Jolanta Budzowska

radca prawny

Partner w kancelarii Budzowska Fiutowski i Partnerzy. Radcowie Prawni (BFP) z siedzibą w Krakowie. Specjalizuje się w reprezentacji osób poszkodowanych w cywilnych procesach sądowych w sprawach związanych ze szkodą na osobie, w tym w szczególności z tytułu błędów medycznych oraz z tytułu naruszenia dóbr osobistych.
[Więcej >>>]

“Rekordowa” renta za błąd medyczny?

Jolanta Budzowska27 października 20202 komentarze

Wczoraj w TV usłyszałam wypowiedź pewnej pani polityk, że nasze państwo otacza opieką dzieci z głębokimi niepełnosprawnościami, bo “przecież na przykład są fundacje, które pomagają”. Jakim ignorantem trzeba być, żeby się tak publicznie wypowiedzieć?

Relację o wyroku Sądu Okręgowego, który zapadł w ubiegłym tygodniu, powinnam zatytułować: „Rekordowe odszkodowanie i zadośćuczynienie dla dziecka poszkodowanego podczas porodu”, ale tak nie zrobię, bo nie o „rekord” w tym chodzi, a o zapewnienie przyszłości dziecku i uświadomienie sobie, jak bardzo państwo NIE pomaga. Tak długo, jak się da, czyli zwykle do prawomocnego wyroku, NIE pomagają także ubezpieczyciele szpitali i szpitale. I to nawet, jeśli wina personelu prowadzącego poród nie budzi większych wątpliwości.

Kolejny korzystny wyrok – błąd okołoporodowy

Owszem, sąd zasądził 1,2 mln zł. zadośćuczynienia z odsetkami za 7 lat. Tak, 7 lat trwał proces, a dotyczył chłopca, który w wyniku niedostatecznego nadzoru nad porodem oraz niewykonania cesarskiego cięcia urodził się w stanie ciężkiej zamartwicy. Dziś – mimo ogromnej determinacji rodziców, którzy walczą o jego zdrowie – jest głęboko niepełnosprawny, z mózgowym porażeniem dziecięcym.

Renta za błąd medyczny

Tzw. odszkodowanie za błąd porodowy – to w praktyce także zadośćuczynienie za krzywdę i miesięczna renta z tytułu zwiększonych potrzeb dziecka. Taka renta za błąd medyczny może być zwiększona, jeśli z czasem okaże się, że zasądzona kwota jest niewystarczająca.

Czy 1,2 mln zł. to dużo? Wydaje się, że tak, ale kwoty zasądzane w przypadku najbardziej tragicznych konsekwencji błędu przy porodzie nie rosną od lat. Nie powstrzymuje to pełnomocników szpitali przed argumentacją, że „to za dużo”. I jeszcze: „zadośćuczynienie nie może być źródłem wzbogacenia”. W tej sprawie zeznania rodziców jak na dłoni pokazały słabość systemu i to, jakie trzeba mieć środki, by walczyć o godne życie dziecka z niepełnosprawnością.

Ile kosztuje wychowanie niepełnosprawnego dziecka?

Do tej pory wydatki na leczenie i rehabilitację chłopca pochłonęły już kwotę niemal 1 mln. zł. Część rodzice pozyskali ze zbiórek na leczenie, część z fundacji. 1/3  pochodzi z renty tymczasowej, którą już w toku procesu uzyskaliśmy dla dziecka. Zwrot tych kwot do rąk rodziców Sąd również zasądził w formie renty za błąd medyczny. Piszę o tym dlatego, żeby pokazać, że 1,2 mln. zł. zadośćuczynienia, które ma być jednorazową rekompensatą za krzywdę, nie jest bynajmniej kwotą abstrakcyjną. A już z pewnością nie jest to kwota oderwana od aktualnych realiów ekonomicznych i społecznych. Zwłaszcza tych, które dotyczą osób ciężko niepełnosprawnych i ich rodzin.

Fundacje nie zastąpią państwa

Pomoc z fundacji to nie manna z nieba, a tym bardziej nie pomoc państwa dla osób niepełnosprawnych. Na zgromadzenie tych środków rodzice dzieci poszkodowanych przy porodzie ciężko pracują, wkładając w to ogrom sił i zaangażowania. A przy okazji godząc się na odarcie się z resztek prywatności. Zdjęcia i informacje o przebiegu choroby i leczenia dziecka, o czynionych przez niego postępach, o terapiach, w których uczestniczy, ich efektach, o codziennym życiu, w tym o gorszych i lepszych chwilach, są przecież nieodzownym elementem apeli o pomoc finansową. Smutna prawda jest też taka, że im dziecko starsze, tym trudniej pozyskać dla niego wsparcie ze zbiórek.

Renta za błąd medyczny

Podobnie jak pani polityk, o której wspomniałam na wstępie, zdają się myśleć sprawcy niepełnosprawności dzieci. Szpitale i ich ubezpieczyciele często próbują przekonać sąd, że skoro wydatki na rehabilitację, opiekę i leczenie zostały pokryte ze środków zgromadzonych przez rodziców za pośrednictwem fundacji, to oni już nie muszą tego zwracać. Mogą co najwyżej płacić rentę na przyszłość. Na szczęście, nic bardziej mylnego. Jest wiele argumentów przemawiających przeciwko takiemu poglądowi, ale z jednym trudno polemizować.

Przyjmijmy na chwilę, że poszkodowany, naglony przez czas i zmuszony do skorzystania z pomocy fundacji przed zakończeniem procesu, nie mógłby następnie dochodzić zwrotu wydatków pokrytych za pośrednictwem fundacji. Przecież wówczas jak najdalej idące przedłużanie postępowania sądowego promowałoby sprawcę błędu medycznego, bo w ten sposób oszczędzałby na wydatkach! Absurd.

Rekordy, rekordy

Kończąc, podsumujmy. Sąd Okręgowy zasądził na rzecz małoletniego powoda, poszkodowanego na skutek błędu medycznego kwoty:

  • 1,2 ml zł. tytułem zadośćuczynienia
  • 12,5 tys. zł. miesięcznej renty – Sąd uznał takie wydatki za konieczne na pokrycie zwiększonych potrzeb w zakresie leczenia i rehabilitacji niepełnosprawnego dziecka i to niezależnie od świadczeń na NFZ, z których oczywiście rodzice korzystają.

Czy to „rekordowa” renta za błąd medyczny i „rekordowe zadośćuczynienie” od szpitala? Pewno tak, bo o ile wiem, nadal nie zapadł w Polsce wyrok zasądzający wyższe kwoty, i to mimo upływu lat od 2014 r., kiedy już wtedy w jednej z prowadzonych przeze mnie spraw o błąd okołoporodowy zadośćuczynienie wyniosło 1,1 mln zł., a w 2018 roku 1,2 ml zł. Ten poziom maksymalnych zasądzeń utrzymuje się do dzisiaj. Nie o rekordy tu jednak chodzi. Chodzi o to, żeby w jak najwyższym stopniu zrekompensować dziecku wyrządzoną mu krzywdę. Tylko tyle możemy zrobić. Bez pomocy państwa, bo jej nie ma.

 

 

 

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: (12) 428 00 70e-mail: j.budzowska@bf.com.pl

{ 2 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

GK 27 października, 2020 o 20:03

Wystarczyłoby na choćby poczatek w każdej Prokuraturze Okręgowej zatrudnić osobę przeszkoloną do oceny spraw, bo nawet tego nie ma. Prokuratury Rejonowe umarzają, a lekarze czują się bezkarni. Prokuratorzy nie znają się na leczeniu i procedurach udzielania świadczeń zdrowotnych.

Odpowiedz

C2PO 4 listopada, 2020 o 23:44

@GK: ,,Prokuratury Rejonowe umarzają”

Uogólnianie ma to do siebie, że przypisuje określoną cechę, opisującą część członków danej grupy, wszystkim członkom danej grupy. Jeżeli więc mniejszość członków danej grupy jest niekompetentna, a my uogólnimy i przypiszemy tę cechę całej grupie (czyli wszystkim członkom tej grupy), to powiemy (lub napiszemy) nieprawdę o większości członków danej grupy, którzy nie są niekompetentni. Moim zdaniem to krzywdzące.

Jak w każdym zawodzie, są i kompetentni prokuratorzy, i niekompetentni prokuratorzy. Nie wiem, jak w rzeczywistości kształtuje się ta proporcja, bo nie mam dostępu do wiarygodnej statystyki (o ile taka w ogóle istnieje). W swoim zawodowym życiu spotkałem i jednych, i drugich. Nie potrafię powiedzieć, których było więcej. Mogę natomiast powiedzieć, że niektórzy prokuratorzy zadziwiają swoim zaangażowaniem: studiują liczne opracowania naukowe, traktujące o przedmiocie opinii biegłych lekarzy, nim podejmą decyzję, czy uznać tę opinię za jasną, pełną i niesprzeczną. Problem polega jednak na tym, że nawet najlepszy prokurator, niezależnie od ilości poświęconego czasu i liczby przeczytanych publikacji medycznych, nie przestanie być laikiem w medycynie. Żeby to zrobić, musiałby nie tyle zostać ,,przeszkolony do oceny spraw”, co ukończyć sześcioletnie studia lekarskie, a i wtedy miałby tylko ogólnolekarskie pojęcie o każdej specjalności medycyny. Jeżeli zatem opinia nie zawiera rażących błędów, to i kompetentny prokurator jest bez szans.

Czy można temu jakoś zaradzić? Minister sprawiedliwości uznał, że najlepszą radą na to jest powołanie w prokuraturach regionalnych samodzielne sekcje ds. błędów medycznych. Czy to zadziałało? Nie wiem tego, ale śmiem powątpiewać, bo nie usunęło to istotnej bolączki, czyli niemożności merytorycznego skontrolowania opinii biegłych lekarzy. Być może lepszym wyjściem byliby tzw. biegli-konsultanci (taktyka kryminalistyczna zna takie pojęcie), czyli osoby, które doradzają prawnikom (tu: lekarze doradzający prokuratorom). Być może tacy konsultanci medyczni nawet nie musieliby być liczni, ponieważ, nieobarczeni czasochłonnym obowiązkiem sporządzania opinii, mogliby poświęcać ten czas na analizę wszystkich wpływających opinii i przedyskutowywanie ich z prokuratorami. Tego też nie wiem, stąd piszę ,,być może”.

Oczywiście najlepszym wyjściem byłoby stworzenie korpusu kompetentnych biegłych (tu: biegłych lekarzy), ale na ten temat wylano już może atramentu, więc zostawię tę kwestię. Tak czy inaczej bez kompetentnych biegłych lekarzy, czy przynajmniej lekarzy-konsultantów, nawet najlepsi prokuratorzy nie mogą być tak skuteczni, jak tego by sobie życzyli. Ale są tacy i proszę mi wierzyć, że Pani/Pana wpis jest krzywdzący.

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: