Sąd lekarski: kiedy przegrana jest wygraną

Jolanta Budzowska        13 października 2016        4 komentarze

Wracam właśnie z posiedzenia w sądzie lekarskim, w strefie ciszy Pendolino relacji Warszawa- Kraków (uwaga: tekst zawiera lokowanie produktu;-)) – akurat nie było już biletów w „normalnym” wagonie. Po Polsce jeżdżę wzdłuż i wszerz, różnymi środkami lokomocji – taka praca. Każde większe miasto znam świetnie… od strony siedziby sądu okręgowego. Więc podróże – w żadnych warunkach – nie są mi straszne, a strefa ciszy, choć być może dla niektórych ma więcej wad niż zalet (nie można rozmawiać przez telefon), zdecydowanie sprzyja refleksji. Szczególnie po długim dniu, jaki mam za sobą.

I tak doszłam do przekonania, że czasem postępowanie przed sądem lekarskim ma jednak sens. Inny, niż nam się wydaje. Bo oczywiście, jeśli już nawet Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej Lekarzy widzi przewinienie lekarza, to i my w pierwszej kolejności oczekujemy „skazania” takiego lekarza, czyli przynajmniej uznania, że dopuścił się przewinienia zawodowego i orzeczenia kary upomnienia lub nagany. Co jednak, gdy tak się nie dzieje? Skuteczność sądów lekarskich i tak jest kiepska, dlatego jestem osobą raczej słabej wiary, jeśli chodzi o ten tryb wyjaśniania nieprawidłowości w trakcie leczenia, a dzisiaj jeszcze pogorszyliśmy statystyki, bo lekarz został uniewinniony. Pacjentka – moja Klienta – nie wydawała się być jednak zmartwiona. Ja tym bardziej. Dlaczego?

Rzecz dotyczyła prawidłowości monitorowania ciąży przy cholestazie ciężarnych i tego, czy decyzja o cięciu cesarskim nie powinna była być podjęta wcześniej, niż kiedy to się faktycznie stało (cięcie było po zakończeniu 36 tygodnia ciąży). Dziecko zmarło – prawdopodobnie w trakcie cięcia cesarskiego albo na krótko przed nim. Rzecznik OIL postawił lekarzowi zarzut zbyt późno podjętej decyzji o cesarce, a tym samym doprowadzenia do śmierci dziecka.

Coś mnie tknęło. Na tyle, że chociaż zwykle nie występuję przed sądami lekarskimi, postanowiłam się wybrać na kluczowe posiedzenie sądu w tej sprawie.

Wcześniej w sprawie wydane zostały opinie biegłych, którzy analizowali przebieg leczenia i wykonane KTG i USG z Dopplerem. Dziś przesłuchaliśmy szereg świadków, a biegli przysłuchiwali się tym zeznaniom. W sądzie cywilnym to się nie zdarza, a tu baaardzo się przydało! Nie ma to jak słyszeć na własne uszy to, co relacjonują świadkowie… nawet, gdy jest się biegłym i teoretycznie sama dokumentacja medyczna wystarcza, by wydać opinię.

Początkowo drążyliśmy kwestię częstotliwości badań kwasów żółciowych ciężarnej oraz próbowaliśmy zinterpretować wyniki. I z chwili na chwilę stawało się jasne, że problem jest gdzie indziej.

W szpitalu był błąd na błędzie organizacyjnym. Anestezjolog znieczulił pacjentkę zbyt wcześnie, nikt nie badał tętna dziecka, a operator (inny lekarz niż ten, który na ponad dwie godziny wcześniej podjął decyzję o cc i który był obwinionym) na długo się zawieruszył, zamiast stać w gotowości przy stole operacyjnym. Dokumentacja okazała się być niekompletna, a ta przekazana do akt wcześniej jako kompletna – przerobiona w bardzo istotnych fragmentach.

I tak postępowanie przed sądem lekarskim – choć zakończone uniewinnieniem lekarza – okazało się być kopalnią wiedzy na użytek postępowania cywilnego o odszkodowanie. Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej Lekarzy przegrał (to on wnosił wniosek o ukaranie lekarza), ale moja Klientka wygrała: zyskała niezbite argumenty na dowód, że cięcie nie przebiegało jak należy.

Warto wspomnieć, że wygrał też niewinny (niewinny przynajmniej w zakresie tych zarzutów, jakie postawiono mu w sądzie lekarskim) lekarz.

Jak rzadko, sprawiedliwości stało się zadość.

 

{ 4 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Kazik Październik 14, 2016 o 11:34

Sutuacja identyczna, jak w przypdku mojej małzonki, opinia biegłych oraz rzecznika która powstała dla potrzeb OSL jest opinią bardzo korzystną dla potrzeb postepowania cywilnego.Opinia ta zawiera wiele cennych informacjii choćby brak pisemnej zgody na wykonanie zabiugu, o czym nie wiedzieliśmy, jak również wielu błędów i zaniechań popełnionych w tym szpitalu.W sprawie rzecznik przesluchal również świadków zdarzenia,co jest wręcz niespotykane w postepowaniu karnym.

Odpowiedz

Kazik Październik 14, 2016 o 22:18

Oczywiście sprawę przed sądem OSL prowadzono w sposób aby uległa ona przedawnieniu. Sprawę przedawniono zarzuty pozostały.

Odpowiedz

Witek Październik 16, 2016 o 16:37

Czy może Pani rozwinąć wątek “anestezjolog znieczulił pacjentkę zbyt wcześnie”?
Pozdrawiam.

Odpowiedz

Jolanta Budzowska Październik 16, 2016 o 21:31

Zanim operator zjawił się na bloku…

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: