Jolanta Budzowska

radca prawny

Partner w kancelarii Budzowska Fiutowski i Partnerzy. Radcowie Prawni (BFP) z siedzibą w Krakowie. Specjalizuje się w reprezentacji osób poszkodowanych w cywilnych procesach sądowych w sprawach związanych ze szkodą na osobie, w tym w szczególności z tytułu błędów medycznych oraz z tytułu naruszenia dóbr osobistych.
[Więcej >>>]

Niedotlenienie, zamartwica, zielone wody i machinacje z dokumentacją medyczną

Jolanta Budzowska09 lutego 2020Komentarze (0)

Problem znikających i pojawiających się dokumentów medycznych oraz przerabianych wpisów w dokumentacji medycznej wcale nie jest marginalny. Przekonałam się o tym dwukrotnie w ostatnim tygodniu.

Jedna sprawa, w której walczyliśmy o udowodnienie, że niedotlenienie płodu było skutkiem błędów przy prowadzeniu porodu, zakończyła się właśnie sądowym happy endem. Druga też z pewnością tak się zakończy!

Niedotlenienie, zamartwica, zielone wody

Pierwszy przypadek to proces o błąd przy porodzie. Chłopiec urodził się w 2012 roku w ciężkiej zamartwicy, z zielonych wód płodowych. Przyczyn złego stanu urodzeniowego było wiele, za wszystkie odpowiadają lekarze i – za winę organizacyjną – szpital. Dziś można to stwierdzić z całą pewnością, bo w ubiegły piątek Sąd Apelacyjny w Warszawie potwierdził wskazujący na błędy szpitala wyrok Sądu Okręgowego.  A nawet – zgodnie z apelacją złożoną przez moją kancelarię BFP– podwyższył zasądzoną wcześniej kwotę!

Zadośćuczynienie za błąd porodowy, którego skutkiem było ostre niedotlenienie, Sąd ustalił ostatecznie na 550 tys. zł., dostrzegając ogrom cierpienia dziecka. Otrzymają je rodzice, bo dziecko, skrajnie poszkodowane podczas porodu, zmarło w wieku niespełna dwóch lat, w trakcie procesu.

Bałagan w dokumentacji medycznej

Szpital bronił się w procesie zażarcie. Twierdził, że winę za niedotlenienie i to, że dziecko urodziło się bez oddechu, praktycznie martwe – ponoszą wszyscy inni, tylko nie personel, który miał obowiązek zadbać o prawidłowy przebieg porodu. O takiej strategii, szczególnie bolesnej dla rodzin poszkodowanych dzieci, już kiedyś pisałam: „To wina matki, a nie szpitala”.

Sąd nie pozostawił suchej nitki na takiej argumentacji szpitala. Ale pojawiło się coś jeszcze: as z rękawa. Po 7 latach trwania procesu, na etapie postępowania apelacyjnego „cudownie” odnalazł się w dokumentacji szpitalnej wynik badania histopatologicznego łożyska! Z kronikarskiego obowiązku dodam, że nigdzie w dokumentacji nie odnotowano, że łożysko zostało skierowane do badania hist.-pat. Także żaden ze świadków szpitala nawet nie zająknął się na ten temat…

Sąd Apelacyjny – mimo istotnych wątpliwości mojej Klientki co do autentyczności tego dokumentu, dopuścił jednak dowód z opinii uzupełniającej. Na nic się jednak zdały te wybiegi procesowe pozwanego szpitala. Biegli – po raz kolejny – potwierdzili, że stan łożyska nie wskazywał na rzekomy przewlekły problem w ciąży.

Spóźnione cięcie cesarskie

Potwierdziły się wszystkie zarzuty z pozwu, a mianowicie, że:

  • błędy w dokumentacji medycznej doprowadziły do tego, że kolejni lekarze zajmujący się rodzącą nie mieli świadomości, że ciąża jest przenoszona
  • nie wykonano na czas badania USG doppler
  • podjęto złą decyzję o indukowaniu porodu oxytocyną przy występującej centralizacji krążenia
  • nie wzięto pod uwagę, że występowało bezwodzie
  • nie wzięto pod uwagę braku czynności skurczowej macicy
  • monitoring KTG nie był odpowiednio prowadzony

i wreszcie:

  • nikt z lekarzy nie zaważył, że nie było rokowań na rozwiązanie bezpieczne ciąży drogami natury! Tylko szybkie cięcie cesarskie mogło spowodować, że noworodek przyjdzie na świat w dobrym stanie. Niestety, tak się nie stało.

Odsetki za czas trwania procesu o niedotlenienie

Dokumentacja medycznaJaki płynie wniosek z tego procesu? Przedłużanie postępowania przez szpital i uciekanie się do desperackich kroków takich jak „odnajdywanie” badania hist.-pat. po 7 latach procesu może prowadzić tylko do jednego: wzrostu kosztów po stronie szpitala.

Sąd Apelacyjny uznał, że 1 miesiąc od otrzymania pozwu to wystarczający czas, aby szpital, dysponując fachowcami, mógł ocenić, czy pacjent występujący z pozwem, nie ma przypadkiem racji. I zasądził od szpitala odsetki ustawowe za opóźnienie (obecnie 7 % w skali roku) za cały, długi okres trwania postępowania. Łącznie z tymi miesiącami, kiedy SA zajmował się dodatkową analizą „cudownie” odnalezionego wyniku badania łożyska.

O drugim przypadku, tym razem dotyczącym skandalicznego przerabiania wpisów w dokumentacji medycznej napiszę za kilka dni na moim blogu: pomylkalekarza.pl Zapraszam do lektury!

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: (12) 428 00 70e-mail: j.budzowska@bf.com.pl

{ 0 komentarze… dodaj teraz swój }

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: