek na świecie spowodowanych jest krwotokiem (w tym poporodowym).

W krajach o wysokim standardzie opieki (np. UE):

  • krwotok odpowiada za 5–10% zgonów okołoporodowych, ponieważ większość przypadków udaje się skutecznie leczyć.

Czy cięcie cesarskie zwiększa ryzyko krwotoku poporodowego?

Cięcie cesarskie jest częstym czynnikiem ryzyka, szczególnie w kontekście:

  • patologii łożyska,
  • wieloródek z blizną na macicy,
  • oraz ograniczonego dostępu do banku krwi i intensywnej terapii.

Jaka jest najczęśctsza przyczyna krwotoku pooporodowego?

Najczęstszą przyczyną krwotoku jest atonia macicy.

 

***

Cytaty w poście pochodzą ze strony TVN24.

*Dane podane przez dr. hab. Pawła Krawczyka na konferencji Ginekologia i Położnictwo 2025 r. w Krakowie

Błąd w in vitro

Jolanta Budzowska07 listopada 2025Komentarze (0)

Jak podał Rynek Zdrowia, rządowy program refundacji in vitro cieszy się ogromną popularnością. Środki zarezerwowane na ten cel w budżecie zapewniają finansowanie około 39 tys. procedur.  Do końca września 2025 roku dzięki programowi urodziło się ponad 6 tys. dzieci, uzyskano 19 tys. ciąż klinicznych. Procedura IVF nie jest jednak wolna od ryzyka. Błąd w in vitro, jak w każdej innej procedurze medycznej, jest czymś, co może się zdarzyć. Gdy coś pójdzie nie tak, konsekwencje mogą zmienić życie.

Możliwe komplikacje mogą mieć charakter biologiczny – np. brak dojrzałych pęcherzyków, słaba jakość komórek jajowych lub zarodków, zaburzenia genetyczne spowalniające lub zatrzymujące rozwój zarodka, reakcje immunologiczne lub zaburzenia równowagi hormonalnej. Inne powikłania mogą obejmować infekcje, krwawienia lub niepożądane skutki leczenia hormonalnego. Niektóre powikłania nie wynikają jednak z ryzyka związanego z samą metodą, ale są wynikiem błędów medycznych.

Przykłady błędów w procedurze IVF

Australia – błąd w przechowywaniu zarodków

Kobieta w Australii nieświadomie urodziła dziecko nieznajomej osoby po tym, jak otrzymała embrion innej pacjentki z powodu „błędu ludzkiego”.

Błąd w in vitro

Błąd w in vitro

Pomyłka została odkryta, kiedy klinika w Brisbane stwierdziła, że biologiczni rodzice mieli o jeden embrion za dużo w magazynie. Pracownicy zorientowali się, że embrion innej pacjentki został przez pomyłkę rozmrożony i przeniesiony do matki biologicznej.

To nie pierwsze kłopoty, jakie dotknęły klinikę Monash IVF. W 2024 r. roku firma zawarła ugodę w sprawie pozwu zbiorowego wniesionego przez ponad 700 pacjentów. Zarzuty dotyczyły zniszczenia potencjalnie zdolnych do życia embrionow. Klinika zapłaciła odszkodowanie w wysokości 56 milionów dolarów australijskich (35 milionów dolarów amerykańskich).

Reprofiv/Alcorcón (Madryt, 2024): brakujące embriony i „nieautoryzowany dostęp”

Administrator kliniki w Alcorcón w Hiszpanii po audycie złożył zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. W dokumentacji były liczne braki, a w zbiornikach ciekłego azotu brakowało części embrionów. Klinika wstrzymała leczenie. Policja wszczęła śledztwo w sprawie „nieautoryzowanego dostępu” i możliwego zniszczenia materiału.

 

Wielka Brytania

London Women’s Clinic – zniszczenie zarodków, „błąd księgowy”

Para – dla zachowania anonimowości nazwę ich ich Alice i Michael – podjęła decyzję o powiększeniu rodziny. Wykorzystali dwie rundy procedury IVF w prywatnej klinice London Women’s Clinic w Londynie. Z drugiej rundy uzyskali cztery zamrożone zarodki o dobrych parametrach, które miały być przechowywane bezpiecznie i wykorzystane w przyszłości na implantację kolejnego dziecka.

Na początku 2023 r. Alice zauważyła, że nie została jeszcze obciążona opłatą za przechowywanie zarodków — co wydało jej się nietypowe. Po kontakcie z kliniką usłyszeli dramatyczną wiadomość: zarodki zostały zniszczone. Przyczyną – jak wskazała klinika – „błąd księgowy”, który spowodował, że ich zarodki zostały mylnie zakwalifikowane jako niezdolne do implantacji i usunięte z przechowywania.

Alice i Michael opisują moment, gdy usłyszeli tę informację, jako moment „żalu i pustki” – bo nie chodziło już tylko o pieniądze, lecz o nadzieję na kolejne dziecko. Utrata zarodków oznaczała dla nich nie tylko stratę konkretnego biologicznego materiału, lecz także stratę „planu życia”. Sprawa zakończyła się ugodą i wypłatą wysokiego odszkodowania za błąd w in vitro. Kwota obejmowała m.in. koszty przyszłych prób, zadośćuczynienie za utratę zarodków i doznaną krzywdę.

Homerton Fertility Centre – liczne incydenty utraty lub zniszczenia zarodków

W okresie 2023–2024 działająca w Londynie Homerton Fertility Centre zgłosiła co najmniej trzy oddzielne incydenty w ciągu siedmiu miesięcy. Chodziło o błędy w procesie mrożenia lub przechowywania zarodków – w tym przypadki, gdzie po rozmrożeniu próbki „nie przetrwały” lub stały się „niewykrywalne”. Licencja Kliniki została zawieszona, ponieważ uznano, że istnieje „potencjalne ryzyko dla pacjentów, gamet i embrionów”. Okazało się, że procedura przechowywania była wadliwa.

Kliniki w Londynie i Sheffield – wadliwy produkt do kriokonserwacji

W klinikach używano wadliwego produktu do mrożenia w 2022 r., co mogło uszkodzić zamrożone zarodki blisko stu pacjentek (pacjentek onkologicznych).

Na polskim podwórku…

Także w Polsce mieliśmy przypadki błędów w procedurze IVF.  O jednej z takich spraw donosiły jakiś czas temu media. Pod koniec marca 2022 roku w klinice Salve w Łodzi doszło do fatalnej pomyłki. W jej wyniku jednej z pacjentek podano dwa zarodki, które należały do innej pary. Błąd odkryto, kiedy po zabiegu kobieta otrzymała do podpisu plik dokumentów. Usłyszała wtedy, że trzeba „wypłukać zarodki”. Błąd, do którego doszło w klinice, miał zostać spowodowany przez migrenę embriolożki.

W 2015 r. w klinice w Policach także doszło do błędu: kobieta urodziła dziecko, które genetycznie nie było jej potomkiem. „Procedury stosowane w klinice (…) były zbyt ogólne, nie było wyraźnych przepisów dotyczących znakowania probówek” – mówił rzecznik odpowiedzialności zawodowej.

Do mnie trafiła właśnie sprawa, gdzie na skutek nieprzestrzegania procedur w klinice nie można było stwierdzić, czy zamrożone oocyty rzeczywiście pochodzą od pacjentki. Skutki, jak się można domyślać, są tragiczne. Sprawa jest w toku.

Błąd w in vitro – na jakim etapie zdarza się najczęściej?

Procedury IVF obejmują wiele etapów. Główne procedury laboratoryjne w rutynowym laboratorium IVF obejmują: pobranie komórek jajowych, przetwarzanie gamet, dawstwo nasienia, inseminację, hodowlę zarodków, transfer zarodków i kriokonserwację.

Na każdym etapie mogą wystąpić błędy — szczególnie tam, gdzie wymagana jest manualna interwencja lub identyfikacja materiału biologicznego. Zmęczenie personelu, monotonia pracy, brak pełnej standaryzacji procedur, presja czasu – to czynniki zwiększające ryzyko  błędu w in vitro.

Najpoważniejsze nieprawidłowości dotyczą zwykle identyfikacji i śledzenia materiału biologicznego (gamet i zarodków) oraz błędów w komunikacji i dokumentacji. To może prowadzić do:

  • zamiany zarodków i implantacji „nie swoich” komórek/zarodków,
  • „zgubienia” komórek/zarodków
  • nieprawidłowego przypisania nasienia lub oocytów,
  • pomyłek w oznakowaniu, przepisywaniu danych, rejestrze czynności,
  • błędów w testach towarzyszących (np. PGT-A) i wynikającym z nich błędnym podejmowaniu decyzji.

Błąd w in vitro – human error

Błędy ludzkie, do jakich dochodzi w laboratoriach IVF to najczęściej:

  • błędne oznakowanie,
  • błędna dokumentacja,
  • wyłączenie sprzętu w połowie cyklu,
  • nieprawidłowa obsługa sprzętu,
  • pominięcie zarodka podczas oceny,
  • nieprawidłowe przenoszenie naczyń,
  • nieprawidłowe rozmrażanie,
  • błędy w prowadzeniu dokumentacji,
  • nieprawidłowe obchodzenie się z gametami i zarodkami
  • błędna identyfikacja.

Błąd w in vitro na sali sądowej

Konsekwencje błędu medycznego w procedurze IVF są daleko idące. Oprócz poważnych konsekwencji fizycznych należy również wziąć pod uwagę ogromne obciążenie psychiczne. Nieudane próby zajścia w ciążę – zwłaszcza spowodowane zaniedbaniem medycznym – mogą prowadzić do załamania psychicznego, depresji, zespołu stresu pourazowego i innych chorób psychicznych. Poszkodowana pacjentka i jej partner często wymagają długotrwałej, profesjonalnej pomocy.

Błąd w in vitro- postępowanie niezgodne z zasadami należytej, profesjonalnej staranności – rodzi odpowiedzialność prawną kliniki i jej ubezpieczyciela. W takich przypadkach pacjent ma prawo dochodzić odszkodowania za szkody, w tym ból fizyczny, cierpienie emocjonalne, obniżoną jakość życia i inne związane z tym szkody (takie jak zmarnowane wydatki związane z procesem IVF).

Kroki, które należy podjąć w przypadku podejrzenia błędu w in vitro

Nawet w zaawansowanych klinikach prywatnych może dojść do zniszczenia lub utraty materiału. Czynnikiem ryzyka jest najczęściej błąd ludzki. Utrata zarodków/komórek rozrodczych może mieć też miejsce wskutek wad technologicznych (np. mrożenie, przechowywanie) lub błędów proceduralnych.

Co możesz zrobić jako pacjent/ka – praktyczna checklista

  • zadawaj pytania o kwalifikacje i doświadczenie personelu oraz procedury
  • zachowaj kopie wszystkich dokumentów i uzyskaj od podmiotu leczniczego pełną dokumentację medyczną i laboratoryjną, jeśli jej jeszcze nie masz (wzór wniosku znajdziejsz tutaj: kancelaria BFP)
  • udokumentuj kontakty z personelem medycznym
  • gromadź dowody na poniesione wydatki
  • zwróć się z wnioskiem o kontrolę kliniki do Ministerstwa Zdrowia

Gdy cokolwiek cię niepokoi (np. różnice fenotypowe dziecka, niespójności w dokumentacji):

FAQ

Czy mogę żądać przeprosin i odszkodowania za utratę lub zamianę zarodków?

Tak – roszczenia mogą obejmować zadośćuczynienie i  odszkodowanie oraz żądanie przeprosin za naruszenie dóbr osobistych za błąd w in vitro.

Czy klinika musi poinformować mnie o „near miss”?

W jurysdykcjach z tzw. twardym nadzorem (np. UK) raportowanie jest obowiązkowe, a w każdym kraju dobre praktyki wymagają przejrzystości wobec pacjenta.

Near miss (dosłownie: „o mały włos” lub „zdarzenie potencjalne”) oznacza:

Zdarzenie, które mogło doprowadzić do szkody pacjenta lub błędu medycznego, ale dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności lub szybkiej reakcji personelu – do szkody nie doszło.

Czyli: błąd został popełniony, ale został wychwycony na czas, zanim dotknął pacjenta.

W języku polskim przyjmuje się tłumaczenia:

  • „zdarzenie potencjalnie niepożądane”,
  • „zdarzenie bliskie błędowi”,
  • „sytuacja o mały włos od błędu”.

Czy elektroniczny witnessing daje 100% gwarancji?

Nie ma systemów nieomyl­nych, ale RFID/kody kreskowe z zasadą „no-match no-move” istotnie ograniczają ryzyko, gdy są poprawnie wdrożone i audytowane.

Na czym polega double witnessing?

Double witnessing, czyli „podwójny świadek” oznacza, że:

każda czynność, w której istnieje ryzyko pomyłki w identyfikacji gamet (komórek jajowych, nasienia) lub zarodków, musi być niezależnie sprawdzona i potwierdzona przez drugą osobę — najczęściej drugiego embriologa lub pielęgniarkę IVF.

Innymi słowy:
🔸 Jedna osoba wykonuje czynność,
🔸 druga – sprawdza, zanim czynność zostanie zakończona.

 

Końcówkę ubiegłego tygodnia spędziłam w Gdańsku, gdzie na tapet wzięliśmy prawo medyczne. Odbywała się tam III Ogólnopolska Konferencja Naukowa Prawa Medycznego, Farmaceutycznego, Bioetyki i Zarządzania w Ochronie Zdrowia.  Organizatorzy powierzyli mi moderowanie pierwszej części panelu pt. „Odpowiedzialność prawna osób wykonujących zawody medyczne”. W kolejnej części przedstawiałam wykład:”Pomyłka lekowa”. Tyle tytułem kronikarskiego wstępu. 

A teraz do rzeczy: dlaczego jako prawnik procesowy, nie naukowiec, uczestniczę w takich konferencjach? Odpowiedź mogłaby brzmieć: „Bo jestem zapraszana”, ale to oczywiście żart. Niezwykle cenna na tych wydarzeniach jest przede wszystkim możliwość skonfrontowania punktu widzenia teoretyków prawa i praktyków. Wzajemnie możemy się od siebie wiele nauczyć. 

Trudno wyróżnić najciekawsze wykłady, bo wszystkie dotykały problemów niezwykle istotnych w punktu widzenia poszkodowanego przez błąd medyczny pacjenta. 

Wpisy w dokumentacji a dobra osobiste pacjentów

I tak, chronologicznie:  prof. Haberko kompleksowo omówiła temat treści dokumentacji medycznej i to, jak nieprawdziwe, oceniające wpisy w dokumentacji mogą naruszać dobra osobiste pacjentów. Co można zrobić z tym faktem, kiedy po zapoznaniu się z dokumentacją medyczną  odkrywamy, że lekarz odnotował w niej, że „pacjent jest roszczeniowy”?  A co, kiedy pielęgniarka wypunktowała kogoś, że „wciąż domaga się odpowiedzi na pytania”?  W przypadku naruszenia dóbr osobistych poprzez treść dokumentacji mamy prawo:

  • żądać sprostowania dokumentacji,
  • żądać przeprosin,
  • żądać zadośćuczynienia.

Tyle wynika z samych przepisów. Niestety życie życiem i zwykle żądać możemy, ale gorzej z wyegzekwowaniem naszych praw.  Od siebie mogę dodać, że z pewnością pismo z żądaniem usunięcia czy sprostowania nieprawdziwych lub oceniających, nacechowanych subiektywnie i negatywnie wpisów, zawsze warto złożyć. Choćby dla celów dowodowych.

Aktualna wiedza medyczna jest jak yeti

Nie sposób omówić w szczegółach innych niezwykle interesujących wykładów.  Jak np. wystąpienia prof. Tomasza Sroki na temat należytej staranności w postępowaniu z informacjami dotyczącymi pacjenta, czy prof. Michała Królikowskiego o tym, jak właściwa organizacja pracy szpitala może zapobiec błędom medycznym.

Gorącą dyskusję wywołał wykład mec. Jakuba Żaczka i jego próby zdefiniowania czym jest, a właściwie czym nie jest tzw. „aktualna wiedza medyczna”. Czy są nią standardy wydawane przez towarzystwa naukowe? Zważywszy szczególnie na to, że towarzystwo naukowe może być założone przez kilka osób niezwiązanych z medycyną? Albo, czy opinia konsultanta krajowego jest wiążąca dla innych lekarzy? 

Prawo medyczne - konferencja

Prawo medyczne – konferencja

Mec. Agnieszka Zemke-Górecka doskonale podsumowała chaos, jaki panuje w tzw. medycynie estetycznej. Czy zabiegi z zakresu medycyny estetycznej powinny być zastrzeżone do kompetencji lekarzy? Wiele przykładów świadczy o tym, że tylko ten kierunek rozwoju tej dziedziny usług może zapewnić pacjentom bezpieczeństwo zdrowotne i prawne. 

Czy (w psychiatrii) leci z nami pilot?

Serca – i rozumy, w kontekście uświadomienia nam potrzeby pilnych zmian w psychiatrii – poruszyły wystąpienia dr. Błażeja Kmieciaka, lek. Sebastiana Goncerza i lek. Julii Pankiewicz. Czy wiesz, że są takie szpitale psychiatryczne, w których w trybie dyżurowym jeden lekarz dyżurny, którym jest rezydent, ma pod opieką nawet 700 pacjentów? Szerzej problem poruszyli też w ostatnich dniach na łamach Wirtualnej Polski Michał Janczura i Dariusz Faron w tekście: „Granica została przekroczona”. Warto przeczytać.

Klauzula sumienia a sprawa polska

Z ciekawostek: czy przyszło ci do głowy, że są lekarze i pielęgniarki, którzy odmawiając szczepienia, powołują się na… klauzulę sumienia? Mówiła o tym problemie Katarzyna Konopka wskazując na potrzebę ograniczania takich praktyk. Niezależnie od oceny, gdzie kończy się, a gdzie zaczyna czyjeś sumienie, pacjenci nie mogą być zaskakiwani odmową świadczenia w ostatniej chwili. 

Pokrzywdzony: tego słowa lepiej nie wymawiać głośno.

W drugim dniu konferencji najbardziej poruszył mnie pierwszy panel. Zacytuję tu to, co napisałam na gorąco o tej dyskusji na Instagramie.  

Wymiana poglądów panelistów na temat „Prawo karne w medycynie”  sprowadziła się wyłącznie do analizowania, jak bardzo prawo karne krzywdzi lekarzy w sytuacji, gdy dochodzi do błędu medycznego.

Szczęśliwie, prokurator dr Michał Gabriel-Węglowski nie miał wątpliwości, że zlikwidowane wydziały prokuratur ds. błędów medycznych miały sens. Dlaczego? Bo sprawnie prowadzone postępowanie służy wszystkim: i pacjentom, i lekarzom.  A prof. Tomasz Sroka konsekwentnie bronił tezy, że nie trzeba zwalniać od odpowiedzialności karnej lekarzy, bo jeśli nie odpowiadają za błąd medyczny, to istniejące prawo daje im wszelkie narzędzia, żeby mogli to udowodnić.

ALE: w ciągu godzinnej dyskusji nie padło ani raz słowo „pokrzywdzony”! Tak jakby prawa człowieka pokrzywdzonego przez błąd medyczny były nic nie znaczącym szczegółem w całym tym wywołanym przez NIL zamieszaniu o „no-fault”,„klauzulę wyższego dobra”, a mówiąc po ludzku – o uniemożliwienie prowadzenia postępowań karnych w sprawie błędów lekarskich. 

Nie mogłam nie zabrać głosu. Mam nadzieję, że wybrzmiał mocno.  W tym miejscu serdecznie dziękuję dwóm paniom prokuratorkom, które tuż po tej sesji podziękowały mi za mój stanowczy komentarz do tej dyskusji.