Jolanta Budzowska

radca prawny

Partner w kancelarii Budzowska Fiutowski i Partnerzy. Radcowie Prawni (BFP) z siedzibą w Krakowie. Specjalizuje się w reprezentacji osób poszkodowanych w cywilnych procesach sądowych w sprawach związanych ze szkodą na osobie, w tym w szczególności z tytułu błędów medycznych oraz z tytułu naruszenia dóbr osobistych.
[Więcej >>>]

Jeśli lekarz wstępnie rozpoznaje stan przedrzucawkowy to powinien skierować ciężarną do hospitalizacji, w której będzie poddana pogłębionej diagnostyce. W żadnej z prowadzonych przeze mnie spraw pacjentki nie dostały skierowania do szpitala.  Badań szczegółowych nie wykonano, więc – jak pisze pewien biegły – nie ma co oceniać. Można wyłącznie spekulować, jakie byłyby  losy ciężarnej i jej dziecka, gdyby lekarz postawił prawidłowe rozpoznanie, a szpitalu wykonano odpowiednie badania. Czy takie „spekulacje” wystarczą, aby udowodnić błąd medyczny?

Co to jest stan przedrzucawkowy?

Preeklampsja (stan przedrzucawkowy) to – w uproszczeniu – ciśnienie krwi ≥140/90 mm Hg stwierdzone po 20. tygodniu ciąży u kobiet z poprzednio prawidłowym ciśnieniem, u których występuje białkomocz (≥0,3 g białka w 24 godzinnej zbiórce moczu). Stan przerzucawkowy jest dość częstym powikłaniem, zdarza się w 2-15 % wszystkich ciąż.

Czy stan przedrzucawkowy jest groźny?

Tak, stan przedrzucawkowy jest bardzo dużym zagrożeniem dla matki i płodu. Trzeba się liczyć z tym, że w każdej chwili może dojść między innymi do porodu przedwczesnego.

Lekarze wymieniają zagrożenia związane ze stanem przedrzucawkowym jednym tchem:

  • zagrożenia dla matki: liczne i duże. Rzucawka, zespół HELLP, zaburzenie krzepliwości krwi, przedwczesne oddzielenie się łożyska, krwotok położniczy.
  • zagrożenia dla płodu: zaburzenia rozwoju w postaci IUGR lub zaburzenia dobrostanu w postaci przedwczesnego „starzenia się łożyska”, co wiąże się z niewydolnością łożyska, złym stanem płodu, aż do do śmierci wewnątrzmacicznej płodu.

Ciężkim powikłaniem stanu przedrzucawkowego jest rzucawka (eclampsia – E), czyli napad drgawek toniczno-klonicznych oraz utrata przytomności. Napady drgawek mogą pojawiać się zarówno w czasie ciąży, porodu jak i po porodzie (w ciągu pierwszych 48 godzin).

Jak rozpoznać preeklampcję w ciąży?

Rozpoznanie stawia się na podstawie dwóch głównych objawów klinicznych:

  • nadciśnienia oraz
  • białkomoczu.

Mogą pojawiać się też  inne objawy –  wymienione poniżej.

Rozpoznawanie ciężkiego stanu przedrzucawkowego*

Rozpoznawanie ciężkiego stanu przedrzucawkowego stawia się w przypadku stwierdzenia przynajmniej jednego z niżej wymienionych objawów:

  1. nadciśnienie tętnicze: ciśnienie skurczowe ≥160 mm Hg lub rozkurczowe ≥110 mm Hg stwierdzone dwukrotnie, w odstępach co najmniej 4 godzin
  2. trombocytopenia – zmniejszona liczba płytek krwi
  3. nieprawidłowa funkcja wątroby
  4. nieprawidłowa funkcja nerek
  5. nasilony uporczywy ból w prawej górnej jamy brzusznej lub nadbrzuszu, niereagujący na leczenie
  6. obrzęk płuc
  7. zaburzenia neurologiczne lub widzenia
  8. nowopowstały ból głowy, niereagujący na leczenie.

Stan przedrzucawkowy

Stan przedrzucawkowy

Co robić gdy wystąpi stan przedrzucawkowy?

Przy podejrzeniu stanu przedrzucawkowego pacjentka powinna być hospitalizowana, i to w ośrodku o II lub III stopniu referencyjności.

Prowadzona diagnostyka pozwala wcześnie wykryć zagrożenia dla matki lub dziecka. Ciąża powinna być zbadana pod kątem dobrostanu płodu. Oczywiście, nie daje to 100 % gwarancji, że matka uniknie wszystkich powikłań, a dziecko przeżyje, ale niewątpliwie daje szansę na odpowiednio wczesne wykrycie poważnego zagrożenia i podjęcie odpowiednich działań zapobiegających.  Takie szanse są realne przy środkach, jakimi dysponuje współczesna medycyna i wyspecjalizaowane szpitale.

Odpowiadając zatem na pytanie zadane na początku artykułu: jeśli lekarz popełnił błąd lekarski i mimo występujących objawów stanu przedrzucawkowego nie rozpoznał zagrożenia, to w większości przypadków będzie odpowiedzialny także za to, że nie udało się zapobiec negatywnym konsekwencjom dla zdrowia i życia matki i dziecka.

Na temat standardów postępowania w przypadku nadciśnienia i stanu przedrzucawkowego możesz przeczytać też w innym moim artykule: „Opieka okołoporodowa do weryfikacji”.

Nie merytorycznie

Jolanta Budzowska04 listopada 2023Komentarze (1)

Weszłam dziś na tę samą salę rozpraw, w której proces się zaczął, tę, co zawsze w tej sprawie.

Ten sam sędzia z mądrymi oczami. Tylko starszy o 8 lat. Ja pewno też. 

Po stronie szpitala trzeci już pełnomocnik. 

Od przesłuchania mojego klienta minęło 6 lat. Przed końcem procesu trzeba go przesłuchać jeszcze raz, zaktualizować informację. 

Opowiada, co wydarzyło się na przestrzeni 8 lat, jakie minęły od śmierci jego żony. Wtedy miał 43 lat, dziś 51.  

Najstarszy syn miał 10 lat – dziś 18. Średni 8 – dziś 16. Pamietają mamę. Najmłodszy cieszył się swoją mamą krótko – zmarła kilka godzin jego urodzeniu. Zrobione na dzień mamy w przedszkolu i szkole laurki  zostawia w  domu. Albo zanosi je na cmentarz. Mamę zna tylko ze zdjęć. Nie lubi  o niej rozmawiać, bo wtedy płacze.

Tata chłopaków ostatni raz był na urlopie, kiedy jeszcze żyła żona. Czas dla siebie ma wtedy, kiedy śpi. 

Nie wiem jak to zrobić, żeby profesjonalnie zobojętnieć na krzywdę, którą im wyrządzono.

Wyrok za 4 tygodnie. 

 

Wpisy powiązane tematycznie:

„Krwotok i wstrząs po cięciu cesarskim” 

„Dwie godziny na śmierć”

Ból brzucha w ciąży – kiedy do szpitala?

Jolanta Budzowska29 października 20232 komentarze

Jeśli kobieta w ciąży postanawia zgłosić się do Ambulatorium Ginekologiczno-Położniczego lub Położniczej Izby Przyjęć – to należy ją potraktować poważnie. I kropka. Zadziwia mnie beztroska, z jaką lekarze podchodzą do zgłaszanych przez ciężarne poważnych dolegliwości. Naprawdę bezpieczniej jest potraktować kobietę jak histeryczkę niż jej uwierzyć i pogłębić diagnostykę? 

Nagły, silny i nieprzemijający ból brzucha w zaawansowanej ciąży nie występuje ot tak. Jeśli dołożymy do takiego objawu inne, istotne czynniki ryzyka, jak na przykład przebytą miomektomię, cięcie cesarskie czy cukrzycę ciężarnej, to lekarzowi powinna się zapalić czerwona lampka.  Niestety jednak często się nie zapala, a za pretekst do odmowy obserwacji w warunkach szpitalnych służą najczęściej problemy gastryczne.

Kiedy jechać na pogotowie w ciąży?

Uważajcie, dziewczyny na to, co mówicie lekarzom. Każda informacja o tym, że zjadłaś coś nietypowego, że przejadłaś się u teściowej, że boli cię żołądek – może być wykorzystana przeciwko tobie. Bo ławo jest pójść na skróty i każdy ból usprawiedliwić „dolegliwościami gastrycznymi”. Inna rzecz, że uważam to za naturalne, że kobieta martwiąca się o swoją ciążę i zgłaszająca się z tym niepokojem do szpitala, jednocześnie chce wierzyć, że z ciążą jest wszystko w porządku. I nawet podświadomie szuka wytłumaczeń we wszystkich innych możliwych przyczynach. „Byleby z dzieckiem było wszystko w porządku…” Ale od tego, żeby do takich informacji podchodzić z odpowiednim dystansem i krytycyzmem, jest lekarz. To nie pacjentka ma się (sama) zdiagnozować. O ogromnym znaczeniu wywiadu położniczego mówią sami lekarze: „Ciężki stan urodzeniowy dziecka i jak go uniknąć”.

Co zrobić, gdy nie chcą przyjąć do szpitala?

W przypadku odmowy przyjęcia do szpitala – przeczytaj uważnie, co zawiera karta odmowy.

Medyczna dokumentacja indywidualna powinna zawierać m.in. informacje dotyczące procesu diagnostycznego w szczególności: opis udzielonych świadczeń zdrowotnych oraz dane uzyskane z wywiadu oraz z badania przedmiotowego. (O tym, jak powinno wyglądać takie badanie przedmiotowe napisałam w artykule: „Pęknięcie macicy – czy można było uratować dziecko?”)

Podobnie, wykaz odmów przyjęć i porad ambulatoryjnych udzielanych w izbie przyjęć lub wykaz odmów przyjęć w szpitalnym oddziale ratunkowym, opatrzony numerem wykazu, zawiera: istotne dane z wywiadu lekarskiego i badania przedmiotowego oraz wyniki wykonanych badań diagnostycznych.

Przeczytaj uważanie – ty, albo osoba, z którą przyjechałaś do szpitala, kartę odmowy przyjęcia.  Jeśli dane z wywiadu albo przebieg badania są odnotowane niedokładnie lub niezgodnie z prawdą (ze zgłaszanymi objawami) – na miejscu, podpisując odbiór tej karty, zrób na oryginale, który pozostaje w dokumentacji szpitala, odpowiednią adnotacją. Następnie zrób telefonem zdjęcie tego oryginału. To ułatwi w razie sporu udowodnienie tego, jak wyglądał przebieg udzielanych świadczeń i na co się skarżyłaś.

Ból brzucha w ciąży

Jaki ból brzucha w ciąży powinien niepokoić?

Jeśli ciężarna zgłasza się z silnymi dolegliwościami bólowymi w obrębie brzucha, a lekarz uznaje ex cathedra, że za wszystko odpowiada „błąd dietetyczny”, to takiej diagnozy nie można wziąć w każdy przypadku za dobrą monetę. Jeśli nie potwierdzają jej symptomy, a jednocześnie, jeśli nie wykluczono na przykład zapalenia wyrostka robaczkowego czy niedrożności jelit, to taka „diagnoza” jest mało wiarygodna.

Co robić gdy boli brzuch w ciąży?

Silne, długotrwałe dolegliwości bólowe brzucha w zaawansowanej ciąży nie pojawiają się znikąd. I dopóki nie ustali się ich źródła w sposób zobiektywizowany, to dobrostan płodu i  stan zdrowia ciężarnej powinno się monitorować w warunkach szpitalnych.

 

Sąd w Manchesterze skazał w sierpniu tego roku Lucy Letby, 33-letnią pielęgniarkę, na karę dożywocia za zabójstwo siedmiu noworodków w szpitalu Chester Hospital i usiłowanie zabójstwa kolejnych sześciu. Oskarżenia sięgały znacznie dalej, ale nie zdołano jej udowodnić odpowiedzialności za zgony kolejnych noworodków, do których doszło w czasie, kiedy pracowała w szpitalu.

Jak działała ta młoda, wykształcona na uniwersytecie pielęgniarka dziecięca, która okazała się  – jak pisze brytyjska prasa- „zimną, wyrachowaną, okrutną i nieustępliwą” zabójczynią dzieci?

Opieka nad wcześniakami

Przed 2015 rokiem oddział neonatologiczny szpitala hrabstwa Chester funkcjonował jak każdy inny w Anglii. Zespół liczył około 30 pielęgniarek i siedmiu pediatrów – neonatologów.  Zapewniał całodobową opiekę setkom wcześniaków rocznie, w tym skrajnym wcześniakom, ważącym zaledwie 450 g. Mimo urodzenia na granicy przeżywalności, rokowania dla takich dzieci są optymistyczne. Według danych statystycznych, na każde 1000 wcześniaków urodzonych w Wielkiej Brytanii każdego roku, umiera mniej niż dwoje.

Według oficjalnych raportów, spośród setek dzieci, które przechodziły przez oddział neonatologiczny Chester Hospital, rocznie umierało od jednego do trzech. Aż do 2015 roku.

Nagłe zgonu noworodków

W ciągu zaledwie 14 dni w czerwcu 2015 r. nagle zmarło troje niemowląt, a stan czwartego uległ gwałtownemu pogorszeniu. Wszystkie były wcześniej w stanie stabilnym. Oczekiwano, że wkrótce wrócą do domu z rodzicami. Niestety, opiekę nad nimi sprawowała Lucy Letby.

Kilka minut po rozpoczęciu nocnej zmiany w dniu 8 czerwca 2015 r. wstrzyknęła powietrze do żyły chłopca, który urodził się poprzedniego dnia, sześć tygodni przed terminem. Mimo reanimacji, chłopca nie udało się uratować. Alarm przy łóżku jego siostry bliźniaczki zabrzmiał następnej nocy. Także jej stan nagle się załamał. Personel szpitala zauważył, że skóra dziewczynki zmienia kolor. Pojawiły się na niej dziwne fioletowo-białe plamy – podobnie jak poprzedniej nocy u jej brata. Lekarzom udało się uratować życie tego dziecka, ale dziewczynka pozostała w szpitalu przez kolejny miesiąc.

W krótkim czasie zmarło jeszcze kilkoro dzieci. U wszystkich zaobserwowano dziwne przebarwienie skóry. Później okazało się, że zmieniający się kolor skóry, zjawisko, którego wielu lekarzy nigdy wcześniej nie widziało, był znakiem rozpoznawczym zbrodni Lucy Letby, choć nikt o tym wówczas nie wiedział. Był to skutek „ulubionej” metody Letby, czyli wstrzyknięcia powietrza do krwioobiegu dzieci.

Niepokój wśród personelu

Nagłe zgony zaniepokoiły szefa neonatologii. Zapoznał się z dokumentacją medyczną dzieci, ale nie znalazł w niej niczego, co mogłoby wyjaśnić, dlaczego zmarły tak niespodziewanie.

Następnie sprawdził, kto pracował w tym czasie. Tylko jedna pielęgniarka miała dyżur przy każdym zgonie: Lusy Letby. Wstępne podejrzenia zostały jednak od razu odrzucone. Uznano, że jej obecność to czysty przypadek. Nikt nie dopuszczał do siebie myśli, że może to być wina „tej miłej Lucy”.

W ciągu następnego roku – 2016 – młoda pielęgniarka spowodowała śmierć kilku innych noworodków. Podawała im śmiertelną dawkę insuliny i wstrzykiwała powietrze do krwioobiegu. Jedno z dzieci przekarmiła mlekiem. W innym przypadku spowodowała uraz gardła, manipulując przy rurce do karmienia. Letby działała sprytnie. Często chwilę po tym, jak rodzice wychodzili z sali chorych albo pod koniec zmiany, aby stan małego pacjenta pogorszył się na dyżurze kogoś innego.

Jeden z biegłych, który na potrzeby procesu analizował dokumentację medyczną ofiar Letby, powiedział, że zostały one wybrane starannie, a nie losowo. W prawie wszystkich przypadkach były to skrajne wcześniaki lub dzieci dotknięte chorobami genetycznymi.  Dawało to wiarygodne wytłumaczenie dla ich nagłej śmierci. I zgodnie z oczekiwaniami zabójczyni, zgony były opisywane przez lekarzy jako „spodziewane i wytłumaczalne”.

Proces karny – pielęgniarka skazana

Proces karny pielęgniarki trwał 10 miesięcy. Sędziowie przysięgli przeanalizowali bardzo obszerny materiał dowodowy dotyczący 17. dzieci. Dokumentacja medyczna tylko jednego z nich liczyła ponad 8.000 stron.  Protokoły z zeznaniami świadków zajęły 5.500 stron. Do dyspozycji jury było też 32.000 innych takich dowodów, jak wiadomości tekstowe i zdjęcia. W trakcie procesu przesłuchano blisko 300 świadków.

Co ciekawe, sędziowie otrzymali też 25-stronicowy słownik terminów medycznych – aby mogli lepiej zrozumieć sprawę.

Lusy Letby została skazana na dożywocie, ale brytyjskie media wciąż szukają odpowiedzi na pytanie: jak do tego doszło? Dlaczego musiało umrzeć tyle dzieci? Dlaczego nikt wcześniej nie zauważył, że w oddziale neonatologicznym dzieją się niepokojące rzeczy?

Czy i kto chronił morderczynię?

Okazuje się, że przez wiele miesięcy lekarze z oddziału zgłaszali rosnące obawy dotyczące związku Letby z rosnącą liczbą niewyjaśnionych zgonów.

Na początku lipca 2016 r. została ona odsunięta od pracy w oddziale noworodkowym w Chester po nagłej śmierci dwóch zdrowych chłopców z trojaczków. Był to punkt zwrotny, który skłonił lekarzy do stanowczego zażądania jej usunięcia. Pielęgniarkę przeniesiono do pracy biurowej w szpitalnym biurze ds. ryzyka i bezpieczeństwa pacjentów. Zgony natychmiast ustały.

W międzyczasie szpital poprosił o audyt dokumentacji medycznej zmarłych dzieci i całej sytuacji brytyjskie stowarzyszenie pediatryczne: the Royal College of Paediatrics and Child Health. Z raportu biegłych wynikało, że Letby jest „entuzjastyczna i kompetentna”, i nie ma żadnych podstaw, żeby ją o cokolwiek podejrzewać.

Po tym raporcie dyrekcja stwierdziła, że lekarze z oddziału formułujący zarzuty pod adresem Letby są nieprofesjonalni. Sama Letby napisała list do szpitala z oskarżeniami i pogróżkami. W efekcie lekarzom zakomunikowano, że jeśli będą podejmować jakiekolwiek działania w związku ze zgonami, to zostaną wyciągnięte w stosunku do nich konsekwencje służbowe. Zmuszono ich nawet do pisemnego przeproszenia Letby:

Chcielibyśmy przeprosić za wszystkie nieodpowiedzialne komentarze, które zostały poczynione w trakcie tego trudnego okresu. Bardzo nam przykro z powodu stresu i sytuacji, jakiej doświadczyłaś. Bądź pewna, że na pierwszym miejscu stawiamy bezpieczeństwo pacjenta.

Dopiero w maju 2017 r. szpital zawiadomił organy śledcze. Minęło kolejne 14 miesięcy, zanim Letby została aresztowana o 6 rano 4 lipca 2018 roku.

Urzędniczka, która „zignorowała poważne obawy” dotyczące Lucy Letby została zawieszona w pełnieniu obowiązków i oskarżona o niepodjęcie działań w związku ze skargami, jakie wpłynęły na jej ręce.

Lekarz, który jako pierwszy zwracał uwagę dyrekcji szpitala na niepokojące sytuacje, przyznał, że gdyby zareagowano wcześniej, życie czworga lub pięciorga dzieci udało by się uratować.

Czy jest miejsce na morał płynący z tej historii?

Ta historia jest tak straszna, że trudno ją komentować.

Na pewno daje do myślenia, że dużo szkody wyrządziło przyjęte przez szpital, a początkowo też i przez współpracowników Letby założenie, że to niemożliwe, że to na pewno nikt z nas… Wypieranie faktów.

Wszyscy przyznają, że wyjaśnianie po latach przebiegu wydarzeń bardzo utrudniło śledztwo. Nie wykonano sekcji zwłok zmarłych dzieci. Świadkowie nie pamiętali okoliczności zdarzeń, a przecież w tej sprawie ważne były szczegóły, jak to, kto w danym momencie był przy dziecku czy jaki był stan wcześniaka. Znacznie utrudniło to dojście do prawdy. Być może z tego powodu Letby została skazana za zabójstwo jedynie siedmiorga dzieci.

Sytuacje, że ktoś działa na szkodę pacjentów się zdarzają. Zarówno personel, jak i sami pacjenci i ich rodziny muszą więc być wyczuleni na niepokojące sygnały i jak najszybciej wdrażać działania wyjaśniające. A biegli i orzecznicy oceniający zarzuty pod adresem personelu powinni wiedzieć, że spoczywa na nich odpowiedzialność także za los innych pacjentów.

Nieco a propos polecam wywiad, jaki przeprowadziłam z pewnym ortopedą. Opowiada m.in. o tym, jak powszechnie zamyka się oczy na działania lekarzy, którzy popełniają seryjne błędy w leczeniu: „Rozmowa o błędach medycznych z lekarzem, któremu nie jest wszystko jedno”.

***

Przy pisaniu tego artykułu korzystałam z materiałów opublikowanych na stronie

https://www.theguardian.com i https://www.telegraph.co.uk

Zabieg Kristellera to obecnie rzadkość. Temat jednak wymaga podjęcia, bo mimo upływu czasu i znanych kontrowersji, nadal zdarza się, że nieprawidłowe wykonanie tego manewru podczas porodu rodzi poważne konsekwencje. Mam na myśli oczywiście zły stan urodzeniowy dziecka. W ostatnich dniach rozpoczęliśmy walkę o odszkodowanie dla kolejnego poszkodowanego dziecka. Obrażenia u tego chłopca, spowodowane zabiegiem Kristellera, a zdiagnozowane po porodzie, są trudne do wyobrażenia. 

Przebieg porodu wskazywał na konieczność jego wcześniejszego zakończenia. W KTG były liczne nieprawidłowości, ale lekarze przyjęli początkowo postawę wyczekującą i kontynuowali poród drogami natury. Kiedy sytuacja stała się krytyczna, położnik wykonał zabieg Kristellera.

Obrażenia u dziecka po zabiegu Kristellera

Dziecko urodziło się w bardzo ciężkim stanie. Badanie gazometrii krwi pępowinowej wykazało ciężką kwasicę metaboliczną. W pierwszej minucie życia otrzymało zaledwie 3 punkty w skali Apgar.To oczywiście przede wszystkim skutek niedotlenienia w trakcie porodu. Było jednak coś więcej.

W pierwszym badaniu fizykalnym chłopczyka, tuż po narodzinach, stwierdzono duże przedgłowie, jak również zasinienie na głowie, skórze prawej kończyny górnej i tułowia. W późniejszym badaniu USG stwierdzono cechy urazu okołokomorowego w postaci złamania łuski kości potylicznej lewej i krwiaka podtwardówkowego. Doszło też do urazu ręki.

Zabieg Kristellera, prawidłowo wykonany, polega na oburęcznym ucisku dłońmi okolicy dna macicy w jej podłużnej osi, w kierunku dna miednicy. Ma on na celu wzmożenie siły wydalającej mięśnia macicy. Ze względu na zarówno jego cel, jak i przebieg, potocznie nazywany jest „wypychaniem” dziecka.

Zabieg Kristellera

Zabieg Kristellera

Gdyby należycie monitorowano ten poród i dobrostan płodu, wydobycie dziecka nastąpiłoby znacznie wcześniej. Tak się jednak nie stało, bo lekarz źle zinterpretował zapis KTG. Nie zaniepokoiło go też krwawienie, wskazujące na cechy ablacji łożyska. Lekarz, przyparty do muru, kiedy już były za późno na cięcie cesarskie, wykonał „zabieg ostatniej szansy”, czyli zabieg Kristellera. Niestety, nie doprowadziło to do urodzenia zdrowego noworodka.

Zabieg Kristellera: nie zakazany, nie zalecany

Zabieg Kristellera  przez wiele lat był zakazany w ginekologii i położnictwie. Aktualnie, i od kilku lat, w literaturze przedmiotu argumentuje się, że jego całkowite zakazanie jest zbyt daleko idące. Niemniej, również aktualnie nie zaleca się wykonywania tego  zabiegu, ze względu na duże ryzyko powikłań oraz nieudowodnioną skuteczność. Dopuszcza się jego zastosowanie tylko w wyjątkowych przypadkach, jako ostateczność, oraz wyłącznie przy sprzyjających warunkach.

Zabieg musi zostać również przeprowadzony przez specjalistę ginekologii-położnictwa z dużym doświadczeniem w jego wykonywaniu. Łatwo jest o błędne wykonanie tego manewru, co może nieść za sobą katastrofalne skutki dla matki i dziecka.

Wykonanie zabiegu Kristellera najczęściej nie jest odnotowane w dokumentacji medycznej. Jest to prawdopodobnie spowodowane kontrowersjami wokół dopuszczalności zabiegu i obawami lekarzy o zarzuty z tym związane.

Najczęstsze negatywne konsekwencje dla dziecka po wykonaniu zabiegu Kristellera to:

  • częstsze występowanie bradykardii u płodu i niedotlenienia w przypadkach zwiększonego ciśnienia wewnątrzmacicznego, związanego z mechanicznym uciskiem
  • złamania kości
  • niższa punktacja w skali Apgar
  • zgon płodu.

Więcej o zabiegu Kristellera możesz przeczytać w moim artykule: „Rękoczyn Kristellera na sali sądowej”.