Wygrać życie!

Jolanta Budzowska        03 stycznia 2019        4 komentarze

Rzadko zdarza się, żeby – jak ostatnio – moment wydania wyroku w sprawie o błąd przy porodzie oznaczał jednocześnie dwie dobre wiadomości: wygraną w procesie i wygraną… życiową małej pacjentki!

Niedotlenienie okołoporodowe to nie wyrok!

Z podobną sytuacją zetknęłam się dotąd jeden raz, w sprawie opisanej w poście “Cud! Błąd przy porodzie”.  Bohaterka tej historii, dziewczynka, u której po powikłanym porodzie rozpoznano niedotlenienie okołoporodowe, infekcję wewnątrzmaciczną oraz wrodzone zapalenie płuc, w trakcie sześcioletniego procesu o odszkodowanie za błąd medyczny doskonale się “pozbierała” i obecnie rozwojowo nie odstaje od dzieci w jej wieku!

Zadośćuczynienie dla  rodziców?

Oczywiście, to nie stało się “samo”. Dziewczynka początkowo osiągała poszczególne etapy rozwoju ze znacznym opóźnieniem w porównaniu do rówieśników. Proces leczenia i rehabilitacji był okupiony wielkim wysiłkiem zarówno rodziców, jak i samego dziecka. Między innymi dlatego, obok zadośćuczynienia, odszkodowania i renty za błąd okołoporodowy i szkodę na zdrowiu dla małoletniej powódki, sąd przyznał też zadośćuczynienie dla rodziców. Trzeba jednak przyznać uczciwie, że był to jeden z precedensowych wyroków wydanych jeszcze przed przełomową Uchwałą Sądu Najwyższego z dnia 27 marca 2018 r. – sygn. akt III CZP 60/17. Dziś, zgodnie z obowiązującą linią orzecznictwa, rodzice najpewniej nie dostaliby zadośćuczynienia za naruszenie więzi rodzinnych.  W tym przypadku więź była zakłócona “jedynie” przejściowo, a nie przerwana w sposób trwały. Najważniejsze, że koniec końców dziecko ma świetny kontakt z rodzicami!

Resuscytacja noworodka

A teraz o wygranej sprzed tygodnia. Dziś prawie dziesięcioletnia dziewczynka urodziła się jako ważący niespełna 900 g wcześniak. Nie byłoby w tym nic niecodziennego, gdyby nie to, że lekarz obecny przy przedwczesnym porodzie noworodka urodzonego w 26. tygodniu uznał dziecko za niezdolne do życia i odstąpił od jakichkolwiek działań ratujących życie, a po przeniesieniu na Oddział Neonatologiczny zlecił jedynie niską dawkę tlenu.

W procesie karnym został skazany za narażenie noworodka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. W procesie cywilnym wygraliśmy dla dziecka 150 tys. zadośćuczynienia i odszkodowania oraz rentę, a dla rodziców po 40 tys. zadośćuczynienia. Zapłaci ubezpieczyciel szpitala…

Biegli w procesie karnym i cywilnym mówili jednym głosem. Nie mieli wątpliwości, że dzieci takie jak powódka (urodzone po 24 tygodniu ciąży, bez wad rozwojowych) powinny być poddane resuscytacji natychmiast po urodzeniu, jeszcze na sali porodowej, celem przywrócenia czynności życiowych. Nie ma w takim wypadku żadnych podstaw do odstąpienia od leczenia.

Błąd lekarza – zaniechanie pomocy

Tymczasem wobec urodzonej w nocy dziewczynki przez wiele godzin nie podjęto żadnych działań leczniczych: nie zabezpieczono oddechu i nie podano glukozy. Doszło do ciężkiej kwasicy oddechowej i hipoglikemii – to jest stanów, które wpłynęły niekorzystnie na mózg dziecka.  A niedotlenienie i hipoglikemia nie tylko u wcześniaków mogą prowadzić do upośledzenia rozwoju…

Dziewczynką, która dotrwała do rana w stanie skrajnie ciężkim, zajął się dopiero zespół lekarzy i położnych, którzy przejęli dyżur następnego dnia. Przywrócono prawidłową akcję serca i ustabilizowano stan noworodka.

Rehabilitacja po niedotlenieniu

Rozwój psychoruchowy dziecka od urodzenia do trzeciego roku życia przebiegał wolniej niż u zdrowych rówieśników, dziewczynka z opóźnieniem osiągała zdolności motoryczne. Była poddawana leczeniu i intensywnej rehabilitacji. Wszelkie osiągnięcia rozwojowe dziecka to efekt ciężkiej pracy jej samej oraz rodziców i terapeutów.

Dziś, choć dziewczynka nadal wymaga rehabilitacji neuropsychologicznej oraz stałego monitorowania przebiegu rozwoju zdolności poznawczych, to rokowania są dobre. Chodzi do zwykłej szkoły, jest sprawna ruchowo i intelektualnie.

Jak napisała w wydanej w tej sprawie opinii biegła: “Mózg noworodka ma ogromną plastyczność i stymulacja rozwoju może przynieść dobre efekty”.

Obie historie moich małych Klientek są najlepszym dowodu na to, co twierdzą neonatolodzy: że w okresie noworodkowym nie wolno lekarzom stawiać diagnozy co do stopnia przyszłych zaburzeń rozwoju. Nie ma rzeczy niemożliwych!

{ 4 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Kasia Styczeń 3, 2019 o 12:56

Podnosząca na duchu historia. Gratulacje dla malutkiej!

Odpowiedz

Jolanta Budzowska Styczeń 3, 2019 o 17:16

Malutka już nie taka malutka, ale często o niej myślę w kategoriach, ze skoro tyle przeżyła (dosłownie!), to nie ma już przed nią żadnych trudności, którym nie dałaby rady:)!

Odpowiedz

Bartek Styczeń 3, 2019 o 17:08

Gratulacje! I o to właśnie chodzi w tego rodzaju sprawach. . Wygrana przecież nigdy nie jest celem samym w sobie. Zawsze chodzi o poprawę jakości życia ofiar błędów medycznych, a chyba w żadnych sprawach nie widać tego tak wyraźnie, jak w tych dotyczących błędów przy porodzie.
Tak trzymać 🙂

Odpowiedz

Jolanta Budzowska Styczeń 3, 2019 o 17:20

Tak, dzięki takim szczęśliwym zakończeniom chce się żyć!

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: