Jolanta Budzowska

radca prawny

Partner w kancelarii Budzowska Fiutowski i Partnerzy. Radcowie Prawni (BFP) z siedzibą w Krakowie. Specjalizuje się w reprezentacji osób poszkodowanych w cywilnych procesach sądowych w sprawach związanych ze szkodą na osobie, w tym w szczególności z tytułu błędów medycznych oraz z tytułu naruszenia dóbr osobistych.
[Więcej >>>]

Wady wrodzone u dziecka

Jolanta Budzowska17 września 2025Komentarze (0)

Zakończył się ważny proces dotyczący prawa rodziców do informacji i samostanowienia. W lipcu tego roku Sąd Apelacyjny w Lublinie potwierdził, że niepoinformowanie rodziców o przebiegu ciąży i stanie zdrowia płodu może mieć daleko idące konsekwencje prawne. W analizowanym przypadku wady wrodzone u dziecka powinny być wykryte przez lekarza. Dalsze decyzje powinno pozostawić się rodzicom.

Na wstępie muszę podkreślić, że wyrok wydany w 2025 r. to finał sporu rodziców z lekarzem i jego ubezpieczycielem, jaki został zainicjowany w 2019 roku, a dotyczył przebiegu wydarzeń – ciąży, w jakiej pacjentka była w 2017 r. Ma to znaczenie w kontekście prawa do aborcji. W ówczesnym stanie prawnym można było terminować ciążę w przypadku prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu. Nie to jest jednak istotą tego sporu i rozstrzygnięcia. W mojej ocenie chodzi tu przede wszystkim o uczciwość  lekarza względem pacjentki.  A także, oczywiście, o prawo pacjentów do wolności podejmowania decyzji, do samostanowienia. 

Wady wrodzone u dziecka a obowiązek informacyjny lekarza

W wydanym wyroku Sąd Apelacyjny oddalił apelację ubezpieczyciela. Potwierdził tym samym, że wyrok Sądu Okręgowego zasądzający na rzecz pacjentki – matki dziecka 170 tys. zł., a na rzecz ojca 145 tys. zł. tytułem zadośćuczynienia, jest jak najbardziej słuszny. 

W sprawie chodziło o odpowiedzialność lekarza ginekologa prowadzącego ciążę. Powódka była jego pacjentką przez całą ciążę, w ramach opieki prywatnej. Stosowała się do wszystkich zaleceń, odbywała regularne wizyty. Ciążą przebiegła bez powikłań. 

Pierwsze badanie przesiewowe USG

Podczas jednej z wizyt lekarz wykonał przesiewowe badanie USG w terminie wynikającym z kalendarza badań. W opisie badania stwierdził m.in. wiek morfometryczny adekwatny do wieku kalendarzowego. Anatomię płodu opisał jako „bez uchwytnych nieprawidłowości (CUN, kanał kręgowy, uwidoczniono 4 kończyny, żołądek, pęcherz moczowy)”. Aktywność ruchowa płodu była prawidłowa.

Drugie USG

Lekarz ten wykonał także kolejne badanie przesiewowe USG.  Nie podano wówczas wieku ciążowego według daty OM. Pomiary biometryczne wykonano w niepełnym zakresie. Pominięto w standardach jeden z parametrów. Lekarz nie zmierzył obwodu główki HC. Nie została też szczegółowo opisana anatomia płodu. Lekarz odnotował w sposób zbiorczy, że „anatomia płodu bez uchwytnych nieprawidłowości”. I jeszcze: „dłonie złożone w pięści”.

Trzecie badanie przesiewowe USG

Wykonano też trzecie badanie przesiewowe USG. W przedmiotowym badaniu zaawansowanie biometryczne ciąży oceniono na podstawie trzech, zamiast czterech podstawowych parametrów pomiarowych. Nie podano wieku ciążowego według daty OM. Anatomia płodu nie została oceniona. Podano oczekiwaną masę płodu z pominięciem określenia lokalizacji w siatce centylowej.

Podczas wszystkich wizyt lekarskich lekarz prowadzący ciążę zapewniał ciężarną o braku komplikacji oraz prawidłowym przebiegu ciąży i prawidłowym rozwoju płodu. Kiedy jednak doszło do porodu, okazało się, że nic nie jest takie, jak mówił. 

Poród

Poród przebiegał bez komplikacji, dziecko urodziło się drogami natury. Mamie nie dano jednak długo cieszyć się szczęściem narodzin synka. Szybko ją poinformowano, że w badaniu fizykalnym chłopca stwierdzono gotyckie podniebienie oraz wadę rozwojową kończyn górnych. Dziecko nie miało w ogóle  jednej rączki, a druga była bardzo skrócona.

O wadach rozwojowych dziecka pacjentka i jej mąż zostali powiadomieni po raz pierwszy dopiero bezpośrednio po porodzie. Byli w szoku. Musieli zostać objęci specjalistyczną opieką psychologiczną.

Jakiś czas później ustalono, że wada rozwojowa ich synka powstała z powodu nieprawidłowego rozwoju kończyn płodu podczas wczesnego etapu rozwoju zarodkowego ciąży. Opisy badań lekarza wykonującego USG u pacjentki w czasie ciąży nie mogły być zatem zgodne ze stanem rzeczywistym.  

Kiedy można rozpoznać wadę wrodzoną?

Biegli nie mieli wątpliwości, że wada rozwojowa u dziecka powinna być rozpoznana na etapie prenatalnej diagnostyki USG szczebla podstawowego. Chodzi o standardowe badania przesiewowe USG.  Należy je wykonać u każdej ciężarnej kobiety w Polsce. 

Nie odnotowano u pacjentki żadnej okoliczności, która mogłaby utrudnić wizualizację. Już na etapie pierwszego badania przesiewowego szczebla podstawowego (11-14 tydzień ciąży), lekarz powinien ocenić anatomię płodu. Jego obowiązkiem było sprawdzić, czy płód ma dwie ręce i dwie nogi oraz czy kończyny górne składają się z trzech części: ramion, przedramion i dłoni. 

Ocena anatomii płodu na dalszym etapie ciąży

Drugie (18-22 tydzień ciąży) i trzecie badanie ultrasonograficzne (28-32 tydzień ciąży) związane było natomiast z koniecznością przeprowadzenia przez lekarza szczegółowej oceny narządów płodu pod kątem występowania wad wrodzonych. Ocenie powinny podlegać wówczas również wszystkie cztery kończyny. W tym minimum ocena powinna objąć uwidocznienie kości długich dłoni i stóp.

Diagnostyka USG, prowadzona u powódki podczas ciąży nie spełniła w pełni zasad określonych w Rekomendacjach PTG. Dokumentacja medyczna wytworzona w związku z wykonywanymi badaniami USG również nie w pełni odpowiadała wymaganiom stawianym przez PTG. 

Sąd nie miał wątpliwości, że lekarz prowadząc ciążę pacjentki dopuścił się błędu medycznego. Polegał on przede wszystkim na nierozpoznaniu, że u płodu nie doszło do prawidłowego rozwoju kończyn górnych.

Prawo rodziców do decyzji

Właściwa diagnoza lekarza nie uchroniłaby dziecka przed niepełnosprawnością. Dałaby jednak rodzicom możliwość podjęcia świadomej decyzji w przedmiocie utrzymania ciąży mimo ciężkiego kalectwa dziecka. Pozbawienie rodziców tego prawa niewątpliwie narusza ich dobro osobiste w postaci wolności i godności.  Rodzicom uniemożliwiono planowanie rodziny.*

Zadośćuczynienie za naruszenie prawa do samostanowienia

W opisywanym przypadku sąd doszedł do przekonania, że odpowiednim zadośćuczynieniem za zawinione działanie lekarza i naruszenie dóbr osobistych powodów jest kwota po 120.000 zł dla każdego z rodziców. 

Zaniechania podstawowych obowiązków przez lekarza prowadzącego ciążę doprowadziło także do naruszenia praw pacjentki oraz jej męża. Ciężarna, pomimo swojego zaangażowania i chęci zapewnienia sobie w okresie ciąży właściwej opieki medycznej, w wyniku zaniedbania lekarza prowadzącego jej ciążę, nie uzyskała świadczeń zdrowotnych udzielanych z należytą starannością.

Zarówno pacjentka, jak i jej mąż, w nie otrzymywali rzetelnych, prawdziwych informacji o stanie płodu, rozpoznaniu, proponowanych oraz możliwych metodach diagnostycznych i leczniczych. Nic nie wiedzieli też o dających się przewidzieć następstwach ich zastosowania albo zaniechania, wynikach leczenia oraz rokowaniach na przyszłość.

25 tys. zł. za każde naruszenie prawa pacjenta

Dzięki wcześniejszej informacji o wadach dziecka, mieliby szansę uniknąć niespodziewanego szoku w momencie jego narodzin. Gdyby wiedzieli o niepełnosprawności płodu dużo wcześniej, byliby w zupełnie innej sytuacji. W przypadku podjęcia decyzji o kontynuowaniu ciąży, byliby w stanie w bardziej świadomy sposób przygotować się do narodzin dziecka niepełnosprawnego. Mogliby skonsultować się ze specjalistami. Mieliby też czas zapoznać się ze źródłami wiedzy w zakresie rozpoznanej u dziecka wady rozwojowej i sposobu postępowania w takiej sytuacji. 

Sąd przyznał po 25.000 zł za każde z naruszeń praw pacjenta, dla każdego z rodziców.

Usg w ciąży a prawo do informacji

Usg w ciąży a prawo do informacji

Obecny stan prawny a obowiązek informacyjny lekarza

W obecnym stanie prawnym nie jest możliwe przerwanie ciąży przez lekarza jedynie z tego powodu, że badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu.

Nie zmienia to jednak faktu, że także obecnie, gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej, a lekarz nie poinformuje o tym pacjentki lub nie umożliwi jej podjęcia świadomej decyzji w przedmiocie przerwania ciąży, to narusza jej dobra osobiste (i dobra jej partnera) w postaci wolności i godności. Formą korzystnia z tych dóbr osobistych jest m.in. prawo do samostanowienia.

I to niezależnie od faktu, że ostatecznie, mimo ziszczenia się zagrożenia dla życia, które zostało zbagatelizowane, kobieta przeżyła…

W tym kontekście ważna jest ta konstatacja Sądu Apelacyjnego (fragment uzasadnienia).

”Należy także dodać, że nie zachodziły podstaw do badania w tego rodzaju postępowaniu czy powodowie z dużym prawdopodobieństwem zdecydowaliby się na taki zabieg.

Jak wskazał Sąd Najwyższy w wyroku I CSK 566/16 – wymaganie, aby warunkiem przyznania odszkodowania i renty rodzicom z uwagi na urodzenie dziecka z zaawansowanymi wadami rozwojowymi, w obliczu braku należytego informowania ich o nieprawidłowym przebiegu ciąży, było złożenie w toku postępowania, a więc niejako ex post, oświadczenia, że matka przerwałaby ciążę, w sytuacji, w której matka powódka nieświadoma stanu płodu, urodziła dziecko, które ma aktualnie kilka lat, jest obiektem miłości oraz troski rodziców, godzi w relacje uczuciowe i rodzinne, jest wątpliwe z punktu widzenia etycznego i „gubi” z pola widzenia zasadnicze źródło krzywdy i szkody powodów, polegających na zaniedbaniach lekarzy w czasie trwania ciąży.”

 

O błędach diagnostycznych oraz wymogach technicznych i prawnych względem badań zgodnie z kalendarzem badan przeczytasz też tutaj:  „Błąd USG w ciąży”

*Np. wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 12 maja 2015 roku, (I ACa 204/15, LEX nr 1755143, OSP 2016/5/44). Zob. też wyrok Sądu Apelacyjnego w Białymstoku z dnia 4 lipca 2008 roku (I ACa 278/08, LEX nr 531750).

Sprawa – mogłoby się wydawać – jak wiele innych, gdzie błąd przy porodzie spowodował, że dziecko, obecnie dorosły mężczyzna, jest dotknięty trwałą niepełnosprawnością.  Opiniujący w sprawie biegły z zakresu ginekologii i położnictwa potwierdził wszystkie nasze zarzuty, jakie sformułowaliśmy po analizie sprawy: m.in. brak stałego zapisu KTG i nierozpoznanie nieprawidłowości w zapisie KTG. Te nieprawidłowości opóźniły decyzję o zakończeniu ciąży.  Cesarskie cięcie zostało wykonane zbyt późno i w efekcie doszło do ciężkiego niedotlenienia płodu. Dziecko urodziło się w stanie ciężkim i wymagał natychmiastowej reanimacji. Chłopiec trzymał tylko 1 punkt w skali APGAR w 1 minucie życia.

W toku dalszej diagnostyki rozpoznano u chłopca  encefalopatię niedotlenieniowo-niedokrwienną, mózgowe porażenie dziecięce, małogłowie i lekooporną padaczkę. Powód jest osobą głęboko niepełnosprawną, wymaga stałej rehabilitacji i opieki. Jak wynika z opinii biegłych, przyczyną stanu zdrowia i niepełnosprawności powoda było niedotlenienie, do którego doprowadziły błędy przy porodzie i zbyt późne wykonanie cesarskiego cięcia.

Rodzice dziecka zwrócili się do nas o pomoc późno, kiedy Adam miał już prawie 11 lat, ale na szczęście nie było jeszcze za późno na to, by podjąć walkę o odszkodowanie za błąd medyczny, zadośćuczynienie i rentę dla niego. Sprawę właśnie wygraliśmy, a szpital nie wniósł apelacji!

Sprawę – jak to zwykle u nas bywa – prowadziliśmy w zespole doświadczonych radców prawnych. Co dwie, a w tym przypadku trzy głowy, to nie jedna! Poprosiłam mec. Karolinę Golachowską i mec. Michała Krzanowskiego o kilka zdań podsumowania.

Mec. Karolina Golachowska napisała tak:

„Zakończony właśnie proces trwał osiem lat i był jednym z trudniejszych w mojej karierze. Największą satysfakcję daje fakt, że dzięki uzyskanej rekompensacie udało się zabezpieczyć finansowo przyszłość chłopca, który dziś ma już 19 lat.

Najboleśniejsza jest świadomość, że gdyby poród przeprowadzono z należytą starannością i zgodnie z aktualną wówczas (w 2006 r.) wiedzą medyczną, ten młody człowiek byłby dziś zdrowy, planowałby swoje dorosłe życie, rozwijał pasje i marzenia. Zamiast tego jest osobą z głęboką niepełnosprawnością, całkowicie zależną od rodziców, bez możliwości nawiązania kontaktu z otoczeniem.

To była dla mnie sprawa bardzo wyjątkowa – to właśnie w niej stawiałam swoje pierwsze samodzielne kroki na sali sądowej jako aplikantka radcowska. Przez cały czas miałam pełne wsparcie zespołu naszej kancelarii, co było nieocenione w tej trudnej batalii. Dziękuję rodzinie za okazane nam zaufanie i wytrwałość w tej wieloletniej walce.”

A mec. Michał Krzanowski, który mową końcową wycisnął łzy z oczu mamy Adama, tak:

„Kiedy myślę o zakończonej właśnie sprawie, towarzyszą mi przede wszystkim dwa rodzaje uczuć. Po pierwsze: frustracja. Frustracja, że rażące niedbalstwo i niekompetencja doprowadziły do tak olbrzymiej, niepowetowanej szkody.

Drugim uczuciem jest jednak satysfakcja. Sprawiedliwość została wymierzona, a wywalczone rozstrzygnięcie jest wyjątkowo korzystne.

Staram się koncentrować na drugim z nich. Nie jest to łatwe, bo przecież żadne rozstrzygnięcie nie przywróci tego, co zostało utracone. Niemniej, patrząc na naszych Klientów – wspaniałych, ciepłych ludzi, którzy mimo wszystkich przeciwności, pozostają uśmiechnięci, czy na namacalne efekty naszej wspólnej pracy, w postaci choćby zakupionego sprzętu, będącego bardzo realną pomocą – satysfakcja bierze górę. I tego będę się trzymał 😊”

A ja napiszę, że jestem dumna z mojego zespołu prawników z zespołu prawa medycznego. Dumna z ich wiedzy, determinacji w walce o sprawiedliwość, dumna z tego, że dobro klienta – dobro poszkodowanego pacjenta jest dla nas najwyższym dobrem.  Nie ma dla nas rzeczy równie ważnej jak radość i wdzięczność Klientów.

Dziś rodzice i babcia Adama przyjechali razem z nim aż z Poznania, by wręczyć nam wszystkim przepiękne pisemne podziękowania,  bukiet i górę prezentów, a przede wszystkim, by się z nami spotkać. Tego samego dnia wyruszyli w drogę powrotną, ale – co podkreślili – komfortowym samochodem, którego Adam by nie miał, gdyby nie nasza praca…

 

Dziękujemy!

 

Wypadek w szpitalu

Jolanta Budzowska11 czerwca 20252 komentarze

Noworodek stał się ofiarą wypadku w szpitalu. Położna przewoziła dziecko łóżeczkiem transportowym, a koła tego wózka zahaczyły o matę dezynfekcyjną rozłożoną na korytarzu. Dziecko wypadło. Do tego momentu relacje personelu są zgodne. Potem zaczynają być sprzeczne. Zarówno do do przebiegu wydarzeń, jak i doznanych przez noworodka obrażeń.

Lekarz mówi, że dziecko uderzyło w kancik tego łóżeczka. Położna: że złapała je w locie. Rodzicom, domagającym się informacji, wyjaśniono – upraszczając – że „nic się nie stało”. W wypisie z tego szpitala odnotowano niewielki obrzęk nad lewą kością ciemieniową. Kolejny szpital, który przejął opiekę nad dzieckiem, widział to już zgoła inaczej. Uraz głowy dziewczynki opisał jako złamanie kości sklepienia czaszki z przemieszczeniem, krwotok nadtwardówkowy i 4-centymentrowy krwiak.

Wypadek w szpitalu

Wypadek w szpitalu

Ukrywanie prawdy przez personel

To kolejna sprawa, gdzie personel medyczny ukrywa rzeczywisty przebieg wydarzeń. W zdarzeniach niepożądanych liczy się to, co zrobiono, by zminimalizować jego skutki. Szybkość i adekwatność reakcji. A w drugiej kolejności: szukanie rozwiązań i próba zapobiegania im w przyszłości.

Z podobnym, skandalicznym zachowaniem pielęgniarki miałam niedawno do czynienia w sprawie pomyłki lekowej, do której doszło w innym szpitalu (czytaj więcej: „Pomyłka lekowa”). Pielęgniarka, mimo powzięcia informacji, że podała pacjentce niebezpieczne dla niej leki innego chorego, nic nie zrobiła z tą informacją. Tym samym zaprzepaszczono szansę za zapobieżenie tragicznemu skutkowi przez wykonanie płukania żołądka u poszkodowanej pacjentki. Zmarła po kilkunastu godzinach od pomyłki lekowej.

W opisywanej sprawie poszkodowanego noworodka  badania diagnostyczne zintensyfikowano dopiero po dwóch dniach, kiedy dziewczynkę przewieziono do szpitala klinicznego. Czy w ogóle do tego by doszło, gdyby nie stanowcze działania ojca? Gdyby nie fakt, że policja zabezpieczyła monitoring z miejsca zdarzenia, to być może rodzice nigdy nie poznaliby prawdy.

 

Zdarzenie niepożądane

zdarzenie zaistniałe w trakcie udzielania lub w efekcie udzielenia bądź zaniechania udzielenia świadczenia opieki zdrowotnej, powodujące lub mogące spowodować negatywny skutek dla zdrowia lub życia pacjenta, w szczególności zgon, uszczerbek na zdrowiu lub rozstrój zdrowia, chorobę, zagrożenie życia, konieczność hospitalizacji albo jej przedłużenia, a także uszkodzenie ciała lub rozstrój zdrowia płodu; nie stanowi zdarzenia niepożądanego zdarzenie, którego skutek jest przewidywanym skutkiem prawidłowo udzielonego świadczenia opieki zdrowotnej.

Prawo pacjenta do informacji

Przypomnę, że zarówno matka, jak i ojciec, wykonują prawa małoletnich pacjentów. Jednym z podstawowych praw pacjenta jest   prawo do otrzymania informacji o stanie zdrowia (czytaj więcej: „Prawo do informacji”). To, co podkreślają sądy w orzecznictwie, a co wydaje się oczywiste, choć w tym wypadku warte przypomnienia –  to, że przekazywana rodzicom informacja musi być prawdziwa. Jeśli w dokumentacji medycznej pojawia się wersja zdarzeń, która jest niezgodna z tym, co wydarzyło się naprawdę, to sprawa może nosić znamiona fałszowania dokumentacji medycznej.  Zwłaszcza, że informacje te mają znaczenie prawne. Mogą przecież wpływać m.in. na odpowiedzialność za wypadek i położnej, i samego szpitala (czytaj więcej: „Tętniak aorty. Fałszowanie dokumentacji medycznej”).

Doszło do wypadku w szpitalu, a jego ofiarą był noworodek. Absolutnie skandalicznym jest wprowadzanie rodziców w błąd co do rzeczywistego przebiegu wydarzeń i nie udzielenie im przez szpital wyczerpującej, pełnej informacji.  Bagatelizowanie wypadku i wszystkich aspektów, które mogą mieć wpływ na stan zdrowia dziecka jest rażącym naruszeniem praw pacjenta.

Sprawa ma charakter rozwojowy, prokuratura prowadzi w tej sprawie śledztwo. Sprawę opisała Gazeta Wyborcza.

 

 

Zastanawiając się nad odpowiedzialnością personelu medycznego za przebieg porodu, podczas którego doszło do niedotlenienia dziecka, zwykle zakładamy, że to był błąd lekarski. Bo lekarz źle zinterpretował KTG, bo nie przywiązywał wagi do tego, co mówi rodząca, bo za późno podjął decyzję o cięciu cesarskim. W przebiegu porodu do odegrania mają jednak swoją rolę także położne i powinniśmy rozważać w równym stopniu odpowiedzialność położnej za stan urodzeniowy dziecka.

***

Kliknij w link poniżej, aby posłuchać najnowszego odcinka i dołączyć do naszej rosnącej społeczności słuchaczy!

 

 

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawicie swoją opinię i podzielicie się podcastem z innymi. Czekam na Wasze komentarze i sugestie!

***

Często  to położne – mimo że są „na pierwszej linii frontu” – nie reagują właściwie na to, co się dzieje. Czy są podstawy, by miały nie tylko status świadka, ale by ponosiły odpowiedzialność karną, a w przypadku wykonywania zawodu na postawie umowy cywilnoprawnej, tzw. kontraktu – także cywilną?

Opieka okołoporodowa jest jedną z nielicznych dziedzin medycyny, która jest regulowana wprost przez prawo*. Konkretnie, mówi o tym Standard Organizacyjny Opieki okołoporodowej.

Odpowiedzialność położnej za przebieg porodu

Położna jest osobą mogącą sprawować samodzielnie opiekę nad kobietą w okresie porodu fizjologicznego niskiego ryzyka tak długo, jak długo nie ma żadnych patologicznych objawów. 

W tym czasie samodzielnie odpowiada za nadzór nad rodzącą i płodem. 

W przypadku wystąpienia objawów patologicznych położna ma obowiązek niezwłocznie przekazać rodzącą pod opiekę lekarza położnika. 

Tu nie ma dowolności, bo w dokumentacji musi odnotować i podpisać:

  • fakt przekazania (z podaniem godziny)
  • dane na temat stanu ogólnego rodzącej i płodu 
  • dane na temat dotychczasowego przebiegu porodu.

Odpowiedzialność lekarza za przebieg porodu

Lekarz przejmujący powinien potwierdzić własnym podpisem fakt przejęcia opieki. Od tego momentu to on odpowiada za przebieg porodu. Jeśli występuje różnica zdań między położną a lekarzem, np. na temat objawów patologicznych i zagrożenia zamartwicą płodu, to trzeba to opisać w dokumentacji medycznej. Treść dokumentacji będzie miała duże znaczenie na wypadek sporu sądowego i ustalania, kto, dlaczego i kiedy podejmował dalsze decyzje co do przebiegu porodu.

Zadania położnej 

Zadania położnej podczas porodu to przede wszystkim:

  • wysłuchanie i ocena czynności serca płodu,
  • dokładne zebranie wywiadu ogólnego i ginekologicznego,
  • ocena wyników badań laboratoryjnych,
  • ocena położenia i oszacowanie wielkości płodu,
  • przeprowadzenie badania położniczego wewnętrznego z oceną zaawansowania porodu i ciągłości pęcherza płodowego,

Monitorowanie akcji serca płodu

Kluczowe dla oceny dobrostanu płodu jest monitorowanie jego akcji serca. W I okresie porodu osłuchiwanie i ocena czynności serca płodu powinny trwać co najmniej przez minutę i być wykonywane co 15–30 minut. Badanie KTG w przypadkach wątpliwych musi trwać przynajmniej 30 minut. 

Odpowiedzialność położnej

Odpowiedzialność położnej

Dokumentacja medyczna prowadzona przez położną

Położna ma obowiązek dokumentowania postępu i przebiegu porodu, wyników obserwacji, wykonywanych badań i zabiegów oraz dobrostanu rodzącej i płodu, w tym prowadzenia partogramu.  Odpowiedzialność położnej w przypadku sporu sądowego często jest oceniana przez pryzmat treści sporządzonej przez nią dokumentacji medycznej.

Obowiązki położnej

Niezależnie od szczególnych obowiązków położnej sprawującej samodzielną opiekę nad rodzącą, położne mają wszelkie inne obowiązki wynikające z wykonywanego zawodu. Mają też pewne szczególne uprawnienie. 

Jeśli położna ma wykonać zlecenie lekarskie zapisane w dokumentacji medycznej, ale ma co do niego uzasadnione wątpliwości, ma prawo domagać się od lekarza, który wydał zlecenie, by uzasadnił potrzebę jego wykonania. Domagać się, czyli? 

Odpowiedź jest do przewidzenia: jeśli ustne pytanie nie przynosi rezultatu, to położna powinna odnotować swoje wątpliwości w dokumentacji, zgłosić ten fakt osobie, której podlega, i wstrzymać się z wykonaniem zlecenia, jeśli nie jest to sytuacja wymagająca natychmiastowego działania. 

Z opinii biegłych

Jeśli biegli piszą w opinii jak na przykład: 

W przypadku braku zaleceń, położne obserwując zmieniający się stan kliniczny pacjentki (ból głowy, dreszcze, ból brzucha i pleców, nudności, wymioty), powinny wykonywać pomiary stanu ogólnego po każdym zgłoszeniu przez pacjentkę niepokojących objawów i przekazywać informację lekarzowi wraz z opisem objawów prezentowanych i zgłaszanych przez pacjentkę.

W sytuacji braku poprawy i zgłaszanych przez pacjentkę objawów położne powinny bezzwłocznie wezwać lekarza. Zabrakło w tej sytuacji bezpośredniego podjęcia czynności (wezwanie lekarza), w celu zagwarantowania bezpieczeństwa zdrowotnego pacjentki.

a konkludują swoje uwagi pod adresem położnych tak:

Zarówno położne jak i lekarz mogli i powinni przewidzieć istnienie prawdopodobieństwa pogorszenia się stanu zdrowia pacjentki w momencie pojawienia się objawów klinicznych, potwierdzonych nieprawidłowymi wynikami badań laboratoryjnych.

to wniosek jest jeden: odpowiedzialność położnych za niezapobieżenie pogarszaniu się stanu zdrowia pacjentki powinna być w tym, i innych podobnych przypadkach, bezwzględnie rozważana.             

 

*Standard Organizacyjny Opieki Okołoporodowej

W sprawie pacjentki – pani Anity

Jolanta Budzowska26 kwietnia 2025Komentarze (0)

Poniżej, w związku z wieloma pytaniami dotyczącymi mojej oceny wydarzeń, publikuję wypowiedź, której udzieliłam dla red. Dominiki Pietrzyk z Rzeczpospolitej w dniu 14 kwietnia br. Jest to zatem pogląd, jaki wyraziłam tuż przed rozpętaniem się wielkiej awantury, nie tylko medialnej, w sprawie pacjentki – pani Anity, ale który nadal jest aktualny. 

Temat jest wielowątkowy. Jest poza sporem, że lekarze stwierdzili, że występuje zagrożenie życia pacjentki – pani Anity z uwagi na jej stan psychiczny, warunkowany ciążą, i na tej podstawie istniały wskazania do przerwania ciąży zgodnie z art. Art. 4a. ust. 1.pkt. 1 Ustawy o Ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży.

Zagrożenie życia pacjentki – kobiety w ciąży

Stan zdrowia płodu nie stanowił przesłanki do przerwania ciąży, bo nie mógł nie być w związku z faktycznym wykreśleniem z ustawy przesłanki związanej z wadami letalnymi płodu. Poza sporem jest także to, że zgodnie z ustawą, w sytuacji zagrożenia życia kobiety nie ma znaczenia stopień zaawansowania ciąży. Ustawa posługuje się terminem „przerwanie ciąży”. Przerwanie ciąży to nie jest jej samoistne zakończenie. W zależności od etapu ciąży stosuje się indukcję farmakologiczną poronienia lub procedurę D&E (rozwarcie i ewakuacja) w 2. trymestrze oraz indukcję porodu w 3. trymestrze.

Rekomendacje lekarskich towarzystw naukowych

Oś konfliktu między PTGiP a PTZSiR dotyczy prawa pacjentki do żądania indukcji asystolii płodu przed aborcją chirurgiczną. Wg PTGiP postępowanie z płodem powinno uwzględniać aspekty etyczne i jeśli płód po przerwaniu ciąży jest zdolny do życia, należy podejmować działania resuscytacyjne.

Rekomendacje PTZPiR w zakresie aborcji stwierdzają:

„W przypadku aborcji po 20 tygodniu ciąży należy rozważyć indukcję asystolii płodu przed aborcją chirurgiczną przy udziale chlorku potasu (dosercowo), digoksyny (doowodniowo lub dopłodowo) lub lignokainy (dosercowo lub doklatkowo).”

Nie jest to zatem uwarunkowany aktualną wiedzą medyczną nakaz, a zalecenie określonej metody postępowania z płodem, z pozostawieniem ostatecznej decyzji lekarzowi.

Obowiązek respektowania zdania pacjentki

Zasady etyki zawodowej lekarzy nakazują respektować prawa pacjenta do świadomego udziału w podejmowaniu decyzji dotyczących jego zdrowia.  Jeśli więc pacjentka, po uzyskaniu informacji o korzyściach i ryzyku proponowanych działań diagnostycznych i leczniczych, a także o możliwościach zastosowania innego postępowania medycznego (art. 14 KEL), decyduje się na indukcję asystolii płodu, to tak długo, jak długo to postępowanie jest zgodne z aktualną wiedzą medyczną, jej wola musi być wzięta pod uwagę.

Klauzula sumienia

Z jednym jednak, zasadniczym zastrzeżeniem: lekarz może się powołać na klauzulę sumienia, szczególnie w świetle art. 39 KEL, który nakłada na niego równoczesną odpowiedzialność nie tylko za osobę w ciąży, ale i za zdrowie i życie płodu.

W sytuacji spełnienia przesłanek ustawowych może więc zadeklarować gotowość przerwania ciąży, ale w zakresie proponowanego przez pacjentkę postępowania w stosunku do płodu może skorzystać z klauzuli sumienia. Takie działanie nie powinno jednak w żaden sposób naruszać praw pacjentki i skutkować opóźnieniem aborcji, szczególnie w sytuacji zagrożenia życia kobiety.

Bierność państwa polskiego

Obowiązkiem państwa polskiego jest zapewnić w takiej sytuacji ciężarnej możliwość uzyskania świadczenia przerwania ciąży z zastosowaniem metody postępowania w stosunku  do płodu – indukcji asystolii płodu.

Podkreślam, że chodzi tu o działanie zgodne z aktualną wiedzą medyczną.

W sprawie pani Anity

W sprawie pacjentki – pani Anity

Aktualna wiedza medyczna

Sytuacja korzystania z prawa do aborcji nie jest jedyną, kiedy medycyna dopuszcza, a nawet zaleca takie postępowanie. Nie dalej jak dziś przeczytałam w aktualnych wytycznych International Society of Ultrasound in Obstetrics and Ginecology, że wybiórczej terminacji w ciąży dwukosmówkowej poprzez dosercowe lub dopępowinowe podanie chlorku potasu (KCI) lub lidokainy dokonuje się  także w III trymestrze, jeśli rozpoznanie wady wrodzonej tylko u jednego z płodów ustalono w II trymestrze ciąży.

Podsumowując: na pewno istniejący stan prawny nie daje gwarancji bezpieczeństwa ani pacjentkom, ani lekarzom. Najlepiej o tym świadczy trwający spór interpretacyjny między dwoma towarzystwami lekarskimi, których zdanie powinno być wyznacznikiem aktualnej wiedzy medycznej.

Wytyczne Ministerstwa Zdrowia

Wytyczne i zalecenia MZ – te już wydane i  te oczekiwane przez środowisko lekarskie – są jedynie protezowaniem ułomności uregulowań prawnych. Doraźnie mogą pomóc, tak jak to się stało z wytycznymi MZ w sprawie sposobu postępowania w sytuacji zagrożenia kobiety ciężarnej sepsą. Jak jednak widać po aktywności Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu w sprawie pacjentki – pani Anity, takie działania ad hoc MZ nie gwarantują w żaden sposób tego, jaka linia interpretacji prawa ostatecznie „zwycięży”.

Na przeszkodzie respektowania praw kobiet – pacjentek nadal stoją: restrykcyjne prawo aborcyjne, niejasne przepisy karne  i nieudolność państwa, która powoduje, że nawet istniejące przepisy nie są efektywnie wykorzystywane z poszanowaniem praw pacjentek.