„To wina matki…

Jolanta Budzowska        15 maja 2016        21 komentarzy

… a nie szpitala!”

Kiedy rodzi się dziecko w zamartwicy, a sprawa trafia do sądu, najczęstszą strategią obrony szpitala jest zaprzeczenie totalne, czyli:

  • że winę za stan dziecka ponoszą tzw. inne czynniki, takie jak zakażenie wewnątrzmaciczne. To nic, że nie ma żadnych dowodów na to, że je stwierdzono. Wystarczy czasem  wpis w dokumentacji: „podejrzenie zakażenia wewnątrzmacicznego”, żeby biegły uczepił się tego jak tonący brzytwy. Że, co prawda nie potwierdzono zakażenia, ale zawsze przecież… „mogło być bezobjawowe”;
  • że dziecko na pewno było niedotlenione przewlekle w łonie matki, bo… nie można tego wykluczyć. A dlaczego nie można wykluczyć? Ponieważ szpital nie wykonał u noworodka, choć powinien,  badania równowagi kwasowo – zasadowej (gazometrii), co pozwoliłoby na ustalenie, czy wyniki te są charakterystyczne dla znacznego niedotlenienia okołoporodowego;
  • że „utożsamianie złego stanu pourodzeniowego noworodka tylko z nieprawidłową opieką w czasie porodu jest znacznym nadużyciem, ponieważ w czasie ciąży na organizm rozwijającego się płodu mogą zadziałać różne czynniki powodujące (…) jego wewnątrzmaciczne uszkodzenie– bez jakichkolwiek dowodów na te „różne czynniki” w danym przypadku. Klasyk, czyli fragment autentycznej opinii biegłego;
  • że rodząca chorowała na cukrzycę w czasie ciąży i z pewnością nienależycie monitorowała poziom cukru, co w ocenie szpitala usprawiedliwia błędną decyzję o zakończeniu porodu drogą naturalną (podczas, gdy cukrzyca ciążowa, niezależnie od tego, czy była ona należycie monitorowana, czy też nie, jest jednym z – oczywiście niewyłącznym – przedporodowych czynników ryzyka wystąpienia dystocji barkowej);
  • że ciężarna była „za gruba”, a w związku z otyłością miały prawo wystąpić trudności z prawidłowym oszacowaniem masy i osłuchiwaniem tętna płodu, podczas gdy nawet na podstawie samego badania USG  należało podejrzewać makrosomię płodu, bo badanie to wskazywało na wagę dziecka szacowaną na 5.800 kg;
  • że ciężarna była „za chuda” i stosowała zbyt drastyczną dietę, co doprowadziło do wewnątrzmacicznego zahamowania wzrastania (IUGR) – zarzut oparty jedynie na zeznaniu świadka powołanego przez szpital;
  • że matka nie wykonała badań prenatalnych. Zarzut taki  pojawił się  mimo, że u dziecka, dotkniętego mózgowym porażeniem dziecięcym, nie wykryto żadnych wad genetycznych, a  nieistniejące wady nie mogły, co oczywiste, mieć wpływu na stan zdrowia płodu i sposób rozwiązania porodu. Dodatkowo,  wykonanie tego rodzaju badań nie jest obowiązkiem ciężarnej i jest pozostawione jej suwerennej decyzji;
  • że matka w czasie ciąży odbyła „ponadstandardową” ilość wizyt położniczych oraz że pozostawała pod kontrolą dwóch położników, co ma świadczyć o… o nieprawidłowościach (bo w ciąży prawidłowej ilość wizyt do 33 tygodnia powinna zdaniem biegłego wynosić „maksimum 7”).  Czy ścisła kontrola lekarska nad ciążą nie  świadczy wyłącznie o staranności i dbałości matki o jej nienarodzone dziecko?  Pytanie retoryczne;
  • że matka podczas ciąży była wiele dni na zwolnieniu lekarskim, co jest dowodem na to, że ciąża na pewno przebiegała nieprawidłowo, bo „zdrowa kobieta w ciąży” nie korzysta ze zwolnień od pracy;
  • że ciężarna w ciąży opuściła miejsce stałego zamieszkania wyjeżdżając na kilka dni, co spowodowało, że „na własne życzenie” znalazła się w „zwykłym” szpitalu, od którego „nie możemy oczekiwać standardów, jakie są przyjęte w ośrodkach klinicznych”.

Przykłady można mnożyć. Wydawałoby się, że zarzuty są tak absurdalne, że nie można się nimi przejmować. Nic bardziej mylnego.  Trzeba z nimi walczyć, bo inaczej najzwyczajniej możemy przegrać proces. Tym bardziej, że cytaty przytoczone wcześniej w większości pochodzą z opinii biegłych.  O jakości opiniowania napiszę innym razem.

Czas na herbatkę z melisą.

{ 21 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Grażyna Maj 15, 2016 o 11:20

Dokładnie tak to wygląda, znam te zarzuty skierowane w stronę matki. Mnie zarzucono, że rodzi się w wieku 22 lat, nie 40, bo na wszystko w życiu jest czas. No i szkoda, że nie miałam rtg w oczach, by widzieć mięśniaki. Według “szanowanego” znanego biegłego powinno się czekać, bo 30 lat temu i tak by dziecko nie przeżyło, więc skąd ten żal ze złego stanu płodu, w końcu przeżył. Kuriozalne porównanie dostępnej aktualnej wiedzy medycznej i standardów, do czasu sprzed 30. No cóż, bywa..

Odpowiedz

Jolanta Budzowska Maj 15, 2016 o 12:23

Nie, nie można się godzić na takie traktowanie. Oczywiście, że są sytuacje, kiedy ryzyko jest wyższe, niż w prawidłowej, fizjologicznej ciąży u “modelowej” kobiety. Ale od personelu medycznego oczekujemy pomocy przede wszystkim wtedy, gdy jesteśmy chorzy, gdy coś jest nie tak, gdy jest zagrożone życie i zdrowie nasze albo naszego dziecka. Zdrowy pacjent nie szuka pomocy lekarza.

Odpowiedz

Grażyna Maj 16, 2016 o 23:23

Dokładnie Pani Mecenas, nie godzę się i tak po ludzku wymierzylabym policzek temu biegłemu. A do szpitala zgłosiłam się sama, bo nie czułam ruchów płodu od 8 godzin. Z racji, że była to trzecia ciąża miałam po pierwsze porównanie, że dzieje się coś niepokojącego, po drugie strach, zwykły ludzki strach i niepokój. Wyższej instytucji po szpitalu nie znam.

Odpowiedz

Daniel Anweiler Maj 15, 2016 o 14:48

W takich przypadkach za każdym razem brak słów żeby skomentować zachowanie szpitala.

Odpowiedz

Katarzyna Maj 15, 2016 o 14:50

Z doświadczenia mogę dodać jeszcze kilka takich cudownych \”kwiatków\” z opinii:
– bo pacjentka była trudna i nie pozwalała pracować personelowi (a pacjentka domagała się konsultacji z innym specjalistą ze szpitala);
– wiek powyżej 35 lat – to już słowo wytrych w opiniach. Biegli tylko z tego powodu orzekli, że ciąża pacjentki jest niefizjologiczna i obarczona ryzykiem, w dodatku nie było amniopunkcji (test PAPP-A był prawidłowy, a lekarz prowadzący nie powiedział nic o amniopunkcji, dziecko urodziło się bez wad genetycznych),
– że nie było USG po 32 tc. co pozwoliłoby określić makrosomię płodu (mimo próśb pacjentki lekarz nie widział wskazań do kolejnego usg – dziecko urodzone naturalnie o wadze 5.620 kg, całe szczęście urodzone zdrowe, szkód doznała matka).
I jeszcze jedno – czasami wydaje mi się, że sądy cywilne przyjmują opinie za pewnik i same nie dopytują, nie drążą. Co innego sędziowie w procesach karnych.

Odpowiedz

Jolanta Budzowska Maj 15, 2016 o 15:33

Sędziowie w procesach karnych może i drążą, ale najczęściej w interesie oskarżonych – domniemanie niewinności rozciąga się ponad miarę, a na pewno ponad zdolność do logicznej interpretacji opinii biegłych. W końcu prokuratura nie kieruje aktów oskarżenia i nie idzie do sądu z pustymi rękami…

Odpowiedz

Kasia Maj 15, 2016 o 18:43

Ja zgłaszając się do porodu ze skierowaniem na cesarkę dowiedziałam się że jestem wieloródką więc mam rodzić naturalnie mimo zielonych wód płodowych .Cesarkę zrobiono ale w momęcie gdy córka traciła tętno a skutkiem tego jest porażenie dziecięce czterokończynowe , małogłowie ,padaczka lekooporna . I odpowiedz lekarza no Zosia ma dużo szczęścia w całym swoim nieszczęściu . Kasia

Odpowiedz

Jolanta Budzowska Maj 15, 2016 o 19:14

Zielone wody płodowe rzeczywiście często są wskazówką, że z dzieckiem dzieje się coś złego. Pytanie, jakie były wskazania do cc, czy była w międzyczasie wykonana diagnostyka dobrostanu płodu i jak szybko reagowano. Każda sytuacja jest inna i nie można z góry przesądzić o winie personelu.

Odpowiedz

Kasia Maj 15, 2016 o 20:38

Była robiona diagnostyka w momęcie przyjęcia na odział i z córką było wszystko wporządku .Cała ciąża była idealna książkowa i wychwalana aby wszystkie takie były , a wskazaniem do cesarki były moje operacje ginekologiczne decyzję o cesarce podieło dwuch lekarzy prowdzący i ordynator pożary mniałam już wyznaczoną datę cesarki ale wody odeszły mi przed terminem

Odpowiedz

Paweł Maj 16, 2016 o 18:48

Sposób rozwiązania ciąży nie powoduje małogłowia, to patologia co powstaje wewnątrzmacicznie i na to żaden lekarz nie ma wpływu. Najczęściej małogłowie powoduje problemy neurologiczne jak padaczka. Zielony płyn owodniowy nie jest wskazaniem do cięcia cesarskiego tylko do szczególnego nadzorowania porodu i nie przedłużania go niepotrzebnie.

Odpowiedz

Jolanta Budzowska Maj 16, 2016 o 19:06

Pełna zgoda, Panie Pawle. Oczywiście, pytanie, czy małogłowia nie można było rozpoznać w czasie ciąży i przynajmniej lepiej przygotować matkę i dziecko do porodu (mam na myśli np. wybór referencyjnego ośrodka z OIOM noworodkowym na miejsce porodu). Druga kwestia to ta, czy tylko ten czynnik miał wpływ na stan urodzeniowy dziecka i rokowania. Często, szczególnie jeśli chodzi np. o wcześniaki, spotykam się z sytuacją, że naturalne ryzyko związane z wcześniactwem to jedno, a zaniedbania okołoporodowe to drugie.

Odpowiedz

Paweł Maj 16, 2016 o 19:55

Nie wiem czy to pytanie w powietrze czy do mnie. Potraktuje to jako do mnie. Poród w ośrodku referencyjnym nie zmieniłby rokowania neurologicznego nie zależnie od przyczyny małogłowia mimo że przyczyn jest bardzo dużo. Ośrodek referencyjny ma sens tylko w 2 przypadkach: w ciążach skrajnie wcześniaczych lub w sytuacji wad wrodzonych które są do natychmiastowej interwencji terapeutycznej a małogłowie taką patologią nie jest. Wielokrotnie bardziej prawdopodobne jest że padaczka jest skutkiem małogłowia niż “nieprawidłowego KTG” ale taki komentarz myślę w sumie jest zbędny patrząc na doświadczenie Pani Mecenas w temacie.

Odpowiedz

Jolanta Budzowska Maj 16, 2016 o 20:12

Trochę się zgubiłam w dyskusji, bo nie wiem, do którego fragmentu postu czy komentarza są uwagi – z którymi się zgadzam – na temat małogłowia i padaczki w kontekście nieprawidłowego KTG.

Jeśli do IUGR – to dodam, że w sprawie z której pochodzi przykład – do wewnątrzmacicznego zahamowania wzrastania (IUGR) nie doszło, a jedynie biegły forsował taką tezę wbrew dokumentacji medycznej. Płód przez całą ciążę rozwijał się harmonijnie, o czym świadczy m.in. fakt, że w kolejnych badaniach USG stwierdzano zgodność „wieku ciąży” obliczanego na podstawie daty ostatniej miesiączki z „wiekiem ciąży” obliczanym wg dokonywanych pomiarów płodu. Nie zaistniała zatem taka sytuacja, że parametry płodu (waga, wzrost, obwód głowy, brzuszka, itd.) byłyby nieadekwatne do „wieku” płodu. Dodatkowo, spór szedł o to, według jakich siatek centylowych biegły wydawał swoją opinię. To juz jednak szczegóły i wiadomo, że w komentarzach do postu nie rozstrzygniemy indywidualnych, bardzo różnych problemów.

Odpowiedz

rafal Maj 17, 2016 o 10:50

rozwiązaniem w sprawie jest przyjęcie podejścia do porodu w krajach Europy zachodniej:
uk- 1 ciąza w szpitalu, kolejne jak w 1 nie było komplikacji to w domu
holandia- porody domowe
jak coś się rodzącej i dziecku stanie to nie wina personelu, problem został rozwiązany, tylko polscy ginekolodzy bronią się przed domowymi porodami nie wiedzieć czemu

Odpowiedz

Grażyna Maj 17, 2016 o 11:07

Ciekawe czy gdyby Pan był kobietą, również w tak prosty sposób “widział” rozwiązanie?
Z całym szacunkiem dla personelu medycznego, gdyby reagowali zgodnie z aktualną wiedzą medyczną w odpowiednim czasie nie byłoby aż tylu tragedii.
Mam kilka znajomych w UK, żadna z nich nie rodziła w domu kolejnego dziecka, pomimo braku komplikacji. Rodziły w szpitalu, po kilku godzinach wracały do domu.

Odpowiedz

Jolanta Budzowska Maj 17, 2016 o 12:16

Rzeczywiście, nie chodzi przecież o zrzucanie odpowiedzialności – a o takie rozwiązania, które zminimalizują ryzyko poważnych szkód na zdrowiu matki i dziecka… Standardy ws ciąży i porodu są dobrym przykładem próby wprowadzenia konstruktywnych rozwiązań.

Odpowiedz

rafal Maj 17, 2016 o 17:05

tak, ma Pani rację nie rodziłem, nie rodzę i nie będę rodził, ale to nie jest powód, żeby wszystkie swoje żale wylewać na mężczyzn, z całym szacunkiem, ale ma Pani nie zdrowe podejście to mężczyzn, napiszę szowinistyczne, bo facet też bardzo przeżywa poród kobiety i nie jest nam to obojętne
bardzo lubię opowieści koleżanka koleżanki coś powiedziała, moja narzeczona rodziła w Uk i nie ma czegoś takiego jak drugi poród w szpitalu, jak nie ma komplikacji, chyba, że się $, ale w Polsce też można sobie wykupić ładny pakiet np. w Medicoverze czy innym luxmedzie
w uk podczas porodu lekarza się nie uświadczy jest jedynie położna i nikomu się masowo nie przykłada ktg usg tylko cały czas idzie w ruch stetoskop pinarda
specjalnie poprzeglądałem dane statystyczne i opierając się na nich można dojść do jednego wniosku, że Pani zastrzeżenia co do reakcji personelu i aktualnej wiedzy medycznej są oparte na własnych przekonaniach i pewnie rzekomym pokrzywdzeniu Pani, bo mamy lepsze wyniki okołoporodowe niż Niemcy oraz średnia europejska
myślę, że warto trzymać dyskusje na rzetelnym i wiarygodnym poziomie, a nie rozżaleniu

Odpowiedz

Jolanta Budzowska Maj 17, 2016 o 21:00

Proszę Państwa, proszę o nieco niższy poziom emocji. Jest oczywiste, że w komentarzach nie jesteśmy w stanie ani rzetelnie przeanalizować konkretnej sytuacji (Pani Grażyny czy Pani Kasi), podobnie jak zweryfikować danych statystycznych. Co do tego ostatniego: “Istnieją trzy rodzaje kłamstwa: przepowiadanie pogody, statystyka i komunikat dyplomatyczny.” -Jean Rigaux.
Z moich doświadczeń zawodowych wynika, że poziom opieki medycznej w UK jest znacznie gorszy niż w Polsce. Czy to znaczy, że “możemy sobie odpuścić” i brać przykład z tamtejszych rozwiązań?

Odpowiedz

Grażyna Maj 17, 2016 o 21:43

Szanowny Panie, ma Pan prawo do interpretacji własnej, nikt tego Panu nie zabroni. W którym zdaniu “wylewam” żale na mężczyzn? Pytając Pana, czy gdyby był Pan kobietą…etc ?
Życie zna Pan ze statystyk, skoro tak łatwiej żyć, nie mam nic przeciw. Jednakże poinformuję Pana, że “rzekome pokrzywdzenie” skończy 9 lat w sierpniu, genetycznie zdrów, samodzielnie tylko oddycha, często przy pomocy tlenu. To są fakty, a nie rozzależnie.
[fragment usunięty przez moderatora]
Jeśli doświadczy Pan “uszkodzenia” własnego dziecka, czego nikomu nie życzę, wtedy chętnie podyskutuje na poziomie nie tylko teorii ale również praktyki.
Pozdrawiam serdecznie- “niezdrowa szowinistycznie”

Odpowiedz

rafal Maj 18, 2016 o 20:52

zapewniam Panią, że nie tylko Pani ma chore dziecko

Odpowiedz

Jolanta Budzowska Maj 18, 2016 o 21:28

Pani Grażyno, Panie Rafale – jestem Wam niezmiernie wdzięczna za wymianę myśli i cenne uwagi. Cieszę się, że zamieszczane przeze mnie posty prowokują do refleksji i pochylenia się nad trudnymi tematami. Jak to bywa z uczuciami – czasem trudno powstrzymać emocje, więc bardzo proszę o niezamieszczanie dalszych komentarzy zawierających uwagi “od personam”, mogących dotknąć adwersarza i jedynie pogłębiać wzajemne niezrozumienie.

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: