Śmierć matki i dziecka podczas porodu

Jolanta Budzowska        01 listopada 2018        4 komentarze

1 listopada nie sprzyja lekturze, ani oglądaniu TV. To jednak w ten dzień wyemitowano reportaż o tragicznej śmierci dziecka i matki w jednym ze śląskich szpitali. Materiał można obejrzeć pod tym linkiem:

”Urodziła martwe dziecko. Sama zmarła chwilę po porodzie.” 

Ciąża bez powikłań. Poród, do którego rodząca perfekcyjnie się przygotowała. Wszystko miało być pod kontrolą, matka dziecka już przez kilka dni przed planowaną datą porodu była w szpitalu. Szpital cieszący się dobrą opinią. Nic nie zapowiadało kłopotów…

Dziś, po śmierci dziecka, które urodziło się martwe i po śmierci jego matki, można jedynie stawiać pytania:

  • dlaczego wywołanie porodu zaplanowano na niedzielę, kiedy oddział ginekologiczno-położniczy pracuje w trybie dyżurowym?
  • dlaczego po podaniu oxytocyny, wbrew zaleceniom, nie monitorowano tętna dziecka aparatem KTG  w sposób ciągły?
  • dlaczego nie reagowano, kiedy drugi okres porodu się przedłużał?
  • dlaczego zlekceważono symptomy odklejającego się łożyska?
  • dlaczego nie zapobieżono krwotokowi poporodowemu?

Sala porodowa: jak doszło do śmierci dziecka i matki?

 

I wiele innych pytań pod adresem personelu medycznego, lekarzy i położnych, którzy byli odpowiedzialni za ten poród, za zdrowie i życie noworodka i jego matki. Może uda się znaleźć na nie odpowiedź. Może przyniosą ukojenie bliskim. Może trwające postępowania wyjaśniające zmniejszą ryzyko śmierci dzieci i matek przy porodzie w tym szpitalu w przyszłości. Może.

{ 4 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

MD Listopad 2, 2018 o 23:17

Nie sposób powstrzymać łez..I trudno pojąć, że takie sytuacje w obecnych czasach ,,wysokiej” medycyny wciąż mają miejsce. Postawa szpitala jak zwykle daleka od prawdy i pozbawiona elementarnej przyzwoitości. Olbrzymi ludzki dramat. Niestety bardzo mi bliski 🙁

Odpowiedz

Ka Listopad 3, 2018 o 09:26

Rodziłam 3 razy w tym szpitalu i zawsze po podaniu oxytocyny dziecko było monitorowane przez KTG. Ostatnie dziecko również rodziłam w niedziele i gdy tylko zaczęło się coś dziać cały personel przebiegł. Nie wieżę że lekarze zwlekali z cc. Wielka tragedia zgadzam się. Rodzina teraz calej prawdy nie powie tylko będzie szukała winnych wśród lekarzy.

Odpowiedz

Jolanta Budzowska Listopad 3, 2018 o 09:42

Dziękuję za Pani komentarz. To prawda, szpital ma dobra opinię. Cieszę się, że poród w Pani przypadku przebiegł pomyślnie i postępowano zgodnie z aktualną wiedzą medyczną: stosowano stały monitoring KTG po podaniu oxytocyny, wychwycono w porę zaburzenia dobrostanu płodu i szybko przeprowadzono cięcie cesarskie. Jakiej całej prawdy w sprawie, o której reportaż wyemitowała „Uwaga”, rodzina nie powiedziała? Jeśli ma Pani dowody na to, że istnieje jakaś „cała prawda”, inna niż przedstawiona w materiale telewizyjnym, bardzo proszę o przesłanie mailem na mój adres: j.budzowska@bf.com.pl W komentarzach pod postem „Uwagi” pojawiło się sporo spekulacji, jednak żadna z osób, które rozpuszczały plotki, nie była w stanie ich potwierdzić i dostarczyć wiarygodnych informacji.

Odpowiedz

Paweł Listopad 5, 2018 o 22:16

Indukcja po terminie nie jest procedura planowa, wywolujemy porod aby wyprzedzic potencjalne zagrozenie. Blok porodowy dziala caly czas pelna obsada gotowa do zapewnienia opieki rodzacej. Niedziela nie jest zadnym powodem aby nie kwalifikowac do indukcji w razie potencjalnego zblizajacego sie zagrozenia dla ciazy.

Jako lekarz nie rozumiem zarzutu indukcji porodu w niedziele.
To nie jest operacja planowa ktora mozna zaplanowac na 3 miesiace do przodu.

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: