Jolanta Budzowska

radca prawny

Partner w kancelarii Budzowska Fiutowski i Partnerzy. Radcowie Prawni (BFP) z siedzibą w Krakowie. Specjalizuje się w reprezentacji osób poszkodowanych w cywilnych procesach sądowych w sprawach związanych ze szkodą na osobie, w tym w szczególności z tytułu błędów medycznych oraz z tytułu naruszenia dóbr osobistych.
[Więcej >>>]

Obawiam się, że mediacje i ugoda nie leżą w naturze Polaków. Ale proszę o wytrwałość, to że odpowiedziałam na tytułowe pytanie w pierwszym zdaniu, nie oznacza, że nie ma sensu czytać dalej;)

Ugoda w sprawie o błąd medyczny?

Faktem jest, że u nas raczej nie przyjęła się zasada „zgoda buduje, niezgoda rujnuje”. O podejściu szpitali do ugodowego zakończenie sporu dotyczącego błędu medycznego  napisałam już kilka postów, optymistycznych i mniej optymistycznych, między innymi:

„Mediacje w sprawach o błąd medyczny”

„Wywiad z mamą Stasia”

„Jaka jest szansa na ugodę w sprawie o błąd medyczny?”

Dziś mam dobre wieści. W imieniu klientów, z oboma pozwanymi przez nas szpitalami i zakładem ubezpieczeń, który wystawił im polisy, zawarłam właśnie ugodę w mediacji. Nie jest to pierwsza ugoda, jaką zamykam spór o błąd lekarski, ale nie ma ich zbyt wiele. Ugodą kończy się nie więcej niż  2 % wszystkich prowadzonych przeze mnie spraw.

Mediator – kto to jest?

Mediacje to specjalny tryb prowadzenia negocjacji ugodowych między przeciwnikami procesowymi, przed procesem albo w trakcie procesu sądowego.

Ugoda, o której piszę, została zawarta przed mediatorem tuż po wniesieniu pozwu, jeszcze przed pierwszą rozprawą. I właściwie powinnam na tym skończyć tę relację.  Ugoda jest na tyle korzystna dla poszkodowanych, że pozwani chronią ją klauzulą „tajne przez poufne”, żeby się nie rozniosło, że czasem jednak decydują się zapłacić takie zadośćuczynienie, które rzeczywiście zbliża się do poziomu realnie rekompensującego doznaną krzywdę.

Nie mogę więc niestety podać,  jaka jest kwota zadośćuczynienia.

Ugoda w sprawie o błąd lekarski w mediacji

Warto jednak napisać, że:

  • ugoda dotycząca zadośćuczynienia została zawarta po tym, jak zapadł wyrok karny, przesądzający winę personelu medycznego aż dwóch szpitali, w których leczone było chore dziecko;
  • rozsądnie zachowali się pełnomocnicy szpitali, po tym, jak otrzymali pozew o zapłatę: wnieśli o skierowanie sprawy do mediacji, na mediacje zgodził się też pełnomocnik ubezpieczyciela. Mediacja jest dobrowolna, więc poszkodowany pacjent nie może „zmusić” szpitala do przystąpienia do mediacji. Samo postępowanie nie jest jawne, więc teoretycznie nic się nie traci zgadzając się na mediację, ale oczywiście nie ma sensu marnować czasu, jeśli stronom nie przyświeca rzeczywisty cel ugodowego zakończenia sporu;
  • ogromne znaczenie ma osoba mediatora: wybraliśmy mediatora doświadczonego w sprawach o błąd lekarski;
  • wszyscy pełnomocnicy i mediator byli dobrze przygotowani do mediacji i  – co najważniejsze –   faktycznie, a nie tylko pozornie, jak to często bywa, zależało im na osiągnięciu porozumienia i ugodzie, która będzie w najlepszym interesie ich klientów;
  • w efekcie: na ugodzie zawartej w mediacji wszyscy zyskali.
widok z okna biura mediatora

Gabinet mediatora – widok z okna

Win win, czyli wszyscy wygrywają

Zyskali moi klienci, bo oszczędzone im zostało ponowne przeżywanie traumatycznych wydarzeń w trakcie wieloletniego procesu cywilnego. Negocjowałam warunki ugody sama, nie musieli być obecni na spotkaniach z mediatorem. Nie będą musieli się też pojawić w sądzie na jedynym posiedzeniu, na którym sąd zatwierdzi ugodę. Otrzymają zadośćuczynienie, które jest co prawda niższe od kwoty, jakiej żądali w pozwie, ale ostatecznie uznali, że odpowiada ono wymogom „full and fair compensation” (czyli rekompensuje w pełni – na tyle, na ile pieniądze są w stanie  ją zrekompensować – doznaną krzywdę). Dodatkowo będzie to rekompensata wolna od podatku. Uniknęli niepewności, jaka zawsze, niezależnie od tego, jak bardzo „pewna” wydaje się być sytuacja, wiąże się z procesem, opiniami biegłych i zeznaniami świadków. Nikt nigdy nie da przecież gwarancji tego, jaki wyrok zapadnie…

Szpitale i ubezpieczyciel zyskali, bo oni także uniknęli niepewności. Jest prawdopodobne,  że  przegraliby więcej, niż zgodzili się zapłacić na mocy ugody. Na pewno zaoszczędzili też na odsetkach i kosztach procesu. Z pewnością nie są także obojętne emocje zatrudnianych przez nich lekarzy, którzy zostali przez sąd karny uznani winnymi błędów lekarskich, a tu mieliby obowiązek ponownie zeznawać – tym razem jako świadkowie.

Cóż. Może jednak warto powtarzać sobie jak mantrę: „zgoda buduje, niezgoda rujnuje”?

Jak ocenić, czy poród, który okazał się powikłany: urodziło się dziecko z niedotlenieniem, albo matka poważnie ucierpiała, był prowadzony przez lekarzy i położne prawidłowo?

Od pewnego czasu mieliśmy do tego „narzędzia”, ponieważ  obowiązywały tzw. standardy medyczne, czyli zasady postępowania w określonych sytuacjach położniczych. Standardy porodowe miały formę rozporządzenia. W przypadku podejrzenia błędu medycznego można było więc zweryfikować postępowanie lekarza i położnych, odnosząc je do treści konkretnego przepisu prawa.

Potem pojawiły się pomysły (środowiska lekarskiego), aby nie nakazywać lekarzom co mają robić, bo oni sami wiedzą najlepiej. Oczywiście, oficjalnie brzmiało to nieco inaczej. Według NRL standardy „powinny mieć formę zaleceń lub referencji, a wytyczne z nich wynikające powinny stanowić dla personelu medycznego jedynie wskazówkę co do sposobu postępowania z pacjentem”.

Na szczęście, akcja fundacji „Rodzić po ludzku” i innych środowisk związanych z obroną praw kobiet w ciąży i rodzących, przyniosła efekty. Nowe przepisy również mają formę rozporządzenia, a zatem można się na nie powoływać i obwiązek ich stosowania przez personel medyczny jest bezdyskusyjny (chyba, że względy medyczne uzasadnią odstępstwo).

Mamy więc nowe Rozporządzenie Ministra Zdrowia w sprawie standardu organizacyjnego opieki okołoporodowej – wchodzi w  życie od 1 stycznia 2019 r.

Rozporządzenie – mimo że czytanie przepisów prawa to nie jest ulubione zajęcie przeciętnego człowieka – warto przeczytać.

Kobiety przygotowujące się do porodu powinny przeczytać Rozporządzenie, żeby poznać swoje prawa i wiedzieć zawczasu, czego mogą wymagać. Na przykład:

„Ciężarną lub rodzącą kieruje się do podmiotu leczniczego wykonującego działalność w zakresie opieki okołoporodowej, posiadającego oddział o poziomie referencyjnym zapewniającym opiekę perinatalną odpowiednią do jej stanu zdrowia oraz przebiegu ciąży lub porodu, z uwzględnieniem faktu, że I poziom opieki perinatalnej obejmuje opiekę nad fizjologicznie przebiegającą ciążą, porodem i połogiem oraz zdrowym noworodkiem, a także krótkotrwałą opiekę nad niespodziewanie występującą patologią ciąży, II poziom opieki perinatalnej obejmuje również opiekę nad patologią ciąży średniego stopnia, III poziom opieki perinatalnej obejmuje ponadto opiekę nad najcięższą patologią ciąży.”

 

Osoby zastanawiające się, czy ich poród był prowadzony prawidłowo, będą mogły przeanalizować punkt po punkcie swoją dokumentację medyczną sprawdzając na przykład, czy

„położna,  w przypadku wystąpienia objawów patologicznych niezwłocznie przekazała rodzącą pod opiekę lekarza położnika, a  dokładny czas przekazania rodzącej pod opiekę lekarza położnika, dane dotyczące stanu ogólnego rodzącej i płodu oraz dotychczasowego przebiegu porodu odnotowała w dokumentacji medycznej.”

Ciekawostką są dość detaliczne wymogi Rozporządzenia wskazujące, że autorom przepisów nie były obce sytuacje, kiedy podczas porodu doszło do błędu lekarskiego, na przykład, gdy położnik zbyt późno zareagował na informacje od położnej, że płód jest zagrożony, że spada tętno. Nowe przepisy mówią:

„W przypadku różnicy w ocenie aktualnej sytuacji między osobą przekazującą i przejmującą opiekę, fakt ten powinien być odnotowany w dokumentacji medycznej.”

Generalnie, dużą wagę przywiązuje się do treści dokumentacji medycznej. Wszystkie obserwacje z przebiegu porodu, a także podejmowane działania, wykonywane badania i zabiegi oraz ocena dobrostanu rodzącej i płodu, mają się znaleźć w dokumentacji medycznej.

W szczegółach uregulowano też inne istotne zagadnienia, jak na przykład to, że w sytuacjach wątpliwych (czy tętno dziecka jest prawidłowe) konieczne wykonanie przynajmniej trzydziestominutowego zapisu kardiotokograficznego (KTG).

Są też detale dość humorystyczne, na przykład, że pępowinę należy przeciąć jałowymi narzędziami. To dotąd nie było wiadomo, że jałowymi:)?

Podsumowując, nowe standardy na pewno będą służyć wzmocnieniu bezpieczeństwa rodzącej i jej dziecka. A przecież tylko, albo aż, o to w tym wszystkim chodzi.

 

 

Nowe standardy zastąpią:

  • obowiązujące od 2 czerwca 2016 roku Rozporządzenie  Ministra Zdrowia „w sprawie standardów postępowania medycznego przy udzielaniu świadczeń zdrowotnych
w dziedzinie położnictwa i ginekologii z zakresu okołoporodowej opieki położniczo-ginekologicznej, sprawowanej nad kobietą w okresie ciąży, porodu, połogu, w przypadkach występowania określonych powikłań oraz opieki nad kobietą w sytuacji niepowodzeń położniczych”
  • oraz wcześniejsze Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 20 września 2012 r. „w sprawie standardów postępowania medycznego przy udzielaniu świadczeń zdrowotnych z zakresu opieki okołoporodowej sprawowanej nad kobietą w okresie fizjologicznej ciąży, fizjologicznego porodu, połogu oraz opieki nad noworodkiem.”.

Prawa pacjentki w trakcie porodu

Jolanta Budzowska27 września 2018Komentarze (0)

Błąd przy porodzie w oczywisty sposób kojarzy się w pierwszej kolejności z myślą o tym, jak zabezpieczyć dziecko, bo to ono cierpi najbardziej.

Myślimy wówczas o stałej miesięcznej rencie na koszty rehabilitacji i leczenia neurologicznego, odszkodowaniu – żeby były środki na takie przyziemne wydatki, jak specjalny wózek, łóżko czy pomoce rehabilitacyjne. Pojawia się też oczywiście temat zadośćuczynienia, żeby chociaż w ten sposób częściowo wynagrodzić krzywdę wyrządzoną dziecku przez błąd lekarski, błąd położnych czy – już rzadziej – przez zwykły bałagan w szpitalu, zwany czasem winą organizacyjną.

W tym wszystkim często zapomina się o mamie. O kobiecie, która robiła wszystko, żeby urodzić zdrowe dziecko i żeby móc je przytulać i karmić bez szukania gdzieś w głębi siebie odpowiedzi na pytanie, czy mogła zrobić coś więcej, by zapobiec tragedii.

A to przecież mama, rodząca, jest niestety pierwszą ofiarą niekompetencji personelu, który miał bezpiecznie przeprowadzić ją i jej nienarodzone jeszcze dziecko przez poród. Do niedawna nikt nie przywiązywał do tego większej wagi. Szczególnie w procesie o odszkodowanie za błąd okołoporodowy, gdzie poszkodowanym pacjentem jest najczęściej ciężko niedotlenione przy porodzie dziecko, i to na nim się koncentruje uwaga wszystkich: od sędziego i biegłych począwszy, a na samych rodzicach skończywszy.

Od kilku dobrych lat próbuję zmienić ten schemat, wskazując, że jeśli poród prowadzony jest nieprawidłowo, to nie tylko, że doprowadza do tragedii dziecka i jego bliskich*, ale łamie się też prawa rodzącej. I to ten moment – pogwałcenia praw pacjentki rodzącej – uruchamia lawinę późniejszych zdarzeń.

Przed sądem żądam więc zadośćuczynienia także dla matki, z tytułu naruszenia jej praw jako pacjentki podczas porodu. Początki były trudne. Sądom z trudnością przychodziło zrozumienie, że to nie powinna być symboliczna rekompensata. Początkowo zasądzane kwoty oscylowały wokół 2 – 5 tysięcy złotych. I tak był to sukces, bo na początku chodziło przecież przede wszystkim o napiętnowanie łamania standardów położniczych, o udowodnienie, że nie można bezkarnie traktować rodzącej przedmiotowo.

Z czasem jednak podejście Sądów ewaluowało. Dziś już coraz częściej Sądy, przyznając wysokie zadośćuczynienie za błąd przy porodzie dla dziecka, zasądzają także konkretną, mającą obiektywną wartość ekonomiczną kwotę zadośćuczynienia dla mamy za naruszenie jej praw jako pacjentki.

Mam przed sobą kolejny wyrok w takiej sprawie, w dzisiejszej poczcie znalazło się pisemne uzasadnienie orzeczenia Sądu. Sąd zasądził 50 tys. zł. argumentując tak:

„Niewykonanie u powódki badania USG bezpośrednio po przyjęciu do szpitala i w dniach kolejnych, nieudzielenie jej w związku z tym informacji o stanie łożyska i płodu oraz o ryzyku związanym z przedwczesnym odwarstwieniem, a także informacji o wynikach wykonywanych badań KTG, w oczywisty sposób naruszają prawa powódki jako pacjentki pozwanego szpitala i wymagają stosownej rekompensaty w postaci zadośćuczynienia.”

I dalej:

„W ocenie Sądu wysokość żądanego przez powódkę zadośćuczynienia  z tytułu naruszenia praw pacjenta nie jest nadmierna w stosunku do zakresu naruszenia jej praw. Niewątpliwie bowiem naruszenie to miało istotny wpływ na cały proces diagnostyczny powódki w pozwanym szpitalu i spóźnione podjęcie działań w celu zakończenia ciąży przez cesarskie cięcie.” 

Podpisuję się pod tym wyrokiem obiema rękami.

Pierwsza mama, to ja;)  Co prawda, moje córki są już częściowo dorosłe (jedna na 100 %, druga prawie);) Czy wykorzystuję swoje własne doświadczenia z ciąży i porodów w praktyce zawodowej? Oczywiście, że tak!

Inna sprawa, że gdybym w tamtym czasie miała tę wiedzę, którą mam dzisiaj, po przeczytaniu nieskończonej ilości zbiorów dokumentacji medycznej i zakończeniu setek  spraw o błędy medyczne, w tym błędy przy porodzie, to nie wiem, czy byłabym taką spokojną i ufną pacjentką… W moim przypadku na szczęście, poza drobnymi komplikacjami, wszystko zakończyło się dobrze.  Dziś naprawiam swój błąd i uświadamiam wszystkich, którzy chcą mnie słuchać, na co zwracać uwagę, żeby zminimalizować ryzyko błędu lekarskiego w ciąży, podczas i po porodzie. O tym piszę też na blogu, na który właśnie trafiłaś/trafiłeś (np. w poście „Opieka nad dzieckiem po urodzeniu a błąd medyczny”).

Druga mama, której rady mogą się przydać, to Mama Ginekolog. Blog mamaginekolog.pl prowadzi Nicole Sochacki – Wójcicka, ceniony lekarz-ginekolog.  Swój blog opatrzyła hasłem „Opowiadam historie z życia i przemycam wiedzę medyczną dla kobiet” i dokładnie tak robi.  Odczarowuje mity ciążowe i tworzy poradnik dla kobiet w ciąży z wykorzystaniem fachowej wiedzy medycznej. Moja córka, która jest naszym domowym „odkrywcą” tego bloga, powiedziała mi tak:

„Jak będę w ciąży, to przeczytam całego jej bloga. I będę np. wiedziała, że trzeba sprawdzać ginekologa, który wykonuje u mnie USG połówkowe, czy jest na liście specjalistów po kursie specjalnym.”;)

Trzecia mama, która też patrzy na świat przez pryzmat swoich doświadczeń macierzyńskich i zawodowych i dzieli się swoją wiedzą, to Matka Prawnik, czyli mec. Katarzyna Łodygowska. Mec. Łodygowska prowadzi świetny blog matkaprawnik.pl, gdzie możesz znaleźć przydatne i wiarygodne informacje na temat opieki okołoporodowej, macierzyństwa, tacierzyństwa i prawa pracy.

Opracowała też tzw. planery dla kobiet w ciąży i wracających do pracy po porodzie. We wkładce merytorycznej do planerów znajdują się porady i przepisy prawa, które warto mieć zawsze pod ręką.

Niedawno mec. Łodygowska poprosiła mnie, żebym do przygotowywanego przez nią ebooka  napisała fragment tekstu o tym, na co zwracać uwagę w okresie okołoporodowym, żeby uchronić siebie i swoje dziecko od błędu medycznego. Myślę, że to dobry pomysł, choć nieco karkołomny, bo oczywiście nie chciałabym nikomu zakłócać okresu ciąży opowieściami o błędach lekarskich przy porodzie. Nie da się jednak ukryć, że w kontaktach z placówkami medycznymi powinniśmy zachowywać zasadę ograniczonego zaufania:(

Więc wkrótce siadam do pisania. Szukajcie informacji o premierze tekstu na blogu matkaprawnik.pl!

Aha, na bieżąco możecie śledzić wpisy i  filmiki Mamy Ginekologa i Matki Prawnika także na FB i Instagramie! Przy okazji, zapraszam też na profile kancelarii BFP na FB i Instagramie🙂

 

 

Jakiś czas temu napisałam, że szpitale i biegli lubują się w myleniu tropów i szukaniu przyczyn uszkodzenia mózgu u noworodka wszędzie, tylko nie tam, gdzie trzeba.

Szczególnie wątpliwe etycznie jest zrzucanie winy na matkę:-(

Więcej na ten temat można przeczytać w poście: „To wina matki…”.

Warto zatem uporządkować sobie fakty:

  • dowodem na to, czy u dziecka doszło do ciężkiego niedotlenienia wewnątrzmacicznego są m.in. badania równowagi kwasowo-zasadowej oraz ocena stanu dziecka po urodzeniu wg skali APGAR;

 

  • niedotlenienie wewnątrzmaciczne jest ciężkim schorzeniem, w którym dochodzić może do uszkodzeń wielonarządowych, dotyczących głównie mózgu, serca, nerek, płuc i jeli;

 

  • wczesne następstwa niedotlenienia to przejściowe ostre zaburzenia neurologiczne, czyli encefalopatia niedotlenieniowo-niedokrwienna. ENN jest stanem klinicznym występującym u noworodka bezpośrednio po porodzie i charakteryzującym się trudnościami z podjęciem i utrzymaniem własnego oddechu oraz obecnością od pierwszej doby życia zespołu neurologicznego pod postacią zaburzeń świadomości, obniżenia napięcia mięśniowego i (często, ale nie zawsze) drgawek;

 

  • za wystąpienie mózgowego porażenia dziecięcego (MPD) u noworodka donoszonego odpowiedzialne jest głównie niedotlenienie wewnątrzmaciczne i poporodowe;

 

  • każdy inny czynnik, jak na przykład uogólnione zakażenie, może mieć dodatkowy, negatywny wpływ na rozwój mózgu dziecka.

Jeśli więc dziecko cierpi na MPD, warto zadać sobie pytanie, czy poród prowadzony był prawidłowo i czy nie można było uniknąć niedotlenienia.

Gdy miał miejsce błąd lekarski przy porodzie, dziecku przysługuje odszkodowanie, zadośćuczynienie i renta. Jest więc o co walczyć!

Do analizy niezbędna jest pełna dokumentacja medyczna z przebiegu ciąży, porodu i z początkowego okresu leczenia noworodka. Zapraszam do kontaktu!

Tel.: +48 (12) 428 00 70

e-mail: krakow@bf.com.pl

www.bf.com.pl