Czy zadośćuczynienie za błąd lekarski jest karą dla lekarza?

Jolanta Budzowska        10 października 2017        Komentarze (1)

Ważnym momentem, który następuje zwykle tuż przed wysłaniem pozwu, jest ustalenie, jakiej sumy tytułem zadośćuczynienia będziemy się domagać. Zależy to trochę od tego, czego się spodziewamy po zadośćuczynieniu: na przykład, czy ma być to „tylko” rekompensata czy także kara dla szpitala lub lekarza?

Jakiej kwoty zadośćuczynienia za błąd lekarski mogę żądać?

O tym, jak trudno jest zdecydować, jaka kwota zadośćuczynienia będzie odpowiednia, czyli nie za niska i nie za wysoka, pisałam już nie raz. Jeśli ustalimy zbyt niską kwotę ryzykujemy, że poczucie krzywdy mimo wygranej w procesie, pozostanie. Jeśli zażądamy zbyt wysokiego zadośćuczynienia, możemy być obciążeni wysokimi kosztami postępowania sądowego, i to nawet wtedy, gdy wygramy co do zasady.

Jeśli decydujemy za dziecko, a przecież zawsze tak jest, kiedy występujemy do sądu w związku z błędami popełnionymi podczas porodu czy ciąży, albo kiedy poszkodowany pacjent jest po prostu małoletni i dlatego w jego imieniu działają rodzice – jest jeszcze bardziej pod górkę…

To spora odpowiedzialność i nie da się ukryć, że ciąży przede wszystkim na mnie: przecież to ja mam doświadczenie, jakiego oczekują moi klienci i ja powinnam coś podpowiedzieć.

No tak. Tyle, że nie ma kalkulatorów ani tabel, a sytuacja każdego pacjenta jest inna. A podpowiedzi ze strony Sądu Najwyższego, to bla, bla:-) – na pewno nie da się podstawić cyfr pod wzór matematyczny i liczyć na konkretny wynik…

Z całym szacunkiem dla SN, ale na podstawie jego wskazówek jeden sędzia może uznać, że w danym przypadku odpowiednia kwota to 20 tys.zł, a inny, że 250 tys. zł.

SN wskazuje między innymi, że szacując zadośćuczynienie, trzeba wziąć pod uwagę:

  • wiek i płeć poszkodowanego,
  • stopień uszczerbku na zdrowiu poszkodowanego wyrażający się w kalectwie, oszpeceniu, ograniczeniach ruchowych, ograniczeniach wykonywania czynności życia codziennego,
  • długotrwałość choroby, cierpień, leczenia, rehabilitacji, bolesność zabiegów, dokonywane operacje, okres dochodzenia do sprawności, przywrócenie prawidłowych funkcji organizmu,;
  • poczucie bezradności życiowej, rokowania zdrowotne i szanse na powrót do normalnego funkcjonowania w przyszłości,
  • subiektywne poczucie krzywdy poszkodowanego pacjenta,
  • i wiele, wiele innych okoliczności.

Odszkodowanie za szkodę na zdrowiu

Szczególnie ważne jest jednak, że – jak sama nazwa wskazuje – zadośćuczynienie jest kwotą pieniężną, która ma „zadość uczynić” poszkodowanemu pacjentowi za krzywdę, jakiej doznał.

Czyli przede wszystkim ma zrekompensować, wynagrodzić szkodę na zdrowiu, cierpienie, ból.

Poszkodowanym pacjentom często też chodzi o to, żeby wysokość zadośćuczynienia dawała im satysfakcję. Żeby było jasne, że naruszenie praw pacjenta i jego cierpienia nie zostały zbagatelizowane i zbyt nisko wycenione przez sąd.

Mówiąc górnolotnie: krzywda wyrządzona pacjentowi powinna się spotkać z właściwą reakcją ze strony porządku prawnego.

Też tak uważam.

Ale to nie wszystko.

Bo z drugiej strony, zadośćuczynienie powinno być też w jakiś sposób odczuwalne dla szpitala czy podmiotu leczniczego, w którym doszło do błędu medycznego. Jeśli zadośćuczynienie ma zapobiegać dokonywaniu w przyszłości podobnych błędów czy zaniedbań w leczeniu, suma pieniężna przyznana poszkodowanemu pacjentowi powinna być tak dobrana, aby jej wysokość miała poważne znaczenie dla budżetu szpitala czy gabinetu lekarskiego.

Zadośćuczynienie ma wychowywać i odstraszać!

Ostatnio Sąd Najwyższy potwierdził ten tok myślenia. W wyroku z dnia 8 sierpnia 2017 r. sygn. akt I PK 206/16 Sąd stwierdził, że zadośćuczynienie powinno służyć zarówno kompensacji, jak i prewencji. Zadośćuczynienie ma nie tylko zrekompensować krzywdę poszkodowanego, ale też wychowywać i odstraszać.

Co prawda, przywołany wyrok zapadł w sprawie o mobbing, ale argumentacja pozostaje aktualna także w sprawach o błędy lekarskie: kwota przyznanego poszkodowanemu zadośćuczynienia powinna być ustalona tak, aby sprawca odczuł finansowo wypłatę zadośćuczynienia i na przyszłość wystrzegał się podobnych naruszeń prawa.

O tym, jaki ma charakter zadośćuczynienie i jak kalkulować zadośćuczynienie za błąd medyczny, pisałam już między innymi we wpisach „Odpowiednie zadośćuczynienie za błąd w sztuce lekarskiej” i „Zadośćuczynienie dla dziecka”. Wszystkie moje wcześniejsze wpisy o zadośćuczynieniu można też łatwo odszukać wpisując w wyszukiwarkę na stronie blogów słowo „zadośćuczynienie”:-)

 

 

 

 

 

{ 1 komentarz… przeczytaj go poniżej albo dodaj swój }

Krzsztof Szura Październik 15, 2017 o 10:38

Pani Mecenas,

ważny wpis. szczególnie dla mnie jako pełnomocnika Szpitala 🙂

jedna rzecz mnie zaintrygowała – odnośnie prewencyjnego charakteru zadośćuczynienia. O ile się orientuję, to swego rodzaju nowość w orzecznictwie SN. Taka perełka wręcz bym powiedział. Dotychczas bodajże żaden skład SN nie skusił się, aby w ten sposób rozumieć funkcję zadośćuczynienia, szczególnie że w przypadku słynnej sprawy o uznanie w Polsce wyroku sądu amerykańskiego w sprawie córki premiera Cimoszewicza pko tygodnikowi WPROST. System amerykański zna pojęcie punitive damages, nasz nie, i tym samym polski sąd mógł „obniżyć” kwotę odszkodowania w celu uznania jej w Polsce.

Zobaczymy czy ten kierunek zostanie utrzymany

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: