Mądry Sąd, sprawiedliwy wyrok

Jolanta Budzowska        05 maja 2017        10 komentarzy

Wczoraj zakończyła się jedna z prowadzonych przez moją kancelarię spraw cywilnych o błąd porodowy.

To był wyjątkowy proces, a Sąd wydał wyjątkowy wyrok.

Dlaczego wyjątkowy proces?

Bo chronologia wydarzeń wyglądała tak:

– poród miał miejsce w sierpniu 2013 roku;

– w styczniu 2015 roku złożyliśmy pozew, zaraz po tym, jak stało się jasne, że błędy przy porodzie spowodowały nieodwracalne szkody na zdrowiu dziecka. Dziewczynka ma zdiagnozowane mózgowe porażenie dziecięce – postać pozapiramidową, nie chodzi, nie raczkuje, nie siedzi samodzielnie, ma znacznie ograniczoną funkcję rąk i jest nadwrażliwa na bodźce. Jej sprawność ruchowa podczas badania wykonanego w 14,5 miesiącu życia odpowiadała 1 miesiącowi wieku rozwojowego;

–  wyjątkowo szybko, bo w niewiele ponad dwa lata sprawa znalazła swój finał w I instancji;

– przedwczoraj, na początku maja, Sąd wydał wyrok;

– jak dobrze pójdzie, to już za około pół roku (po rozpoznaniu apelacji, która zapewne zostanie złożona przez pozwany szpital i PZU SA), proces zakończy się na dobre. Ale już teraz prawdopodobnie rodzice uzyskają środki na leczenie, rehabilitację i opiekę nad dzieckiem, bo jeśli nawet apelacja zostanie złożona, to pozwani od razu i tak wypłacą niekwestionowaną przez nich część odszkodowania i zadośćuczynienia.

Nie tylko przebieg procesu był wyjątkowy, ale i sam wyrok. Dlaczego?

Ponieważ Sąd zasądził:

  • na rzecz zasądził na rzecz matki 150 tys., a na rzecz ojca 100 tys. zadośćuczynienia,
  • na rzecz poszkodowanej dziewczynki 1 mln zł. zadośćuczynienia za szkodę na zdrowiu,
  • po 50 tys. zł. zadośćuczynienia za naruszenie praw pacjenta na rzecz matki i dziecka,
  • odszkodowanie, rentę, odsetki, koszty procesu.

Co w tym wyjątkowego?

Kilka aspektów.

Po pierwsze, cieszę się, że 1 mln zadośćuczynienia za szkodę na zdrowiu powoli przestaje być czymś wyjątkowym. Żadne pieniądze nie zrekompensują takiej krzywdy, jakiej doznaje przez cale życie dziecko poszkodowane podczas porodu. Nie rozumiem argumentów, że 1 mln to kwota zbyt wygórowana, że przyznanie takiego zadośćuczynienia doprowadzi do „wzbogacenia” się poszkodowanego – naprawdę, takie argumenty są standardem w odpowiedziach na pozew autorstwa pełnomocników szpitali i ubezpieczycieli!

Po drugie, cieszę się, że Sąd dostrzegł sytuację rodziców i zasądził każdemu z nich zadośćuczynienie za zerwane więzi rodzinne uznając, że jest oczywiste, że relacje rodzice- dziecko nigdy już nie będą w tej rodzinie typowe, normalne. Więcej o podstawie do takiego żądania można przeczytać tutaj i tutaj.

Po trzecie, Sąd zasądził dodatkowo po 50 tys. zł. dla matki i dziecka zadośćuczynienia z tytułu naruszenia praw pacjenta. Przyznanie takich kwot dowodzi, że sądy zaczynają odpowiednio wysoko „wyceniać” nie tylko samą szkodę na zdrowiu, ale i pogwałcenie praw pacjenta. Na przykład, jak w tym przypadku, prawa do uzyskania świadczeń zdrowotnych zgodnych z aktualną wiedzą medyczną.

I na koniec: Sąd uwzględnił w całości roszczenie o odszkodowanie, także w zakresie kwot pokrywanych przez fundację, z pomocy której korzystają rodzice. W ocenie sądu wprawdzie nie ma przepisu ani orzeczeń, które wprost przewidywałyby możliwość zasądzenia w takiej sytuacji kwot na rzecz poszkodowanego, ale  wg sądu nie może też być tak, że gdyby koszty te pokrywał poszkodowany ze swej kieszeni, to pozwani mieliby obowiązek je zwracać, a jeśli pokrywa je fundacja, to nie ma obowiązku ich zwrotu. Byłoby to nieuzasadnione uprzywilejowanie pozwanych mające swe źródło w stanie majątkowym poszkodowanego (bo byłoby uzależnione od tego, czy poszkodowanego stać na samodzielne pokrywanie kosztów leczenia).  To jest pogląd, który od lat próbuję forsować w toku procesów o błędy medyczne (więcej na temat, dlaczego moim zdaniem rodzice mają prawo do zwrotu środków, które uzbierają za pośrednictwem fundacji, napisałam tutaj)  – cieszę się, że sąd w tej sprawie myśli tak samo i dał temu wyraz w uzasadnieniu!

Wyjątkowy proces, wyjątkowy wyrok, a ja się wyjątkowo cieszę:-)…*

*… czemu dałam świadomie wyraz używając nieproporcjonalnie często słów „wyjątkowo” i „cieszę się” 🙂

 

 

{ 10 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

jr Maj 6, 2017 o 22:19

gratulacje. to wielka rzecz.

Odpowiedz

iza Maj 8, 2017 o 13:27

super!!! szkoda ,że ja juznie mogę tego zrobić .Mój syn ma 22 lata .

Odpowiedz

iza Maj 8, 2017 o 13:27

gratuluje

Odpowiedz

Justyna Bartz Maj 8, 2017 o 17:04

Ja również gratuluję. Ale tak naprawdę pogratuluję po uprawomocnieniu się tego wyroku. Nie raz nie dwa przekonałam się, że sądy odwoławcze niechętnie akceptują odważne wyroki sądów rejonowych, niestety. Trzymam kciuki.

Odpowiedz

Jolanta Budzowska Maj 8, 2017 o 17:09

Bardzo dziękuję za gratulacje. Tytułem wyjaśnienia: z uwagi na wartość przedmiotu sporu – ponad 1 mln. zł. – w tej sprawie w I instancji orzekał – zgodnie z przepisami – sąd okręgowy.

Odpowiedz

Justyna Bartz Maj 13, 2017 o 20:52

Oczywiście, w tym wypadku tak. Miałam na myśli, że niechętnie są akceptowane szczególnie odważne wyroki sądów rejonowych spośród sądów I instancji. Skrót myślowy.

Odpowiedz

EWELINA Maj 12, 2017 o 10:31

Gratuluję , pytanie kto będzie dopłacał , bo z tego co się orientuję suma gwarancyjna na zdarzenie to
100 000,00 EURO .
pozdrawiam

Odpowiedz

Jolanta Budzowska Czerwiec 16, 2017 o 13:52

Kiedy suma ubezpieczenia (suma gwarancyjna) jest zbyt niska albo została wyczerpana, bo na przykład już wcześniej zgłosili się po odszkodowania za błędy medyczne inni pacjenci, dopłaca ten, kto się zbyt nisko ubezpieczył… Czyli w tym przypadku szpital. Jeśli jest publiczny, a dojdzie do likwidacji – jego organ założycielski. W orzecznictwie Sądu Najwyższego wykupienie zbyt niskiej polisy może być nawet traktowane jako wina organizacyjna podmiotu leczniczego.

Odpowiedz

michal Maj 16, 2017 o 10:25

A kwestia tak wysokich odszkodowan. Jeśli OC zabraknie a będzie kilka takich pozwow to szpital bankrutuje i zamyka się go? Chodzi o publiczne placówki.

Odpowiedz

Jolanta Budzowska Maj 16, 2017 o 10:35

Istnieją także podmioty, wobec których nie można złożyć wniosku o ogłoszenie upadłości, co oznacza, że nie posiadają one zdolności upadłościowej. Są nimi m.in. samodzielne publiczne zakłady opieki zdrowotnej.
Taką publiczną placówkę można jedynie zlikwidować – ale wtedy organ założycielski musi pokryć wymagalne zobowiązania z odsetkami (np. odszkodowania zasądzone dla pacjentów) i przejąć przyszłe zobowiązania, na przykład wypłacać zasądzoną rentę.

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: