Jolanta Budzowska

radca prawny

Partner w kancelarii Budzowska Fiutowski i Partnerzy. Radcowie Prawni (BFP) z siedzibą w Krakowie. Specjalizuje się w reprezentacji osób poszkodowanych w cywilnych procesach sądowych w sprawach związanych ze szkodą na osobie, w tym w szczególności z tytułu błędów medycznych oraz z tytułu naruszenia dóbr osobistych.
[Więcej >>>]

Dobrowolne poddanie się karze – lekarz, pielęgniarka

Jolanta Budzowska08 listopada 2020Komentarze (0)

Dobrowolne poddanie się karze: lekarz, piekegniarka

Wbrew pozorom, a właściwie wbrew covidowi, rozprawy cywilne i karne w sądach się odbywają. Jak długo jeszcze w formie tradycyjnej? Nie wiem, bo niedawno Ministerstwo Sprawiedliwości przypomniało sędziom, że jako zasadę należy traktować rozprawę zdalną, czyli wideorozprawę.  

Proces karny w sprawie o błąd medyczny

Nie dotyczy to jednak procesów karnych. Tu „zdalność” może dotyczyć w zasadzie jedynie udziału prokuratora oraz przesłuchania świadka. Tego drugiego tylko pod warunkiem, że świadek łączy się z sądem prowadzącym jego przesłuchanie z budynku (najczęściej innego) sądu (a jeśli jest za granicą, to z konsulatu) – art. 177 §1a kpk.   A więc o składaniu zeznań „z domu”, tak jak to ma być od teraz regułą w procesach cywilnych, można na razie zapomnieć.

Wracając do rozpraw tradycyjnych. W ostatnim tygodniu przemierzyłam Polskę wzdłuż i wszerz, uczestnicząc przede wszystkim – co dla mnie jednak nietypowe – w rozprawach karnych, jako pełnomocnik oskarżycieli posiłkowych.

Dobrowolne poddanie się karze

Jedna z rozpraw dotyczyła ciężkiego wypadku drogowego. Było to pierwsze posiedzenie Sądu w tej sprawie. O kulach przyszła młoda kobieta, sprawczyni wypadku, z zawodu pielęgniarka. O kulach przyszedł też kierowca drugiego auta, poszkodowany. Ofiarami wypadku byli także pasażerowie tego pojazdu. Sprawczyni tuż przed rozprawą podeszła do moich Klientów i ich przeprosiła. Wyjaśniła, że nie mogła tego wcześniej zrobić, bo nie miała dostępu do ich danych osobowych. Jej adwokat poprosił o zgodę na dobrowolne poddanie się karze. Oskarżona przyznała się do popełnienia przestępstwa.

Dobrowolne poddanie się karze

Dobrowolne poddanie się karze to sposób na uzgodnienie kary za przestępstwo pomiędzy sprawcą zdarzenia, prokuratorem i pokrzywdzonym (oskarżycielem posiłkowym). W przypadku takiego porozumienia, sąd wydaje wyrok skazujący, skazując sprawcę na uzgodnioną przez wszystkie strony karę, chyba, że zasugeruje jej zmianę.

Uzgodniliśmy warunki z prokuratorem, a sąd je zaakceptował. Zapadł – relatywnie łagodny – wyrok skazujący, który otworzył drogę moim Klientom do ubiegania się o odszkodowanie za szkody na zdrowiu od ubezpieczyciela kierowcy, który spowodował wypadek.

Po rozprawie oskarżona jeszcze raz podeszła do poszkodowanych. Ze łzami w oczach przeprosiła po raz kolejny wyjaśniając, że nie chciała doprowadzić do wypadku. Że bardzo żałuje, że nie może przestać myśleć o tym, jaką krzywdę im wyrządziła. Moi klienci bez wahania powiedzieli, że już na drugi dzień po wypadku, kiedy odzyskali świadomość, jej wybaczyli. Przecież wiedzieli, że nie było to umyślne. To była bardzo wzruszająca chwila. A gdyby nie covid, korytarz sądowy byłby z pewnością świadkiem serdecznych uścisków i dowodów pojednania.

Oskarżona pielęgniarka

W kolejnym dniu uczestniczyłam w innej rozprawie, w innym mieście. Właściwie te dwa procesy karne łączą tylko trzy elementy: obie oskarżone były pielęgniarkami (przy czym pierwsza sprawa nie miała związku z wykonywanym przez nią zawodem). Obie sprawy były bardzo poważne: w pierwszym przypadku trzy osoby przeszły wielomiesięczne leczenie i szereg operacji. W drugim na skutek przestępstwa zmarło sześciomiesięczne dziecko. No i trzeci: okoliczności popełnienia przestępstwa obiektywnie nie budziły wątpliwości.

W pozostałym zakresie wszystko je różniło.

Czas leczy rany?

Proces o wypadek drogowy zakończył się na pierwszej rozprawie. Oszczędziło to wszystkim kosztów, stresu i nieustannego powracania do tragicznych wydarzeń. Na pewno i skazanej, i pokrzywdzonym będzie lżej na sercu po takim finale tragedii, której przecież nikt nie chciał.

W sprawie zmarłej dziewczynki w ciągu ponad 4 lata odbyły się 32 posiedzenia Sądu, przesłuchano kilkudziesięciu świadków, wydano kilkanaście opinii biegłych. Najpierw Sąd Rejonowy, a następnie Sąd odwoławczy (Okręgowy) uznał pielęgniarkę winną nieumyślnego spowodowania śmierci dziecka. Zosia zmarła w marcu 2015 roku, dwa dni po tym, jak pielęgniarka, podając dziewczynce leki, pomyliła wejścia. Rozdrobione w płynie leki, zamiast podać do żołądka dziecka przez sondę nosowo-żołądkową, wstrzyknęła do wenflonu, dożylnie. Niemal natychmiast po rozpoczęciu podaży leków niemowlę posiniało, wygięło się w nienaturalny sposób i przestało oddychać. Dziewczynka doznała wstrząsu, nie udało się jej uratować. Mimo podjętej akcji reanimacyjnej dziecko zmarło po dwóch dniach. Więcej o tej sprawie możesz przeczytać tutaj: “Wyrok karny – pielęgniarka skazana”. 

Biegli i Sądy dwóch instancji nie mieli wątpliwości, że – jak napisał Sąd w uzasadnieniu – pielęgniarka

lek podała nieprawidłowo w wyniku rażącego niedbalstwa. Nie doszłoby do tragedii i zgonu dziecka, gdyby z zachowaniem elementarnej ostrożności upewniła się, co do prawidłowości swojego postępowania.”  

Podkreślenia wymaga, że wbrew linii obrony pielęgniarki, od momentu zdarzenia nie budziło wątpliwości, że pomyłka w podaniu leku była jedyną możliwą przyczyną załamania się stanu, a następnie śmierci dziecka.

Tragedia rozegrała się na oczach matki, która czuwała przy łóżku dziecka w szpitalu. Tragedia rozgrywała się też na nowo i na nowo na każdej z rozpraw, kiedy rodzice dziecka, występując w sprawie jako oskarżyciele posiłkowi, musieli się mierzyć z roztrząsaniem okoliczności zdarzenia przez sąd.

Toczący się proces i świadomość nieuchronności wyroku z pewnością nie był także obojętny dla stanu emocjonalnego oskarżonej. Ona jednak, w przeciwieństwie do oskarżycieli posiłkowych – miała wybór. Mogła wybrać opcję dobrowolnego poddania się karze.

Prawo do obrony

W toku procesu oskarżona pielęgniarka korzystała z pomocy aż dwóch obrońców z wyboru. Także do takiego wyboru miała prawo. Szczególnie, jeśli ją na to stać. Dlaczego zatem, kiedy Sąd nałożył na nią obowiązek zapłaty rodzicom zmarłego dziecka kosztów ich pełnomocnika, z czym się przecież musiała liczyć, zapowiedziała, że będzie prosić o rozłożenie tej płatności na raty?

Skazana prawomocnie za spowodowanie śmierci Zosi pielęgniarka nigdy nie przeprosiła za ten czyn rodziców dziecka.

 

 

Dobrowolne poddanie się karze: lekarz, pielęgniarka

Z życzeniami spokoju ducha, JB

 

 

 

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: (12) 428 00 70e-mail: j.budzowska@bf.com.pl

{ 0 komentarze… dodaj teraz swój }

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis: