Jolanta Budzowska

radca prawny

Partner w kancelarii Budzowska Fiutowski i Partnerzy. Radcowie Prawni (BFP) z siedzibą w Krakowie. Specjalizuje się w reprezentacji osób poszkodowanych w cywilnych procesach sądowych w sprawach związanych ze szkodą na osobie, w tym w szczególności z tytułu błędów medycznych oraz z tytułu naruszenia dóbr osobistych.
[Więcej >>>]

Temat konfliktu serologicznego i obowiązku podania immunoglobuliny uznałabym w normalnych okolicznościach za wyczerpany. Napisałam już na ten temat sporo. Ale okoliczności nie są normalne, bo niedawno, w jednej z prowadzonych przeze mnie spraw, otrzymałam negatywną dla klientów decyzję ubezpieczyciela. Firmę litościwie jak na razie przemilczę, bo nieco usprawiedliwia ubezpieczyciela fakt, że decyzję oparto na opinii orzecznika. I to właśnie skłoniło mnie do poruszenia po raz kolejny tematu ryzyka immunizacji, bo ta opinia biegłego jest skandaliczna.

Słowo wprowadzenia

Orzecznik to  taki „jakby biegły” – specjalista z zakresu medycyny. Wydaje odpłatnie ekspertyzy na rzecz zakładów ubezpieczeń ubezpieczających podmioty lecznicze od błędów medycznych. Można więc założyć, że zwykle orzecznicy są bardziej skłonni brać stronę ubezpieczyciela niż poszkodowanego pacjenta. Według mnie to jednak jest zbyt daleko idące  uproszczenie. Orzecznik, który obiektywnie źle ocenia sytuację i zarzuty pacjenta, wcale nie działa na korzyść ubezpieczyciela. Dlaczego? Bo opierając się na takiej wadliwej opinii zakład ubezpieczeń wydaje negatywną decyzję. A wtedy pacjent kieruje sprawę do sądu i wygrywa znacznie wyższe odszkodowanie za błąd medyczny, niż byłoby możliwe do wynegocjowania na przykład w drodze ugody pozasądowej.

Opinia orzecznika ubezpieczyciela

Tym razem orzecznik P. nie wydał rzetelnej opinii. Co więcej, zawarł w niej takie absurdalne stwierdzenia, że powinien się tym zająć Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej Lekarzy, działający przy OIL. Uważam, że głosząc takie poglądy, lekarz ten zagraża bezpieczeństwu pacjentek, które leczy. Moja ocena, oparta na analizie jego „ekspertyzy” dla ubezpieczyciela, nie jest odosobniona. Świadczą o tym m. in. wpisy pacjentek na jego temat z serwisu znany lekarz.pl

Znany lekarz prawdę ci  – w tym przypadku – powie

Oto fragmenty jednego z nich:

„Zrażona publiczną służbą zdrowia trafiłam do doktora P. w szpitalu X. Faktycznie, atmosfera podczas wizyt bardzo sympatyczna, doktor przyjazny, odpowiadał na wszystkie moje pytania jak i pytania mojego partnera. (…)

Kolejna wątpliwość pojawiła się, gdy po wykonaniu pierwszych badań prenatalnych i testu NIFTY (test wykonaliśmy z własnej inicjatywy z uwagi na fakt, że zarówno ja jak i partner mamy powyżej 35 lat) pan doktor stwierdził, że kolejnych badań prenatalnych robić już nie trzeba, bo NIFTY nie wykazało żadnych wad genetycznych. Pomimo tego, że komunikowałam doktorowi fakt wady serca u mojej bratanicy (która to wada notabene została wykryta na badaniu prenatalnym II trymestru) pan doktor zapewniał, że nie jest to konieczne i takich badań nie zalecił.(…)

Umówiłam się do innej pani doktor i postanowiłam zakończyć przygodę z panem P.

Położna z Y była bardzo zaskoczona, że nie miałam skierowania na potwierdzenie grupy krwi, a jestem ujemna. Na ostatnią chwilę udało się potwierdzić, zbadać grupę krwi mojego partnera, co wykazało potencjalny konflikt serologiczny i konieczność podania immunoglobuliny (rzutem na taśmę w ostatnim możliwym momencie).

Moja nowa pani doktor nie kryła zaskoczenia brakiem badań prenatalnych II trymestru i zaleciła koniecznie wykonanie badań III trymestru (te w II trymestrze miałabym refundowane przez NFZ, a III trymestru już się nie refunduje, więc poniosłam dodatkowe koszty). Co więcej, od początku ciąży nie miałam badań na różyczkę, nigdy w X nie zbadano mi ciśnienia (raz nie było aparatu do mierzenia ciśnienia, raz położnej nie było, innym razem położna była zajęta itd), nigdy mnie nie zważono (doktor tylko pytał mnie ile ważę, mogłam powiedzieć cokolwiek).
Reasumując, nie polecam…”

orzecznik, opinia biegłego - błąd medyczny

orzecznik, opinia biegłego – błąd medyczny

I druga opinia:

„Odradzam tego lekarza. I mówię to z ogromnym żalem i bólem serca, że tak się stało, jak się stało. Nasz syn urodził się z wadą genetyczną, wadą serca, wieloma innymi chorobami, o których szanowny pan doktor nie raczył nam powiedzieć, mimo badania prenatalnego.Doktor kieruje pacjentki do kliniki, w której przyjmuje prywatnie.Tam się robi USG, za które się słono płaci. I nawet wyniki tegoż USG nie skłoniły go do powiedzenia nam, że mamy niepełnosprawne dziecko. Do końca wmawiał nam, że wszystko się super. Na Boga, jak można być takim człowiekiem. Jesteśmy bardzo zawiedzeni.Ale cóż, liczy się ilość, nie jakość.”

Oczywiście, w serwisie jest też wiele opinii pozytywnych, ale zacytowałam te, które odnoszą się do obowiązkowych badań w ciąży.

„Ekspertyza” w sprawie immunoglobuliny

A to fragmenty z „ekspertyzy” wydanej przez doktor P. dla ubezpieczyciela:

„Lekarz prowadzący ciążę jak i każdą terapię ma możliwość i wybiera w danym momencie według jego wiedzy najlepszą i najbardziej optymalną terapię dla pacjentki/pacjenta. Zazwyczaj ważymy w każdym momencie tak zwany „zysk i ryzyko” danej terapii.

Doktor Z. nie wysłał pacjentki na zalecany zastrzyk immunoglobuliny widocznie oceniając, że podanie zastrzyku nie przyniesie pacjentce wiele korzyści w stosunku do ewentualnego ryzyka podania immunoglobuliny. Podanie jej jest jedynie rekomendacją Ministerstwa Zdrowia, a nie nakazem i obowiązkiem. Jeszcze do niedawna w ogóle nie podawano immunoglobuliny w ciąży, jeśli nie było dodatnich przeciwciał i immunizacji u matki (…).”

Lekarz? Biegły? Nie polecam.

Wygląda więc na to, że ten lekarz w praktyce w ogóle nie wykonuje badań w trakcie ciąży pod kątem konfliktu serologicznego, nie wspominając już o podaniu immunoglobuliny. Najprawdopodobniej wynika to z jego przekonania o braku obowiązku postępowania przez lekarza zgodnie z rozporządzeniem Ministra Zdrowia w sprawie standardu organizacyjnego opieki okołoporodowej z dnia 16 sierpnia 2018r. , a które to przekonania ujawnił w „ekspertyzie” – co jest oczywistą bzdurą.

Najwyraźniej uważa, że – uwaga ironia! – przeważa ryzyko, więc na przykład lepiej nie podać ratującej życie płodu immunoglobuliny i nie wykonywać badań prenatalnych, a dodatkowo jeszcze pochwalać takie decyzje podjęte przez innych lekarzy.

Nie polecam lekarza P. Czas, żeby biegli sądowi i orzecznicy zaczęli ponosić konsekwencje wydania opinii zawierających tezy oczywiście sprzeczne z aktualną wiedzą medyczną.

 

Błąd w USG w ciąży

Jolanta Budzowska25 czerwca 2023Komentarze (0)

Dziecko urodziło się bez jednej ręki i z poważną wadą rozwojową drugiej. Nie muszę mówić, co przeżyli rodzice, kiedy dowiedzieli się tuż po porodzie o stanie dziecka. Przez błąd lekarski – i to powielony we wszystkich wykonanych przez niego badaniach USG w ciąży – ginekolog pozbawił ich najważniejszej informacji dla każdego rodzica: czy ich dziecko jest zdrowe. 

Czy wiesz, że:

  • ultrasonografia to rodzaj diagnostyki, wymagający od lekarza specjalistycznych umiejętności
  • w ramach Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników działa Sekcja Ultrasonografii, która m.in. prowadzi szkolenia i wydaje certyfikaty potwierdzające posiadanie przez lekarza wiedzy, doświadczenia i umiejętności wykonywania badań USG
  • nie każdy aparat USG spełnia warunki techniczne do wykonania określonego badania. A od jakości aparaty zależy jakość obrazu.
  • na to, co lekarz może dostrzec w USG wpływa też m.in.: otyłość ciężarnej, obecność blizn na brzuchu, specyfika budowy tkanek ciężarnej, jej choroby i anatomia, ilość płynu owodniowego i ułożenie płodu.

Certyfikat PTU

Największą gwarancją profesjonalizmu przy wykonywaniu badań USG jest certyfikat Polskiego Towarzystwa Ultrasonograficznego. To dokument, wydawany po spełnieniu dość rygorystycznych warunków i tylko na pięć lat. Aby uzyskać certyfikat, lekarz musi co najmniej dwa lata zajmować się ultrasonografią. Musi też wykazać się samodzielnym wykonaniem 800 badań, uczestniczyć co najmniej w dwóch kursach z zakresu różnych zastosowań USG. Na koniec musi zdać egzamin teoretyczny i praktyczny. Poza tym przyznany certyfikat musi być odnawiany w cyklach rocznych, co łączy się z uczestnictwem w kolejnych szkoleniach. Osoba, która chce zachować certyfikat, musi się systematycznie dokształcać. (źródło: poradnik zdrowie.pl)

USG w ciąży – co powinien, a czego nie powinien zrobić lekarz

Jeśli lekarz prowadzący ciążę nie może wylegitymować się dokumentami potwierdzającymi odbycie odpowiednich szkoleń, nie ma umiejętności lub nie ma odpowiedniego do wykonania badania aparatu USG – powinien skierować ciężarną do innej placówki medycznej.

Od lekarza wykonującego badanie przesiewowe (czyli podstawowe) nie wymaga się pełnej i dokładnej diagnozy. Ważne, aby wykrył wadę płodu, albo nawet postawił tylko jej podejrzenie, i skierował ciężarną do ośrodka referencyjnego na szczegółowe badania.

Błąd w USG w ciąży

Błąd w USG w ciąży

Badania przesiewowe wykonuje się w co najmniej trzech terminach, a jeśli jest potrzeba częstszych badań – to częściej.

  • pierwsze badanie: 11-14 tydzień ciąży
  • drugie badanie: 18- 22 tydzień ciąży
  • trzecie badanie: 28-32 tydzień ciąży

Błąd w USG w ciąży – dowiedz się więcej

O tym, kiedy najczęściej interesujemy się jakością badania wykonanego przez lekarza i znaczeniu tych badań dla oceny przebiegu ciąży i porodu, napisałam tutaj: „Co łączy KTG, USG Doppler i odszkodowanie za błąd lekarski przy porodzie”.

Z kolei post „Błąd okołoporodowy czy zła organizacja szpitala” dotyczy tego, kto odpowiada za brak odpowiedniego sprzętu, albo np. zły stan techniczny aparatu do USG.

Ciekawy wywiad z lekarzem, który zdradza, jak dochodzi do błędów w opisie badań obrazowych, znajdziesz tutaj: „Błąd w opisie badania RM, TK i RTG, czyli co może pójść nie tak z badaniami obrazowymi”

Jeśli masz wątpliwości czy twoje badania przesiewowe USG zostały wykonane zgodnie ze sztuką lekarską, a ty i twoje dziecko jesteście bezpieczne – napisz do mnie.

KRANu sama nie wymyśliłam, ale jest genialny. KRAN, czyli? Metoda na to, jak świadomie uczestniczyć w decyzjach dotyczących porodu i czego możemy wymagać, jako pacjentki od położników. KRAN, czyli podpowiedź jak rozmawiać o przebiegu leczenia czy porodu. Pamiętajmy, że prawo do informacji i prawo do wyrażenia świadomej zgody na leczenie i udzielane świadczenia medyczne to podstawowe prawa pacjenta.

Analizę KRAN dla sytuacji opisanej jako: „Wyobraź sobie, że w 38 tygodniu ciąży stoisz przed decyzją czy wyrazić zgodę cięcie cesarskie z powodu miednicowego położenia płodu. Jak rozmawiać z lekarzem?” na swoim blogu zamieściła Magda, doula i położna.

Co to jest KRAN?

KRAN to zestaw pytań, jakie powinniśmy zadać lekarzowi, a jakie dotyczą proponowanych podczas (w tym przypadku) ciąży czy porodu działań:

K – Jakie KORZYŚCI przyniesie to mi i mojemu dziecku? Na ile te korzyści są pewne/ prawdopodobne?
R – Jakie krótko i długofalowe RYZYKO dla mnie i dla dziecka wiąże się z tą decyzją?
A – Jakie ALTERNATYWNE metody postępowania można byłoby zastosować? I z jakimi korzyścia i ryzykiem się one wiążą?
N – Co może się stać jeśli nie zrobimy na razie NIC? I na ile jest to prawdopodobne?

Taka rozmowa jest niezbędna wtedy, gdy na przykład lekarz oczekuje, że podpiszesz formularz, w którym wyrażasz zgodę na cięcie cesarskie.

Pamiętaj

  • przeczytaj uważanie to, co podpisujesz
  • przy podpisie dopisz datę i godzinę (!) – godzina jest szczególnie ważna, z kilku powodów. Po pierwsze, sytuacja położnicza może się dynamicznie zmieniać, a ma to ogromny wpływ na ryzyko powikłań matczynych i płodowych, i w efekcie na twoją decyzję. Po drugie, zdarza się, że podpisanie zgody na określoną procedurę jest wymuszane lub wyłudzane („proszę jeszcze tu podpisik, bo położna zapomniała”) po fakcie.
  • jeśli masz jakieś pytania – zadaj je, masz do tego prawo
  • masz prawo żądać, aby udzielający mu świadczeń zdrowotnych lekarz zasięgnął opinii innego lekarza. Dotyczy to na przykład neonatologa – odnośnie ryzyka rozwiązania ciąży przed terminem. Możesz takie żądanie wpisać do formularza zgody. Przykład? „Proszę o zasięgnięcie opinii neonatologa przed wyrażeniem przeze mnie zgody na cięcie cesarskie (data, godzina, podpis).”

Zadośćuczynienie za naruszenie praw pacjenta

Jeśli naruszono twoje prawo pacjenta do uzyskania informacji i wyrażenia świadomej zgody na leczenie przysługuje ci zadośćuczynienie. Nawet wtedy, gdy nie wpłynęło to  – na szczęście! – na stan twojego zdrowia ani na stan zdrowia twojego dziecka.

Więcej na ten temat możesz przeczytać m.in. tutaj:

„Prawo do informacji – prawa pacjenta” – to post o tym, jak lekarz nie poinformował rodziców dziecka o poważnej wadzie rozwojowej i czym się to skończyło.

„Prawa pacjentki w trakcie porodu” – to post o tym, że rodząca to pacjentka i przysługuje jej zadośćuczynienie za naruszenie jej praw niezależnie od roszczeń dziecka.

KRAN - zgoda pacjenta

KRAN – zgoda pacjenta

Okazuje się, że wokół konfliktu serologicznego, podejścia lekarzy do tematu czy i kiedy powinna być podana immunoglobulina anty-D – narosło wiele mitów. Najbardziej typowym  – nieprawdziwym! – twierdzeniem, które pada z ust wielu lekarzy jest: „w pierwszej ciąży nie ma co się martwić, nie ma potrzeby podawania immunoglobuliny”. Nic bardziej mylnego!

Takich wątpliwych etycznie zachowań wśród lekarzy prowadzących ciążę może być więcej, a efektem są poważne konsekwencje dla rodziców i dla dzieci, które rodzą się z ciąż „konfliktowych”. W myśl zasady: świadomy (i dbający o swoje interesy) pacjent  to bezpieczny pacjent, dowiedz się więcej. Pomogę Ci znaleźć odpowiedzi na niektóre pytania związane z niezgodnością serologiczną i konfliktem serologicznym.

Mit 1.

Jak kobieta jest Rh ujemna a mężczyzna Rh dodatni to już jest konflikt – MIT!

To jest to tylko niezgodność serologiczna, czyli zestawienie konfliktowe – sprzyja wystąpieniu konfliktu, do którego jednak nie musi dojść.

Fakt 1.

Jak krwinki płodu -„obcego materiału” dostaną się do krwioobiegu matki, to nie zawsze wywołują immunizację.

FAKT: nie zawsze jest ich taka ilość, żeby wywołać immunizację.

Fakt 2.

Do immunizacji może dojść nawet przed pierwszą ciążą.

FAKT: tak, na przykład w wyniku przetoczenia niezgodnej krwi.

Mit 2.

Do powikłań związanych z produkcją przez organizm matki przeciwciał, może dojść tylko w drugiej i następnej ciąży – MIT!

Najcięższe powikłania dla płodu mają miejsce w drugiej i następnej ciąży konfliktowej. Może się to jednak zdarzyć, choć bardzo rzadko, także w pierwszej.

W pierwszej ciąży przeciwciała pojawiają się na takim etapie, że najczęściej jest już zbyt późno, żeby w tej ciąży doszło do powikłań groźnych dla dziecka.

Już jednak w następnej ciąży matka, po ponownym zetknięciu z obcym antygenem, niemal od razu uruchamia mechanizm „pamięci immunologicznej”. Zaczyna wtedy produkować przeciwciała, które od początku ciąży, ale najintensywniej w drugiej połowie ciąży, kiedy łożysko już jest dojrzałe – przechodzą do krwioobiegu płodu. Mogę wówczas wywołać chorobę hemolityczną u płodu.

Mit 3.

Immunoglobulina anty-D, która jest podawana między 28 a 30 tygodniu ciąży (profilaktyka śródciążowa), żeby zapobiec immunizacji jest szczepionką – MIT!

Immunoglobulina anty-D nie jest szczepionką. Nie wywołuje reakcji immunologicznej u matki, ponieważ są to gotowe przeciwciała. Można ją nazwać czymś na kształt broni wczesnego reagowania. Jej celem jest związanie i zneutralizowanie krwinek płodu, które przedostały się do krwioobiegu matki. Mają za zadanie zrobić to zanim wychwyci je układ immunologiczny matki i zanim zacznie je zwalczać przez produkcję przeciwciał.

Fakt 3.

Jeśli minął okres do podania immunoglobuliny anty-D (30 tydzień ciąży), a nie została ona podana, to i tak można ją podać.

FAKT!

W takim przypadku należy jak najszybciej podać immunoglobulinę.  Refundacja obowiązuje jednak tylko w okresie pomiędzy 28 a 30 tygodniem ciąży, więc pacjentka będzie musiała zapłacić za lek. Teoretyczie nie ma granicy, do której można przyjąć preparat, jednak ryzyko immunizacji w III trymestrze jest podwyższone. Dlatego należy to zrobić jak najszybciej, bo w każdej chwili może nastąpić immunizacja.

Fakt 4.

Profilaktyka śródciążowa nie zwalnia z profilaktyki pociążowej.

FAKT!

Po porodzie profilaktykę należy powtórzyć, chyba, że kobieta Rh – urodziła dziecko Rh – wtedy nie ma potrzeby podawania immunoglobuliny.

Czas zalecany to do 72h od przewidywanego czasu przecieku płodowo matczynego, czyli – w założeniu –  od poronienia lub porodu.

72 godziny to jednak nie jest bezwzględny warunek. Jeżeli z jakiegoś powodu nie zastosowano profilaktyki, to mimo że minęło 72h należy podać immunoglobulinę w najszybszym możliwym czasie. Niestety jednak w takim przypadku skuteczność profilaktyki może być mniejsza.

***

Jeśli w twojej ciąży doszło do powikłań na tle konfliktu serologicznego i masz wątpliwości czy twoja aktualna lub wcześniejsze ciąże były prowadzone prawidłowo – skontaktuj się ze mną.

Jeśli za chorobę hemolityczną twojego dziecka albo ogromne ryzyko związane z planowaniem kolejnej ciąży odpowiada niedouczony lekarz – twojemu dziecku, twojemu partnerowi i tobie może należeć się zadośćuczynienie za błąd ginekologa.

Immunoglobulina - fakty i mity

Immunoglobulina – fakty i mity

Czytaj więcej:

„Konflikt serologiczny – odszkodowanie dla dziecka”

„Immunoglobulina anty – D dla matki Rh (-)”

„220.000 zł. w drodze ugody za niepodanie immunoglobuliny”

 

W tytułowym pytaniu nie chodzi o wykonanie cięcia cesarskiego planowanego, choć i tu termin wybiera się starannie. Chodzi o sytuację, kiedy położnik w trakcie porodu drogami natury decyduje, że należy jednak wykonać cięcie cesarskie. Najczęstszą przyczyną są oczywiście zakłócenia tętna dziecka i zagrożenie jego zdrowia i życia. 

Ile czasu minęło od decyzji do wydobycia dziecka? Czy można było działać szybciej? To jest zwykle podstawowe pytanie i oś sporu w sprawach o niedotlenienie podczas porodu.

Jeśli:

  • w ogóle nie podjęto decyzji o cięciu cesarskim mimo wskazań lub
  • zbyt późno wykonano cięcie cesarskie

i doszło do śmierci lub niedotlenienia okołoporodowego – odpowiada za to szpital, w którym odbywał się poród.

Zbyt późno wykonane cięcie cesarskie to może być wina:

  • położnej, która prowadziła poród fizjologiczny i nie dostrzegła lub zlekceważyła zagrożenie, i nie powiadomiła lekarza,
  • ginekologa-położnika, który nie zareagował na czas (np. nie przyszedł, wzywany przez położną), nie dostrzegł lub zlekceważył zagrożenie,
  • wina organizacyjna szpitala.

Wykonanie cięcia cesarskiego

Zbyt późno wykonane cięcie – czyli o ile za późno?

Niestety w Polsce nie ma żadnych „twardych” ram czasowych ani wytycznych, które w minutach podawałyby czas jaki ma położnik na przeprowadzenie operacji cesarskiego cięcia.

Polskie Towarzystwo Ginekologów i Położników (PTGP) przyjmuje podział na 4 grupy wskazań do cięcia cesarskiego w zależności od stopnia ich pilności. Te, w których szczególnie liczy się szybkość działania, to wskazania naglące i wskazania nagłe.

Wykonanie cięcia cesarskiego – wskazania naglące

Zaburzenia potencjalnie zagrażające życiu i zdrowiu matki oraz płodu występują i powtarzają się w krótkich odstępach czasu. Bezpośrednie zagrożenie życia matki lub płodu może nastąpić w każdej chwili. Pacjentka powinna być operowana jak najszybciej.

Dawnej uważało się, że w takich sytuacjach operacja cesarskiego cięcia powinna być po uzyskaniu wyników badań laboratoryjnych. W dzisiejszych czasach wyniki badań wykonanych „na cito” można uzyskać już w kilka – kilkanaście minut. Przy wskazaniach naglących należy pobrać krew na badania laboratoryjne, przygotowywać operacją, a na wyniki badań oczekiwać w jej trakcie.

Wskazania nagłe (natychmiastowe) do cięcia cesarskiego

Operacja jest jeszcze bardziej pilna, bo zaburzenia płodowe lub matczyne występują w sposób ciągły i bezpośrednio zagrażają życiu i zdrowiu matki lub płodu. Cięcie powinno być wykonane natychmiast, bez oczekiwania na wyniki badań laboratoryjnych, a nawet bez oznaczenia grupy krwi. Krew do badań laboratoryjnych należy pobrać w trakcie trwania operacji.

Przykłady:

Przy cięciu cesarskim ze wskazań nagłych preferowane jest znieczulenie ogólne (jako szybsze i łatwiejsze do wykonania).

Wykonanie cięcia cesarskiego „natychmiastowo”

Co to znaczy, że operacja ma być wykonana natychmiastowo? Według słownika j.polskiego to znaczy: „w tej samej chwili, bezpośrednio po czymś”, i za bardzo nas nie przybliża do tego, ile to minut. Starsi położnicy mówią o cięciu natychmiastowym, że to cesarka „na jodynę”.

Standardy anestezjologiczne są nieco bardziej konkretne niż wytyczne PTGP:

„zabieg w trybie natychmiastowym – zabieg wykonywany natychmiast od podjęcia przez operatora decyzji o interwencji, u pacjenta w stanie bezpośredniego zagrożenia życia, groźby utraty kończyny czy narządu lub ich funkcji; stabilizacja stanu pacjenta prowadzona jest równoczasowo z zabiegiem”

Niestety w Polsce ani prawo, ani literatura medyczna nie dostarcza jednoznacznych wskazówek, jak przekłada się znaczenie słów „natychmiastowo, bezzwłocznie” na minuty. Na czas, w jakim albo uratuje się dziecko (a czasem i matkę), albo nie.

W realiach mniejszych szpitali granice czasowe wyznacza najczęściej szybkość skompletowania zespołu. Zespół operacyjny to: lekarze ginekolodzy-położnicy, anestezjolog, pielęgniarka anestezjologiczna, pielęgniarki operacyjne: instrumentująca i pomagająca.

Od rozpoczęcia operacji do wydobycia dziecka mija najczęściej około 5 minut. Cała operacja trwa oczywiście dłużej.

Spotkałam się już jednak z przypadkami i opiniami biegłych, z których wynikało, że w ekstremalnej sytuacji wystarczy jedna doświadczona pielęgniarka operacyjna oraz zespół anestezjologiczny oraz jeden ginekolog – położnik, a nawet chirurg! To są jednak zdecydowanie wyjątki, określane czasem przez medyków jako sytuacje rodem z medycyny wojennej.

Błędy organizacyjne a wykonanie cięcia cesarskiego

Za opóźnienie w wykonaniu cesarskiego cięcia w przypadku wskazań natychmiastowych nie zawsze odpowiada zbyt późne rozpoznanie przez położnika zagrożenia życia dziecka lub matki.

Duże znaczenie mają też błędy organizacyjne:

  • strata czasu na pozyskiwanie pisemnej zgody na cc od rodzącej;
  • zbyt wolne przygotowywanie pacjentki do operacji
  • nieprzygotowana sala operacyjna lub brak wolnej sali
  • brak zespołu operacyjnego lub zbyt wolne jego zebranie się, na przykład oczekiwanie na drugiego operatora, anestezjologa lub pielęgniarkę operacyjną
  • za wolne wykonanie znieczulenia, źle dobrany rodzaj znieczulenia
  • za duże odległości między pomieszczeniami oddziału – strata czasu na transport pacjentki.

PAMIETAJ!

Błędy organizacyjne nie usprawiedliwiają szpitala. W takim samym stopniu obciążają szpital, jak zbyt późne rozpoznanie zagrożenia przez lekarza lub zwlekanie z decyzją o cięciu cesarskim.

Jeśli

  • w ogóle nie podjęto decyzji o cięciu cesarskim mimo wskazań lub
  • zbyt późno wykonano cięcie cesarskie

i doszło do śmierci lub niedotlenienia okołoporodowego – odpowiada za to szpital, w którym odbywał się poród.

Aby ocenić czy rzeczywiście popełniono błąd w trakcie porodu niezbędna jest analiza pełnej dokumentacji medycznej z porodu. Jeśli masz wątpliwości – skontaktuj się ze mną.