Jolanta Budzowska

radca prawny

Partner w kancelarii Budzowska Fiutowski i Partnerzy. Radcowie Prawni (BFP) z siedzibą w Krakowie. Specjalizuje się w reprezentacji osób poszkodowanych w cywilnych procesach sądowych w sprawach związanych ze szkodą na osobie, w tym w szczególności z tytułu błędów medycznych oraz z tytułu naruszenia dóbr osobistych.
[Więcej >>>]

Śmierć dziecka przy porodzie: kto za nią odpowie?

Jolanta Budzowska23 czerwca 2019Komentarze (0)

Oprócz tego, że prowadzę dwa blogi (ten drugi to pomylkalekarza.pl, gdzie piszę o wszystkich, a nie tylko okołoporodowych błędach medycznych), to systematycznie też – jako kancelaria  aktualizujemy naszą www.bf.com.pl. To tam relacjonujemy na bieżąco kończące się procesy i omawiamy wyroki. Kancelaria BFP ma także swój profil na FB i na Instagramie. I to właśnie na fejsbuku, równolegle do komentarzy do postów, trwa często dyskusja na tematy poruszane na blogach. Jak ta na temat odpowiedzialności lekarza za śmierć dziecka przy porodzie. 

Bardzo wszystkim dziękuję za wszystkie komentarze i dzielenie się opiniami. Dzięki waszemu aktywnemu udziałowi wszyscy jesteśmy mądrzejsi i bogatsi nie tylko o swoje doświadczenia. Dlatego przytoczę w tym miejscu wpis Pani Luizy. Szkoda byłoby, żeby umknął wszystkim tym czytelnikom bloga, którzy nie są ‘”fajsbukowi”. Komentarz, umieszczony na FB, dotyczy postu o odpowiedzialności karnej lekarzy za błedy medyczne: czy zmiany dotyczące art. 155 kk są słuszne? Odnosi się też do często spotykanego argumentu, jakim posługują się lekarze.  Czyżby poszkodowani pacjenci, którzy kierują sprawę do prokuratury, rzeczywiście kierowali się jedynie żądzą zysku?

Oto zdanie Pani Luizy, pod którym podpisuję się obiema rękami

“Myślę, że gdyby tzw. sądy lekarskie wywiązywały się należycie ze swego zadania i po dogłębnej analizie odpowiednio ukarali lekarza, na przykład czasowym zakazem wykonywania zawodu czy zakazem pełnienia funkcji kierowniczych w jednostkach służby zdrowia, itd., wówczas niekoniecznie procesy karne byłyby priorytetem poszkodowanych. Jednak jest to nierealne, gdyż lekarzy osądzają lekarze. Bardzo rzadko sprawy trafiają na wokandę. Jeśli nawet tak się zdarzy to zapadają najniższe z możliwych kary – upomnienia za błędy, które doprowadziły do śmierci człowieka.

Postępowania karne również trwają bardzo długo. Na swoim przykładzie – lekarz usłyszał zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci dziecka przy porodzie po niemal 5 latach… Niedługo minie 6 lat, a przewód sądowy nie ruszył. Niezrozumiałe jest również, że sprawy karne trafiają do sądów rejonowych, najbliższych miejscu zamieszkania. Efekt jest taki, że kolejni sędziowie się wyłączają.  Jeden sędzia jest sąsiadem oskarżonego, drugi kolegą, trzeci pacjentem – mijają kolejne miesiące. Co po 6 czy 7 latach będą mieli do powiedzenia świadkowie? Czy coś więcej niż “Nie pamiętam Wysoki Sądzie”?

FB: Kancelaria Prawna Budzowska Fiutowski i Partnerzy

FB: Kancelaria Prawna Budzowska Fiutowski i Partnerzy

Rzeczywiście, lekarz powiedział jednej z dziennikarek, która przygotowywała reportaż o naszej sprawie, że robimy to dla pieniędzy! Gdzie tu sens, gdzie logika? Czy naprawdę lekarz sądzi, że młoda kobieta zachodzi w ciążę z myślą, że może lekarzowi powinie się noga, dojdzie do śmierci dziecka przy porodzie  i wywalczy odszkodowanie?! Czy naprawdę poszkodowani pragną jedynie zemsty? Trzeba być ignorantem, by wysuwać takie stwierdzenia w obliczu tragedii ludzkiej.

Dlaczego więc zdecydowałam się na skierowanie sprawy do sądu? Naiwnie wierzyłam, że Ci, którzy przyczynili się do śmierci mojego dziecka, zreflektują się. Przemyślą swoje postępowanie i zrobią wszystko, by drugi raz tego błędu nie popełnić. No i najważniejsze – szpital zmuszony jest w takich wypadkach do zmiany wadliwych procedur. To pośrednio może przyczynić się do uniknięcia kolejnych tragedii! I właśnie to jest celem poszkodowanych pacjentów, którzy walczą o sprawiedliwość.”

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: (12) 428 00 70e-mail: j.budzowska@bf.com.pl

{ 0 komentarze… dodaj teraz swój }

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: