Jolanta Budzowska

radca prawny

Partner w kancelarii Budzowska Fiutowski i Partnerzy. Radcowie Prawni (BFP) z siedzibą w Krakowie. Specjalizuje się w reprezentacji osób poszkodowanych w cywilnych procesach sądowych w sprawach związanych ze szkodą na osobie, w tym w szczególności z tytułu błędów medycznych oraz z tytułu naruszenia dóbr osobistych.
[Więcej >>>]

Dziecko przyszło na świat w dobrym stanie. Otrzymało 10 punktów w skali Apgar. Niedługo później zaczęło jednak gwałtownie tracić siły. Pojawiła się niewydolność oddechowa, następnie sepsa, wstrząs septyczny i niewydolność kolejnych narządów. Mimo intensywnego leczenia noworodek zmarł. Kto ponosi odpowiedzialność za śmierć pacjenta?

W takich sprawach pierwsze pytania rodziców zwykle dotyczą porodu i leczenia dziecka po narodzinach. Czy lekarze zareagowali dostatecznie szybko? Co z odczytem zapisu KTG? Czy antybiotyk podano na czas? Każde z tych pytań wymaga odpowiedzi, ale czasem najważniejsze zdarzenie miało miejsce wcześniej i dotyczyło innego etapu opieki. W sprawie, którą niedawno zakończyliśmy, kluczowy okazał się pobyt matki na oddziale patologii ciąży. To tam doszło do zakażenia, które następnie zostało przeniesione na dziecko. Piorunujący przebieg sepsy przekreślił nadzieje rodziców. Postępowanie przed Rzecznikiem Praw Pacjenta potwierdziło jednak, że zakażenie matki podczas hospitalizacji, możliwe do uniknięcia przy zachowaniu wymaganych standardów, stało się punktem wyjścia do zakażenia noworodka i jego śmierci. Ta sprawa dobrze pokazuje, dlaczego Fundusz Kompensacyjny Zdarzeń Medycznych może mieć szczególne znaczenie w najtrudniejszych przypadkach z zakresu ginekologii i położnictwa.

Prawidłowe leczenie dziecka nie zamyka sprawy odpowiedzialności szpitala

Analiza dokumentacji potwierdziła, że po rozpoznaniu ciężkiego zakażenia u noworodka wdrożono antybiotykoterapię i intensywne leczenie niewydolności wielonarządowej. Wysiłek zespołu neonatologicznego nie wystarczył, ponieważ sepsa miała niezwykle gwałtowny przebieg.
Odpowiedzialność szpitala wiązała się z innym mechanizmem. Problemem było doprowadzenie do sytuacji, w której zakażenie mogło się rozwinąć. Matka przebywała w szpitalu przed porodem, a ujawnione nieprawidłowości sanitarno-epidemiologiczne i sposób organizacji opieki sprzyjały transmisji drobnoustrojów. Zakażenie kobiety ciężarnej stało się bezpośrednim czynnikiem ryzyka zakażenia wewnątrzmacicznego lub okołoporodowego dziecka.
To rozróżnienie ma ogromne znaczenie. Można leczyć powikłanie prawidłowo, a jednocześnie ponosić odpowiedzialność za zdarzenie, które do tego powikłania doprowadziło.
W sprawach o zakażenie szpitalne rzadko istnieje jeden dokument zawierający gotową odpowiedź. Wnioski powstają z zestawienia wielu elementów: czasu pojawienia się objawów, wyników badań matki i dziecka, obrazu klinicznego, przebiegu hospitalizacji, dokumentacji epidemiologicznej oraz wyników kontroli sanitarnych. Nawet ujemny posiew krwi noworodka nie wyklucza sepsy. Jak wynikało z opinii medycznych uzyskanych w tej sprawie, ujemny posiew krwi noworodka nie wykluczał sepsy. Za rozpoznaniem przemawiały objawy kliniczne, markery stanu zapalnego i dynamika niewydolności narządowej. Także 10 punktów w skali Apgar opisywało stan dziecka jedynie w pierwszych minutach życia i nie wykluczało gwałtownego rozwoju zakażenia.

Zdarzenie medyczne – definicja

Fundusz Kompensacyjny Zdarzeń Medycznych działa na podstawie ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta. Obejmuje zdarzenia związane z leczeniem finansowanym ze środków publicznych, do których doszło w szpitalu podczas udzielania świadczeń, w następstwie ich udzielenia albo zaniechania.
Ustawa zalicza do zdarzeń medycznych zakażenie pacjenta biologicznym czynnikiem chorobotwórczym, uszkodzenie ciała lub rozstrój zdrowia oraz śmierć pacjenta. Wprowadza przy tym zasadnicze kryterium:

zdarzenia, którego „z wysokim prawdopodobieństwem można było uniknąć”.

Chodzi o ocenę, czy przy udzieleniu świadczeń zgodnie z aktualną wiedzą medyczną albo po zastosowaniu innej dostępnej metody diagnostycznej lub leczniczej można było zapobiec wystąpieniu skutku w postaci pogorszenia zdrowia pacjenta albo jego śmierci. Wyłączone są przy tym przewidywalne, normalne następstwa metody, na którą pacjent świadomie wyraził zgodę.
W postępowaniu przed Rzecznikiem nie trzeba wskazywać konkretnej osoby winnej zakażenia. Trzeba natomiast przekonująco odtworzyć ciąg zdarzeń i wykazać z wysokim prawdopodobieństwem, że możliwy do uniknięcia problem w organizacji lub udzielaniu opieki doprowadził do zakażenia, uszczerbku na zdrowiu albo śmierci pacjenta.

W opisanej sprawie ten ciąg wyglądał następująco: hospitalizacja matki, warunki sprzyjające transmisji drobnoustrojów, zakażenie kobiety ciężarnej, zakażenie dziecka, sepsa, wstrząs septyczny i śmierć noworodka. Samo uporządkowanie chronologii nie wystarczało. Każde przejście pomiędzy kolejnymi etapami musiało zostać oparte na dokumentacji medycznej i wiedzy specjalistycznej. Dopiero tak zbudowana argumentacja pozwoliła uzyskać opinie potwierdzające wystąpienie zdarzenia medycznego.

Dlaczego w niektórych sprawach FKZM jest rozsądniejszą drogą niż proces

W procesie cywilnym rodzina musi zmierzyć się z kosztami, wieloletnim postępowaniem, opiniami biegłych oraz sporem o odpowiedzialność i związek przyczynowy. Zadośćuczynienie zasądzone przez sąd może być wyższe niż świadczenie z Funduszu. Jego wysokość ma jednak charakter uznaniowy i wynik postępowania nigdy nie jest gwarantowany. W najcięższych sprawach, w których błąd porodowy prowadzi do trwałej niepełnosprawności fizycznej lub intelektualnej dziecka, FKZM zwykle nie zapewnia adekwatnej kompensacji. Świadczenie jest limitowane i nie obejmuje miesięcznej renty. Dlatego proces cywilny może lepiej odpowiadać długoterminowym potrzebom dziecka.
FKZM opiera się na ustawowej definicji zdarzenia medycznego i nie wymaga wykazania winy konkretnego lekarza. Nadal wymaga jednak dobrej argumentacji. Zwięzły formularz nie zastąpi analizy dokumentacji, zwłaszcza gdy zakażenie dotyczyło najpierw matki, pacjentem bezpośrednio poszkodowanym było dziecko, a pomiędzy pierwszym uchybieniem a śmiercią trzeba wykazać kilka powiązanych medycznie etapów.
O wyborze FKZM w takich sprawach przesądza porównanie szans dowodowych, czasu, kosztów i ryzyka obu dróg. Pozytywna decyzja Rzecznika nie oznacza też automatycznej wypłaty. Wnioskodawca decyduje, czy przyjmuje ustaloną kwotę. Jak wspomniałam, przyjęcie świadczenia oznacza zrzeczenie się roszczeń o odszkodowanie, rentę i zadośćuczynienie wynikających z tego samego zdarzenia w zakresie szkód ujawnionych do dnia złożenia wniosku. Dlatego przed przyjęciem pieniędzy trzeba znać możliwą wartość i perspektywy sprawy cywilnej.

Kto może wystąpić o świadczenie po śmierci pacjenta

Po śmierci pacjenta uprawnieni są jego rodzice, dzieci, małżonek niepozostający w separacji, osoba pozostająca z nim we wspólnym pożyciu oraz osoby pozostające w stosunku przysposobienia. Każdy uprawniony składa własny wniosek, a jego sprawa jest rozpoznawana odrębnie. W przypadku śmierci noworodka oznacza to, że każde z rodziców może wystąpić o świadczenie niezależnie.
Wniosek składa się do Rzecznika Praw Pacjenta w ciągu roku od dnia, w którym uprawniony dowiedział się o śmierci lub innym skutku zdarzenia, nie później jednak niż w ciągu trzech lat od samego zdarzenia. Aktualna opłata wynosi 348 zł i podlega zwrotowi w razie przyznania świadczenia. Te terminy warto policzyć na początku analizy. Utrata terminu może zamknąć drogę do Funduszu niezależnie od merytorycznej siły sprawy.

Ile wynosi świadczenie kompensacyjne z FKZM po śmierci pacjenta

Kwota zależy od relacji wnioskodawcy ze zmarłym oraz od wieku obu osób. Świadczenie dla każdej osoby uprawnionej wynosi obecnie od 23 083 zł do 115 411 zł. W sprawie dotyczącej śmierci noworodka każde z rodziców może otrzymać 115 411 zł. Wnioski są rozpoznawane odrębnie. Oznacza to, że świadczenie przyznane jednemu z nich nie pomniejsza kwoty należnej drugiemu.

Poniższe stawki obowiązują od 6 września 2025 r. i są aktualne na dzień 9 sierpnia 2026 r. Zostały opublikowane przez Rzecznika Praw Pacjenta.

Zakażenie szpitalne a odpowiedzialność szpitala — najważniejszy wniosek

W najtrudniejszych sprawach wynik zależy od dostrzeżenia właściwego mechanizmu odpowiedzialności. Tutaj odpowiedź nie kryła się w leczeniu dziecka po porodzie, lecz w tym, co wydarzyło się wcześniej na oddziale patologii ciąży. Analiza pełnej dokumentacji pozwoliła wykazać, że tragedia nie była niewytłumaczalnym powikłaniem, lecz skutkiem zakażenia, którego z wysokim prawdopodobieństwem można było uniknąć.

Jeżeli dokumentacja nie daje rodzinie jasnej odpowiedzi na pytanie, co doprowadziło do śmierci dziecka, warto przeanalizować ją przed wyborem drogi dochodzenia roszczeń. Decyzja między FKZM a procesem cywilnym powinna uwzględniać dowody, możliwą wysokość świadczeń, czas i ryzyko. W razie potrzeby można skontaktować się ze mną.

Zakażenie pacjenta -noworodka

Zakażenie pacjenta -noworodka

Podstawa prawna: art. 3 ust. 1 pkt 11 oraz art. 67q–67zd ustawy z 6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta; rozporządzenie Ministra Zdrowia z 10 czerwca 2024 r. w sprawie sposobu ustalania wysokości świadczenia kompensacyjnego.

Ostatnio przez media przetoczyły się szokująca doniesienia o odnalezieniu na prywatnej działce zakopanych materiałów histopatologicznych oraz szczątków płodów. Działka poprzednio należała do lekarki – patomorfolog, która pracowała dla kilku podmiotów leczniczych, w tym szpitali. Toczy się postępowanie karne. Co te informacje oznaczają dla pacjentów? Kiedy wykonuje się badanie histopatologiczne w związku z ciążą i jej zakończeniem? Jak szczątki płodów mogły znaleźć się poza szpitalem?

Zacznijmy od badań histopatologicznych.

Badanie histopatologiczne po poronieniu

W praktyce klinicznej materiał po poronieniu, zwłaszcza po zabiegu opróżnienia jamy macicy, zwykle kieruje się do badania, gdy trzeba:

  • potwierdzić, że materiał pochodzi z ciąży wewnątrzmacicznej — obecność komórek łożyska przemawia za ciążą wewnątrzmaciczną; brak takich elementów może rodzić podejrzenie ciąży ektopowej, zależnie od obrazu klinicznego
  • wykluczyć ciążową chorobę trofoblastyczną, w tym zaśniad groniasty
  • ocenić materiał po poronieniu niecałkowitym lub zatrzymanym, zwłaszcza gdy wykonano zabieg i pobrano fragmenty tkanek z jamy macicy
  • zweryfikować niejasny obraz kliniczny, np. krwawienie, podejrzenie pozostawionych resztek po poronieniu, rozbieżność między USG, stężeniem beta-hCG i obrazem zabiegowym
  • zabezpieczyć materiał do dalszych badań, w szczególności genetycznych — aktualny standard okołoporodowy przewiduje, że na życzenie kobiety, która poroniła, podmiot leczniczy wydaje odpowiednio zabezpieczony materiał z poronienia w celu badań genetycznych.

W mojej praktyce, w sądzie, gdzie udowadniamy mechanizm, w jakim doszło do pogorszenia stanu zdrowia pacjentki lub jej dziecka w przebiegu ciąży lub porodu, wyniki badań histopatologicznych są cennym materiałem dowodowym dla biegłych.

Lekarka z Lutoryża

Lekarka z Lutoryża

Po porodzie — kiedy bada się łożysko, błony płodowe, pępowinę

Po porodzie materiałem do histopatologii jest najczęściej popłód, czyli łożysko, błony płodowe i pępowina.

Nie ma jednak powszechnego obowiązku histopatologii każdego łożyska po każdym porodzie fizjologicznym. Badanie jest zasadne przede wszystkim przy wskazaniach medycznych, np.:

  • poród martwego dziecka
  • zgon okołoporodowy
  • ciężki stan noworodka
  • poród przedwczesny
  • podejrzenie zakażenia wewnątrzmacicznego, gorączka matki, zapalenie błon płodowych
  • nieprawidłowości łożyska lub pępowiny stwierdzone makroskopowo
  • krwotok, przedwczesne oddzielenie łożyska, łożysko przodujące lub inne powikłania łożyskowe,
  • ciężkie nadciśnienie, stan przedrzucawkowy, hipotrofia płodu, niedotlenienie, zaburzenia przepływów,
  • wady noworodka albo podejrzenie choroby płodu,
  • ciążą mnoga lub inne istotne powikłania ciąży i porodu.

Co z materiałem po badaniu histopatologicznym?

Jeżeli tkanki zostały skierowane do histopatologii, to po wykonaniu bloczków parafinowych pozostały materiał tkankowy przechowuje się co najmniej 28 dni od ustalenia rozpoznania patomorfologicznego, a potem utylizuje zgodnie z przepisami o odpadach medycznych.

To tu – w przepisach o odpadach medycznych – prokuratura będzie prawdopodobnie poszukiwać odpowiedzi na pytanie, jak szczątki płodów znalazły się poza szpitalem. Każdy szpital musi mieć własną szczegółową procedurę postępowania z odpadami medycznymi. Czy zawarł z lekarką umowę na ich unieszkodliwianie? Tego nie wiemy. Wiemy natomiast, że zakopanie odpadów na działce zdecydowanie nie jest dopuszczalnym sposobem unieszkodliwiania odpadów medycznych, a więc śledztwo powinno objąć też sposób działania szpitali współpracujących z lekarką.

Bloczki parafinowe i preparaty histopatologiczne – czas przechowywania

Bloczek parafinowy

– materiał zatopiony w parafinie oznaczony tak, by umożliwić identyfikację pacjenta albo zwłok.

Bloczki i preparaty histopatologiczne przechowuje się co najmniej 20 lat od daty badania w pracowni, gdzie wykonywano badanie.

Preparaty cytologiczne — co najmniej 10 lat od daty badania patomorfologicznego.

Po tych okresach bloczki i preparaty stają się odpadami medycznymi i podlegają utylizacji według przepisów o odpadach medycznych.

Preparat histopatologiczny

– zabarwione skrawki na szkiełku, jednoznacznie i trwale oznaczone numerem umożliwiającym identyfikację.

Wracamy więc do punktu wyjścia: jak odpady medyczne, poza jakąkolwiek kontrolą – mogły zostać zakopane na prywatnej działce? Czy żaden podmiot leczniczy powierzający lekarce wykonanie badań histopatologicznych i – być może utylizację odpadów – nie przeprowadził ani raz kontroli wykonywania przez nią umowy?

Czy bloczki parafinowej i preparaty histopatologiczne to dokumentacja medyczna?

Wynik (opis) badania, skierowanie, ewidencja, dokumentowanie procesu diagnostyki patomorfologicznej podlegają przepisom o dokumentacji medycznej:

„Do dokumentowania czynności diagnostyki patomorfologicznej mają zastosowanie przepisy o dokumentacji medycznej”.

Natomiast fizyczne bloczki i szkiełka są traktowane w przepisach jako odrębny materiał diagnostyczny, który podlega szczególnemu przechowywaniu i udostępnieniu za potwierdzeniem odbioru oraz z obowiązkiem zwrotu po wykorzystaniu.

Nie jest to zatem element dokumentacji medycznej. To w praktyce oznacza, że pacjent może je wyłącznie wypożyczyć, zwykle w celu dalszej diagnostyki, konsultacji lub leczenia. Udostępnienie może nastąpić także na wniosek podmiotu leczniczego prowadzącego dalsze leczenie lub dalsze badania.

Prawa Pacjenta w diagnostyce patomorfologicznej

To, co w tym wszystkim dla mnie jest szczególnie ważne, to sytuacja pacjentów. Nie tak rzadko zdarza się, że trzeba wypożyczyć bloczki i preparaty w celu na przykład weryfikacji diagnozy. Pomyłki w badaniu histopatologicznym są faktem. W przypadku badań wykonanych przez lekarkę z Lutoryża prawo pacjenta do wypożyczenia preparatów i sprawdzenia poprawności diagnozy już nigdy nie będzie mogło być zrealizowane.

***

O znaczeniu weryfikacji diagnozy patomorfologicznej – badania histopatologicznego, nie tylko w położnictwie, przeczytasz więcej tutaj:

„Histoapatologiczne badanie łożyska”

„Błąd histopatologiczny – czy mam raka”

„Nierozpoznany czerniak: błąd w hist.-pat.”

„Zgoda na zabieg – i wszystko jasne?”

Dlaczego właściwa opieka w ciąży wysokiego ryzyka ma kluczowe znaczenie? Na tym blogu często pokazuję, że za pojęciem błąd medyczny stoją konkretne decyzje – albo ich brak. I że te decyzje mają konsekwencje na całe życie. Tak właśnie było w sprawie, o ktorej dziś opowiem. Sąd wydał wyrok. Cieszymy się,  bo tego oczekiwaliśmy, o taki wyrok walczyliśmy. Chociaż tyle, bo przecież czasu nie cofniemy. Warto jednak przeanalizować przebieg ciąży, porodu, to jak toczył się proces i dlaczego sąd podzielił nasze zarzuty, że błąd przy porodzie bliźniąt jest bezdyskusyjny. Może ktoś wyciągnie wnioski, może jakiś lekarz kiedyś podejmie w przyszłości właściwe decyzje?

Ciąża bliźniacza wysokiego ryzyka i pierwszy błąd diagnostyczny

Pani Anna (imię zmienione) była w drugiej ciąży. Już w pierwszym trymestrze rozpoznano ciążę bliźniaczą. Problem w tym, że dokumentacja nie zawierała kluczowej informacji – rodzaju kosmówkowości. A to właśnie ona decyduje o tym, czy z założenia mamy do czynienia z ciążą podwyższonego ryzyka.

Dopiero później ustalono, że była to ciąża: jednokosmówkowa, dwuowodniowa – czyli wymagająca szczególnego nadzoru. To klasyczny przykład, czym jest błąd diagnostyczny w ciąży bliźniaczej: brak pełnego rozpoznania, który wpływa na wszystkie dalsze decyzje.

Błąd przy porodzie - wysoka wygrana

Błąd przy porodzie – wysoka wygrana

Brak skierowania do ośrodka III stopnia referencyjności

W kolejnych tygodniach pojawiły się objawy zagrażającego porodu przedwczesnego. Pacjentka była kilkukrotnie hospitalizowana.

I tu pojawia się drugi, kluczowy problem.

Mimo rozpoznania ciąży wysokiego ryzyka:

  • nie przekazano pacjentki do ośrodka o najwyższym poziomie referencyjności,
  • nie wdrożono intensywnego, specjalistycznego nadzoru,
  • ograniczono się do standardowego postępowania.

Z punktu widzenia prawa i medycyny to właśnie błąd terapeutyczny.

W takich przypadkach standard jest jasny: ciąża bliźniacza jednokosmówkowa = opieka w ośrodku III stopnia.

Poród i niedotlenienie

W 33–35 tygodniu ciąży pacjentka ponownie trafiła do szpitala.

Podczas pobytu:

  • zgłaszała brak ruchów jednego z dzieci,
  • monitorowanie było ograniczone,
  • nie rozpoznano zagrożenia na czas.

W trakcie porodu doszło do niedotlenienia wewnątrzmacicznego jednego z bliźniąt.

To był moment krytyczny.

Biegli nie mieli wątpliwości: w ośrodku o wyższym stopniu referencyjności szanse na prawidłową diagnozę i reakcję byłyby zdecydowanie większe.

Skutki błędu medycznego przy porodzie

Jedna z dziewczynek:

  • doznała ciężkiego niedotlenienia,
  • rozwinęło się mózgowe porażenie dziecięce,
  • pojawiła się epilepsja,
  • dziecko jest całkowicie zależne od opieki innych.

Druga bliźniaczka rozwija się prawidłowo.

Ale to nie oznacza, że nie ponosi konsekwencji.

Przez to, że nie może cieszyć się relacją ze zdrową siostrą, mamy do czynienia z:
naruszeniem jej prawa do życia rodzinnego i więzi z rodzeństwem.

Wyrok z 16 kwietnia 2026 – wysoka wygrana w sprawie o błąd medyczny

Po blisko 13 latach zapadło rozstrzygnięcie.

Sąd Okręgowy w Warszawie potwierdził:

  • doszło do błędu diagnostycznego,
  • doszło do błędu terapeutycznego,
  • naruszono prawa pacjenta,
  • istnieje związek przyczynowy między błędami a stanem dziecka.

Zasądzone świadczenia:

Dla pierwszej powódki:

  • 1.200.000 zł zadośćuczynienia,
  • odszkodowanie,
  • renta miesięczna (obecnie ponad 12.000 zł),
  • dodatkowe zadośćuczynienie za naruszenie praw pacjenta,
  • odsetki za czas trwania procesu – blisko 13 lat!

Dla drugiej powódki:

  • 100.000 zł. zadośćuczynienia za naruszenie więzi rodzinnej,
  • 25.000 zł. zadośćuczynienie za naruszenie praw pacjenta,
  • odsetki za czas trwania procesu.

Dlaczego ten wyrok jest tak ważny?

Bo pokazuje bardzo wyraźnie:

1. Standardy opieki to nie „zalecenia”

To obowiązek. Zwłaszcza przy:

  • ciąży bliźniaczej,
  • ciąży jednokosmówkowej,
  • zagrożeniu porodem przedwczesnym.

2. Ośrodek ma znaczenie

Brak przekazania do szpitala o wyższym stopniu referencyjności może przesądzić o zdrowiu dziecka. Może też uwolnić szpital i jego personel od odpowiedzialności prawnej, o ile przekazanie nastąpiło na czas.

3. Błąd przy porodzie to nie tylko moment porodu

To często ciąg zaniedbań:

  • od diagnostyki,
  • przez prowadzenie ciąży,
  • po opiekę neonatologiczną.

Błąd medyczny przy porodzie – co warto zapamiętać?

Jeśli szukasz informacji, bo masz wątpliwości co do swojej sytuacji, zwróć uwagę na kilka sygnałów:

  • brak pełnej diagnostyki w ciąży mnogiej,
  • brak skierowania do ośrodka specjalistycznego,
  • ignorowanie objawów (np. brak ruchów dziecka),
  • trudności w interpretacji KTG bez pogłębienia diagnostyki,
  • niejasności w dokumentacji medycznej.

To często właśnie od takich „drobnych” rzeczy zaczynają się najpoważniejsze sprawy.

Na koniec – dlaczego o tym piszę?

Bo ta sprawa – mimo ogromnego cierpienia – kończy się czymś ważnym:

✔ uznaniem odpowiedzialności
✔ realnym wsparciem finansowym dla rodziny
✔ sygnałem dla systemu ochrony zdrowia

I choć żaden wyrok nie cofnie czasu, to może zmienić sytuację poszkodowanego pacjenta na przyszłość.

Czasem może wpłynąć też czyjąś decyzję. W odpowiednim momencie.

O znaczeniu Standardu Okołoporodowego w prowadzeniu ciąży bliźniaczej i o innej sprawie prowadzonej przez kancelarię napisałam też w poście: „Standard Okołoporodowy a powikłania ciąży„.

Standard Okołoporodowy jest skrótem od: „Standard organizacyjny opieki zdrowotnej w podmiotach wykonujących działalność leczniczą udzielających świadczeń zdrowotnych w zakresie opieki okołoporodowej”. Ten Standard to biblia nie tylko dla lekarzy ginekologów i położników. Jego treść powinny znać także kobiety planujące ciążę i już będące w ciąży. Znajomość praw pacjenta w wielu podbramkowych sytuacjach umożliwia ich wyegzekwowanie…

Wchodzące w życie 7 maja 2026 roku zmiany tych przepisów to dobra okazja, żeby przypomnieć, dlaczego Standard Okołoporodowy ma aż tak duże znaczenie. Nie tylko dla samej jakości opieki, ale i dla odpowiedzialności lekarza za błąd medyczny. Z punktu widzenia pacjentów, Standard Okołoporodowy znacznie zwiększa też szanse na uzyskanie obiektywnej opinii biegłego i przyznanie w wyroku odszkodowania za błąd okołoporodowy.

Standard Okołoporodowy – obowiązujące przepisy prawa

To, co jest najważniejsze dla oceny znaczenia  Standardu Okołoporodowego to fakt, że jest on wydany w formie rozporządzenia. Stanowi więc obowiązujące prawo. Standard obowiązuje już od 1 stycznia 2019 r. i są to „twarde” przepisy, a nie tylko rekomendacje czy sugestie.  Zmiany, jakie wchodzą w życie 7 maja 2026 r., przewidują m.in. obowiązek skierowania ciężarnej między 33 a 37 t.c. na konsultację anestezjologiczną dla kobiet decydujących się na łagodzenie bólu porodowego z zastosowaniem analgezji regionalnej.

Tam, gdzie Standard Okołoporodowy nakazuje konkretne działania, np. badania diagnostyczne w określonym czasie, lekarz nie może sobie tym obowiązkiem dowolnie manewrować. Wykonanie zaleceń przewidzianych rozporządzeniem nie zależy od decyzji lekarza. Nie może też być przez niego modyfikowane, np. na podstawie własnych przekonań bądź wyników opublikowanych w piśmiennictwie badań klinicznych.

Standard Okołoporodowy a ciąża bliźniacza

Standard Okołoporodowy a ciąża bliźniacza

Powikłania ciąży w świetle Standardu Okołoporodowego

Warto to zilustrować przykładem. Jakiś czas temu analizowałam dokumentację medyczną przesłaną do kancelarii w celu oceny, czy w sprawie popełniono błąd medyczny. 

Problem dotyczył ciąży bliźniaczej jednokosmówkowej.  Jedno z dzieci zmarło w łonie matki, a drugie – chłopiec – jest rehabilitowane. Nie widzi, wykryto poważne zmiany w jego mózgu. Wstępnie zdiagnozowano u dziecka porażenie czterokończynowe, encefalopatię niedokrwienno-niedotlenieniową, padaczkę i mikrocefalię.

Matka w liście do kancelarii za stan zdrowia dziecka winiła szpital, w którym odbył się poród.

O tym, że ciąża nie przebiega prawidłowo dowiedziała się dopiero, kiedy podczas standardowej wizyty w przychodni przyszpitalnej skierowano ją  najbliższego szpitala.  Tam od razu wykonano badanie USG. W tym badaniu zdiagnozowano TTTS. Stwierdzono też zgon jednego z płodów. Masę dziecka żywego oceniono na 1800 g, dziecka martwego na 1100 g.  Od razu przekazano pacjentkę do innego, referencyjnego szpitala. Jeszcze tego samego dnia  wykonano cięcie cesarskie. Wydobyto jeden płód żywy i jeden płód obumarły.

Co to jest TTTS?

Sucha definicja TTTS z Wikipedii (oparta m.in. na podręczniku „Położnictwo i ginekologia.” Grzegorz H. Bręborowicz (red.). Wydawnictwo Lekarskie PZWL) brzmi:

„zespół przetoczenia krwi między płodami (ang. twin-to-twin transfusion syndrome, TTTS, feto-fetal transfusion syndrome, FFTS)  to powikłanie ciąży wielopłodowych jednokosmówkowych, wynikające z różnego stopnia zaburzeń hemodynamicznych polegających na przecieku pełnej krwi od jednego płodu (dawcy) do drugiego (biorcy).”

Innymi słowy, przy TTTS jeden z płodów staje się dawcą na skutek „transfuzji krwi”, a drugi biorcą. Ten pierwszy prezentuje cechy IUGR z małowodziem, a drugi wykazuje objawy makrosomii, niewydolności krążenia i wielowodzia.

Czy stosując Standard Okołoporodowy można było zapobiec tragedii?

Opieka nad ciążą bliźniaczą jednokosmówkową musi być prowadzona na III poziomie opieki perinatalnej. Ustalono tak ze względu na częste występowanie specyficznych powikłań związanych ze wzrastaniem płodów oraz zagrożeniem obumarcia wewnątrzmacicznego płodów.

Standardy Okołoporodowe nakazują wykonywanie badań USG w określonych tygodniach ciąży. Kalendarz ma być zgodny z rekomendacjami Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników (PTGiP).

Ale ta pacjentka, która do mnie napisała, była przecież pod kontrolą lekarza! W ciąży regularnie wykonywała  badania USG:

– w 12 tygodniu ciąży przeprowadzono badanie USG przez specjalistę z certyfikatem Sekcji USG PTG (w ramach rozpoczęcia diagnostyki prenatalnej). Brak nieprawidłowości. Rozpoznano ciążę bliźniaczą jednokosmówkową dwuowodniową;

– w 23 tygodniu ciąży – przeprowadzono kolejne badanie USG. Brak nieprawidłowości;

– do 31 tygodnia ciąży pacjentka odbywała regularne wizyty w przychodni przyszpitalnej, gdzie prowadzono ciążę.

Wytyczne PTGiP w sprawie badań USG

Niestety, nie wiadomo,  jaki był dokładnie przebieg wizyt w ostatnim okresie.  Dokumentacja lekarska jest zupełnie nieczytelna. Nie udało mi się póki co ustalić czy i kiedy były robione dalsze badania USG. Jest to oczywiście sprzeczne z wymogami, jakie powinny spełniać prawidłowo wykonane badania USG zgodnie z kalendarzem Standardu Okołoporodowego.

Wytyczne PTGiP, które lekarz ma – na podstawie Standardu Okołoporodowego – stosować wprost, mówią:

„Badania ultrasonograficzne w ciąży jednokosmówkowej dwuowodniowej należy wykonać:

  • w pierwszym trymestrze ciąży (11-13 tygodni +6 dni) – z oceną ryzyka wad genetycznych oraz oceną biometrii płodów,
  • od 16 tygodnia ciąży, co 2 tygodnie – w celu wykrycia TTTS lub SIUGR – oceniając: biometrię płodów, objętości płynów owodniowych w obu workach, objaw swobodnego falowania błony owodniowej, wypełnienie pęcherzy moczowych obu płodów oraz przepływów naczyniowych metodą Dopplera (tętnice pępowinowe, tętnice środkowe mózgu, przewody żylne).
  • W przypadku występowania powikłań, częstość i zakres wykonywanych badań 
ultrasonograficznych należy zwiększyć.”

Te wymogi uzupełniają inne rekomendacje PTGiP: „Diagnostyka i postępowania w ciążacch wielopłodowych powikłanych ograniczneniem wzrastania płodu”

„W ciąży jednokosmówkowej zalecane jest wykonywanie badań USG od 16. tygodnia co dwa tygodnie do
porodu. Tak intensywne monitorowanie płodów umożliwia zarówno zdiagnozowanie zespołów przetoczenia
(TTTS, TAPS), jak i wczesne wykrycie zaburzeń wzrastania płodów.”

Pytania do lekarzy

Dlaczego lekarze nie wychwycili nieprawidłowości w rozwoju bliźniąt pomiędzy 23 a 31 tygodniem, kiedy to stwierdzono, że jedno z nich już nie żyje? Być może odpowiedzi udzieli dokumentacja medyczna.  Jeśli tylko otrzymam nieczytelne zapisy z kluczowego okresu przepisane „pismem komputerowym”…

Nie ulega wątpliwości, że po bardzo dokładnym badaniu USG, wykonanym przez innego specjalistę w 23 tygodniu, a przed hospitalizacją, podczas której stwierdzono zgon jednego z płodów, należało wykonać co najmniej 3 kolejne badania USG. I to w odpowiednich, 2 – tygodniowych odstępach czasowych! Celem tych rutynowych badań USG jest przede wszystkim właśnie wykrycie ewentualnego TTTS.

Co na to Standard Okołoporodowy?

Nie ulega też wątpliwości, że w świetle Standardu Okołoporodowego pomiędzy 16 a 23 tygodniem nie powinno być przerwy w badaniach USG. Wygląda jednak na to, że w tej sprawie bylo to bezskutkowe. To znaczy, że w tym okresie nie doszło do zaburzeń wzrastania płodów, skoro badanie wykonane w 23 tygodniu ich nie wykazało.

Potencjalnie zatem mogło dojść w tej sprawie do istotnego błędu po 23 tygodniu ciąży. Oczywiście, o ile tylko badania USG w tym wspomnianym powyżej okresie nie były wykonywane z właściwą częstotliwością lub były wykonane na tyle nieprofesjonalnie, że nie wykryły problemu zdrowotnego płodów. Widać jednak jasno, że jeśli doszło do błędu lekarskiego, to na innym etapie, niż początkowo sądziła matka dzieci.

Jak pokazuje przykład, czasem okazuje się, że nie odczucia pacjenta, a dokumentacja medyczna jest  rozstrzygającym dowodem w sprawie. O znaczeniu dokumentacji dla oceny, czy doszło do błędu lekarskiego oraz jakie mamy szanse w procesie pisałam już wielokrotnie. Między innymi tutaj: „Dokumentacja medyczna – milczący świadek w procesie”.

O znaczeniu diagnostyki usg w ciąży przeczytasz także w innych moich wpisach:

Błąd w USG w ciąży – o niewykrytych prenatalnie wadach anatomicznych płodu

W Wielkiej Brytanii zapadło niedawno bardzo ważne orzeczenie Sądu Najwyższego dotyczące 11-letniej dziewczynki, która doznała ciężkiego uszkodzenia mózgu w wyniku błędów popełnionych podczas porodu w 2015 roku w Sheffield Teaching Hospital. Sama kwestia odpowiedzialności za błąd okołoporodowy była oczywista, a przedmiotem analizy sądu była renta z tytułu utraconych zarobków. 

Niedolenienie okołoporodowe

W trakcie porodu zapis KTG wskazywał na nieprawidłowe tętno płodu. Nie zareagowano na czas. Doszło do niedotlenienia. Skutkiem jest ciężkie mózgowe porażenie dziecięce.

Dziewczynka:

  • nie chodzi,

  • nie mówi,

  • jest karmiona przez sondę,

  • wymaga stałej opieki.

Jej pełnomocnik mówił na rozprawie: „Ma wspaniały uśmiech, jest cudownym dzieckiem”. I to zdanie bardzo wybrzmiewa. Bo za każdym takim procesem stoi konkretne dziecko, konkretna rodzina i konkretne życie.

Rodzina otrzymała już odszkodowanie obejmujące m.in. rentę z tytułu utraconych zarobków – ale tylko do 29. roku życia, czyli do prognozowanej, skróconej przez jej stran zdrowia długości życia. I tu pojawił się problem.

Wyrok SN – renta z tytułu utraconych zarobków

Sąd Najwyższy uznał, że to nie jest pełna kompensacja szkody.

Zarówno prawnicy dziewczynki, jak i przedstawiciele NHS zgodzili się, że gdyby nie doszło do błędu:

  • ukończyłaby szkołę,

  • zdobyłaby kwalifikacje,

  • pracowałaby do 68. roku życia,

  • otrzymywałaby państwową emeryturę.

Jej pełnomocnik wskazał, że dodatkowa kwota należnego odszkodowania może przekroczyć 800 000 funtów – a ostateczną wysokość ustali sąd niższej instancji.

Warto dodać, że w Wielkiej Brytanii rocznie zgłaszanych jest około 250 roszczeń dotyczących uszkodzeń mózgu przy porodzie, a pojedyncze sprawy kończą się wypłatą dziesiątek milionów funtów. Łączne zobowiązania z tytułu błędów medycznych sięgają tam 60 miliardów funtów, z czego dwie trzecie dotyczy właśnie szkód okołoporodowych.

To pokazuje skalę problemu – ale też skalę odpowiedzialności.

Dwie różne renty – a w praktyce często mylone. W sprawach o błędy przy porodzie zawsze wyjaśniam klientom, że mamy do czynienia z dwoma odrębnymi świadczeniami:

1️⃣ Renta z tytułu zwiększonych potrzeb

Obejmuje koszty:

  • rehabilitacji,

  • leków,

  • sprzętu medycznego,

  • konsultacji specjalistycznych,

  • operacji,

  • całodobowej opieki,

  • dostosowania mieszkania.

2️⃣ Renta z tytułu utraconych zarobków (utraconej zdolności do pracy)

Rekompensuje fakt, że dziecko – wskutek błędu medycznego – nigdy nie będzie mogło pracować i samodzielnie się utrzymać.

To nie są świadczenia konkurencyjne. One kompensują zupełnie inne elementy szkody.

Renta z tytułu utraconych zarobków

Renta z tytułu utraconych zarobków

Renta odszkodowawcza: czego przez lata nie dostrzegano także w Polsce?

W Polsce – podobnie jak wcześniej w innych krajach – długo nie brano pod uwagę jednej zasadniczej kwestii: że dzieci urodzone w zamartwicy, po niedotlenieniu okołoporodowym, z ciężkim MPD, żyją coraz dłużej.

Postęp medycyny, dostęp do rehabilitacji i specjalistycznej opieki sprawiają, że dożywają wieku średniego, a czasem późniejszego. Ale nawet jeśli żyją 40 czy 50 lat w głębokiej niepełnosprawności, to pozostaje pytanie:

Co z utraconą szansą na normalne życie? Na pracę? Na niezależność?

Szkoda nie polega wyłącznie na kosztach leczenia.

Szkoda polega również na:

  • utracie możliwości wyboru drogi życiowej,

  • utracie samodzielności ekonomicznej,

  • utracie potencjalnych zarobków przez całe dorosłe życie.

Brytyjski kierunek – pełna kompensacja – renta „cywilna”

Brytyjski Sąd Najwyższy powiedział jasno: nie można ograniczać odszkodowania tylko dlatego, że błąd medyczny być może skróci przewidywaną długość życia.

Jeżeli jest oczywiste, że bez błędu dziecko:

  • żyłoby dłużej,

  • pracowałoby do wieku emerytalnego,

  • osiągałoby dochody,

to renta z tytułu utraconych zarobków powinna obejmować pełny hipotetyczny okres aktywności zawodowej.

To jest myślenie w kategoriach pełnej kompensacji szkody.

Czas na odważniejsze podejście w Polsce

W sprawach dzieci urodzonych w zamartwicy, po ciężkim niedotlenieniu, z rozpoznaniem MPD, renta na zwiększone potrzeby jest oczywista. Ale renta z tytułu utraconych zarobków powinna być traktowana równie poważnie. Bo renta na rehabilitację zabezpiecza funkcjonowanie. Natomiast renta za utracone zarobki dotyczy utraconej przyszłości.

Warto czerpać z doświadczeń krajów takich jak Wielka Brytania, które mają znacznie dłuższą tradycję kompensacji szkód wynikłych z błędów medycznych i nie boją się realnie wyceniać utraconego potencjału dziecka.

Za każdą taką sprawą stoi konkretne życie. I konkretna, bezpowrotnie odebrana szansa.