Czy nagłośnienie błędu medycznego nie pomogłoby sprawie? To jedno z najczęściej zadawanych mi pytań w czasie dyskusji z klientami o strategii prowadzenia procesu.
Różnie z tym bywa. Czasem dobrze jest zainteresować media skandalicznym błędem.
Szczególnie wtedy, kiedy:
- nie wszystkie okoliczności sprawy są nam znane – wtedy czasem z nagranego reportażu można uzyskać przydatne informacje, bo ktoś powie coś za dużo…;
- chcemy, by skontaktowali się z nami inni poszkodowani w tym samym szpitalu, przez tego samego lekarza lub mający podobne problemy ze zdrowiem;
- sprawa jest tak mocno „zamiatana pod dywan”, że jeśli nie włączą się media, to wszyscy będą się dalej kryć w imię solidarności zawodowej. W obliczu mediów trudniej jest – kładąc na szali swój zawodowy autorytet – formułować jednoznaczne oceny aprobujące postępowanie kolegów po fachu;
- sprawa jest na tyle poważna, że rolą mediów jest rozpoczęcie dyskusji o skali zjawiska;
- chcemy, żeby uprawnione organy lepiej zajęły się sprawą – gdy media patrzą na ręce, postępowania zwykle idą sprawniej.
Są i mankamenty:
- współpraca z mediami to upublicznianie bardzo osobistych spraw, związanych ze zdrowiem i naszą rodziną,
- często po naglośnieniu sprawy stanowisko podmiotu leczniczego się usztywnia (to jednak mała strata, bo na ugodę i tak na ogół nie ma co liczyć).
Przy okazji warto wspomnieć o nowo wprowadzonych zmianach w Kodeksie Postępowania Karnego i innych ustawach szczególnych w zakresie błędów medycznych i tajemnicy lekarskiej. Według nowych przepisów, po śmierci pacjenta każda z jego osób bliskich – nie tylko spadkobierca – będzie miała szerokie uprawnienia do żądania informacji na temat przebiegu leczenia zmarłego i do zwolnienia lekarzy i pielęgniarek z obowiązku zachowania tajemnicy zawodowej. Warto przypomnieć, że osoby bliskie (definicja z ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta) to: małżonek, krewny lub powinowaty do drugiego stopnia w linii prostej (czyli np. wnuk, synowa), przedstawiciel ustawowy, osoba pozostająca we wspólnym pożyciu lub osoba wskazana przez pacjenta. Każda z tych osób ma równocześnie prawo zgłosić sprzeciw wobec zwolnienia z tajemnicy, czyli liberum veto. Więcej na ten temat piszę tutaj.
Istotnym novum jest też zmiana kodeksu postępowania karnego i wprowadzenie możliwości rozpowszechniania publicznego – czyli informowania mediów – przez osobę, której zgoda była wymagana do zwolnienia z tajemnicy, co do okoliczności objętych tajemnicą, które zostały ujawnione na rozprawie karnej (art. 181 § 1a kpk). To rozwiązanie może uczynić detale procesu karnego przedmiotem publicznej, w szczególności medialnej dyskusji. Czy zawsze będzie to służyć poszkodowanym pacjentom? Życie pokazuje, że rzeczywiście upublicznione przypadki błędów medycznych są wnikliwiej analizowane przez uprawnione organy. Z drugiej jednak strony, publiczna analiza przeprowadzanego postępowania dowodowego może nie służyć realizacji strategii procesowej przez strony procesu.
Trzeba na to uważać. A najlepiej unikać działania na własną rękę i skonsultować ewentualną współpracę z mediami z pełnomocnikiem.
Howgh.













