Jakie prawa ma rodząca?

Jolanta Budzowska        26 listopada 2016        6 komentarzy

Ile z rodzących kobiet musi z własnej inicjatywy wyzwać położną lub lekarza, bo niepokoi ich przebieg porodu? Ile skarg jest zlekceważonych? W ilu przypadkach poród doprowadza się do tego etapu, że każda metoda: cięcie czy poród drogami natury, obarczona jest znacznie większym ryzykiem, niż gdyby decyzję rozważano wcześniej?

Kto tak miał? Rękę do góry!

Z takimi sytuacjami wiąże się problem zgody udzielanej przez rodzące na zabiegi mające miejsce w trakcie porodu. Dotyczy to także zgody na ewentualne znieczulenie. Ile z was zgodę na znieczulenie podpisywało na sali operacyjnej? Z dokumentacji medycznej, która przechodzi przez moje ręce wynika, że to plaga.

Obowiązujące przepisy prawa w postaci tzw. standardów położniczych* (więcej o tym piszę tutaj)  często nie są przestrzegane, także w aspekcie współpracy personelu z rodzącą.

Problem dostrzegł Rzecznik Praw Obywatelskich, Adam Bodnar, zaniepokojony ilością napływających do jego Biura skarg i uwag na przebieg porodu. W swoim wystąpieniu do Prezesa Naczelnej Izby Lekarskiej przypomniał, że zgoda pacjenta musi być zawsze wyrażona świadomie, tj. musi zostać poprzedzona zrozumieniem i akceptacją zabiegu oraz jego typowych następstw. Informacja, jaką pacjent uzyskuje od personelu medycznego, ma być udzielona w przystępnej formie, zruzumiała i rzetelna.

Zabiegi wykonywane bez świadomej zgody pacjentki są przeprowadzane na ryzyko lekarza. Oznacza to w teorii, że lekarz odpowiada wówczas za wszystkie powikłania, do jakich doszło, a o jakich nie uprzedził pacjentki. W teorii, bo w praktyce i w wyrokach bywa z tym różnie, ale na aspekt zgody warto zwrócić uwagę, kiedy zastanawiamy się, czy ze sprawą przebiegu porodu nie iść do sądu.

Rzecznik w swoim piśmie pisze:

„Problemem w tym  zakresie   jest odbieranie od pacjentek tzw. ,,zgód blankietowych”,  np.  łącznie   i na  kilka  kolejnych  zabiegów, bez wcześniejszego poinformowania pacjentki o potrzebie ich przeprowadzenia i typowych skutkach. Takie praktyki mogą mieć  miejsce podczas rejestracji pacjentki ciężarnej w szpitalu przed przyjęciem  na  oddział  położniczy. (…) Tak  udzielona  zgoda  będzie  wadliwa,  a  wykonanie  np. zabiegu nacięcia krocza, może stanowić naruszenie praw pacjentki.

Tak  samo  wadliwą  praktyką  może  być  odbieranie  od   pacjentek   zgód  na wykonanie określonego zabiegu w trakcie samego porodu, w momencie jego zaawansowania, gdy kobieta jest skupiona na czynnościach porodowych, wykonywaniu poleceń personelu, a nie na analizowaniu kwestii formalno-prawnych. W sytuacji stresu, bólu   i zmęczenia,    które   to   okoliczności naturalnie towarzyszą czynnościom porodowym, rodząca może mieć znacznie utrudnione możliwości swobodnego i świadomego podjęcia decyzji o potrzebie wykonania danego zabiegu i jego skutkach.”

Co na to Prezes Naczelnej Izby Lekarskiej? Polecił uwzględnić tę tematykę w szkoleniach dla lekarzy, organizowanych przez okręgowe izby lekarskie.

Dobre i to.

* W tekście wspomniałam m.in. obowiązujące od  2 czerwca 2016 roku Rozporządzenie Ministra Zdrowia: „W sprawie standardów postępowania medycznego przy udzielaniu świadczeń zdrowotnych
w dziedzinie położnictwa i ginekologii z zakresu okołoporodowej opieki położniczo-ginekologicznej, sprawowanej nad kobietą w okresie ciąży, porodu, połogu, w przypadkach występowania określonych powikłań oraz opieki nad kobietą w sytuacji niepowodzeń położniczych”

{ 6 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

michal Listopad 27, 2016 o 12:51

Pani Mecenas czy jest możliwość odebrania świadomej zgody na znieczulenie porodu kiedy pacjentka krzyczy skacze z bólu nie słucha lekarza mówi że podpisze co tylko jej się poda? Przed porodem zarzekala się że nie chce znieczulenia. Czy w takim razie dla lekarza jedyne wyjście to odmówić znieczulenia niech rodzi w cierpieniu czy znieczulic i w razie powikłań ponieść niesłusznie konsekwencje?
To samo do cięcia cesarskiego ?

Bo z tego co widzę to w takiej sytuacji lekarz co nie zrobi to będzie źle w razie powikłań które zawsze były są i będą częścią naszej pracy.

Odpowiedz

Jolanta Budzowska Listopad 27, 2016 o 17:03

Rozumiem Pana dylemat. Jeśli chodzi o znieczulenie, to wg mnie w pierwszej kolejności informacje o ryzyku i stanowisko rodzącej odnośnie znieczulenia powinny być “załatwione” w ramach planu porodu. Dobry wzór jest na stronie rodzicpoludzku.pl, gdzie w ramach części planu porodu odnoszącego się do łagodzenia bólu porodowego, autorzy proponują następującą treść:

“– Proszę nie proponować mi farmakologicznych środków przeciwbólowych, zanim sama o to nie poproszę.

– Jeśli poproszę o środki przeciwbólowe, proszę poinformować mnie o etapie porodu, na jakim jestem.

– Chciałabym móc skorzystać ze znieczulenia zewnątrzoponowego.

– Nie chcę znieczulenia zewnątrzoponowego.

– Chciałabym móc korzystać z niefarmakologicznych metod łagodzenia bólu, takich jak masaż przez osobę towarzyszącą, prysznic, imersja wodna.

– Nie wyrażam zgody na podanie dolarganu oraz innych środków zmieniających świadomość.

– Jeśli poproszę o ulżenie mi w bólu, prosiłabym o zaproponowanie mi w pierwszej kolejności naturalnych metod łagodzenia bólu porodowego.

– Jeśli zostanie podane mi znieczulenie zewnątrzoponowe, chciałabym zachować możliwość poruszania się i przyjmowania dowolnej pozycji.”

Wówczas kwestię rzetelnej informacji o ryzyku mamy załatwioną jeszcze przed rozpoczęciem drugiego okresu porodu chyba, że ono zmienia się w czasie na skutek postępującej akcji porodowej. Jeśli w takiej sytuacji pacjentka zmienia zdanie i podpisuje zgodę na znieczulenie, będąc już wcześniej szczegółowo poinformowana o ryzyku, to nie widzę nic złego w takiej sytuacji.

Co do cc – problem jest bardzo szeroki. W telegraficznym skrócie: wg mnie można udzielić generalnych informacji o ryzyku i o możliwości wystąpienia sytuacji położniczej, gdy cc będzie wskazane, przy przyjęciu rodzącej do szpitala. Jeśli konieczność wykonania cc się zaktualizuje, to trzeba także zaktualizować informacje o ryzyku i uzyskać pisemną zgodę rodzącej. Jeśli z uwagi na brak kontaktu z rodzącą nie jest to możliwe, to zastosowanie będzie miał przepis Art. 34. ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty:

“1. Lekarz może wykonać zabieg operacyjny albo zastosować metodę leczenia lub diagnostyki stwarzającą podwyższone ryzyko dla pacjenta, po uzyskaniu jego pisemnej zgody.
2. Przed wyrażeniem zgody przez pacjenta w sytuacji, o której mowa w ust. 1, lekarz ma obowiązek udzielenia mu informacji zgodnie z art. 31..
(…)
7. Lekarz może wykonać czynności, o których mowa w ust. 1, bez zgody przedstawiciela ustawowego pacjenta bądź zgody właściwego sądu opiekuńczego, gdy zwłoka spowodowana postępowaniem w sprawie uzyskania zgody groziłaby pacjentowi niebezpieczeństwem utraty życia, ciężkiego uszkodzenia ciała lub ciężkiego rozstroju zdrowia. W takim przypadku lekarz ma obowiązek, o ile jest to możliwe, zasięgnąć opinii drugiego lekarza, w miarę możliwości tej samej specjalności. O wykonywanych czynnościach lekarz niezwłocznie zawiadamia przedstawiciela ustawowego, opiekuna faktycznego lub sąd opiekuńczy.
8. O okolicznościach, o których mowa w ust. 3-7, lekarz dokonuje odpowiedniej adnotacji w dokumentacji medycznej pacjenta.”

Odpowiedz

michal Listopad 29, 2016 o 08:20

Co do ratowania życia nikt nie ma na pewno wątpliwości że ze zgoda pisemna czy ustną czy nawet bez jak pacjent bez kontaktu robimy co możliwe aby uratować życie/zdrowie.
Moje pytanie dotyczy sytuacji nie ratujacej życia jak np. znieczulenie rodzącej. Przy przyjęciu do szpitala zarzeka się że nie chce że to wpływa na poród i ryzykowne a w trakcie porodu zmienia zdanie pod wpływem silnego bólu. Interwencja poprawi komfort a niesie ryzyko powikłań.
Czy wtedy patrząc od strony lekarza jedyne rozsądne wyjście to odmówić znieczulenia? Nikt nie chce w razie powikłań spędzać czasu na sali sądowej za brak świadomej zgody co jest dla przeciętnego prawnika łatwe do wykazania w tej sytuacji. Czy w takiej sytuacji lekarz jest skazany na porażkę?

Odpowiedz

Jolanta Budzowska Listopad 29, 2016 o 09:13

Podtrzymuję to, co napisałam: jeśli pacjentka otrzymała przy przyjęciu do szpitala rzetelną i dostępną dla niej informację o ryzyku, to wg mnie ma prawo potem zmienić zdanie, a lekarz nie powinien odmówić znieczulenia.

Podstawowy problem nie jest w samej decyzji pacjentki, ale przede wszystkim w tym, czy ta decyzja jest poprzedzona odpowiednimi informacjami ze strony personelu. Jeśli pacjentka otrzymuje informacje na wczesnym etapie, kiedy jest w stanie je zrozumieć i przemyśleć, to potem, gdy mimo bólów porodowych jest w kontakcie słowno-logicznym, to jest też wg mnie w stanie podjąć/zmienić decyzję co do znieczulenia. Przy czym ma Pan rację – poziom ryzyka zawsze będzie istniał. Ta kwestia będzie na pewno zawsze oceniana w kontekście indywidualnego przypadku. Ostatecznie jednak zawsze w tej ocenie zwycięża zdrowy rozsądek i podstawowe kryterium: dobro pacjenta.

Odpowiedz

Tomasz, spec. anestezjologii i intensyw terapii Marzec 7, 2018 o 15:40

Szanowna Pani Mecenas,

Proszę wybaczyć , ale unika Pani odpowiedzi na postawione przez mojego poprzednika konkretne pytanie 🙂

Żadna pacjentka nie ma obowiązku skorzystania np z Poradni Anestezjologicznej celem konsultacji przed wykonaniem znieczulenia porodu. Mój poprzednik przedstawił bardzo konkretną sytuację: rodząca pacjentka, z bardzo silnymi dolegliwościami bólowymi (VAS=10 punktów), bez uprzedniej konsultacji anestezjologicznej, bez planu porodu, która nigdy i od nikogo nie otrzymała żadnych informacji o istocie znieczulenia porodu, o jego wadach, zaletach i metodach alternatywnych łagodzenia bólu porodowego, a która jednoznacznie żąda wykonania analgezji zewnątrzoponowej porodu.

Przypomnijmy, co napisał Pan Adam Bodnar:
” W sytuacji stresu, bólu i zmęczenia, (…) rodząca może mieć znacznie utrudnione możliwości swobodnego i świadomego podjęcia decyzji o potrzebie wykonania danego zabiegu i ___jego skutkach___”

Wszystko jest dobrze Pani Mecenas, dopóki nie dojdzie do powikłań przy wykonywaniu analgezji porodu, a takie już niejednokrotnie przerobiłem na własnej skórze. Na szczęście u pacjentek, które były o takich powikłaniach właściwie poinformowane i wyraziły właściwą zgodę.
W sytuacji, gdy doszło do powikłania, nie daj Boże o charakterze trwałym, każdy prawnik bez najmniejszego trudu udowodni, że zgoda , której udzieliła pacjentka nie spełniała absolutnie żadnych kryteriów zgody poinformowanej i świadomej. Ból jest tutaj czynnikiem ograniczającym w sposób znaczny świadomość.

Podtrzymuje pytanie mojego poprzednika – co w takiej, KONKRETNEJ sytuacji? ma zrobić lekarz-anestezjolog, jak sie zachować?

Pisze Pani o dobru pacjenta; proszę wybaczyć, ale na sali sądowej, odnosze wrażenie, pojecie to jest na bardzo, bardzo odległym odległym planie… Liczą sie konkrety, fakty i pieniądze. Często, niestety bardzo duże…

Jolanta Budzowska Marzec 17, 2018 o 13:07

Panie Doktorze – nie wiem, czy istnieje jednoznaczna odpowiedź. Mimo konkretów zawartych w Pana komentarzu, z cała pewnością każda sytuacja jest inna. Na pewno można się zwrócić z takim pytaniem do mec. Tymińskiego – http://www.prawalekarza.pl Myślę, że jakimś rozwiązaniem jest zasada, żeby z każdą pacjentką przyjmowaną do szpitala do porodu odbyć rozmowę i poinformować o możliwościach i ryzyku znieczulenia do porodu. Wtedy, kiedy jeszcze uzyskanie poinformowanej zgody jest możliwe, ale jednocześnie jak najbliżej spodziewanego momentu wykonania znieczulenia, żeby ocena ryzyka powikłań się nie „zdezaktualizowała”. Pozdrawiam, Jolanta Budzowska

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: