Jolanta Budzowska

radca prawny

Partner w kancelarii Budzowska Fiutowski i Partnerzy. Radcowie Prawni (BFP) z siedzibą w Krakowie. Specjalizuje się w reprezentacji osób poszkodowanych w cywilnych procesach sądowych w sprawach związanych ze szkodą na osobie, w tym w szczególności z tytułu błędów medycznych oraz z tytułu naruszenia dóbr osobistych.
[Więcej >>>]

Krwotok położniczy czy zator płucny?

Jolanta Budzowska10 października 2021Komentarze (0)

Niepokojące objawy we wczesnym okresie po porodzie takie jak: silny ból brzucha, znaczący spadek ciśnienia, przyśpieszenie tętna u położnicy – mogą sygnalizować wystąpienie powikłań groźnych dla życia, przede wszystkim krwotoku położniczego. Objawy te mogę jednak również zwiastować wystąpienie innych, rzadszych powikłań. Należy do nich m.in. zator płucny (zatorowość płucna).

Właściwa diagnoza przyczyn pogarszającego stanu położnicy ma ogromne znaczenie. O sytuacjach, kiedy na skutek nierozpoznanego na czas krwawienia poporodowego albo błędnego leczenia, doszło do zgonu matki, pisałam już kilka razy. Te wpisy można znaleźć tutaj:

Krwotok położniczy – kiedy usunięcie macicy ratuje życie

Atonia – odszkodowanie za usunięcie macicy

Krwotok i wstrząs po cięciu cesarskim

Zator płucny a krwotok położniczy

Zator płucny a krwotok położniczy

Zator płucny – diagnoza nieoczywista

Kwestia oceny prawidłowości leczenia położnicy w przypadku krwotoku porodowego stosunkowo często trafia na salę rozpraw. Typowa linia obrony lekarzy polega wówczas na wskazywaniu, że mieli uzasadnione podejrzenie, że to zator płucny, a nie krwotok, jest przyczyną wstrząsu. I stąd takie, a nie inne leczenie.

Zator płucny

Zator płucny to sytuacja, w której dochodzi do zablokowania światła tętnicy płucnej, a tym samym prawidłowego przepływu krwi, przez masę zatorową. Uniemożliwia to prawidłową wymianę gazową w płucach, czego skutkiem jest niewydolność krążenia i śmierć. Materiałem blokującym światło tętnicy najczęściej jest skrzeplina krwi. Niekiedy – na przykład w wyniku przedwczesnego oddzielenia się łożyska – może to być także płyn owodniowy.

Zator płucny – lekarz jak saper

Rozpoznanie zatorowości jako przyczyny wstrząsu może pociągać za sobą katastrofalne skutki. W wyniku mylnej diagnozy lekarz włącza i kontynuuje błędne leczenie o kierunku odwrotnym od właściwego. Podanie heparyny, uzasadnione w przypadku rozpoznania zatoru, w przypadku krwotoku hamuje krzepnięcie krwi i nasila krwawienie.

Co powoduje, że zator płucny, a nie krwotok jest uznawany za przyczynę załamania się stanu położnicy?

Jak odróżnić zator od krwotoku?

Gdzie są punkty kluczowe dla zwiększenia szansy na przeżycie pacjentki? I jakie błędy lekarskie doprowadzają do złej diagnozy? Poniższą krótką listę sporządziłam na podstawie doświadczeń z procesów, w których istotą sporu było właśnie błędne leczenie ukierunkowane na zator płucny, zamiast na opanowanie krwotoku. W każdym przypadku pacjentka zmarła.

1. Założenie, że za rozpoznaniem zatoru płucnego przemawia wysoka wartość D-dimerów.

 

To błędna teza. Wartość D-dimerów, czyli produktów powstałych z rozpuszczenia skrzepu, wskazuje tylko na fakt, że w organizmie toczy się aktywny proces zakrzepowy. Podwyższone wartości D-dimerów występują w wielu stanach chorobowych, w tym po zabiegach operacyjnych. W przypadku podejrzenia zatorowości płucnej badanie stężenia D- dimerów ma tzw. ujemną wartość diagnostyczną. Oznacza to, że prawidłowe wartości, w większości przypadków, wykluczają rozpoznanie zatoru płucnego. Natomiast wartości podwyższone jej nie potwierdzają, ponieważ mogą występować w wielu innych sytuacjach klinicznych.

2. Brak wnikliwej obserwacji klinicznej pacjentki i wyciągania wniosków.

 

Podejrzenie zatoru płucnego można uznać za uzasadnione, gdy u pacjentki z grupy ryzyka, występuje ostra i głęboka hipoksja (niedotlenienie), niepoddająca się leczeniu, przy wykluczeniu innych przyczyn.

Znaczny spadek ciśnienia tętniczego oraz znaczne przyśpieszenie tętna mogą być objawem powikłań groźnych dla życia. Najczęstszą przyczyną takiego stanu i pacjentki, która niedawno rodziła, jest stan przedwstrząsowy lub wstrząs spowodowany krwotokiem.

Znacznie rzadszym powodem wstrząsu jest zator płucny. Dlatego, aby rozpoznać zatorowość płucną, należy w pierwszej kolejności zróżnicować rozpoznanie ze zdecydowanie częściej występującym krwotokiem wewnętrznym.

3. Brak współpracy anestezjologa i ginekologa.

 

Jeśli nie ma przepływu informacji między anestezjologiem, a ginekologiem, to szanse na uratowanie pacjentki zdecydowanie maleją.

Anestezjolog powinien prowadzić ciągłe monitorowanie stanu klinicznego chorej. Ma też stosownie do sytuacji zlecać i interpretować badania laboratoryjne, prowadzić resuscytację płynową. Po ustaleniu, że to nie zator płucny, a krwotok odpowiada za pogarszający się stan pacjentki, decyzje o leczeniu zabiegowym, zarówno, co do czasu, jak i zakresu operacji, podejmowane są wspólnie przez położnika i anestezjologa.

Ginekolog – położnik obserwuje sytuację miejscową. Ocenia na ile działania zachowawcze przynoszą efekt. Anestezjolog, monitorując stan ogólny analizuje, czy jest możliwe wyrównanie zaburzeń krążeniowych oraz metabolicznych i ustabilizowanie podstawowych funkcji życiowych.

Gdy możliwości postępowania zachowawczego się wyczerpią, podejmowana jest wspólnie decyzja o leczeniu operacyjnym.

Leczenie to należy podjąć na tyle późno, aby być pewnym, że wyczerpano wszystkie inne możliwości. Ocenia to ginekolog-położnik. Operację należy jednocześnie przeprowadzić na tyle wcześnie, by zmiany metaboliczne będące konsekwencją przedłużającego się niedotlenienia pacjentki nie stały się nieodwracalne. Za tę ocenę odpowiada anestezjolog.

Algorytm postępowania w krwotoku położniczym

Jak napisali autorzy algorytmu postępowania w sprawie krwotoku położniczego: najczęstszą przyczyną zgonów ciężarnych i rodzących nadal pozostaje krwotok położniczy. Według WHO krwotok występuje w około 10% porodów. Choć jego wystąpienie często stanowi zaskoczenie dla zespołu sprawującego opiekę położniczą nad pacjentką, to jego skuteczne leczenie jest możliwe w warunkach każdego z polskich szpitali.

Od siebie mogę jednak dodać, że najwyraźniej te możliwości zbyt często pozostają niewykorzystane. W wielu sytuacjach, z którymi zetknęłam się na sali rozpraw, śmierci położnicy najprawdopodobniej udałoby się uniknąć, gdyby powikłania po porodzie leczono zgodnie z aktualną wiedzą medyczną.

Kto ocenia KTG? Błąd położnej

Jolanta Budzowska19 września 2021Komentarze (0)

To położna nadzorująca poród na bieżąco ocenia KTG. W tym przypadku położna została skazana na 10 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na okres dwóch lat i grzywnę w wysokości 6 tys. zł. Sąd zobowiązał ją także do przeproszenia rodziców zmarłego dziecka. Dlaczego sąd uznał ją winną śmierci dziecka podczas porodu?

Zbliżał się termin porodu.  Pacjentka zgłosiła się do szpitala ze skierowaniem, które wypisał jej wcześniej lekarz prowadzący ciążę. Chodziło o zabezpieczenie pacjentki i jej dziecka na wypadek, gdyby akcja porodowa nie rozpoczęła się na czas. W badaniu ginekologicznym stwierdzono brak rozwarcia. Szyjka macicy nadal była zamknięta. Wykonano badanie KTG, USG i badanie USG Doppler.  Przepływy w tętnicy środkowej mózgu płodu i tętnicy pępowinowej były prawidłowe. Z dzieckiem wszystko było w porządku.

Kto ocenia KTG? Błąd położnej

Kto ocenia KTG? Błąd położnej

 

Preindukcja porodu – położna ocenia KTG

Następnego dnia lekarze na obchodzie zdecydowali o preindukcji porodu. Cewnik Foleya założono w gabinecie zabiegowym.  Pół godziny później, już w sali chorych, położna podłączyła pacjentce aparat KTG i wyszła.  Kiedy wróciła po kolejnych 30 minutach stwierdziła, że:

„Lekarz takiego zapisu nie przyjmie.”

Zagroziła też, że jeśli pacjentka „nadal” będzie się tak ruszać, to będzie leżeć z podpiętym urządzeniem KTG przez cztery kolejne godziny. Ostatecznie położna kazała pacjentce położyć się na plecach i znowu wyszła. 

Poszukiwanie tętna dziecka

Zapis KTG w dalszym ciągu wyglądał niestety tak samo źle. Gdy nikt nie reagował na przycisk alarmowy, inna pacjentka zaoferowała swoją pomoc. Sprowadziła położną, która zaczęła „szukać” tętna dziecka przykładając pelotę KTG w różnych miejscach. Gdy to się nie udało, położna zawołała kolejną. Koleżanka również nie mogła znaleźć tętna dziecka.

Ostatecznie obie położne uznały, że jest to wina starej, źle pracującej aparatury. Postanowiły zmienić aparat KTG na inny. Dopiero, gdy na drugim aparacie nadal nie udawało się znaleźć tętna, wezwały lekarza. Po godzinie od rozpoczęcia patologicznego (jak się później potwierdziło) zapisu KTG…

Brak akcji serca

Lekarz wykonał badanie USG i po raz kolejny stwierdził brak akcji serca płodu. Podjął decyzję o wykonaniu cesarskiego cięcia. Wydobyto donoszonego noworodka bez oznak życia. Noworodka natychmiast przekazano do resuscytacji, którą prowadzono przez kilkadziesiąt minut. Niestety bez efektu. 

Biegły ocenia KTG i… położną

Biegli nie pozostawili na zachowaniu położnej suchej nitki.

  • „Jest związek przyczynowo-skutkowy między zachowaniem położnej a śmiercią płodu”.

 

  • „Obserwacja zapisu KTG należy do położnej i to rolą położnej było zostać przy pacjentce i prowadzić obserwację. Położna nie wyciągnęła prawidłowych wniosków z patologicznego zapisu KTG. Jej rolą było kontrolować prawidłowość zapisu i jego czytelność. W razie stwierdzenia zaburzeń tętna płodu należało natychmiast powiadomić lekarza dyżurnego. Położna w tym przypadku zbyt późno powiadomiła lekarza.”

 

  • „Lekarz powinien być zawiadomiony wcześniej. Tymczasem – zamiast wezwać lekarza  – spadek tętna tłumaczono zsunięciem się peloty i próbowano przez zmianę jej umiejscowienia oraz przez zmianę aparatu uzyskać słyszalność tętna. Zawezwany lekarz nie potwierdził czynności serca płodu w USG, bowiem prawdopodobnie w międzyczasie nastąpił zgon.”

Wyrok sądu karnego w sprawie położnej

Z wyroku sądu karnego:

Położna została uznana winną tego, że po podłączeniu położnicy aparatu KTG nie sprawdziła, czy jego zapis jest prawidłowy, a następnie mimo istniejących w zapisie KTG ostrych objawów zagrożenia życia płodu w postaci zawężonej oscylacji, braku akceleracji i głębokich deceleracji, do pojedynczych uderzeń serca płodu, świadczących o jego niedotlenieniu, nie powiadomiła bezzwłocznie lekarza dyżurnego o zapisie KTG wykazującym cechy patologiczne, co opóźniło podjęcie decyzji o natychmiastowym rozwiązaniu ciąży rodzącej w drodze cięcia  cesarskiego, czym doprowadziła do nieumyślnego spowodowania śmierci nienarodzonego dziecka. 

Mądry Polak po szkodzie

Czy śmierci tego dziecka można było uniknąć? Czy położna mogła uniknąć odpowiedzialności karnej?

Nikt nie da 100 % pewności, że – gdyby nie zachowanie położnej – dziecko udałoby się uratować. Ale na pewno położna mogła zrobić dużo więcej.

Jaki w ogóle ma sens monitorowanie stanu dziecka za pomocą aparatu KTG, skoro wyników tego badania nikt nie kontroluje? Na jakiej podstawie położna i jej koleżanka z oddziału założyły, że nieprawidłowy zapis KTG to kwestia położenia peloty czy niesprawnego sprzętu? W sprawach, gdzie stawką jest życie, nie ma miejsce na niczym nieuzasadniony optymizm w stylu: „Tak zawsze było i było dobrze”.  Przy okazji: polecam mój post, w którym omawiam najczęstsze błędy przy porodzie na podstawie obserwacji lekarzy – położników: “Ciężki stan urodzeniowy dziecka i jak go uniknąć”.

Co dalej? A w tle “no-fault”

Na fali toczącej się dyskusji o tym, że lekarze, pielęgniarki i położne powinni mieć „immunitet” i powinno się wprowadzić zasadę „no fault” – czyli braku odpowiedzialności karnej za zdarzenia medyczne, warto podkreślić jedno. Po tym, jak ta sprawa trafiła do prokuratury i do sądu cywilnego:

  1. wprowadzono na oddziale zasadę, że zapis KTG wykonywany jest na dwie godziny przed założeniem cewnika Foleya i w trakcie preindukcji porodu – bez przerwy,
  2. zmodyfikowano system alarmowy tak, aby lekarze i położne słyszały alarm niezależnie od tego, gdzie są,
  3. zwiększono obsadę położnych w godzinach popołudniowych i nocnych.

Czy te i inne zmiany wydarzyłyby się w tym szpitalu, gdyby nie toczące się postępowania karne i cywilne, które obnażyły wszystkie zaniedbania? Czy ktokolwiek z personelu poczułby wewnętrzną potrzebę publicznego – w ramach szpitala – wyjaśnienia, dlaczego doszło do śmierci dziecka? Śmiem wątpić. 

Byłaś w podobnej sytuacji? Jeśli nie masz pewności, czy w Twoim przypadku położna czy lekarz zrobili wszystko, co należało do ich obowiązków, napisz do mnie. Chętnie skonsultuję, czy nadzór nad Twoim porodem był prawidłowy.

Immunoglobulina anty-D dla matki Rh(-)

Jolanta Budzowska01 września 2021Komentarze (0)

Jeśli przyszła mama ma krew Rh minus, a przyszły tata wręcz przeciwnie, czyli Rh plus, rośnie ryzyko konfliktu serologicznego. Na szczęście istnieją skuteczne metody profilaktyki. Temu wyjątkowo groźnemu powikłaniu ciąży zapobiega immunoglobulina anty-D. 

Immunoglobulina anty-D w ciąży

Konfliktowi serologicznemu można skutecznie zapobiec przez podanie jeszcze w trakcie ciąży immnuoglobuliny anty-D. Dlaczego o profilaktyce trzeba myśleć już w trakcie ciąży?  Otóż bywa tak, że w pewnym odsetku ciąż dochodzi do mikroprzecieków płodowo-matczynych. Wówczas krew płodu przedostaje się do krwioobiegu matki i może wywołać immunizację. Niestety albo stety, dzieje się to bezobjawowo. Co gorsza, może być tak, że mimo, że w badaniach także nie stwierdzi się obecności przeciwciał, to  jednak  już po porodzie okazuje się, że przeciwciała są jednak obecne. Czyli konflikt serologiczny zrealizował się.

Konflikt serologiczny

 

3. trymestr ciąży

Do immunizacji dochodzi najczęściej w 3. trymestrze ciąży. Zatem moment, w którym należy podać immunoglobulinę anty-D jest ściśle określony: jest to między 28. a 30. tygodniem ciąży. NFZ refunduje profilaktykę śródciążową, ale tylko w tym konkretnym przedziale czasowym. Niestety jedynie wówczas, gdy jest podawana w gabinecie mającym kontrakt z NFZ. Jeśli noworodek będzie miał grupę krwi Rh+, to podanie immunoglobuliny musi być powtórzone po porodzie. Drugą dawkę należy przyjąć przed upływem 72 godzin od narodzin dziecka.

Ryzyko immunizacji

Co, gdy immunoglobulina anty-D nie zostanie zastosowana?  Ryzyko immunizacji jest wysokie. U 17% kobiet Rh-ujemnych, które nie otrzymają immunoprofilaktyki poporodowej i śródciążowej, dochodzi do wytworzenia przeciwciał. 

Ryzyko dla kolejnych dzieci

W kolejnych ciążach będzie to skutkowało konfliktem serologicznym i chorobą hemolityczną płodu, a później noworodka. Istotą choroby hemolitycznej jest niedokrwistość płodu, która może okazać się bardzo groźna dla dziecka.

Kto odpowiada za zapobieżenie konfliktowi?

Kto powinien dbać o zapobieganie konfliktowi serologicznemu? Oczywiście, od tego jest lekarz prowadzący ciążę. Ale jak to zwykle bywa, świadomy pacjent (pacjentka) to bezpieczniejszy pacjent.

Zaniedbanie lekarza

Zaniedbanie lekarza może skutkować w kolejnej ciąży konfliktem serologicznym i chorobą hemolityczną płodu, a później noworodka. Choroba hemolityczna może okazać się bardzo groźna dla dziecka.

Lekarz ma obowiązek zlecić u kobiet z ujemnym czynnikiem Rh oznaczenia przeciwciał anty-RhD.  Jeśli u pacjentki nie wykryto przeciwciał anty-RhD, to  należy podać immunoglobulinę anty-RhD między 28. a 30. tygodniem ciąży.

Nawet, jeśli ciąża prowadzona jest prywatnie, a zatem podanie immunoglobuliny w gabinecie nie byłoby refundowane, kobieta powinna być poinformowana o takim wskazaniu.  Musi wówczas podjąć świadomą decyzję: czy zgłosi się do gabinetu mającego kontrakt z NFZ i tam dostanie immunoglobulinę-D w ramach świadczeń refundowanych, czy też zapłaci za podanie w gabinecie prywatnym, czy wreszcie odmówi – ale mając pełną świadomość ryzyka i możliwych konsekwencji dla zdrowia kolejnych dzieci. 

Czy mam prawo do odszkodowania, gdy immuglobulina anty-D nie zostanie podana?

Jakie roszczenia przysługują pacjentce, gdy lekarz nie poda immunoglobuliny anty-RhD? Warto wspomnieć, że problem nie jest marginalny, bo np. w dziewięciu kontrolowanych nie tak dawno przez Najwyższą Izbę Kontroli poradniach,  aż 34 pacjentkom z 37 (91,9%) mających RH (-) nie podano globuliny anty-D! Nie skierowano ich także w tym celu do innej placówki .

Oczywiste jest w takich sytuacjach stwierdzenie naruszenia praw pacjentki i  zadośćuczynienie z tego tytułu.

Paradoksalnie, trudno jednak mówić o trwałym uszczerbku  na zdrowiu lub rozstroju zdrowia pacjentki.„Namacalnym” efektem niewdrożenia profilaktyki jest “jedynie” to, że po tym, jak czerwone krwinki dziecka Rh (+) trafią w okresie ciąży do układu krwionośnego matki, organizm kobiety zacznie traktować je jak zagrożenie.  Wytworzy przeciwciała mające zwalczyć intruza. Przeciwciała IgG matki, istniejące w organizmie matki niszczą erytrocyty płodu, co w kolejnej ciąży może skończyć się niedokrwistością, uszkodzeniem płodu, a nawet poronieniem.

Taka sytuacja niewątpliwie więc narusza dobra osobiste kobiety i jej partnera, a konkretnie prawo do kształtowania życia rodzinnego i do poczucia bezpieczeństwa w sferze macierzyństwa. I za to również należy się, jak się domyślasz, niemałe zadośćuczynienie. 

Sejm na wczorajszym 36. pamiętnym (z innych oczywistych powodów niż temat, którego dotyczy ten post) posiedzeniu odrzucił większością głosów krytykowane przeze mnie poprawki Senatu do projektu prezydenckiego. Obecnie treść ustawy, która czeka już tylko na podpis Prezydenta RP i publikację, wygląda tak, jak wkleiłam poniżej.

Długa droga do sprawiedliwych rozstrzygnięć

Można powiedzieć: uff. Jak widać, nie wystarczy wygrać w Sądzie Najwyższym kilka razy. Trzeba jeszcze wygrać z różnymi grupami interesów, przede wszystkim lobby ubezpieczeniowego.

I to na każdym etapie procesu legislacyjnego (w tym ostatnim głosowaniu aż 90 posłów było za ograniczeniem praw osób najbliższych)!

Szczerze mówiąc, szczególnie wstrząsnął mną poziom  debaty nad ustawą w Senacie. Wydawało się, że lada chwila o losach osób w bardzo trudnej sytuacji życiowej zdecydują parlamentarzyści bezrefleksyjnie “kupujący” demagogiczne argumenty przeciwników ustawy.

Zadośćuczynienie dla najbliższych ostatecznie przesądzone

Podsumowując: ostatnia decyzja Sejmu to jednoznacznie dobra wiadomość dla członków rodzin, których najbliżsi są w bardzo ciężkim stanie zdrowia i nie ma widoków na jego poprawę.

Prawo do renty dla poszkodowanego na zwiększone koszty opieki to już istniejące i stosowane prawo w takich sytuacjach. Teraz także będzie mogła być naprawiona krzywda.  Utrata więzi rodzinnych będzie zrekompensowana przez odpowiednie zadośćuczynienie.

Zadośćuczynienie dla rodziny

Zadośćuczynienie dla rodziny

USTAWA

z dnia 24 czerwca 2021 r.

o zmianie ustawy – Kodeks cywilny

Art. 1. W ustawie z dnia 23 kwietnia 1964 r. – Kodeks cywilny (Dz. U. z 2020 r. poz. 1740 i 2320) po art. 4461 dodaje się art. 4462 w brzmieniu:

„Art. 4462. W razie ciężkiego i trwałego uszkodzenia ciała lub wywołania rozstroju zdrowia, skutkującego niemożnością nawiązania lub kontynuowania więzi rodzinnej, sąd może przyznać najbliższym członkom rodziny poszkodowanego odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę.”.

Art. 2. Do zdarzeń, których skutkiem jest niemożność nawiązania lub kontynuowania więzi rodzinnej przez najbliższych członków rodziny z poszkodowanym z powodu wyrządzenia u niego ciężkiego i trwałego uszkodzenia ciała lub wywołania rozstroju zdrowia, powstałych przed dniem wejścia w życie niniejszej ustawy, stosuje się przepis art. 4462 ustawy zmienianej w art. 1.

Art. 3. Ustawa wchodzi w życie po upływie miesiąca od dnia ogłoszenia.

 

W tym roku poprzysięgłam sobie, że w czasie rodzinnego urlopu nie będę pracować. Przyznam, że dotąd bywało z tym różnie. Na ogół stałym punktem dnia były konsultacje telefoniczne i mailowe z prawnikami z mojej kancelarii BFP, a w pilnych sprawach także z klientami.

Tym razem “prawie” udało mi się zrealizować plan na tegoroczne wakacje. Prawie, bo spokój ducha skutecznie zaburzył mi Parlament RP i prace nad przepisami, mającymi zapewnić zadośćuczynienie dla rodzin ciężko chorych.

Zadośćuczynienie dla rodziny

Na łamach bloga chwaliłam już inicjatywę Prezydenta RP, który wystąpił z projektem zmiany Kodeksu Cywilnego (post: Prezydent przetnie węzeł gordyjski? Zadośćuczynienie dla najbliższych).

Proponowane przepis był prosty, precyzyjny i spójny z pozostałymi przepisami regulującymi kwestie szkód na zdrowiu.

Co najważniejsze, na tyle jednoznacznie, na ile jest to możliwe, rozstrzygał kwestię, komu się należy zadośćuczynienie, gdy więzi rodzinne nie istnieją z uwagi na stan zdrowia osoby bezpośrednio poszkodowanej.

Gdyby ustawę uchwalono w takim kształcie (patrz post: Prezydent przetnie węzeł gordyjski? Zadośćuczynienie dla najbliższych, gdzie cytuję projekt w pierwotnym brzmieniu), sytuacja rodzin dzieci ciężko poszkodowanych podczas porodu byłaby wreszcie jasna.

Niestety, tak się nie stało, a na przeszkodzie – miejmy nadzieję, że tymczasowo – stanęła decyzja Senatu RP.

Sejm jednogłośnie “za” zadośćuczynieniem dla rodziny

W Sejmie przyjęto jednogłośnie (!) projekt prezydencki bez zmian. Jednak podczas głosowania w Senacie, lobby ubezpieczycieli,  straszące senatorów wizją rzeki pieniędzy płynącej z budżetów zakładów ubezpieczeń do kieszeni osób najbliższych poszkodowanym, uzyskało przewagę.

W konsekwencji, wprowadzono pozornie drobne zmiany. Oto one:

Poprawki Senatu

1) w art. 1 wyraz „trwałego” zastępuje się wyrazem „nieodwracalnego” oraz wyrazy „niemożnością nawiązania lub kontynuowania” zastępuje się wyrazem „zerwaniem”;

2) w art. 2 wyrazy „niemożność nawiązania lub kontynuowania” zastępuje się wyrazem „zerwanie” oraz wyraz „trwałego” zastępuje się wyrazem „nieodwracalnego”.

Tekst ustawy o zmianie ustawy Kodeks Cywilny po poprawkach wprowadzonych przez Senat

USTAWA

z dnia 24 czerwca 2021 r.

o zmianie ustawy – Kodeks cywilny

Art. 1. W ustawie z dnia 23 kwietnia 1964 r. – Kodeks cywilny (Dz. U. z 2020 r. poz. 1740 i 2320) po art. 4461 dodaje się art. 4462 w brzmieniu:

„Art. 4462. W razie ciężkiego i nieodwracalnego uszkodzenia ciała lub wywołania rozstroju zdrowia, skutkującego zerwaniem więzi rodzinnej, sąd może przyznać najbliższym członkom rodziny poszkodowanego odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę.”.

Art. 2. Do zdarzeń, których skutkiem jest zerwanie więzi rodzinnej przez najbliższych członków rodziny z poszkodowanym z powodu wyrządzenia u niego ciężkiego i nieodwracalnego uszkodzenia ciała lub wywołania rozstroju zdrowia, powstałych przed dniem wejścia w życie niniejszej ustawy, stosuje się przepis art. 4462 ustawy zmienianej w art. 1.

Art. 3. Ustawa wchodzi w życie po upływie miesiąca od dnia ogłoszenia.

Zadośćuczynienie dla rodziny – zdaniem Senatu

Senat doszedł do przekonania, że przyznanie roszczenia o zadośćuczynienie, w razie „niemożności nawiązania” relacji z poszkodowanym, nie jest słuszne. Oto fragment uzasadnienie stanowiska Senatu:

“Przesłanka ta może być wykorzystywana w sytuacjach prób nawiązania kontaktu z poszkodowanym przez osoby, których nie łączyła dotąd bliskość lub jakakolwiek więź emocjonalna, a takie powody nie zasługują na ochronę, zgodnie z celem ustawy.”

Co to oznacza dla rodziców, dziadków i rodzeństwa dzieci poszkodowanych podczas porodu? Otóż nie poprawę, a pogorszenie ich sytuacji prawnej.

Senat a sala sądowa – prawdziwe życie

Już widzę dyskusje na sali sądowej i opinie biegłych na temat, czy ojciec, który podczas ciąży w tygodniu pracował poza domem i bywał w nim tylko w weekendy, zdążył nawiązać “więź rodzinną” z dzieckiem przed jego narodzeniem? Czy dziadkowie nawiązują więź rodzinną ze swoim nienarodzonym jeszcze wnukiem?

Czy w sytuacji, kiedy błąd porodowy powoduje taki stan dziecka, od urodzenia, że najbliżsi nie mają i nigdy nie będą mieli z nim normalnego kontaktu, to następuje:

  1. zerwanie więzi rodzinnej czy też
  2. niemożność  nawiązania więzi rodzinnej?

Jeśli to pierwsze, to najbliżsi otrzymają zadośćuczynienie. Jeśli drugie, to nie.

Czy takie poprawki Senatu naprawdę poprawiły sytuację poszkodowanych i poprawiły jakość prawa? Z pewnością NIE. O tym, że sama Pani Senator Magdalena Kochan nie rozumie znaczenia referowanych przez nią poprawek, świadczy jej wypowiedź (cytat za stenogramem ze strony internetowej Senatu):

“Nie wierzę także, że „zerwane więzi” oznaczają, że nienarodzone dziecko nie miało więzi z osobą bliską, nawet z uwagi na to, że przecież uznajemy prawo dzieci nienarodzonych do spadku. Zatem więź jeszcze może nie została nawiązana, ale na pewno została zerwana.

Co teraz z prawami osób najbliższych ciężko poszkodowanych dzieci?

Cała nadzieja na zadośćuczynienie dla rodziny w Sejmie. Sejm może odrzucić uchwałę Senatu albo poprawki bezwzględną większością głosów w obecności minimum połowy ustawowej liczby posłów.

Kolejne posiedzenie Sejmu w tej sprawie już 11 sierpnia. Z pewnością będę śledzić ten temat, więc zapraszam do subskrypcji bloga, jeśli chcesz być na bieżąco.

PS. Aktualizacja: 10 sierpnia 2021 Komisja Nadzwyczajna do Spraw Zmian w Kodyfikacjach zawnioskowała, aby Sejm odrzucił poprawki Senatu.

ps. Na osłodę zdjęcie z urlopu:)