Od marca 2016 roku obowiązują przepisy przewidujące, że postępowania przygotowawcze dotyczące błędów medycznych mają być prowadzone przez wyższe szczeble – czyli powinny trafiać do prokuratur regionalnych (gdy skutkiem jest śmierć człowieka) oraz do prokuratur okręgowych (gdy skutkiem błędu są poważne uszkodzenia ciała).
O swoich watpliwościach dotyczących tego, jak będą w praktyce funkcjonowały te zasady, obszernie pisałam tutaj.
Nie zdążyliśmy się przekonać, czy nowe przepisy okażą się przydatne, bo właśnie został rozesłany „okólnik” Zastępcy Prokuratora Generalnego, poważnie modyfikujący przepisy.
Z pisma nr PKIIP406.8.2016 z dnia 14 czerwca 2016 roku, adresowanego do Prokuratorów Regionalnych, wynika „prośba o wdrożenie polecenia”, żeby wyższy szczebel, czyli prokuratury regionalne, zajmowały się jedynie przypadkami śmierci:
- małoletnich,
- „młodych ludzi”
- przypadkami rażących błędów i
- sprawami medialnymi.
Według mnie to dyskryminacja ofiar.
O watpliwościach na temat tzw. „nagłaśniania sprawy”, o których pisałam obszernie tutaj, można wiec zapomnieć. Trudno uwierzyć, ale jedyny słuszny wniosek jest chyba taki, że jeśli przez błąd lekarza straciliśmy osobę bliską, i nie była to „młoda osoba”, to aby sprawą zajęła się prokuratura regionalna, musimy zainteresować nią media. Chcąc nie chcąc.
W 2015 roku prokuratury na terenie całego kraju prowadziły łącznie 3394 postępowania przygotowawcze o przestępstwa polegające na narażeniu człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu przez lekarzy lub inne osoby z personelu medycznego, ze skutkiem w postaci zgonu pacjenta lub spowodowania u niego ciężkiego uszkodzenia ciała, a tylko w 2015 wszczęte zostały 1772 takie postępowania.
Nawet, jeśli tylko cześć z tych spraw zostanie nagłośniona, to materiały prasowe i telewizyjne na temat błędów medycznych będą nas atakować zewsząd.
Może to i dobrze. Czas zacząć na poważnie analizować skalę zjawiska.













