Zadośćuczynienie dla rodziców i rodzeństwa

Jolanta Budzowska        08 maja 2016        6 komentarzy

Była sobie szczęśliwa rodzina: mąż, żona, córeczka. Kolejne, wyczekiwane dziecko, było w drodze.

Dalej mogło być też tak: „Około godziny 18 położna zasygnalizowała lekarce, że sama nie urodzę i trzeba ciążę rozwiązać cesarskim cięciem, ale lekarka nadal twierdziła, że mam urodzić naturalnie. Kiedy około godziny 19 głowa dziecka zaklinowała się w kanale rodnym, lekarka próbowała wycisnąć dziecko poprzez naciskanie na mój brzuch, następnie podjęła decyzję o nacięciu mojego krocza i zrobienia Vacum. W tym momencie mąż został wyproszony z sali porodowej. Dwie próby Vacum nie powiodły się. Został wezwany ordynator i zapadła decyzja o cesarskim cięciu. Syn urodził się o godzinie 19.10 w ciężkiej zamartwicy, nie oddychał, dostał 2 punkty w skali Apgar.”

Niekiedy chodzi o godziny, czasem o minuty. Czas, który decyduje o przyszłości noworodka i jego rodziny.  Proces o odszkodowanie i zadośćuczynienie dla dziecka za błąd podczas porodu udaje się czasem wygrać. Już można nie żebrać o środki na bieżące leczenie i rehabilitację za pośrednictwem różnych fundacji, bo rentę płaci szpital albo ubezpieczyciel. Już można nie czekać w kolejce do neurologa, bo można pójść (i zapłacić) prywatnie. Nadal jednak, nieprzerwanie od urodzenia dotkniętego niedotlenieniem okołoporodowym dziecka, życie całej rodziny jest w całości podporządkowane tylko jemu.

Przekładając tę sytuację na bezduszny język prawa, można mówić o naruszeniu  prawa pozostałych członków rodziny do nawiązania normalnych więzi pomiędzy rodzeństwem i pomiędzy rodzicami, a niepełnosprawnym dzieckiem. Oczywiście, życie rodzinne z natury rzeczy obarczone jest ryzykiem nieszczęśliwego wypadku, konfliktu czy zapomnienia, nie ma wątpliwości, że „nie da się zadekretować” prawa do szczęścia. Nie chodzi jednak o jakiś hipotetyczny, zwykły „stan zadowolenia”, lecz o prawo swobodnego, niezakłóconego, wolnego od ingerencji osób trzecich kształtowania relacji rodzinnych – w sposób zgodny wyłącznie z własną (osobistą) wolą. A nie według modelu narzuconego w jakikolwiek sposób przez podmiot trzeci – kogoś, kto spowodował ciężką chorobę członka rodziny.

Mówimy przecież o sytuacji, która nie jest wynikiem przypadku, ktoś za nią ponosi odpowiedzialność: gdyby nie brak podjęcia na czas odpowiednich decyzji, dziecko urodziłoby się zdrowe.

Zdaniem jednych, także niektórych sądów, odpowiedzialność za szkodę na zdrowiu nie sięga jednak aż tak daleko, żeby uzasadniała przyznanie zadośćuczynienia członkom rodziny osoby dotkniętej chorobą. Argumentem „przeciw” zadośćuczynieniu ma być fakt, że przecież relacje między poszkodowanym pacjentem a jego najbliższymi istnieją, mają określony silny walor i najczęściej ogromne zabarwienie uczuciowe. Skoro rodzice poświęcają wiele godzin dziennie na opiekę nad swoim dzieckiem, bardzo je kochają i czują się za nie odpowiedzialni, to oznacza, że takie relacje w rodzinie wydają się być zdecydowanie silniejsze, niż w wielu innych rodzinach, wychowujących w pełni zdrowe dzieci, choć należy przyznać, że inne jakościowo. To wywód uzasadnienia jednego z wyroków w takiej sprawie…  Wyroku oddalającego powództwo matki niepełnosprawnego syna.

Zapadają też w ostatnim czasie odmienne wyroki, tak jak ten, z którego wraz z prawnikami z mojej kancelarii jesteśmy szczególnie dumni. W styczniu 2016 roku Sąd Apelacyjny w Warszawie zasądził na rzecz chorującej na MPD dziewczynki 1.200 tys. zł. zadośćuczynienia. Zadośćuczynienie otrzymali też rodzice: 300 tys. zł. matka, 200 tys. ojciec.  Sąd przyjął, że odpowiedzialność za niedotlenienie okołoporodowe dziecka i jego następstwa spoczywa bez wątpienia na szpitalu i towarzystwie ubezpieczeniowym.

Są więc sądy, dla których istnienie dobra osobistego w postaci prawa do niezakłóconego życia rodzinnego nie budzi wątpliwości. Co więcej, uznają, że to prawo jest – obok życia i zdrowia – jednym z najważniejszych dóbr osobistych w dzisiejszym społeczeństwie.  I nie chodzi o to, czy chore dziecko się w ogóle kocha, albo czy kocha się tak samo, jak dziecko zdrowe – bo takie pytania stawiają jedynie ci, którzy uważają, że mają do tego prawo broniąc się przed odpowiedzialnością.

Chodzi o to, gdzie w tej miłości jest życie mamy, taty, siostry, brata… 

{ 6 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Grażyna Maj 16, 2016 o 22:03

Absolutnie się zgadzam. Gdzie w tej miłości jest życie poszczególnych członków rodziny?
Nie ma, bo niepełnosprawność dotyka całą rodzinę, tym samym jest to niepełnosprawność wspólna.
Ogólnie milczy się na temat rodzeństwa dzieci niepełnosprawnych, a to one „muszą” stać się dojrzalsze, odpowiedzialne, bo po części przejmują rolę rodzica. W końcu cały świat rodzinny kręci się wokół nieidealnego dziecka.
Dobrze, że są sądy w których pracują ludzie z człowieczeństwem, empatią i oby było ich jak najwięcej, szczególnie w tego typu sprawach.

Odpowiedz

Jolanta Budzowska Maj 17, 2016 o 12:22

Empatyczni sędziowie muszą mieć jeszcze do dyspozycji odpowiednie narzędzia, czyli dobre prawo, które mogą zastosować. A w sprawach o błąd medyczny prawo często ujawnia swoje niedoskonałości.

Odpowiedz

Łukasz Marzec 3, 2017 o 18:21

Czy jest możliwość aby podała pani sygnatury tego wyroku apelacji warszawskiej, tutaj, bądź na maila? pozdrawiam.

Odpowiedz

Jolanta Budzowska Kwiecień 23, 2017 o 14:21

Skargę kasacyjną (szpitala) od tego wyroku właśnie rozpoznaje Sąd Najwyższy.

Odpowiedz

Franz Sierpień 9, 2017 o 09:31

Pani Mecenas, czy można prosić o podanie sygnatury akt tego wyroku ze stycznia 2016 r?

Odpowiedz

Jolanta Budzowska Sierpień 9, 2017 o 12:42

Sprawą obecnie zajmuje się SN – Sygn. akt I CSK 472/16, który w kwietniu przedstawił do rozstrzygnięcia składowi siedmiu sędziów Sądu Najwyższego zagadnienie prawne:
„Czy roszczenie o zadośćuczynienie na podstawie art. 448 w związku z art. 24 § 1 k.c. przysługuje osobom bliskim poszkodowanego także wtedy, gdy na skutek czynu niedozwolonego poszkodowany doznał poważnego uszczerbku na zdrowiu?”
Zbiegło się to w czasie z wnioskiem o podjęcie przez SN uchwały: „Czy bliscy osób żyjących, ale ciężko poszkodowanych w wypadkach komunikacyjnych mogą żądać od ubezpieczyciela sprawcy wypadku wypłaty zadośćuczynienia?” Taki wniosek skierował Rzecznik Finansowy do Sądu Najwyższego.

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: