Jolanta Budzowska

radca prawny

Partner w kancelarii Budzowska Fiutowski i Partnerzy. Radcowie Prawni (BFP) z siedzibą w Krakowie. Specjalizuje się w reprezentacji osób poszkodowanych w cywilnych procesach sądowych w sprawach związanych ze szkodą na osobie, w tym w szczególności z tytułu błędów medycznych oraz z tytułu naruszenia dóbr osobistych.
[Więcej >>>]

Artykuł zaktualizowany 12 września 2026 r.

Gazometria z krwi pępowinowej jest jednym z najważniejszych obiektywnych badań pozwalających ocenić stan kwasowo-zasadowy dziecka w chwili urodzenia. Może pomóc odpowiedzieć na pytanie, czy przed porodem lub podczas porodu doszło do istotnego niedotlenienia.

Ale od razu ważne zastrzeżenie:

niski wynik pH nie jest sam w sobie dowodem błędu przy porodzie, a prawidłowa gazometria nie zawsze zamyka analizę sprawy.

Wynik trzeba zestawić z przebiegiem porodu, zapisem KTG, stanem dziecka po urodzeniu, punktacją Apgar, przebiegiem resuscytacji, wynikami kolejnych badań oraz – jeśli dziecko doznało uszkodzenia neurologicznego – z obrazem encefalopatii, EEG/aEEG i MRI.

To właśnie dlatego gazometria ma tak duże znaczenie także w procesach dotyczących ciężkiego niedotlenienia okołoporodowego.

Co to jest gazometria z krwi pępowinowej?

Gazometria pozwala ocenić równowagę kwasowo-zasadową oraz wymianę gazową.

W wyniku znajdziemy zwykle kilka parametrów:

To rozróżnienie na kwasicę oddechową i metaboliczną jest bardzo ważne.

Krótkotrwałe, ostre zaburzenie wymiany gazowej może powodować przede wszystkim wzrost pCO₂ i spadek pH. Gdy niedotlenienie trwa dłużej i dochodzi do metabolizmu beztlenowego oraz gromadzenia kwasów, rozwija się komponent metaboliczny.

Dlatego w sprawie o niedotlenienie przy porodzie nie interesuje mnie wyłącznie jedna liczba – pH.

Patrzę także na BE/BD, pCO₂, czas pobrania próbki i przede wszystkim na cały obraz kliniczny dziecka.

Współczesny przegląd poświęcony interpretacji krwi pępowinowej podkreśla również, że dla base deficit nie istnieje jedna uniwersalna „norma”, między innymi dlatego, że analizatory wyliczają ten parametr według różnych wzorów.

Krew z tętnicy czy z żyły pępowinowej – dlaczego to ma znaczenie?

Ogromne. Pępowina zawiera dwie tętnice i jedną żyłę.

Dla oceny stanu dziecka bezpośrednio przed urodzeniem szczególnie istotna jest krew z tętnicy pępowinowej. To ona lepiej odzwierciedla stan metaboliczny płodu. Krew żylna pochodzi natomiast z krążenia łożyskowego i może dawać wynik „lepszy” niż krew tętnicza.

Dlatego gdy dostaję dokumentację sprawy i widzę wynik gazometrii, pierwsze pytanie nie brzmi jakie było pH? Najpierw trzeba ustalić, z jakiego naczynia pobrano krew.

Najbardziej wartościowe są prawidłowo pobrane próbki sparowane – z tętnicy i żyły pępowinowej. Pozwalają nie tylko lepiej ocenić stan dziecka, ale także sprawdzić, czy próbki rzeczywiście pochodzą z dwóch różnych naczyń.

To nie jest kwestia czysto teoretyczna. Tętnica pępowinowa jest trudniejsza do nakłucia niż żyła. W badaniach wykazywano, że część próbek opisanych jako para tętnicza i żylna w rzeczywistości mogła pochodzić z tego samego naczynia. Aktualne rekomendacje RANZCOG nadal zwracają uwagę na potrzebę walidowania takich par wyników.

Jeżeli więc w dokumentacji znajdują się dwa niemal identyczne wyniki, także warto zadać pytanie, czy rzeczywiście jeden pochodził z tętnicy, a drugi z żyły.

Czy gazometrię wykonuje się każdemu noworodkowi?

Nie istnieje jedna międzynarodowa zasada nakazująca wykonywanie gazometrii po każdym porodzie.

Są ośrodki, które pobierają krew pępowinową rutynowo. W innych gazometrię wykonuje się przede wszystkim wtedy, gdy przebieg porodu albo stan dziecka budzi niepokój.

I właśnie w takich sytuacjach jej znaczenie jest największe.

Aktualne wytyczne NICE zalecają na przykład wykonanie sparowanej gazometrii z tętnicy i żyły pępowinowej po cesarskim cięciu wykonanym z powodu podejrzenia zagrożenia płodu.

Jeżeli dziecko rodzi się w ciężkim stanie, wymaga resuscytacji albo istnieje podejrzenie encefalopatii niedotlenieniowo-niedokrwiennej – HIE – informacja o równowadze kwasowo-zasadowej staje się szczególnie istotna.

Najnowszy raport American Academy of Pediatrics dotyczący hipotermii leczniczej zaleca uzyskanie gazometrii z krwi pępowinowej lub innej próbki krwi w ciągu pierwszych 60 minut życia przy ocenie noworodka pod kątem HIE i kwalifikacji do leczenia.

Gazometria może być „bronią obosieczną”

Kiedy w 2020 r. pisałam pierwszą wersję tego artykułu, przytoczyłam fragment opinii jednego z biegłych. Nadal uważam, że warto go pozostawić, bo dobrze pokazuje procesowe znaczenie tego badania:

„Ze względów prawnych, w celu uniknięcia pozwania o niedotlenienie podczas porodu, sam wprowadziłem na moim oddziale rutynowe pobieranie krwi pępowinowej po porodzie do badania gazometrycznego i oznaczanie w niej następujących parametrów równowagi kwasowo-zasadowej: pH, pO₂ (ciśnienie parcjalne tlenu), pCO₂ (ciśnienie parcjalne dwutlenku węgla) i BE – niedobór zasad”.

I rzeczywiście.

Gazometria może działać w obie strony.

Prawidłowy, wiarygodny wynik z tętnicy pępowinowej może być bardzo mocnym argumentem przeciwko tezie, że ciężkie uszkodzenie neurologiczne dziecka jest skutkiem istotnego niedotlenienia śródporodowego.

Z kolei głęboka kwasica metaboliczna u dziecka urodzonego po wielu minutach patologicznego KTG, które następnie wymaga resuscytacji i rozwija encefalopatię, może być bardzo ważnym elementem układanki wskazującej na niedotlenienie.

Ale słowo element jest tutaj kluczowe, ponieważ wynik gazometrii nie jest ostatecznym, czy wystarczającym dowodem.

Co oznacza pH 7,0 w gazometrii noworodka?

To jedno z pytań, które rodzice wpisują w wyszukiwarkę najczęściej.

Wynik pH około 7,0 lub poniżej 7,0 jest bardzo niepokojący, ale nie można interpretować go w oderwaniu od pozostałych danych.

W raporcie ACOG i AAP dotyczącym encefalopatii noworodkowej wskazano, że pH tętniczej krwi pępowinowej poniżej 7,0 albo base deficit wynoszący co najmniej 12 mmol/l zwiększają prawdopodobieństwo, że – jeżeli wystąpiła encefalopatia noworodkowa – miała ona komponent niedotlenieniowo-niedokrwienny związany z okresem porodu.

W tym samym opracowaniu podkreślono, że wraz z nasilaniem kwasicy rośnie ryzyko encefalopatii, ale nawet w przypadku istotnej kwasicy większość noworodków nie będzie miała trwałych zaburzeń neurologicznych. Co równie ważne, sama kwasica metaboliczna nie pozwala ustalić dokładnego momentu rozpoczęcia zdarzenia niedotlenieniowo-niedokrwiennego.

To bardzo ważne także w procesie o błąd medyczny.

A jeśli pH wynosiło 6,9 albo 6,8?

Im głębsza kwasica, tym sytuacja jest poważniejsza i statystycznie większe jest ryzyko niekorzystnego wyniku.

Nie istnieje jednak magiczna granica, po przekroczeniu której można powiedzieć:

„poniżej tej wartości błąd przy porodzie jest udowodniony”.

Ryzyko ma charakter ciągły.

Dlatego nawet pH 6,9 nie odpowiada jeszcze na pytanie, dlaczego dziecko było w takim stanie.

Trzeba wrócić do przebiegu porodu. Czy zapis KTG był prawidłowy? Kiedy pojawiły się deceleracje? Czy wystąpiła długotrwała bradykardia? Czy podawano oksytocynę?Czy doszło do wypadnięcia pępowiny, oddzielenia łożyska albo pęknięcia macicy? O której godzinie podjęto decyzję o cesarskim cięciu, a o której dziecko rzeczywiście się urodziło?

Dopiero połączenie tych informacji pozwala oceniać przyczynę kwasicy.

W jednej z prowadzonych przez nas spraw patologiczne zmiany KTG pojawiały się już około godziny 15:25–15:30, a cesarskie cięcie rozpoczęto dopiero o godzinie 18:00. Po urodzeniu stwierdzono głęboką kwasicę metaboliczną, a dziecko doznało ciężkiego trwałego uszkodzenia neurologicznego. Sprawę opisałam w tekście Błąd porodowy: ponad 1,4 mln zł i miesięczna renta.

Właśnie w takiej sytuacji wynik gazometrii ma sens w zestawieniu z chronologią porodu.

Czy niski Apgar i niskie pH oznaczają to samo?

Nie. Skala Apgar opisuje stan kliniczny noworodka. Gazometria pokazuje jego stan kwasowo-zasadowy. To dwie różne informacje, które mogą się wzajemnie uzupełniać.

Sam niski Apgar nie jest dowodem zamartwicy.

Wspólne stanowisko ACOG/AAP, ponownie potwierdzone w 2025 r., podkreśla, że punktacja Apgar sama w sobie nie może być uznana za dowód asfiksji i nie pozwala przewidywać indywidualnego wyniku neurologicznego dziecka.

Dlatego poprawiam w tym miejscu jedno zdanie z pierwotnej wersji mojego artykułu z 2020 r.

Nie można napisać, że „niska punktacja Apgar świadczy o encefalopatii”.

Może być sygnałem ciężkiego stanu noworodka i jednym z elementów wskazujących na potrzebę dalszej diagnostyki, ale nie jest diagnozą.

Czy pH poniżej 7,0 oznacza, że dziecko będzie miało MPD?

Nie. To szczególnie ważne dla rodziców czytających wyniki tuż po porodzie.

W pierwotnej wersji tego artykułu pisałam zbyt kategorycznie, że MPD może być uznane za następstwo niedotlenienia śródporodowego, jeżeli pH tętniczej krwi pępowinowej wynosi poniżej 7,0, a niedobór zasad przekracza 12 mmol/l.

Dziś sformułowałabym to inaczej. Takie wyniki wzmacniają hipotezę istotnego niedotlenienia, ale zwykle nie wystarczają do wykazania, że niedotlenienie podczas porodu było przyczyną mózgowego porażenia dziecięcego.

ACOG i AAP podkreślają, że istnieje wiele możliwych dróg prowadzących do MPD i encefalopatii noworodkowej. Trzeba uwzględnić między innymi czas i charakter uszkodzenia, przebieg ciąży i porodu, obraz neurologiczny, MRI, inne możliwe przyczyny oraz cały stan kliniczny dziecka.

Co więcej, duży przegląd systematyczny i metaanaliza opublikowane w BJOG wykazały, że związek między wynikami gazometrii pępowinowej a odległymi wynikami neurorozwojowymi jest znacznie bardziej złożony, niż sugerowałoby proste równanie „niskie pH = MPD”.

Czy prawidłowa gazometria wyklucza niedotlenienie podczas porodu?

Prawidłowo pobrana i wiarygodna gazometria z tętnicy pępowinowej może być bardzo ważnym argumentem przeciwko tezie o istotnym, ostrym niedotlenieniu śródporodowym.

Ale zanim wyciągniemy taki wniosek, trzeba sprawdzić czy mamy wynik z tętnicy czy tylko z żyły, czy próbki tętnicza i żylna rzeczywiście zostały prawidłowo oznaczone, kiedy pobrano krew i czy cały obraz kliniczny odpowiada wynikowi.

W raporcie ACOG/AAP wskazano, że przy tętniczym pH powyżej 7,20 udział ostrego niedotlenienia śródporodowego w powstaniu encefalopatii jest mało prawdopodobny.

Słowo „mało prawdopodobny” znowu jest jednak bardziej właściwe niż „niemożliwy”.

Medycyna – i procesy medyczne – rzadko są aż tak zerojedynkowe.

Co jeśli gazometrii w ogóle nie wykonano?

To pytanie pojawia się w prowadzonych przeze mnie sprawach bardzo często.

Dziecko rodzi się w ciężkim stanie. Ma niski Apgar. Jest resuscytowane. Później rozpoznawana jest encefalopatia. W dokumentacji nie ma jednak gazometrii krwi pępowinowej.

Czy to oznacza, że jeśli nie ma gazometrii, to nie da się udowodnić niedotlenienia?

Nie. Brak tego badania pozbawia nas jednego z ważnych obiektywnych dowodów, ale nadal pozostają inne źródła informacji: zapis KTG, przebieg porodu, Apgar, dokumentacja resuscytacji, gazometria wykonana dziecku po urodzeniu, mleczany, badanie neurologiczne, aEEG/EEG, MRI mózgu, dokumentacja hipotermii leczniczej czy badanie histopatologiczne łożyska.

Trzeba również ustalić, dlaczego gazometrii nie wykonano mimo ciężkiego stanu dziecka i czy w danych okolicznościach istniały wskazania do pobrania próbki.

Z perspektywy procesowej brak dokumentacji nie powinien automatycznie działać przeciwko pacjentowi. Sąd Najwyższy już w wyroku z 15 października 1997 r., sygn. III CKN 226/97, wskazał, że niedające się usunąć braki w dokumentacji lekarskiej nie mogą być wykorzystywane w procesie na niekorzyść pacjenta.

O znaczeniu takich braków pisałam szerzej tutaj: Braki w dokumentacji medycznej kontra pacjent.

Gdzie znaleźć wynik gazometrii po porodzie?

Najpierw warto przejrzeć dokumentację noworodka, a nie tylko dokumentację matki.

Wynik może znajdować się na osobnym wydruku z analizatora, w dokumentacji oddziału neonatologicznego, karcie resuscytacji noworodka albo w wynikach laboratoryjnych dołączonych do historii choroby.

Jeżeli dziecko zostało przewiezione do innego szpitala, trzeba także uzyskać dokumentację z ośrodka przyjmującego.

Przy analizie sprawy o niedotlenienie proszę zwykle o szereg dokumentów, a nie pojedynczy wynik. Dopiero analiza całości pozwala próbować odpowiedzieć na najważniejsze pytanie:

co wydarzyło się z dzieckiem przed urodzeniem i czy można było temu zapobiec?

Najczęstsze pytania o gazometrię z krwi pępowinowej

Czy pH 7,0 u noworodka jest prawidłowe?

Nie. Taki wynik wskazuje na istotną kwasicę i wymaga interpretacji razem z BE/BD, stanem dziecka i przebiegiem porodu. pH ≤7,0 jest także jednym z parametrów uwzględnianych w aktualnych algorytmach oceny noworodków z podejrzeniem HIE.

Czy pH 6,9 oznacza niedotlenienie?

Jest wynikiem silnie przemawiającym za poważnym zaburzeniem równowagi kwasowo-zasadowej, ale samo pH nie określa ani dokładnej przyczyny, ani czasu jej wystąpienia. Trzeba ocenić między innymi komponent metaboliczny oraz przebieg porodu.

Który wynik jest ważniejszy – z tętnicy czy z żyły pępowinowej?

Dla oceny stanu płodu ważniejsza jest krew z tętnicy pępowinowej. Najlepiej dysponować sparowanymi i zwalidowanymi wynikami z tętnicy oraz żyły.

Czy niski Apgar oznacza niedotlenienie?

Nie. Apgar opisuje stan kliniczny noworodka, ale sam nie jest dowodem zamartwicy ani nie pozwala ustalić przyczyny późniejszych problemów neurologicznych.

Czy brak gazometrii uniemożliwia sprawę o błąd porodowy?

Nie. Utrudnia ocenę, ponieważ brakuje ważnego obiektywnego dowodu, ale przyczynę stanu dziecka można badać także na podstawie KTG, dokumentacji porodu, resuscytacji, badań noworodka, obrazowania mózgu i opinii biegłych.

Czy z gazometrii można ustalić, kiedy dokładnie doszło do niedotlenienia?

Nie z samej gazometrii. Wynik trzeba zestawić z KTG, przebiegiem klinicznym i innymi badaniami. ACOG/AAP wprost wskazuje, że metaboliczna kwasica sama nie określa czasu rozpoczęcia zdarzenia niedotlenieniowo-niedokrwiennego.

Źródła, na których opiera się aktualizacja

Aktualizując artykuł, uwzględniłam przede wszystkim najnowszy Clinical Report American Academy of Pediatrics z 2026 r. dotyczący hipotermii leczniczej w HIE, przegląd dotyczący interpretacji pH i gazometrii krwi pępowinowej opublikowany w American Journal of Obstetrics & Gynecology, stanowiska ACOG/AAP dotyczące encefalopatii noworodkowej i punktacji Apgar, aktualne zalecenia NICE dotyczące pobierania sparowanych gazometrii przy podejrzeniu zagrożenia płodu oraz systematyczny przegląd i metaanalizę BJOG dotyczącą związku gazometrii z późniejszym rozwojem neurologicznym dziecka.

Jolanta Budzowska, radca prawny

Poród miał przebiegać prawidłowo. Pod koniec zaczęło jednak spadać tętno dziecka. Pojawiło się zamieszanie. Potem decyzja o cesarskim cięciu, szybki transport na blok operacyjny. Dziecko urodziło się w ciężkim stanie. Wymagało resuscytacji. Rodzice zobaczyli je właściwie tylko przez chwilę, bo zapadła decyzja: hipotermia. Czyli, że noworodek zaraz po porodzie będzie chłodzony.

„Będziemy chłodzić dziecko przez 72 godziny, żeby chronić jego mózg”.

Potem pojawiły się kolejne określenia, wcześniej zupełnie im obce: „encefalopatia niedotlenieniowo-niedokrwienna”, „HIE”, „kwasica metaboliczna”, „aEEG”, „nieprawidłowy obraz MRI”.

Po kilkunastu dniach i szeregu badań przyszedł moment wypisu. Rodzice zabrali dziecko do domu. Razem z nim – grubą teczkę dokumentacji, zalecenia kontroli neurologicznej, rehabilitacji, kolejnych badań i wizyt w poradniach specjalistycznych.

Zaczął się inny etap. Już bez całodobowej obecności lekarzy, za to z terminami kolejnych wizyt i badań. I nieustanny niepokój, codzienna obserwacja dziecka: czy reaguje na głos? Czy napięcie mięśniowe jest prawidłowe? Czy to, że dziecko czegoś nie robi, jeszcze mieści się w granicach normy, czy jest już powodem do niepokoju? Każde opóźnienie budzi kolejne pytania.

U części dzieci rozwój z czasem przebiega coraz lepiej. U innych po kolejnych miesiącach staje się jasne, że następstwa mogą być poważniejsze. Pojawia się utrwalone opóźnienie rozwoju, nieprawidłowe napięcie mięśniowe, padaczka, zaburzenia widzenia czy słuchu. Czasem dopiero po wielu miesiącach pada diagnoza mózgowego porażenia dziecięcego.

I wtedy rodzice, jak w opisanej historii, zaczynają wracać myślami do porodu. Do spadającego tętna. Pojawiają się pytania: dlaczego właściwie cięcie wykonano w takim pośpiechu? Dlaczego wymagało hipotermii? I to najtrudniejsze: czy niedotlenieniu można było zapobiec?

To relacja, która powtarza się w wielu mailach, jakie do mnie trafiają. Oczywiście, sprawy dotyczące ciężkiego niedotlenienia okołoporodowego, które analizuję, nie są identyczne, ale łączą je często podobne punkty krytyczne, jak zlekceważone sygnały w KTG o zagrożeniu dobrostanu płodu czy brak reakcji na zielone wody płodowe.

Od tego tekstu zaczynam cykl poświęcony właśnie takim i podobnym „śladom” pozostawionym w dokumentacji medycznej po ciężkim porodzie. Bo czasem na przykład rodzice przez kilka lat wiedzą, że ich dziecko było leczone hipotermią, ale nikt nie wyjaśnił im, co z tego wynika dla oceny samego porodu.

Po co właściwie chłodzi się noworodka?

Hipotermia terapeutyczna, nazywana też hipotermią leczniczą, nie jest zwykłym obniżeniem temperatury dziecka.

To specjalistyczne leczenie neuroprotekcyjne stosowane u odpowiednio zakwalifikowanych noworodków z umiarkowaną lub ciężką encefalopatią niedotlenieniowo-niedokrwienną – HIE (hypoxic-ischemic encephalopathy).

Mówiąc prościej: chodzi o dzieci, u których istnieje podejrzenie, że mózg został narażony na niedobór tlenu i przepływu krwi i że doszło do uszkodzenia neurologicznego.

Aktualny raport kliniczny American Academy of Pediatrics z 2026 r. wskazuje, że u kwalifikujących się noworodków urodzonych od 36. tygodnia ciąży hipotermię należy rozpocząć w ciągu pierwszych 6 godzin życia, obniżając temperaturę do około 33,5–34,5°C i prowadząc leczenie przez 72 godziny. American Academy of Pediatrics)

Zostało wykazane w badaniach obejmujących 1344 noworodki, że u dzieci z umiarkowaną lub ciężką HIE poddanych hipotermii nastąpiło  istotne zmniejszenie łącznego ryzyka zgonu albo ciężkiej niepełnosprawności neurorozwojowej. (American Academy of Pediatrics)

Także polskie Standardy opieki medycznej nad noworodkiem w Polsce – zalecenia Polskiego Towarzystwa Neonatologicznego zawierają odrębny rozdział poświęcony „Leczeniu hipotermią noworodka z encefalopatią niedotlenieniowo-niedokrwienną”.

Jeżeli więc po porodzie Twoje dziecko przez trzy doby leżało na specjalnym materacu chłodzącym, otoczone aparaturą, a jego temperatura była celowo obniżana, nie była to rutynowa obserwacja po trudnym porodzie. Musiał istnieć powód, dla którego lekarze zastosowali HIE.

Pamiętaj jednak o ważnym zastrzeżeniu: zastosowanie hipotermii nie oznacza automatycznie, że podczas porodu doszło do niedotlenienia.

Najnowszy raport American Academy of Pediatrics wyraźnie zaznacza, że sam fakt zastosowania hipotermii nie potwierdza, że przyczyną encefalopatii było niedotlenienie i niedokrwienie. Encefalopatia noworodkowa może mieć również inne przyczyny. (American Academy of Pediatrics)

Tak samo nie można powiedzieć, że skoro dziecko było chłodzone, to szpital popełnił błąd. Uprawnione jest jednak wówczas pytanie: co wydarzyło się przed jego urodzeniem, podczas porodu i w pierwszych godzinach życia?

W sprawach o niedotlenienie trzeba zbudować oś czasu

Często mówię, że w sprawach dotyczących błędów okołoporodowych nie wystarczy czytać dokumentacji. Trzeba ją ułożyć na osi czasu, bo sprawach o niedotlenienie okołoporodowe analiza czasu jest kluczowa.

Interesuje mnie przede wszystkim: kiedy zapis KTG zaczął się pogarszać, czy pojawiły się deceleracje albo bradykardia, kiedy zauważyła to położna, kiedy zawiadomiono lekarza, czy podawano oksytocynę, kiedy podjęto decyzję o zakończeniu porodu, kiedy rozpoczęto cesarskie cięcie i — wreszcie — o której godzinie dziecko rzeczywiście się urodziło.

Następnie trzeba do tej samej osi czasu dołożyć stan noworodka: Apgar, przebieg resuscytacji, gazometrię, pierwsze badanie neurologiczne, wystąpienie drgawek, wyniki aEEG/EEG i moment rozpoczęcia hipotermii.

Dopiero połączenie tych danych pozwala odpowiedzieć na pytanie, czy ciężki stan dziecka był następstwem zdarzenia, któremu nie można było zapobiec, czy też wcześniejsza prawidłowa reakcja personelu mogła przerwać narastające niedotlenienie i zapobiec tak ciężkiemu uszkodzeniu mózgu.

Niedawno pisałam o prowadzonej przez nas sprawie, w której biegły ustalił, że patologiczne zmiany KTG pojawiały się już około godziny 15:25–15:30, tymczasem cesarskie cięcie rozpoczęto dopiero o godzinie 18:00. Dziecko urodziło się z głęboką kwasicą metaboliczną i ciężkimi, trwałymi następstwami neurologicznymi.

W tej sprawie Sąd Okręgowy w Warszawie zasądził w sierpniu 2026 r. ponad 1,4 mln zł świadczeń jednorazowych oraz rentę 9072,83 zł miesięcznie. Wyrok jest nieprawomocny. Całą historię opisałam tutaj: Błąd porodowy: ponad 1,4 mln zł i miesięczna renta.

Niska punktacja Apgar. Ważna, ale nie wystarczy

Rodzice bardzo często zaczynają swoją historię od zdania od ralacji, ile dziecko miało punktów Apgar. To oczywiście istotna informacja, ale punktacja Apgar nie jest testem, który pozwala samodzielnie stwierdzić, że dziecko doznało niedotlenienia podczas porodu.

American College of Obstetricians and Gynecologists oraz American Academy of Pediatrics podkreślają, że sam wynik Apgar nie może stanowić dowodu zamartwicy i nie pozwala przewidzieć neurologicznej przyszłości konkretnego dziecka. (ACOG)

Niska punktacja mówi nam natomiast bardzo dużo o tym, w jakim stanie klinicznym dziecko znajdowało się bezpośrednio po urodzeniu. Dynamika zmian w punktacji Apgar także dostarcza cennych wskazówek dla ustalenia, dlaczego ten stan był tak zły.

Gazometria – kilka liczb, które mogą mieć ogromne znaczenie

Jeżeli analizuję sprawę dziecka z podejrzeniem niedotlenienia okołoporodowego, jednym z pierwszych dokumentów, których szukam, jest wynik gazometrii.

Szczególnie ważna jest gazometria krwi pępowinowej, a zwłaszcza krwi pobranej z tętnicy pępowinowej.

Interesują nas między innymi pH i deficyt zasad – BE/base deficit. Wyniki pomagają ocenić, czy u noworodka występowała kwasica metaboliczna świadcząca o poważnym zaburzeniu wymiany gazowej.

American Academy of Pediatrics w rekomendacjach z 2026 r. wskazuje, że u noworodków urodzonych w złym stanie należy dążyć do pobrania gazometrii z krwi pępowinowej, właśnie między innymi po to, żeby identyfikować dzieci z HIE, które mogą odnieść korzyść z hipotermii. Jeżeli nie udało się uzyskać krwi pępowinowej, badanie gazometryczne powinno zostać wykonane możliwie szybko po urodzeniu. (American Academy of Pediatrics)

O samej gazometrii pisałam już szerzej tutaj: Gazometria z krwi pępowinowej.

Warto do tego tekstu wrócić i — jeżeli masz dokumentację dziecka przed sobą — odszukać wynik. To jednak dopiero początek „śledztwa”, bo jeden wynik nie rozstrzyga sprawy. Potrzebny jest pełny obraz tego, co się wydarzyło.

KTG przed porodem + gazometria po porodzie + stan dziecka = znacznie więcej informacji

Załóżmy, że dziecko po porodzie ma bardzo niską punktację Apgar, wymaga resuscytacji, gazometria wskazuje na ciężką kwasicę metaboliczną, a następnie pojawiają się objawy encefalopatii i rozpoczyna się leczenie hipotermią.

Wracamy wtedy do KTG. Na blogu opisywałam już sprawę, w której personel przerwał monitoring KTG mimo wcześniejszych deceleracji, a po ponadgodzinnej przerwie wznowiony zapis był już patologiczny i wskazywał na wysokie ryzyko zamartwicy. Zamartwica, niedotlenienie okołoporodowe – kto za to odpowiada?

Dlatego w analizie sprawy okołoporodowej nie wystarczy karta informacyjna ze szpitala, potrzebny jest kompletny zapis KTG.

Czy hipotermię rozpoczęto wystarczająco szybko?

Rodzice najczęściej koncentrują się na samym porodzie, ale kiedy dziecko urodziło się już w ciężkim stanie, ocena postępowania personelu nie powinna kończyć się w chwili przecięcia pępowiny.

Trzeba sprawdzić również pierwsze sześć godzin jego życia. Dlaczego? Ponieważ właśnie w tym czasie znajduje się okno terapeutyczne dla hipotermii.

Według aktualnych wytycznych AHA/AAP hipotermia u kwalifikujących się noworodków powinna zostać rozpoczęta w ciągu 6 godzin od urodzenia i kontynuowana przez 72 godziny. (American Academy of Pediatrics)

Co więcej, najnowszy raport AAP podkreśla, że każdy ośrodek, w którym rodzą się dzieci, powinien mieć procedury pozwalające na szybkie rozpoznanie noworodka z możliwą HIE i rozpoczęcie leczenia albo sprawny transport do ośrodka prowadzącego hipotermię. (American Academy of Pediatrics)

Samo przekroczenie sześciu godzin nie oznacza oczywiście automatycznie błędu, ale niewyjaśnione opóźnienie w rozpoznaniu HIE, kwalifikacji dziecka czy organizacji transportu do ośrodka referencyjnego może wymagać odrębnej oceny.

Hipotermia nie oznacza, że dziecko będzie ciężko niepełnosprawne

Jeżeli Twoje dziecko było chłodzone, nie oznacza to samo w sobie, że musi mieć w przyszłości mózgowe porażenie dziecięce, padaczkę czy ciężkie zaburzenia rozwoju.

Hipotermia jest stosowana właśnie po to, aby ograniczyć następstwa uszkodzenia.

Wiele lat temu pisałam na tym blogu o Oliwii — dziewczynce, u której po ciężkim porodzie rozpoznano niedotlenienie okołoporodowe i zastosowano między innymi hipotermię. Rokowania początkowo były dramatyczne. Później okazało się, że rozwój dziecka przebiega znacznie lepiej, niż obawiano się bezpośrednio po porodzie. Cud! – historia Oliwii

Dlatego jako prawnik, który już niejedno widział i na sali sądowej, i w życiu, zachowuję ostrożność w prognozowaniu przyszłości dziecka na podstawie dokumentacji z pierwszych dni życia.

Co sprawdzić, jeśli dziecko było leczone hipotermią?

Jeżeli zastanawiasz się, czy stan zdrowia Twojego dziecka może mieć związek ze sposobem prowadzenia porodu, przed oceną sprawy warto zgromadzić możliwie pełną dokumentację medyczną z porodu i neonatologiczną, to tak na początek. Żaden pojedynczy dokument, szczególnie wynik badania czy karta informacyjna, nie wystarczy, żeby wyciągnąć miarodajne wnioski. Wzór wniosku o dokumentację medyczną znajdziesz na stronie kancelarii BFP.

Jaką dokumentację zabezpieczyć?

Jeżeli dziecko było leczone hipotermią, warto zabezpieczyć:

  • pełny zapis KTG, nie tylko opis KTG;
  • historię porodu i partogram;
  • kartę zleceń lekarskich, szczególnie dotyczącą oksytocyny;
  • protokół operacyjny CC albo dokumentację vacuum/forceps;
  • kartę resuscytacji noworodka;
  • punktację Apgar z kolejnych minut;
  • gazometrię z krwi pępowinowej i pierwszych godzin życia;
  • dokumentację transportu neonatologicznego;
  • godzinę rozpoczęcia chłodzenia;
  • aEEG/EEG;
  • MRI/USG mózgu;
  • historię leczenia z OITN;
  • wynik badania histopatologicznego łożyska, jeśli został wykonany.

Czy hipotermia może być pierwszą wskazówką, że warto przeanalizować poród?

Moim zdaniem — zdecydowanie tak. Hipotermia dowodzi błędu, ale oznacza, że stan dziecka po urodzeniu był na tyle poważny, iż lekarze brali pod uwagę uszkodzenie niedotlenieniowo-niedokrwienne mózgu i wdrożyli jedno z najważniejszych dostępnych obecnie sposobów leczenia neuroprotekcyjnego.

Jeżeli później u dziecka pozostały poważne następstwa neurologiczne, warto odpowiedzieć na pytanie, dlaczego do tego uszkodzenia doszło.

Czasem mimo prawidłowej opieki nie można było temu zapobiec, ale zdarzają się również sytuacje, w których dokumentacja pokazuje nieprawidłowy zapis KTG przez dziesiątki minut, brak odpowiedniej reakcji, niepotrzebne przedłużanie porodu albo zbyt późne cesarskie cięcie.

Wtedy trzeba odpowiedzieć na najważniejsze pytanie:

Czy gdyby personel zareagował prawidłowo i odpowiednio wcześnie, dziecko mogło urodzić się bez tak ciężkiego uszkodzenia mózgu albo ze znacznie mniejszym uszczerbkiem?

Jeżeli odpowiedź na to pytanie jest pozytywna, zaczyna się rozmowa o odpowiedzialności i o tym, jakie odszkodowanie za błąd podczas porodu należy się dziecku i członkom jego rodziny.

Właśnie dlatego w sprawach o najpoważniejsze błędy okołoporodowe analizę zaczynam od dokumentacji medycznej i szczegółowej rekonstrukcji przebiegu porodu, a nie od tego, czego można żądać.

***

To pierwszy artykuł z cyklu o tym, jak czytać dokumentację po ciężkim porodzie. W kolejnym przyjrzę się gazometrii noworodka: co właściwie oznacza pH 6,9 czy 7,0, czym różni się krew z tętnicy pępowinowej od krwi żylnej i czy na podstawie wyników można ustalić, kiedy doszło do niedotlenienia.

13 sierpnia 2026 r. Sąd Okręgowy w Warszawie wydał nieprawomocny wyrok w prowadzonej przez nas sprawie o błąd porodowy. Sąd uznał odpowiedzialność pozwanych za stan zdrowia powoda i zasądził na jego rzecz ponad 1,4 mln zł świadczeń jednorazowych oraz rentę w wysokości 9 072,83 zł miesięcznie.

Sprawa dotyczyła wielogodzinnego opóźnienia decyzji o cesarskim cięciu, mimo nieprawidłowego zapisu KTG i innych sygnałów wskazujących na zagrożenie niedotlenieniem dziecka.

Postępowanie trwało dziewięć lat. Tak długi czas rozpoznawania spraw o błędy okołoporodowe wynika często z konieczności uzyskania wielu opinii biegłych. Część z nich służy ustaleniu, czy personel szpitala postąpił nieprawidłowo i czy błąd pozostaje w związku ze stanem zdrowia dziecka. Kolejne opinie dokumentują rozmiar uszczerbku, aktualne potrzeby pacjenta i zakres koniecznej opieki.

Ustalenia te mają bezpośrednie znaczenie dla rodzaju zasądzanych świadczeń, w tym składników i wysokości miesięcznej renty.

Błąd porodowy

Błąd porodowy

Najważniejsze ustalenia – błąd porodowy

  • Zapis KTG wskazywał na zagrożenie płodu.
  • Cesarskie cięcie należało wykonać znacznie wcześniej.
  • Nieprawidłowa próba użycia wyciągacza próżniowego spowodowała dalszą stratę czasu.
  • Wcześniejsze zakończenie porodu najprawdopodobniej pozwoliłoby uniknąć tak ciężkich następstw niedotlenienia.
  • Powód wymaga całodobowej opieki i szeroko zakrojonej rehabilitacji.

Niepokojący zapis KTG podczas porodu

Kluczowe znaczenie dla oceny postępowania personelu medycznego miała opinia biegłego ginekologa-położnika. Biegły potwierdził, że zapis KTG w istotny sposób odbiegał od normy. Już od godziny 15:25 pojawiały się powtarzające się spadki tętna płodu. Deceleracje zarejestrowane o godzinie 15:33 i 15:35 biegły jednoznacznie uznał za patologiczne.

Nie był to jedyny sygnał alarmowy. Wcześniej doszło do odpłynięcia zielonych wód płodowych, co mogło wskazywać na niedotlenienie dziecka.

W ocenie biegłego około godziny 15:25–15:30 należało zakończyć poród przez cesarskie cięcie. Było to zbieżne ze stanowiskiem przedstawionym przez Kancelarię BFP już w pozwie. Wskazywaliśmy w nim, że decyzja o operacyjnym zakończeniu porodu powinna zapaść najpóźniej około godziny 15:20.

Cesarskie cięcie rozpoczęto jednak dopiero o godzinie 18:00.

Błędna próba użycia wyciągacza próżniowego

Biegły potwierdził również, że decyzja o zastosowaniu wyciągacza próżniowego była nieprawidłowa. Personel błędnie ocenił etap porodu oraz położenie główki dziecka.

Próba użycia wyciągacza nie przybliżyła zakończenia porodu. Spowodowała natomiast kolejną stratę czasu. W sytuacji narastającego niedotlenienia każda dalsza zwłoka zwiększała ryzyko ciężkiego uszkodzenia zdrowia dziecka.

Ponad dwie godziny narastającego niedotlenienia

Biegły ocenił także związek pomiędzy opóźnieniem cesarskiego cięcia a stanem zdrowia powoda.

Gdyby operację wykonano we właściwym czasie, dziecko przyszłoby na świat około godziny 16:00. W rzeczywistości urodziło się dopiero o godzinie 18:10. Według biegłego wcześniejsze zakończenie porodu najprawdopodobniej pozwoliłoby uniknąć tak ciężkich następstw. Stan dziecka byłby dobry albo co najmniej znacznie lepszy.

Pierwsze objawy niedotlenienia pojawiły się około godziny 15:25–15:30. Od tego momentu deficyt tlenu narastał, prowadząc ostatecznie do głębokiej kwasicy metabolicznej, potwierdzonej po urodzeniu. Wniosek płynący z opinii był jednoznaczny: błąd porodowy zaważył na stanie dziecka. Im wcześniej doszłoby do zakończenia porodu, tym mniejsze byłyby skutki niedotlenienia. Ustalenie to miało podstawowe znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy.

Trwałe skutki niedotlenienia okołoporodowego

Powód jest dziś osobą dorosłą, jednak następstwa niedotlenienia doznanego podczas porodu będą towarzyszyć mu przez całe życie. Jest ciężko niepełnosprawny i całkowicie niesamodzielny. Od urodzenia nie siedzi samodzielnie, nie stoi ani nie chodzi. Nie mówi, niedowidzi i ma całkowicie ograniczoną sprawność manualną obu dłoni. We wszystkich kończynach występują ruchy mimowolne. Powód zmaga się również ze wzmożonym napięciem mięśniowym, szczególnie po lewej stronie ciała.

Z opinii wydanych w sprawie wynika, że jego stan zdrowia jest utrwalony. Nie należy oczekiwać znaczącej poprawy, a możliwe postępy mają jedynie minimalny zakres. Powód wymaga szeroko zakrojonej rehabilitacji oraz całodobowej opieki. Nie jest w stanie samodzielnie wykonywać podstawowych czynności dnia codziennego.

Zadośćuczynienie, odszkodowanie i renta za błąd porodowy

Sąd przyznał powodowi:

  • 1 200 000 zł zadośćuczynienia za doznaną krzywdę,
  • 31 998,38 zł odszkodowania,
  • 176 541,28 zł skapitalizowanej renty,
  • 9 072,83 zł miesięcznej renty.

Łączna wartość świadczeń jednorazowych wyniosła 1 408 539,66 zł.

Wysokość miesięcznej renty jest ustalana na podstawie rzeczywistych, zwiększonych potrzeb poszkodowanego. W zależności od okoliczności mogą one obejmować między innymi koszty opieki, leczenia, rehabilitacji, sprzętu medycznego, środków pomocniczych czy specjalistycznego transportu. Dlatego w sprawach dotyczących ciężkiego uszkodzenia zdrowia potrzebne są opinie biegłych nie tylko na temat przyczyn szkody, lecz także aktualnego stanu pacjenta i jego codziennych potrzeb.

Wyrok obejmuje również ustalenie odpowiedzialności pozwanych za następstwa błędów personelu medycznego, które mogą ujawnić się w przyszłości. Jeżeli pojawią się dalsze szkody pozostające w związku z przebiegiem porodu, powód będzie mógł dochodzić odpowiednich świadczeń.

Pozwani zostali ponadto obciążeni większością kosztów procesu. Sąd nie obciążył powoda żadną częścią tych kosztów.

Odsetki jako rekompensata za czas oczekiwania na wyrok

Postępowanie w tej sprawie trwało dziewięć lat, w imieniu powoda prowadziłam je w zespole z mec. Michałem Krzanowskim.

Warto podkreslić, że sąd zasądził w tej sprawie również odsetki ustawowe za opóźnienie, zgodnie z naszym żądaniem. Odsetki nie są przyznawane automatycznie wyłącznie z powodu długiego czasu trwania procesu. Przysługują za okres, w którym zobowiązany pozostawał w opóźnieniu ze spełnieniem świadczenia pieniężnego. Data, od której są naliczane, zależy od okoliczności konkretnej sprawy, w tym od momentu zgłoszenia roszczenia oraz możliwości ustalenia jego zasadności i wysokości.

Jeżeli odsetki obejmują znaczną część wieloletniego postępowania, stanowią dla poszkodowanego pewną rekompensatę za czas, w którym nie mógł korzystać z należnych mu środków. Jest to szczególnie istotne w sprawach o ciężkie uszkodzenie zdrowia, gdy wydatki na opiekę, leczenie i rehabilitację powstają na bieżąco, jeszcze przed zakończeniem procesu.

Czy można otrzymywać rentę przed zakończeniem procesu?

Wieloletnie oczekiwanie na prawomocne rozstrzygnięcie nie zawsze oznacza, że pacjent przez cały ten czas musi samodzielnie finansować wszystkie zwiększone potrzeby.

Na odpowiednim etapie postępowania można wystąpić z wnioskiem o zabezpieczenie roszczenia o rentę. Jeżeli sąd uwzględni taki wniosek, pozwany może zostać zobowiązany do wypłacania określonej kwoty co miesiąc jeszcze przed ostatecznym zakończeniem sprawy.

Uzyskanie zabezpieczenia wymaga przedstawienia materiału uprawdopodabniającego roszczenie i wysokość bieżących potrzeb. Nie przesądza ono o końcowym wyniku procesu, ale może zapewnić poszkodowanemu środki potrzebne na opiekę, rehabilitację lub leczenie w czasie trwania postępowania. Możliwość takiego zabezpieczenia roszczenia o rentę wynikającą z uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia przewiduje Kodeks postępowania cywilnego.

Dlaczego dokumentacja medyczna ma tak duże znaczenie?

W sprawach dotyczących błędów przy porodzie zasadnicze znaczenie mają dokumentacja medyczna, wydruk KTG, dokładna chronologia zdarzeń oraz opinie biegłych. Niekiedy o ocenie prawidłowości postępowania personelu decydują minuty: moment pojawienia się nieprawidłowości, czas podjęcia decyzji o cesarskim cięciu i chwila rzeczywistego zakończenia porodu.

Samo wystąpienie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu dziecka nie przesądza jeszcze o odpowiedzialności szpitala. Konieczne jest wykazanie nieprawidłowości oraz związku pomiędzy błędem personelu a powstałą szkodą. W tej sprawie kluczowych dowodów dostarczyły analiza zapisu KTG i opinia biegłego ginekologa-położnika.

Jeżeli istnieje podejrzenie, że do niedotlenienia dziecka doszło wskutek opóźnienia cesarskiego cięcia lub innych nieprawidłowości podczas porodu, warto zabezpieczyć kompletną dokumentację medyczną i poddać ją profesjonalnej analizie. Każda sprawa wymaga indywidualnej oceny jej okoliczności, dostępnych dowodów oraz bieżących potrzeb poszkodowanego.

Dziecko przyszło na świat w dobrym stanie. Otrzymało 10 punktów w skali Apgar. Niedługo później zaczęło jednak gwałtownie tracić siły. Pojawiła się niewydolność oddechowa, następnie sepsa, wstrząs septyczny i niewydolność kolejnych narządów. Mimo intensywnego leczenia noworodek zmarł. Kto ponosi odpowiedzialność za śmierć pacjenta?

W takich sprawach pierwsze pytania rodziców zwykle dotyczą porodu i leczenia dziecka po narodzinach. Czy lekarze zareagowali dostatecznie szybko? Co z odczytem zapisu KTG? Czy antybiotyk podano na czas? Każde z tych pytań wymaga odpowiedzi, ale czasem najważniejsze zdarzenie miało miejsce wcześniej i dotyczyło innego etapu opieki.

W sprawie, którą niedawno zakończyliśmy, kluczowy okazał się pobyt matki na oddziale patologii ciąży. To tam doszło do zakażenia, które następnie zostało przeniesione na dziecko. Piorunujący przebieg sepsy przekreślił nadzieje rodziców.

Postępowanie przed Rzecznikiem Praw Pacjenta potwierdziło jednak, że zakażenie matki podczas hospitalizacji, możliwe do uniknięcia przy zachowaniu wymaganych standardów, stało się punktem wyjścia do zakażenia noworodka i jego śmierci. Ta sprawa dobrze pokazuje, dlaczego Fundusz Kompensacyjny Zdarzeń Medycznych może mieć szczególne znaczenie w najtrudniejszych przypadkach z zakresu ginekologii i położnictwa.

Prawidłowe leczenie dziecka nie zamyka sprawy odpowiedzialności szpitala

Analiza dokumentacji potwierdziła, że po rozpoznaniu ciężkiego zakażenia u noworodka wdrożono antybiotykoterapię i intensywne leczenie niewydolności wielonarządowej. Wysiłek zespołu neonatologicznego nie wystarczył, ponieważ sepsa miała niezwykle gwałtowny przebieg.

Odpowiedzialność szpitala wiązała się z innym mechanizmem. Problemem było doprowadzenie do sytuacji, w której zakażenie mogło się rozwinąć. Matka przebywała w szpitalu przed porodem, a ujawnione nieprawidłowości sanitarno-epidemiologiczne i sposób organizacji opieki sprzyjały transmisji drobnoustrojów. Zakażenie kobiety ciężarnej stało się bezpośrednim czynnikiem ryzyka zakażenia wewnątrzmacicznego lub okołoporodowego dziecka.

To rozróżnienie ma ogromne znaczenie. Można leczyć powikłanie prawidłowo, a jednocześnie ponosić odpowiedzialność za zdarzenie, które do tego powikłania doprowadziło.

W sprawach o zakażenie szpitalne rzadko istnieje jeden dokument zawierający gotową odpowiedź. Wnioski powstają z zestawienia wielu elementów: czasu pojawienia się objawów, wyników badań matki i dziecka, obrazu klinicznego, przebiegu hospitalizacji, dokumentacji epidemiologicznej oraz wyników kontroli sanitarnych. Nawet ujemny posiew krwi noworodka nie wyklucza sepsy. Jak wynikało z opinii medycznych uzyskanych w tej sprawie, ujemny posiew krwi noworodka nie wykluczał sepsy. Za rozpoznaniem przemawiały objawy kliniczne, markery stanu zapalnego i dynamika niewydolności narządowej. Także 10 punktów w skali Apgar opisywało stan dziecka jedynie w pierwszych minutach życia i nie wykluczało gwałtownego rozwoju zakażenia.

Zdarzenie medyczne – definicja

Fundusz Kompensacyjny Zdarzeń Medycznych działa na podstawie ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta. Obejmuje zdarzenia związane z leczeniem finansowanym ze środków publicznych, do których doszło w szpitalu podczas udzielania świadczeń, w następstwie ich udzielenia albo zaniechania.
Ustawa zalicza do zdarzeń medycznych zakażenie pacjenta biologicznym czynnikiem chorobotwórczym, uszkodzenie ciała lub rozstrój zdrowia oraz śmierć pacjenta. Wprowadza przy tym zasadnicze kryterium:

zdarzenia, którego „z wysokim prawdopodobieństwem można było uniknąć”.

Chodzi o ocenę, czy przy udzieleniu świadczeń zgodnie z aktualną wiedzą medyczną albo po zastosowaniu innej dostępnej metody diagnostycznej lub leczniczej można było zapobiec wystąpieniu skutku w postaci pogorszenia zdrowia pacjenta albo jego śmierci. Wyłączone są przy tym przewidywalne, normalne następstwa metody, na którą pacjent świadomie wyraził zgodę.

W postępowaniu przed Rzecznikiem nie trzeba wskazywać konkretnej osoby winnej zakażenia. Trzeba natomiast przekonująco odtworzyć ciąg zdarzeń i wykazać z wysokim prawdopodobieństwem, że możliwy do uniknięcia problem w organizacji lub udzielaniu opieki doprowadził do zakażenia, uszczerbku na zdrowiu albo śmierci pacjenta.

W opisanej sprawie ten ciąg wyglądał następująco: hospitalizacja matki, warunki sprzyjające transmisji drobnoustrojów, zakażenie kobiety ciężarnej, zakażenie dziecka, sepsa, wstrząs septyczny i śmierć noworodka. Samo uporządkowanie chronologii nie wystarczało. Każde przejście pomiędzy kolejnymi etapami musiało zostać oparte na dokumentacji medycznej i wiedzy specjalistycznej. Dopiero tak zbudowana argumentacja pozwoliła uzyskać opinie potwierdzające wystąpienie zdarzenia medycznego.

Dlaczego w niektórych sprawach FKZM jest rozsądniejszą drogą niż proces

W procesie cywilnym rodzina musi zmierzyć się z kosztami, wieloletnim postępowaniem, opiniami biegłych oraz sporem o odpowiedzialność i związek przyczynowy. Zadośćuczynienie zasądzone przez sąd może być wyższe niż świadczenie z Funduszu. Jego wysokość ma jednak charakter uznaniowy i wynik postępowania nigdy nie jest gwarantowany. W najcięższych sprawach, w których błąd porodowy prowadzi do trwałej niepełnosprawności fizycznej lub intelektualnej dziecka, FKZM zwykle nie zapewnia adekwatnej kompensacji. Świadczenie jest limitowane i nie obejmuje miesięcznej renty. Dlatego proces cywilny może lepiej odpowiadać długoterminowym potrzebom dziecka.

FKZM opiera się na ustawowej definicji zdarzenia medycznego i nie wymaga wykazania winy konkretnego lekarza. Nadal wymaga jednak dobrej argumentacji. Zwięzły formularz nie zastąpi analizy dokumentacji, zwłaszcza gdy zakażenie dotyczyło najpierw matki, pacjentem bezpośrednio poszkodowanym było dziecko, a pomiędzy pierwszym uchybieniem a śmiercią trzeba wykazać kilka powiązanych medycznie etapów.
O wyborze FKZM w takich sprawach przesądza porównanie szans dowodowych, czasu, kosztów i ryzyka obu dróg.

Pozytywna decyzja Rzecznika nie oznacza też automatycznej wypłaty. Wnioskodawca decyduje, czy przyjmuje ustaloną kwotę. Jak wspomniałam, przyjęcie świadczenia oznacza zrzeczenie się roszczeń o odszkodowanie, rentę i zadośćuczynienie wynikających z tego samego zdarzenia w zakresie szkód ujawnionych do dnia złożenia wniosku. Dlatego przed przyjęciem pieniędzy trzeba znać możliwą wartość i perspektywy sprawy cywilnej.

Kto może wystąpić o świadczenie po śmierci pacjenta

Po śmierci pacjenta uprawnieni są jego rodzice, dzieci, małżonek niepozostający w separacji, osoba pozostająca z nim we wspólnym pożyciu oraz osoby pozostające w stosunku przysposobienia. Każdy uprawniony składa własny wniosek, a jego sprawa jest rozpoznawana odrębnie. W przypadku śmierci noworodka oznacza to, że każde z rodziców może wystąpić o świadczenie niezależnie.

Wniosek składa się do Rzecznika Praw Pacjenta w ciągu roku od dnia, w którym uprawniony dowiedział się o śmierci lub innym skutku zdarzenia, nie później jednak niż w ciągu trzech lat od samego zdarzenia. Te terminy warto policzyć na początku analizy. Utrata terminu może zamknąć drogę do Funduszu niezależnie od merytorycznej siły sprawy.

Aktualna opłata wynosi 348 zł i podlega zwrotowi w razie przyznania świadczenia.

Ile wynosi świadczenie kompensacyjne z FKZM po śmierci pacjenta

Kwota zależy od relacji wnioskodawcy ze zmarłym oraz od wieku obu osób. Świadczenie dla każdej osoby uprawnionej wynosi obecnie od 23 083 zł do 115 411 zł. W sprawie dotyczącej śmierci noworodka każde z rodziców może otrzymać 115 411 zł. Wnioski są rozpoznawane odrębnie. Oznacza to, że świadczenie przyznane jednemu z nich nie pomniejsza kwoty należnej drugiemu.

Poniższe stawki obowiązują od 6 września 2025 r. i są aktualne na dzień 9 sierpnia 2026 r. Zostały opublikowane przez Rzecznika Praw Pacjenta.

Zakażenie szpitalne a odpowiedzialność szpitala — najważniejszy wniosek

W najtrudniejszych sprawach wynik zależy od dostrzeżenia właściwego mechanizmu odpowiedzialności. Tutaj odpowiedź nie kryła się w leczeniu dziecka po porodzie, lecz w tym, co wydarzyło się wcześniej na oddziale patologii ciąży. Analiza pełnej dokumentacji pozwoliła wykazać, że tragedia nie była niewytłumaczalnym powikłaniem, lecz skutkiem zakażenia, którego z wysokim prawdopodobieństwem można było uniknąć.

Jeżeli dokumentacja nie daje rodzinie jasnej odpowiedzi na pytanie, co doprowadziło do śmierci dziecka, warto przeanalizować ją przed wyborem drogi dochodzenia roszczeń. Decyzja między FKZM a procesem cywilnym powinna uwzględniać dowody, możliwą wysokość świadczeń, czas i ryzyko. W razie potrzeby można skontaktować się ze mną.

Zakażenie pacjenta -noworodka

Zakażenie pacjenta -noworodka

Podstawa prawna: art. 3 ust. 1 pkt 11 oraz art. 67q–67zd ustawy z 6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta; rozporządzenie Ministra Zdrowia z 10 czerwca 2024 r. w sprawie sposobu ustalania wysokości świadczenia kompensacyjnego.

Ostatnio przez media przetoczyły się szokująca doniesienia o odnalezieniu na prywatnej działce zakopanych materiałów histopatologicznych oraz szczątków płodów. Działka poprzednio należała do lekarki – patomorfolog, która pracowała dla kilku podmiotów leczniczych, w tym szpitali. Toczy się postępowanie karne. Co te informacje oznaczają dla pacjentów? Kiedy wykonuje się badanie histopatologiczne w związku z ciążą i jej zakończeniem? Jak szczątki płodów mogły znaleźć się poza szpitalem?

Zacznijmy od badań histopatologicznych.

Badanie histopatologiczne po poronieniu

W praktyce klinicznej materiał po poronieniu, zwłaszcza po zabiegu opróżnienia jamy macicy, zwykle kieruje się do badania, gdy trzeba:

  • potwierdzić, że materiał pochodzi z ciąży wewnątrzmacicznej — obecność komórek łożyska przemawia za ciążą wewnątrzmaciczną; brak takich elementów może rodzić podejrzenie ciąży ektopowej, zależnie od obrazu klinicznego
  • wykluczyć ciążową chorobę trofoblastyczną, w tym zaśniad groniasty
  • ocenić materiał po poronieniu niecałkowitym lub zatrzymanym, zwłaszcza gdy wykonano zabieg i pobrano fragmenty tkanek z jamy macicy
  • zweryfikować niejasny obraz kliniczny, np. krwawienie, podejrzenie pozostawionych resztek po poronieniu, rozbieżność między USG, stężeniem beta-hCG i obrazem zabiegowym
  • zabezpieczyć materiał do dalszych badań, w szczególności genetycznych — aktualny standard okołoporodowy przewiduje, że na życzenie kobiety, która poroniła, podmiot leczniczy wydaje odpowiednio zabezpieczony materiał z poronienia w celu badań genetycznych.

W mojej praktyce, w sądzie, gdzie udowadniamy mechanizm, w jakim doszło do pogorszenia stanu zdrowia pacjentki lub jej dziecka w przebiegu ciąży lub porodu, wyniki badań histopatologicznych są cennym materiałem dowodowym dla biegłych.

Lekarka z Lutoryża

Lekarka z Lutoryża

Po porodzie — kiedy bada się łożysko, błony płodowe, pępowinę

Po porodzie materiałem do histopatologii jest najczęściej popłód, czyli łożysko, błony płodowe i pępowina.

Nie ma jednak powszechnego obowiązku histopatologii każdego łożyska po każdym porodzie fizjologicznym. Badanie jest zasadne przede wszystkim przy wskazaniach medycznych, np.:

  • poród martwego dziecka
  • zgon okołoporodowy
  • ciężki stan noworodka
  • poród przedwczesny
  • podejrzenie zakażenia wewnątrzmacicznego, gorączka matki, zapalenie błon płodowych
  • nieprawidłowości łożyska lub pępowiny stwierdzone makroskopowo
  • krwotok, przedwczesne oddzielenie łożyska, łożysko przodujące lub inne powikłania łożyskowe,
  • ciężkie nadciśnienie, stan przedrzucawkowy, hipotrofia płodu, niedotlenienie, zaburzenia przepływów,
  • wady noworodka albo podejrzenie choroby płodu,
  • ciążą mnoga lub inne istotne powikłania ciąży i porodu.

Co z materiałem po badaniu histopatologicznym?

Jeżeli tkanki zostały skierowane do histopatologii, to po wykonaniu bloczków parafinowych pozostały materiał tkankowy przechowuje się co najmniej 28 dni od ustalenia rozpoznania patomorfologicznego, a potem utylizuje zgodnie z przepisami o odpadach medycznych.

To tu – w przepisach o odpadach medycznych – prokuratura będzie prawdopodobnie poszukiwać odpowiedzi na pytanie, jak szczątki płodów znalazły się poza szpitalem. Każdy szpital musi mieć własną szczegółową procedurę postępowania z odpadami medycznymi. Czy zawarł z lekarką umowę na ich unieszkodliwianie? Tego nie wiemy. Wiemy natomiast, że zakopanie odpadów na działce zdecydowanie nie jest dopuszczalnym sposobem unieszkodliwiania odpadów medycznych, a więc śledztwo powinno objąć też sposób działania szpitali współpracujących z lekarką.

Bloczki parafinowe i preparaty histopatologiczne – czas przechowywania

Bloczek parafinowy

– materiał zatopiony w parafinie oznaczony tak, by umożliwić identyfikację pacjenta albo zwłok.

Bloczki i preparaty histopatologiczne przechowuje się co najmniej 20 lat od daty badania w pracowni, gdzie wykonywano badanie.

Preparaty cytologiczne — co najmniej 10 lat od daty badania patomorfologicznego.

Po tych okresach bloczki i preparaty stają się odpadami medycznymi i podlegają utylizacji według przepisów o odpadach medycznych.

Preparat histopatologiczny

– zabarwione skrawki na szkiełku, jednoznacznie i trwale oznaczone numerem umożliwiającym identyfikację.

Wracamy więc do punktu wyjścia: jak odpady medyczne, poza jakąkolwiek kontrolą – mogły zostać zakopane na prywatnej działce? Czy żaden podmiot leczniczy powierzający lekarce wykonanie badań histopatologicznych i – być może utylizację odpadów – nie przeprowadził ani raz kontroli wykonywania przez nią umowy?

Czy bloczki parafinowej i preparaty histopatologiczne to dokumentacja medyczna?

Wynik (opis) badania, skierowanie, ewidencja, dokumentowanie procesu diagnostyki patomorfologicznej podlegają przepisom o dokumentacji medycznej:

„Do dokumentowania czynności diagnostyki patomorfologicznej mają zastosowanie przepisy o dokumentacji medycznej”.

Natomiast fizyczne bloczki i szkiełka są traktowane w przepisach jako odrębny materiał diagnostyczny, który podlega szczególnemu przechowywaniu i udostępnieniu za potwierdzeniem odbioru oraz z obowiązkiem zwrotu po wykorzystaniu.

Nie jest to zatem element dokumentacji medycznej. To w praktyce oznacza, że pacjent może je wyłącznie wypożyczyć, zwykle w celu dalszej diagnostyki, konsultacji lub leczenia. Udostępnienie może nastąpić także na wniosek podmiotu leczniczego prowadzącego dalsze leczenie lub dalsze badania.

Prawa Pacjenta w diagnostyce patomorfologicznej

To, co w tym wszystkim dla mnie jest szczególnie ważne, to sytuacja pacjentów. Nie tak rzadko zdarza się, że trzeba wypożyczyć bloczki i preparaty w celu na przykład weryfikacji diagnozy. Pomyłki w badaniu histopatologicznym są faktem. W przypadku badań wykonanych przez lekarkę z Lutoryża prawo pacjenta do wypożyczenia preparatów i sprawdzenia poprawności diagnozy już nigdy nie będzie mogło być zrealizowane.

***

O znaczeniu weryfikacji diagnozy patomorfologicznej – badania histopatologicznego, nie tylko w położnictwie, przeczytasz więcej tutaj:

„Histoapatologiczne badanie łożyska”

„Błąd histopatologiczny – czy mam raka”

„Nierozpoznany czerniak: błąd w hist.-pat.”

„Zgoda na zabieg – i wszystko jasne?”