Zadośćuczynienie dla dziecka – utrata słuchu

Jolanta Budzowska        23 czerwca 2016        4 komentarze

Ten moment, kiedy sędzia uzasadniając ustnie wyrok stwierdza, że sporządzając pisemne uzasadnienie będzie korzystać przede wszystkim z pozwu, bo jest tak dobrze napisany…;-)

Równie rzadko się zdarza, żeby sąd uwzględnił w całości żądanie pozwu. Zwykle, nie wiedzieć czemu, sędzia czuje się w obowiązku „obciąć” mniej lub bardziej kwotę zadośćuczynienia, jaka jest wskazana w pozwie. Trochę tak, jakby jej akceptacja bez zastrzeżeń umniejszała rolę sądu.

Zadośćuczynienie ma być „odpowiednie”, ale oszacowanie tej „odpowiedniości” jest więc bardzo trudne. Nie ma dwóch identycznych sytuacji, a i analiza uzasadnień w podobnych  sprawach niewiele ułatwia.  Temu, dlaczego odpowiednie jest np. 100 tys. zł., a nie 200 tys. zł.,  sądy nie poświęcają w nich zbyt wiele miejsca.  Zwykle zamyka się to stwierdzeniem: „Żądaną przez powoda kwotę X należy uznać jednak za nadmiernie wygórowaną. W ocenie sądu odpowiednia w tej sytuacji będzie kwota Y”.

I bądź tu mądry.

Tym bardziej ucieszyłam się z dzisiejszego wyroku: 500 tys. zł. zadośćuczynienia z odsetkami,  pełne odszkodowanie oraz renta (też z odsetkami), a na okrasę koszty postępowania dla strony wygrywającej, czyli reprezentowanej przeze mnie dziewczynki! Dokładnie tyle, ile wskazaliśmy w pozwie. I jeszcze: sprawa w pierwszej instancji trwała niewiele ponad 3 lata, czyli raczej krótko. Sprawy o błąd przy porodzie należą do najbardziej skomplikowanych i prawie zawsze zajmują sądom więcej czasu.

Zeznania świadków też odbiegały od „typowego” standardu zeznań świadków szpitala w sprawie o błąd medyczny. Lekarze i pielęgniarki zwykle znają dokumentację medyczną niemal na pamięć. Tym razem położne zeznały jednak także o tym, czego nie było w dokumentacji…

Po badaniu KTG, które na całej długości wykazało milczącą oscylację tętna płodu, wezwany przez nie lekarz dyżurny nie zbadał matki małoletniej powódki, a jedynie zalecił budzenie płodu oraz podanie dwóch butelek płynu PWE i antybiotyku. Nic to nie dało. KTG w dalszym ciągu wskazywało milczącą oscylację. Taki stan przeciągał się w czasie. Trwały konsultacje z lekarzami. Decyzję o cięciu cesarskim podjęto po 2 godzinach, dopiero po tym, kiedy wystąpiła znaczna deceleracja (spadek) tętna płodu – do 70 uderzeń na minutę, która mimo upływu czasu nie wracała do normy.

Małoletnia powódka w momencie urodzenia nie wykazywała żadnych oznak życiowych; stan ogólny określony został jako bardzo ciężki. Wyciągnięta została z gęstych, zielonych wód płodowych. Ocena stanu zdrowia dziecka w skali Apgar wynosiła odpowiednio: 0 punktów w 1 minucie, 1 punkt w 5 minucie oraz 2 punkty w 10 minucie życia.

Dzisiaj najpoważniejszą konsekwencją przebytego niedotlenienia jest obustronny niedosłuch (w stopniu średnim) u dziecka. Jak stwierdziła biegła:

,,Analiza całości dokumentacji medycznej dotyczącej przebiegu okresu okołoporodowego, stanu zdrowia dziecka w pierwszych minutach życia, konsultacja kardiologiczna, neurologiczna wskazują, z dużym prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością, że niedosłuch u małoletniej jest wyłącznie wynikiem ostrego niedotlenienia spowodowanego zamartwicą”.

Sąd – podobnie jak ja i rodzice dziecka – uznał, że odpowiednie zadośćuczynienie w tej sytuacji to 500 tys. zł. i zasądził tyle, ile żądaliśmy. Skoro ta kwota jest utrzymana w rozsądnych granicach,  a jednocześnie wynagradza w ocenie poszkodowanych krzywdę dziecka, to przecież nie ma powodu, aby silić się na – z założenia naciągane – uzasadnienie, że nie 500 tys. zł., a np. 450 tys. zł. albo 350 tys. zł… Prawda?

{ 4 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Marek Czerwiec 23, 2016 o 15:12

Witam. Można prosić o sygnaturę akt sprawy ?

Odpowiedz

Jolanta Budzowska Czerwiec 25, 2016 o 12:43

Jak tylko wyrok się uprawomocni. Szczegółowe opisy spraw zamieszcza kancelaria BFP na http://www.bfp.biz

Odpowiedz

Marek Czerwiec 25, 2016 o 19:46

Dziękuję … Jesienią będę wnosił powództwo przeciwko szpitalowi o „źle odebrany poród” i muszę się przygotować merytorycznie. Dlatego pilnie przeczytam Pani bloga, ale również orzecznictwo muszę przestudiować. Życzę dalszych sukcesów zawodowych.

Odpowiedz

Jolanta Budzowska Czerwiec 26, 2016 o 11:23

Szanowny Panie Mecenasie, każdy „źle odebrany poród” jest inny, tak jak nie ma dwóch identycznych przebiegów leczenia nawet tej samej choroby. Sprawa opisywana w poście o zadośćuczynieniu dla dziecka w wysokości 500 tys. była szczególnie nietypowa, bo i konsekwencje dla zdrowia dziecka mniej poważne, niż w wielu innych prowadzonych przeze mnie czy zakończonych sprawach. Mam nadzieję, że moje blogi będą pomocne (prowadzę jeszcze drugi: o błędach lekarskich – życzę wygranej!

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: