Jolanta Budzowska

radca prawny

Partner w kancelarii Budzowska Fiutowski i Partnerzy. Radcowie Prawni (BFP) z siedzibą w Krakowie. Specjalizuje się w reprezentacji osób poszkodowanych w cywilnych procesach sądowych w sprawach związanych ze szkodą na osobie, w tym w szczególności z tytułu błędów medycznych oraz z tytułu naruszenia dóbr osobistych.
[Więcej >>>]

Standard Okołoporodowy jest skrótem od: „Standard organizacyjny opieki zdrowotnej w podmiotach wykonujących działalność leczniczą udzielających świadczeń zdrowotnych w zakresie opieki okołoporodowej”. Ten Standard to biblia nie tylko dla lekarzy ginekologów i położników. Jego treść powinny znać także kobiety planujące ciążę i już będące w ciąży. Znajomość praw pacjenta w wielu podbramkowych sytuacjach umożliwia ich wyegzekwowanie…

Wchodzące w życie 7 maja 2026 roku zmiany tych przepisów to dobra okazja, żeby przypomnieć, dlaczego Standard Okołoporodowy ma aż tak duże znaczenie. Nie tylko dla samej jakości opieki, ale i dla odpowiedzialności lekarza za błąd medyczny. Z punktu widzenia pacjentów, Standard Okołoporodowy znacznie zwiększa też szanse na uzyskanie obiektywnej opinii biegłego i przyznanie w wyroku odszkodowania za błąd okołoporodowy.

Standard Okołoporodowy – obowiązujące przepisy prawa

To, co jest najważniejsze dla oceny znaczenia  Standardu Okołoporodowego to fakt, że jest on wydany w formie rozporządzenia. Stanowi więc obowiązujące prawo. Standard obowiązuje już od 1 stycznia 2019 r. i są to „twarde” przepisy, a nie tylko rekomendacje czy sugestie.  Zmiany, jakie wchodzą w życie 7 maja 2026 r., przewidują m.in. obowiązek skierowania ciężarnej między 33 a 37 t.c. na konsultację anestezjologiczną dla kobiet decydujących się na łagodzenie bólu porodowego z zastosowaniem analgezji regionalnej.

Tam, gdzie Standard Okołoporodowy nakazuje konkretne działania, np. badania diagnostyczne w określonym czasie, lekarz nie może sobie tym obowiązkiem dowolnie manewrować. Wykonanie zaleceń przewidzianych rozporządzeniem nie zależy od decyzji lekarza. Nie może też być przez niego modyfikowane, np. na podstawie własnych przekonań bądź wyników opublikowanych w piśmiennictwie badań klinicznych.

Standard Okołoporodowy a ciąża bliźniacza

Standard Okołoporodowy a ciąża bliźniacza

Powikłania ciąży w świetle Standardu Okołoporodowego

Warto to zilustrować przykładem. Jakiś czas temu analizowałam dokumentację medyczną przesłaną do kancelarii w celu oceny, czy w sprawie popełniono błąd medyczny. 

Problem dotyczył ciąży bliźniaczej jednokosmówkowej.  Jedno z dzieci zmarło w łonie matki, a drugie – chłopiec – jest rehabilitowane. Nie widzi, wykryto poważne zmiany w jego mózgu. Wstępnie zdiagnozowano u dziecka porażenie czterokończynowe, encefalopatię niedokrwienno-niedotlenieniową, padaczkę i mikrocefalię.

Matka w liście do kancelarii za stan zdrowia dziecka winiła szpital, w którym odbył się poród.

O tym, że ciąża nie przebiega prawidłowo dowiedziała się dopiero, kiedy podczas standardowej wizyty w przychodni przyszpitalnej skierowano ją  najbliższego szpitala.  Tam od razu wykonano badanie USG. W tym badaniu zdiagnozowano TTTS. Stwierdzono też zgon jednego z płodów. Masę dziecka żywego oceniono na 1800 g, dziecka martwego na 1100 g.  Od razu przekazano pacjentkę do innego, referencyjnego szpitala. Jeszcze tego samego dnia  wykonano cięcie cesarskie. Wydobyto jeden płód żywy i jeden płód obumarły.

Co to jest TTTS?

Sucha definicja TTTS z Wikipedii (oparta m.in. na podręczniku „Położnictwo i ginekologia.” Grzegorz H. Bręborowicz (red.). Wydawnictwo Lekarskie PZWL) brzmi:

„zespół przetoczenia krwi między płodami (ang. twin-to-twin transfusion syndrome, TTTS, feto-fetal transfusion syndrome, FFTS)  to powikłanie ciąży wielopłodowych jednokosmówkowych, wynikające z różnego stopnia zaburzeń hemodynamicznych polegających na przecieku pełnej krwi od jednego płodu (dawcy) do drugiego (biorcy).”

Innymi słowy, przy TTTS jeden z płodów staje się dawcą na skutek „transfuzji krwi”, a drugi biorcą. Ten pierwszy prezentuje cechy IUGR z małowodziem, a drugi wykazuje objawy makrosomii, niewydolności krążenia i wielowodzia.

Czy stosując Standard Okołoporodowy można było zapobiec tragedii?

Opieka nad ciążą bliźniaczą jednokosmówkową musi być prowadzona na III poziomie opieki perinatalnej. Ustalono tak ze względu na częste występowanie specyficznych powikłań związanych ze wzrastaniem płodów oraz zagrożeniem obumarcia wewnątrzmacicznego płodów.

Standardy Okołoporodowe nakazują wykonywanie badań USG w określonych tygodniach ciąży. Kalendarz ma być zgodny z rekomendacjami Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników (PTGiP).

Ale ta pacjentka, która do mnie napisała, była przecież pod kontrolą lekarza! W ciąży regularnie wykonywała  badania USG:

– w 12 tygodniu ciąży przeprowadzono badanie USG przez specjalistę z certyfikatem Sekcji USG PTG (w ramach rozpoczęcia diagnostyki prenatalnej). Brak nieprawidłowości. Rozpoznano ciążę bliźniaczą jednokosmówkową dwuowodniową;

– w 23 tygodniu ciąży – przeprowadzono kolejne badanie USG. Brak nieprawidłowości;

– do 31 tygodnia ciąży pacjentka odbywała regularne wizyty w przychodni przyszpitalnej, gdzie prowadzono ciążę.

Wytyczne PTGiP w sprawie badań USG

Niestety, nie wiadomo,  jaki był dokładnie przebieg wizyt w ostatnim okresie.  Dokumentacja lekarska jest zupełnie nieczytelna. Nie udało mi się póki co ustalić czy i kiedy były robione dalsze badania USG. Jest to oczywiście sprzeczne z wymogami, jakie powinny spełniać prawidłowo wykonane badania USG zgodnie z kalendarzem Standardu Okołoporodowego.

Wytyczne PTGiP, które lekarz ma – na podstawie Standardu Okołoporodowego – stosować wprost, mówią:

„Badania ultrasonograficzne w ciąży jednokosmówkowej dwuowodniowej należy wykonać:

  • w pierwszym trymestrze ciąży (11-13 tygodni +6 dni) – z oceną ryzyka wad genetycznych oraz oceną biometrii płodów,
  • od 16 tygodnia ciąży, co 2 tygodnie – w celu wykrycia TTTS lub SIUGR – oceniając: biometrię płodów, objętości płynów owodniowych w obu workach, objaw swobodnego falowania błony owodniowej, wypełnienie pęcherzy moczowych obu płodów oraz przepływów naczyniowych metodą Dopplera (tętnice pępowinowe, tętnice środkowe mózgu, przewody żylne).
  • W przypadku występowania powikłań, częstość i zakres wykonywanych badań 
ultrasonograficznych należy zwiększyć.”

Te wymogi uzupełniają inne rekomendacje PTGiP: „Diagnostyka i postępowania w ciążacch wielopłodowych powikłanych ograniczneniem wzrastania płodu”

„W ciąży jednokosmówkowej zalecane jest wykonywanie badań USG od 16. tygodnia co dwa tygodnie do
porodu. Tak intensywne monitorowanie płodów umożliwia zarówno zdiagnozowanie zespołów przetoczenia
(TTTS, TAPS), jak i wczesne wykrycie zaburzeń wzrastania płodów.”

Pytania do lekarzy

Dlaczego lekarze nie wychwycili nieprawidłowości w rozwoju bliźniąt pomiędzy 23 a 31 tygodniem, kiedy to stwierdzono, że jedno z nich już nie żyje? Być może odpowiedzi udzieli dokumentacja medyczna.  Jeśli tylko otrzymam nieczytelne zapisy z kluczowego okresu przepisane „pismem komputerowym”…

Nie ulega wątpliwości, że po bardzo dokładnym badaniu USG, wykonanym przez innego specjalistę w 23 tygodniu, a przed hospitalizacją, podczas której stwierdzono zgon jednego z płodów, należało wykonać co najmniej 3 kolejne badania USG. I to w odpowiednich, 2 – tygodniowych odstępach czasowych! Celem tych rutynowych badań USG jest przede wszystkim właśnie wykrycie ewentualnego TTTS.

Co na to Standard Okołoporodowy?

Nie ulega też wątpliwości, że w świetle Standardu Okołoporodowego pomiędzy 16 a 23 tygodniem nie powinno być przerwy w badaniach USG. Wygląda jednak na to, że w tej sprawie bylo to bezskutkowe. To znaczy, że w tym okresie nie doszło do zaburzeń wzrastania płodów, skoro badanie wykonane w 23 tygodniu ich nie wykazało.

Potencjalnie zatem mogło dojść w tej sprawie do istotnego błędu po 23 tygodniu ciąży. Oczywiście, o ile tylko badania USG w tym wspomnianym powyżej okresie nie były wykonywane z właściwą częstotliwością lub były wykonane na tyle nieprofesjonalnie, że nie wykryły problemu zdrowotnego płodów. Widać jednak jasno, że jeśli doszło do błędu lekarskiego, to na innym etapie, niż początkowo sądziła matka dzieci.

Jak pokazuje przykład, czasem okazuje się, że nie odczucia pacjenta, a dokumentacja medyczna jest  rozstrzygającym dowodem w sprawie. O znaczeniu dokumentacji dla oceny, czy doszło do błędu lekarskiego oraz jakie mamy szanse w procesie pisałam już wielokrotnie. Między innymi tutaj: „Dokumentacja medyczna – milczący świadek w procesie”.

O znaczeniu diagnostyki usg w ciąży przeczytasz także w innych moich wpisach:

Błąd w USG w ciąży – o niewykrytych prenatalnie wadach anatomicznych płodu

W Wielkiej Brytanii zapadło niedawno bardzo ważne orzeczenie Sądu Najwyższego dotyczące 11-letniej dziewczynki, która doznała ciężkiego uszkodzenia mózgu w wyniku błędów popełnionych podczas porodu w 2015 roku w Sheffield Teaching Hospital. Sama kwestia odpowiedzialności za błąd okołoporodowy była oczywista, a przedmiotem analizy sądu była renta z tytułu utraconych zarobków. 

Niedolenienie okołoporodowe

W trakcie porodu zapis KTG wskazywał na nieprawidłowe tętno płodu. Nie zareagowano na czas. Doszło do niedotlenienia. Skutkiem jest ciężkie mózgowe porażenie dziecięce.

Dziewczynka:

  • nie chodzi,

  • nie mówi,

  • jest karmiona przez sondę,

  • wymaga stałej opieki.

Jej pełnomocnik mówił na rozprawie: „Ma wspaniały uśmiech, jest cudownym dzieckiem”. I to zdanie bardzo wybrzmiewa. Bo za każdym takim procesem stoi konkretne dziecko, konkretna rodzina i konkretne życie.

Rodzina otrzymała już odszkodowanie obejmujące m.in. rentę z tytułu utraconych zarobków – ale tylko do 29. roku życia, czyli do prognozowanej, skróconej przez jej stran zdrowia długości życia. I tu pojawił się problem.

Wyrok SN – renta z tytułu utraconych zarobków

Sąd Najwyższy uznał, że to nie jest pełna kompensacja szkody.

Zarówno prawnicy dziewczynki, jak i przedstawiciele NHS zgodzili się, że gdyby nie doszło do błędu:

  • ukończyłaby szkołę,

  • zdobyłaby kwalifikacje,

  • pracowałaby do 68. roku życia,

  • otrzymywałaby państwową emeryturę.

Jej pełnomocnik wskazał, że dodatkowa kwota należnego odszkodowania może przekroczyć 800 000 funtów – a ostateczną wysokość ustali sąd niższej instancji.

Warto dodać, że w Wielkiej Brytanii rocznie zgłaszanych jest około 250 roszczeń dotyczących uszkodzeń mózgu przy porodzie, a pojedyncze sprawy kończą się wypłatą dziesiątek milionów funtów. Łączne zobowiązania z tytułu błędów medycznych sięgają tam 60 miliardów funtów, z czego dwie trzecie dotyczy właśnie szkód okołoporodowych.

To pokazuje skalę problemu – ale też skalę odpowiedzialności.

Dwie różne renty – a w praktyce często mylone. W sprawach o błędy przy porodzie zawsze wyjaśniam klientom, że mamy do czynienia z dwoma odrębnymi świadczeniami:

1️⃣ Renta z tytułu zwiększonych potrzeb

Obejmuje koszty:

  • rehabilitacji,

  • leków,

  • sprzętu medycznego,

  • konsultacji specjalistycznych,

  • operacji,

  • całodobowej opieki,

  • dostosowania mieszkania.

2️⃣ Renta z tytułu utraconych zarobków (utraconej zdolności do pracy)

Rekompensuje fakt, że dziecko – wskutek błędu medycznego – nigdy nie będzie mogło pracować i samodzielnie się utrzymać.

To nie są świadczenia konkurencyjne. One kompensują zupełnie inne elementy szkody.

Renta z tytułu utraconych zarobków

Renta z tytułu utraconych zarobków

Renta odszkodowawcza: czego przez lata nie dostrzegano także w Polsce?

W Polsce – podobnie jak wcześniej w innych krajach – długo nie brano pod uwagę jednej zasadniczej kwestii: że dzieci urodzone w zamartwicy, po niedotlenieniu okołoporodowym, z ciężkim MPD, żyją coraz dłużej.

Postęp medycyny, dostęp do rehabilitacji i specjalistycznej opieki sprawiają, że dożywają wieku średniego, a czasem późniejszego. Ale nawet jeśli żyją 40 czy 50 lat w głębokiej niepełnosprawności, to pozostaje pytanie:

Co z utraconą szansą na normalne życie? Na pracę? Na niezależność?

Szkoda nie polega wyłącznie na kosztach leczenia.

Szkoda polega również na:

  • utracie możliwości wyboru drogi życiowej,

  • utracie samodzielności ekonomicznej,

  • utracie potencjalnych zarobków przez całe dorosłe życie.

Brytyjski kierunek – pełna kompensacja – renta „cywilna”

Brytyjski Sąd Najwyższy powiedział jasno: nie można ograniczać odszkodowania tylko dlatego, że błąd medyczny być może skróci przewidywaną długość życia.

Jeżeli jest oczywiste, że bez błędu dziecko:

  • żyłoby dłużej,

  • pracowałoby do wieku emerytalnego,

  • osiągałoby dochody,

to renta z tytułu utraconych zarobków powinna obejmować pełny hipotetyczny okres aktywności zawodowej.

To jest myślenie w kategoriach pełnej kompensacji szkody.

Czas na odważniejsze podejście w Polsce

W sprawach dzieci urodzonych w zamartwicy, po ciężkim niedotlenieniu, z rozpoznaniem MPD, renta na zwiększone potrzeby jest oczywista. Ale renta z tytułu utraconych zarobków powinna być traktowana równie poważnie. Bo renta na rehabilitację zabezpiecza funkcjonowanie. Natomiast renta za utracone zarobki dotyczy utraconej przyszłości.

Warto czerpać z doświadczeń krajów takich jak Wielka Brytania, które mają znacznie dłuższą tradycję kompensacji szkód wynikłych z błędów medycznych i nie boją się realnie wyceniać utraconego potencjału dziecka.

Za każdą taką sprawą stoi konkretne życie. I konkretna, bezpowrotnie odebrana szansa.

Dyskusja o bezpieczeństwie pomieszczeń, zwanych „pokojami narodzin”, i celowości likwidacji porodówek związana z obowiązującymi od 31 stycznia 2026 r. nowymi przepisami, przypomniała mi o podobnym temacie sprzed lat. Kiedyś napisałam post o tym, żeby zastanawiając się gdzie rodzić, wybierać przede wszystkim szpital publiczny. A nie reklamowaną w pastelowych barwach, widealizowaną prywatną „klinikę”.

Powikłania porodu

Dlaczego?

Z dwóch zasadniczych powodów:

  1. Myślmy nie tylko o porodzie bez powikłań, ale o tym, co może się wydarzyć w razie kłopotów. Duże szpitale mają sprzęt i pełne zaplecze diagnostyczne i intensywnej terapii dla matki i dziecka. Mogą udzielić pomocy natychmiast.
  2. Pacjenci nie dostaną odszkodowania i renty za błędy medyczne, jeśli spółka prowadząca prywatny szpital upadnie. Bankructwo publicznych ZOZ jest niemożliwe.

I tu, i tu możemy rodzić „na NFZ”, ale w razie błędu przy porodzie sytuacja pacjenta jest kompletnie różna.

Poród na NFZ – kto płaci odszkodowanie?

Jeśli rodzimy w szpitalu publicznym, to nawet w razie jego likwidacji zobowiązania, np. do wypłacenia poszkodowanemu dziecku dożywotniej renty, przejmuje organ założycielski lecznicy. Najczęściej jest to powiat, a więc z reguły jednostka wypłacalna. Jeżeli jednak w grę wchodzi spółka kapitałowa prywatnych inwestorów, to jej bankructwo oznacza, że po zakończeniu postępowania upadłościowego pacjent pozostaje z niczym

Prowadziłam sprawę, w której sąd zasądził dziecku odszkodowanie, zadośćuczynienie oraz rentę płatną co miesiąc od jednej z prywatnych klinik działającej w formie spółki z o. o. Więcej na ten temat napisała Gazeta Krakowska tutaj. Chodziło o błąd medyczny podczas porodu, w wyniku którego dziecko od urodzenia znajdowało się w bardzo ciężkim stanie. Dorosły dziś mężczyzna jest sparaliżowany czterokończynowo, od szyi w dół, oddycha za pomocą respiratora. Wymaga stałej opieki. Poród, mimo że klinika była prywatna, objęty był kontraktem z NFZ.

Odszkodowanie oraz zadośćuczynienie częściowo wypłacił poszkodowanemu ubezpieczyciel, częściowo pozwana prywatna klinika. Suma gwarancyjna z polisy się jednak szybko wyczerpała. Winna klinika wypłacała więc choremu dziecku rentę jeszcze około dwóch lat. Później sąd ogłosił jej bankructwo. Chłopiec został bez zasądzonej prawomocnym wyrokiem renty na koszty opieki i leczenia. Bez pomocy. Poszkodowany został pozbawiony środków do życia w majestacie prawa.

Pokój narodzin

Pokój narodzin i czyhające tam ryzyka

Dziś kobiety w ciąży muszą stawić czoła nowym, dodatkowym ryzykom.  Mowa o „pokojach narodzin”.

„Pokój narodzin” to miejsce, które ma zastąpić likwidowany oddział położniczy. Likwidacja porodówek oznacza zmiany, o których powinna wiedzieć każda kobieta w ciąży. Od 31 stycznia 2026 r. weszły w życie nowe zasady organizacji porodów* w „pokojach narodzin”. W przypadku zgłoszenia się rodzącej na szpitalny oddział ratunkowy (SOR) albo izbę przyjęć, poród w nagłych przypadkach będzie się tam odbywał w specjalnie wydzielonym pomieszczeniu. Niestety, w asyście jedynie położnej i ratownika medycznego.

To nie będzie pełnoprawna porodówka, lecz punkt pierwszego kontaktu dla ciężarnych. I lepiej tylko tak o tym miejscu myśleć, nie łudząc się, że ciężarna może tam otrzymać wszechstronną pomoc medyczną w sytuacjach nagłych.

Odpowiedzialność prawna położnych za „pokój narodzin”

Cała odpowiedzialność za przeprowadzenie w „pokoju narodzin” procedury w postaci:

  • oceny stanu zdrowia ciężarnej i płodu,
  • wydania zaleceń
  • podjęcia decyzji o przekierowaniu do szpitala położniczego,
  • przyjęcia porodu na miejscu, gdy na transport jest za późno,
  • podjęcia decyzji o transporcie noworodka do szpitala referencyjnego,

spoczywa na położnej (lekarz będzie tam obecny tylko od godz. 8 do 18 od poniedziałku do piątku). Czy położne zawierające umowę o świadczenie takich usług na pewno mają świadomość podejmowanego przez nie ryzyka prawnego? Czy mają odpowiednie ubezpieczenie OC?

„Pokój narodzin” to nie mini-szpital

Niezależnie od tego, czy likwidacja porodówek jest uzasadniona ekonomicznie i demograficznie, to uważam, że wprowadzone zmiany w opiece perinatologicznej istotnie zwiększają ryzyko wystąpienia ciężkich powikłań okołoporodowych u kobiet i noworodków. Szczególnie dotyczy to sytuacji nagłych, dynamicznie rozwijających się lub trudnych do przewidzenia.

Krwotok okołoporodowy w „pokoju narodzin”

W sytuacji krwotoku okołoporodowego, zwłaszcza w przypadku atonii macicy, pęknięcia macicy, przedwczesnego oddzielenia łożyska lub zatrzymania fragmentów łożyska, brak natychmiastowego dostępu do sali operacyjnej, banku krwi oraz zespołu anestezjologicznego może prowadzić do zagrożenia życia kobiety.

Rzucawka, poród w transporcie

Wydłużony czas diagnozy i opóźnionego leczenia stanu przedrzucawkowego i rzucawki może skutkować poważnymi powikłaniami.

W przypadku porodu odbywającego się w trakcie transportu wzrasta ryzyko zakażeń połogowych wynikających z braku aseptycznych warunków i opóźnionego wdrożenia antybiotykoterapii.

Niedotlenienie okołoporodowe – kto odpowiada za brak cc?

Dla noworodków opóźnienie w zakończeniu ciąży w sytuacji zagrożenia dobrostanu płodu, ale braku możliwości natychmiastowego cięcia cesarskiego, oznacza zwiększone ryzyko niedotlenienia okołoporodowego. Może to prowadzić do encefalopatii niedotlenieniowo-niedokrwiennej, oraz trwałych uszkodzeń neurologicznych. Szczególnie niebezpieczne są sytuacje takie jak wypadnięcie pępowiny, dystocja barkowa czy nagłe zaburzenia czynności serca płodu, które wymagają natychmiastowej interwencji położniczej lub wykonania pilnego cięcia cesarskiego.

Poród wcześniaka

Opóźnienie w dotarciu do wyspecjalizowanej placówki zwiększa także ryzyko powikłań u wcześniaków, w tym zaburzeń oddychania, hipotermii, hipoglikemii oraz zakażeń, zwłaszcza gdy poród odbywa się bez obecności zespołu neonatologicznego i odpowiedniego zaplecza sprzętowego.

Jestem w ciąży: czy kierować się do „pokoju narodzin”?

Jaki z tego wniosek dla kobiet w ciąży? „Pokój narodzin” to nie to samo co oddział ginekologiczno-położniczy w szpitalu. Jeśli jesteś w ciąży, czujesz niepokój o swój stan zdrowia lub dobrostan płodu, a sytuacja nie jest nagła – jedź prosto do szpitala referencyjnego. „Pokój narodzin” to nie miejsce, gdzie dostaniesz specjalistyczną pomoc w sytuacji, kiedy wymagana jest pogłębiona diagnostyka lub gdy trzeba pilnie zakończyć ciążę.

*Rozporządzenie z 15 stycznia 2025 r., zmieniające rozporządzenie w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu leczenia szpitalnego (Dz. U. z 2026 r. poz. 51), weszło w życie 31 stycznia 2026 r.

 

Zakończyliśmy niedawno w pierwszej instancji proces dotyczący wewnątrzmacicznej śmierci dziecka, do której – jak się początkowo wydawało – doszło w niewyjaśnionych okolicznościach. Tymczasem sąd potwierdził to, co zarzucaliśmy od początku – błąd medyczny, u którego podstaw legło zlekceważenie zagrożenia związanego z ciążą bliźniaczą powikłaną nadciśnieniem.

W związku z nadciśnieniem tętniczym i zagrożeniem rzucawką, pacjentka z początkiem trzeciego trymestru ciąży została skierowana do szpitala. Niezwłocznie zgłosiła się do szpitala położonego najbliżej miejsca zamieszkania – szpitala powiatowego. Została przyjęta i wykonano podstawowe badania diagnostyczne, które wskazywały na zagrożenie dla matki i płodów.

Szpital powiatowy z ambicjami opieki nad ciążą bliźniaczą

U pacjentki z ciążą bliźniaczą występowały objawy stanu przedrzucawkowego, a także nieprawidłowości tętna w prowadzonych zapisach KTG. Mimo tego, nie podejmowano żadnego działania terapeutycznego. Dopiero po blisko tygodniu hospitalizacji, po prośbach pacjentki i jej rodziny, lekarze zdecydowali się na przekazanie jej do ośrodka o najwyższym stopniu referencyjności.

Ciąża bliźniacza – śmierć jednego z bliźniaków

Niestety, było już za późno – w pierwszym badaniu po przekazaniu stwierdzono zgon wewnątrzmaciczny jednego z bliźniaków, a także zagrożenie życia i zdrowia drugiego. Wykonano pilne cięcie cesarskie, ratując jednego z bliźniaków. Natomiast stan urodzeniowy dziecka zmarłego wskazywał na to, że do jego śmierci musiało dojść jeszcze przed przekazaniem pacjentki. Tu wersje przebiegu wypadków się jednak różnią.

Według ubezpieczyciela, który odmówił przyjęcia odpowiedzialności za śmierć dziecka:

 „Jak wynika z dostarczonej dokumentacji medycznej i informacji zawartej w treści skierowania ciężarną przekazano do Y z obydwoma żywymi płodami. Z treści zawartych obserwacji wynika natomiast, że do obumarcia jednego z płodów doszło poza szpitalami, najprawdopodobniej podczas transportowania ciężarnej z X do Y.”

Tyle tylko, że kiedy pacjentkę przewieziono do szpitala referencyjnego i w ciągu pół godziny wykonano cc i z gęstych, zielonych, mętnych i cuchnących wód płodowych wydobyto oba płody, lekarze stwierdzili, że martwo urodzone dziecko z pewnością nie żyło już od kilku dni.

Szpital powiatowy więc albo tak dalece źle interpretował wykonywane badania i mylił się w ocenie dobrostanu płodu do ostatnich minut pobytu pacjentki, albo też celowo zataił wiedzę o wewnątrzmacicznej śmierci płodu utrzymując, że przekazuje do szpitala matkę w ciąży bliźniaczej z dwoma żywymi płodami.

Nadciśnienie tętnicze w ciąży bliźniaczej

Sąd, w ślad za opiniami biegłych uznał, że zachodzi związek przyczynowo-skutkowy między przetrzymywaniem pacjentki w szpitalu powiatowym mimo niepokojących wyników badań, a śmiercią dziecka.

Z uzasadnienia:

            „Stan przedrzucawkowy oznacza rozwój nadciśnienia tętniczego z białkomoczem, obrzękami, lub tylko ostatnimi dwoma objawami. Najczęściej występuje po 20 tygodniu ciąży. Nieleczony może doprowadzić do wystąpienia rzucawki, którą określa się jako zespół stanu przed rzucawkowego połączony z napadami drgawek toniczno-klonicznych oraz utratą świadomości. Zagrożenie zwiększa się z liczbą i częstością napadów drgawek oraz czasem ich trwania. Stan przed rzucawkowy, zagrażający poród przedwczesny, ciąża bliźniacza, były bardzo dużym zagrożeniem dla matki i jej płodów i należało się liczyć, że w każdej chwili mogło dojść do porodu przedwczesnego. Dlatego należało ciężarną przekazać w trybie pilnym do ośrodka o wyższym stopniu referencji. Prawdopodobnie tego samego dnia ciężarną rozwiązanoby cięciem cesarskim i być może w ten sposób uratowanoby oba płody. Tak się jednak nie stało i doszło do śmierci wewnątrzmacicznej jednego płodu.”

Związek przyczynowo – skutkowy w sprawach o błąd medyczny

Czy na pewno wcześniejsze przekazanie pacjentki do szpitala referencyjnego uratowałoby życie jej dziecka? Na takie pytanie odpowiedź brzmi: oczywiście, nie. Ale sęk w tym, że w sprawach o błąd medyczny nie musimy mieć pewności, że prawidłowe postępowanie lekarskie zapobiegłoby pogorszeniu zdrowia pacjenta czy jego śmierci.

Pięknie to podsumował Sąd Najwyższy w jednym z niedawnych wyroków (sygn. akt II CSKP 958/22). SN stwierdził, że w razie udowodnienia, że postępowanie lekarza było obiektywnie nieprawidłowe, do ustalenia związku przyczynowego między tym zachowaniem a szkodą po stronie pacjenta wystarczające jest prawdopodobieństwo, którego nie można zignorować, a zatem wyższe niż nieistotne.

KTG w ciąży bliźniaczej

Sąd w opisywanej sprawie zwrócił też uwagę, że szpital powiatowy nie miał podstaw, by spokojnie wyczekiwać na rozwój sytuacji. Wykonane tam badania KTG nie dawały podstaw do stwierdzenia o dobrostanie obu płodów.

Z uzasadnienia:

            „Zgodnie z rekomendacjami Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego w zakresie stosowania kardiotokografii w położnictwie uważa się, że zarówno podczas ciąży, jak również podczas porodu, jedną z podstawowych metod nadzoru biofizycznego dobrostanu płodu jest analiza kardiotokograficzna zapisu tętna płodu.

Zgodnie z powyższymi rekomendacjami, w ciąży bliźniaczej konieczne jest prowadzenie nadzoru aparatem mającym dwie głowice, który umożliwia jednoczesne wykonanie zapisu tętna dwóch płodów. Pozwala to na uniknięcie pomyłek diagnostycznych i daje możliwość przeprowadzenia prawidłowej analizy zapisów.  Regularne monitorowanie kardiotokograficzne z częstością raz na dobę powinno być wykonane podczas ciąży, gdy stwierdza się nadciśnienie tętnicze.

Zapisy KTG powinny być wykonywane u kobiet ciężarnych w warunkach zapewnienia spokoju, w leżącej pozycji, najlepiej na lewym boku, przez co najmniej 30 minut. Ten zakres czasowy pozwala na obiektywizację zapisu, biorąc pod uwagę okres snu i czuwania, aktywności płodu, co wpływa na obraz zapisu. Zapis KTG powinien spełniać warunki czytelności i niskiego odsetka czasu utraty sygnału. W przypadku wątpliwości co do prawidłowości zapisu badanie należy powtórzyć, a w razie dalszych wątpliwości, diagnostykę należy poszerzyć o badania dopplerowskie.”

Wyrok w sprawie śmierci dziecka

Sąd Okręgowy uwzględnił powództwo w tej sprawie i zasądził na rzecz matki dziecka kwotę 230.000,00 zł, a na rzecz ojca – kwotę 220.000,00 zł tytułem zadośćuczynienia za krzywdę. Ponadto, na rzecz powódki zasądzono także kwotę 50.000,00 zł tytułem zadośćuczynienia za naruszenie praw pacjenta, jak również kwotę blisko 4.000,00 zł tytułem zwrotu kosztów pogrzebu.

Nadciśnienie tętnicze w ciąży, rzucawka.

Ciąża bliźniacza – śmierć bliźniaka

Czekamy na rozstrzygnięcie apelacji szpitala i ubezpieczyciela w tej sprawie.

Krwotok poporodowy był najbardziej prawdopodobną przyczyną śmierci pacjentki, pani Anny, o której w ostatnich dniach pisały niemal wszystkie media w Polsce. Zostałam w tej sprawie poproszona o komentarz ekspercki dla redakcji OkoPress, a cały artykuł można przeczytać tutaj (warto!). Zarzuty w tej sprawie usłyszeli już ginekolog i anestezjolog z prywatnego centrum medycznego w Bielsku-Białej Eculap.

Krwotok poporodowy: powikłanie czy błąd lekarski?

Czy krwotok to powikłanie związane z porodem czy też błąd lekarski?

Krwotok to powikłanie.  W krajach wysokorozwiniętych, a do takich mam nadzieję możemy zaliczyć Polskę, zdarza się w 0,5 – 4 %.  Konkretnie, jeśli mówimy o utracie krwi ≥500 ml, to trzeba się z tym liczyć częściej (2–4%). Jeśli z kolei mamy na myśli ciężką postać krwotoku (≥1000 ml), to takie powikłanie występuje rzadziej: od 0,5–1% porodów. Skojarzenie, czy też pytanie o to, czy krwotok to bład lekarski, nie jest jednak tak całkiem pozbawione sensu, ale o tym później.

W kontekście śmierci pani Anny na pewno warto jeszcze wspomnieć o jednym. W przypadku cięcia casarskiego, ryzyko krwotoku okołoporodowego jest wyższe niż w przypadku porodu pochwowego, lekarze powinni więc być tym bardziej przygotowani na wystąpienie takiego powikłania.

 

Krwotok poporodowy

Według Narodowego Funduszu Zdrowia w 2024 roku 75% porodów w bielskim Esculapie zakończyło się drogą operacyjną. W tym samym roku średni odsetek cięć cesarskich w Polsce wyniósł 47,9%*. Czyżbyśmy więc mieli do czynienia w wysoko wyspecjalizowanym ośrodkiem, znakomicie przygotowanym do porodów zabiegowych, i stąd taka statystyka? Nic bardziej mylnego. Esculap to podmiot leczniczy o tzw. najniższym stopniu referencyjności.

Przechodząc do odpowiedzi na pytanie, czy krwotok okołoporodowy to błąd lekarski trzeba wskazać, że sam krwotok – w większości przypadków – oczywiście jest niezależny od ginekologa prowadzącego poród. Kluczowe dla oceny odpowiedzialności za błąd lekarski jest jednak postępowanie po porodzie.  80–90% zgonów z powodu krwotoku jest możliwych do uniknięcia w przypadku prawidłowej i postawionej na czas diagnozy oraz leczenia.

Jak uniknąć zgonu w przypadku krowotoku poporodowego?

Warunki konieczne, by uniknąć zgonu pacjentki są jasne i opisane w literaturze medycznej:

  • Intensywny monitoring przez pierwsze godziny
  • Dokładna ocena utraty krwi
  • Szybka dostępność leków obkurczających i TXA
  • Gotowość transfuzji i MTP
  • Kompletny, przeszkolony zespół
  • Możliwość natychmiastowej reoperacji / interwencji
  • Stała ocena macicy i parametrów życiowych
  • Edukacja pacjentki

Jeśli którykolwiek z tych elementów zawiedzie — ryzyko śmierci z powodu krwotoku okołoporodowego dramatycznie rośnie.

Liczne błędy lekarskie w sprawie opieki nad panią Anną

Jak donoszą media, w sprawie pani Anny zawiodło niemal wszystko.

„Gdy stan Anny pogarszał się, na miejscu nie było ginekologa – wezwany został szef placówki. Pan Krzysztof opowiada, że gdy nalegał na wezwanie karetki, właściciel placówki miał mu odpowiedzieć: „Proszę pana, nie wiem, czy pan wie, kim ja jestem? Jestem anestezjologiem z 40-letnim doświadczeniem. Jak panu mówię, że jest wszystko w porządku, to jest wszystko w porządku”.

Zamiast karetki przeprowadzono reoperację i popełniono kolejne błędy. Do szpitala o wyższym stopniu referencyjności Anna została przewieziona po północy – dziesięć godzin od wystąpienia pierwszych powikłań.”

Nie zawiodła tylko sama pacjentka i jej bliscy, niestety ich interwencje pozostały bez reakcji lekarzy.

„Partner kobiety wspomina, że „dochodziło do momentu, że widziałem, że ona odpływa”. – Dotykałem jej nóg i były zimne, a skarżyła się, że jest jej bardzo ciepło w te nogi – dodaje.”

Co dalej w sprawie śmierci pani Anny?

Lekarzom postawiono zarzuty, prokuratura zapewne zmierza do wniesienia aktów oskarżenia. Dotychczasowe ustalenia śledztwa pozwalają na stwierdzenie, żekolejne godziny to ciąg błędów, zaniedbań, spóźnionych decyzji i braku decyzji, a  w przypadku prawidłowego leczenia życie pacjentki było do uratowania. Czy w tej sytuacji lekarze zostaną oskarżeni o spowodowanie śmierci pacjentki czy tylko o narażenie jej na niebezpieczeństwo utraty zdrowia i życia? Czas pokaże.

 

Więcej o prowadzonych przeze mnie sprawach związanych z krwotokiem poporodowym możesz przeczytać m.in. tutaj:

Krwotok wewnętrzny – wyrok po 9 latach

Krwotok położniczy: kiedy usunięcie macicy ratuje życie

Atonia, krwotok poporodowy i usunięcie macicy

Co możesz zrobić jako pacjentka – praktyczna checklista

Po porodzie pacjentka powinna zgłaszać natychmiast takie objawy jak:

  • nagłe nasilone krwawienie lub skrzepy,
  • zawroty głowy, omdlenia, nagła słabość,
  • silny niepokój lub „uczucie, że coś jest nie tak”,
  • przyspieszone tętno, kołatanie, duszność,
  • ból w nadbrzuszu/pod prawym łukiem żebrowym (przy preeklampsji),
  • mokre podkłady wymieniane częściej niż co 1 godzinę,
  • zimna, wilgotna skóra.

W przypadku zgłoszenia przez pacjentkę niepokojących objawów jest szansa na dużo wcześniejsze rozpoznanie krwotoku.

FAQ

Co to jest krwotok poporodowy?

Krwotok poporodowy (PPH) to utrata krwi po porodzie przekraczająca:

  • ≥ 500 ml po porodzie drogami natury
  • ≥ 1000 ml po cięciu cesarskim

lub każda utrata krwi powodująca objawy wstrząsu (bladość, zimna skóra, szybkie tętno, spadek ciśnienia).

Wyróżniamy:

  • Wczesny PPH – do 24 h po porodzie (najczęstszy, stanowi 80–90% przypadków)
  • Późny PPH – 24 h – 6 tygodni po porodzie

Jak często  krwotok jest przyczyną zgonów okołoporodowych?

Według danych WHO i FIGO:

  • ok. 25% wszystkich zgonów matek na świecie spowodowanych jest krwotokiem (w tym poporodowym).

W krajach o wysokim standardzie opieki (np. UE):

  • krwotok odpowiada za 5–10% zgonów okołoporodowych, ponieważ większość przypadków udaje się skutecznie leczyć.

Czy cięcie cesarskie zwiększa ryzyko krwotoku poporodowego?

Cięcie cesarskie jest częstym czynnikiem ryzyka, szczególnie w kontekście:

  • patologii łożyska,
  • wieloródek z blizną na macicy,
  • oraz ograniczonego dostępu do banku krwi i intensywnej terapii.

Jaka jest najczęśctsza przyczyna krwotoku pooporodowego?

Najczęstszą przyczyną krwotoku jest atonia macicy.

 

***

Cytaty w poście pochodzą ze strony TVN24.

*Dane podane przez dr. hab. Pawła Krawczyka na konferencji Ginekologia i Położnictwo 2025 r. w Krakowie