Opieka nad dzieckiem po urodzeniu a błąd medyczny

Jolanta Budzowska        30 października 2017        4 komentarze

Na moim drugim blogu (zobacz wpis: “Pacjent, zło konieczne”) napisałam niedawno, że szpitale oszczędzają kosztem pacjentów i że te oszczędności plus zła organizacja pracy, tolerowana przez tzw. system, zwiększa ilość błędów medycznych. Jednocześnie, znalezienie przyczyny i odpowiedzi na pytanie „co poszło nie tak”, staje się coraz trudniejsze.

Pod postem wymieniliśmy przy okazji z jednym z moich czytelników poglądy na temat tzw. referencyjności szpitali.  Czy referencyjność istnieje i jakie w praktyce ma znaczenie. Konkretnie, czy referencyjność wpływa na jakość leczenia, jakie w danym szpitalu otrzymuje pacjent.

“Trzeba przewieźć pacjenta do szpitala o wyżej referencyjności”. Czyli?

Warto wspomnieć, że już od ponad dziesięciu lat referencyjność to pojęcie mocno umowne – od 2003 roku nie ma oparcia w prawie.  Poziomy referencyjne szpitali w Polsce wprowadzono pod koniec 1998 roku. Szpitale przyporządkowano wtedy do trzech poziomów:

  • I poziom referencyjny – szpitale udzielające świadczeń zdrowotnych w czterech podstawowych specjalnościach medycznych: chorób wewnętrznych, chirurgii ogólnej, położnictwa i ginekologii, pediatrii oraz anestezjologii i intensywnej terapii,

 

  • II poziom referencyjny – szpitale wojewódzkie, udzielające, obok świadczeń zdrowotnych w wymienionych wyżej specjalnościach, świadczenia z co najmniej czterech następujących specjalności:kardiologii, neurologii, dermatologii, patologii ciąży i noworodka, okulistyki, laryngologii, chirurgii urazowej, urologii, neurochirurgii, chirurgii dziecięcej, chirurgii onkologicznej,

 

  • III poziom referencyjny obejmuje szpitale kliniczne oraz jednostki badawczo-rozwojowe.*

Ten podział w praktyce utrzymuje się do dzisiaj, pojęciem referencyjności posługują się wszyscy na czele z biegłymi medykami.

Czy od referencyjności zależy jakość opieki nad dzieckiem?

Referencyjność, rozumiana jako kryterium oceny poziom świadczeń w danym szpitalu, miewa czasem w sprawach o błędy medyczne rozstrzygające znacznie.

Tak jak w procesie, gdzie jednym z zagadnień, z którymi mierzy się sąd, jest kwestia opieki nad noworodkiem.

Ciąża była powikłana. Dziecko urodziło się jako tzw. „późny wcześniak” i wymagało po urodzeniu zabiegów resuscytacyjnych, nie podjęło samodzielnie akcji oddechowej. Nie zastosowano jednak wentylacji nieinwazyjnej, czyli aparatu n-CPAP, bo nie było to możliwe z powodu braku sprzętu w szpitalu. Brak doświadczenia klinicznego lekarzy spowodował też, że niezbyt precyzyjnie monitorowano prowadzenie wentylacji mechanicznej.

Noworodka, z uwagi na jego stan, nie można było karmić doustnie, więc wprowadzono żywienie pozajelitowe. Niestety, niewystraczające. Dlaczego? Bo szpital nie miał odpowiedniego zaplecza do przygotowywania roztworów dożylnych białek, lipidów, witamin czy pierwiastków śladowych, co jest sytuacją typową w przypadku ośrodków neonatologicznych o najniższym stopniu referencyjności.

Czy gdyby dziecko znalazło się od początku w ośrodku o wyższym stopniu referencji, to czy jego szanse na normalny rozwój byłyby większe?

Z pewnością tak. Wystarczy wskazać choćby na fakt, że zaburzenia w równowadze kwasowo-zasadowej, które wystąpiły na skutek wadliwego prowadzenia wentylacji mechanicznej, zdecydowanie pogorszyły stan kliniczny małego pacjenta i pogłębiły stan niedotlenienia i uszkodzenia ośrodkowego układu nerwowego (OUN).

Kiedy dziecko powinno być przeniesione do innego szpitala?

No właśnie: kiedy jest najlepszy moment, żeby przetransportować noworodka do szpitala, który dysponowałby lepszym zapleczem kadrowym i byłby wyposażony w niezbędny sprzęt?

Biegły odpowiedział: należało odpowiednio wcześnie wykorzystać najlepszy sposób transportu, jakim jest środowisko wewnątrzmaciczne i zaraz po tym, gdy ciążę uznano za patologiczną – skierować bezzwłocznie pacjentkę do ośrodka o odpowiednio wyższym stopniu referencyjności – przynajmniej II stopnia.

Szpital pozostawiając ciężarną w siebie, na własne życzenia naraził noworodka na ryzyko, że przy ograniczonych możliwościach – nie otrzyma odpowiedniej pomocy.

W tej sytuacji ewidentnie niewystarczające i sprzeczne z aktualną wiedzą medyczną postępowanie diagnostyczno –terapeutyczne w zakresie opieki neonatologicznej i błędy medyczne nie mogą być tłumaczone faktem, że szpital miał ograniczone możliwości.

I takie właśnie – bez owijania w bawełnę – konkrente oceny biegłego  neonatologa lubimy. A o transporcie międzyszpitalnym dzieci i problemie coolingu, pisałam też między innymi w poście o problemach z karetkami pogotowia.

 

 

* Źródło: wikipedia

{ 4 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Paweł Listopad 2, 2017 o 23:04

A kto ponosi wine jesli okoliczne szpitale III stopnia referencyjnosci sa przepelnione i odmawiaja przyjecia ciezarnej ktorej grozi porod w ciazy wczesniaczej ? W praktyce przekazanie pacjentki wymaga zgody jednostki do ktorej kierujemy a to nie zawsze takie latwe szczegolnie gdy OIONy noworodkowe sa przepelnione.

Odpowiedz

Jolanta Budzowska Luty 28, 2018 o 19:42

Dobre pytanie. Po pierwsze, szpital, który usiłuje przekazać pacjentkę, musi dobrze udokumentować swoje starania i to, że podjął je niezwłocznie. Po drugie, powinien interweniować u konsultanta wojewódzkiego i to on powinien wskazać rozwiązanie problemu.

Odpowiedz

Ania Listopad 16, 2017 o 09:53

Bardzo dobry wpis. Niedługo mam rozwiązanie i zobaczymy co z tego wyjdzie w razie problemów chce żeby wszystko przebiegło prawnie w porządku.

Odpowiedz

Jolanta Budzowska Luty 28, 2018 o 19:58

Dziękuję, cieszę się, że zainteresował Panią wpis. Życzę wszystkiego dobrego!

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: