Minuty na cięcie cesarskie

Jolanta Budzowska        03 maja 2016        Komentarze (1)

Są sytuacje, kiedy cięcie cesarskie trzeba wykonać szybko, a nawet bardzo szybko. Co to znaczy bardzo szybko? 

Prawnik by odpowiedział: to zależy (nie lubię tego sformułowania, bo brzmi jakby się unikało odpowiedzi; niestety czasem nie da się udzielić uniwersalnej odpowiedzi).

Medyk też odpowiada: to zależy.

Teoria (rekomendacje PTG) rozróżnia wskazania naglące i nagłe. Naglące są wtedy, kiedy występują zaburzenia potencjalnie zagrażające życiu i zdrowiu matki oraz płodu i powtarzają się w krótkich odstępach czasu. Pacjentka powinna być operowana wówczas  jak najszybciej. Należy pobrać krew na badania laboratoryjne i oczekiwać wyników podczas trwania operacji.

Wskazania nagłe (natychmiastowe) to  zaburzenia płodowe lub matczyne występujące w sposób ciągły. Zagrażają  one bezpośrednio życiu i zdrowiu matki lub płodu. W takim przypadku cięcie powinno być wykonane natychmiast, bez oczekiwania na wyniki badań laboratoryjnych, a nawet bez oznaczenia grupy krwi.

Wiemy więcej? Niestety nie. Bo ile to jest w minutach „jak najszybciej” albo „natychmiast”? Niełatwo liczyć czas, gdy chodzi o życie i zdrowie matki i dziecka…

O to najczęściej toczy się spór na sali sądowej. Czy pomocy udzielono najszybciej, jak było to możliwe? Czy trzeba było podjąć decyzję o cięciu cesarskim wcześniej? Czy można było wykonać je wcześniej? Czy moje dziecko byłoby wtedy zdrowe?

Opinie biegłych nie ułatwiają odpowiedzi na te pytania. Czasem biegli sami próbują oszacować czas, jaki w ich ocenie był niezbędny do przygotowania i przeprowadzenia zabiegu cięcia cesarskiego. W jednej ze spraw biegły wyliczył, że nawet przy wskazaniach nagłych nie da się cięcia przeprowadzić w czasie krótszym niż 40 minut, bo tyle jego zdaniem zajmuje przygotowanie i przeprowadzenie tej operacji, chociaż przyznał jednocześnie, że czas od rozpoczęcia operacji do wydobycia dziecka dla zespołu doświadczonych ginekologów wynosi zaledwie 1 – 2 minuty.

Zdania biegłych bywają jednak różne. Czasem są skłonni przyjąć, że w przypadku wskazań natychmiastowych zabieg powinien być rozpoczęty w przeciągu kilku minut od podjęcia decyzji o jego przeprowadzeniu, a w przypadku zastosowania znieczulenia ogólnego może trwać nawet niespełna 4 minuty.  W innych opiniach pojawiają się takie sformułowania: „sprawnemu operatorowi wykonanie cięcia cesarskiego (licząc od podjęcia decyzji do wydobycia dziecka) zajmuje kilka minut”, „tzw. czas „łóżko porodowe – nóż” obejmujący przewiezienie rodzącej na salę cięć, umycie i znieczulenie trwa ok. 10 minut”, „czas 35 minut poświęcony na organizację cesarskiego cięcia był „zdecydowanie za długi”.

Przy okazji, bo to często pojawiający się „w obronie opóźnienia” zarzut:  czy biegli powinni liczyć dodatkowy czas na czynności formalno-prawne (związane z uzyskaniem zgody na zabieg oraz zgody na znieczulenie)? Nie, bo obowiązek uzyskania zgody od pacjenta na piśmie dotyczy zabiegów operacyjnych oraz metod leczenia lub diagnostyki stwarzających podwyższone ryzyko dla pacjenta. Z podstawowym jednak wyjątkiem: lekarz może wykonać zabieg o podwyższonym ryzyku bez wymaganej pisemnej zgody, gdy zwłoka spowodowana postępowaniem w sprawie uzyskania zgody groziłaby pacjentowi niebezpieczeństwem utraty życia, ciężkiego uszkodzenia ciała lub ciężkiego rozstroju zdrowia. W przypadkach, w których występuje konieczność natychmiastowego wykonania operacji w celu uniknięcia ciężkiego uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia, jak ma to miejsce w sytuacji natychmiastowych wskazań do cięcia cesarskiego, lekarz nie ma obowiązku uzyskiwania pisemnej zgody od pacjenta, a w związku z tym rozpoczęcie wymaganego zabiegu nie powinno być opóźnione podjęciem takich działań.

Liczmy więc minuty, bo one mają znaczenie.

 

{ 1 komentarz… przeczytaj go poniżej albo dodaj swój }

Grażyna Lipiec 6, 2016 o 00:57

“Liczmy więc minuty, bo one mają znaczenie.”
Taki napis powinien być zamieszczony w gabinetach lekarskich na oddziałach szpitalnych.
Natychmiast…u nas trwało ponad dwie godziny, przy czym, jak orzekł biegły: niedopuszczalne były kolejne decyzje pogarszające dobrostan płodu, a inaczej powodujące pogłębiające niedotlenienie, a co za tym idzie uszkodzenie mózgu dziecka…
Zawsze myślałam, że serce jest “motorem” człowieka. Od 9 lat posiadam wiedzę, że jednak mózg, a serce…hmmm…ośmielę się rzec: zabrakło serca zespołowi lekarskiemu podczas porodu i zabrakło im sensu ratowania – jeszcze zdrowego płodu.

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: