Cholestaza w ciąży – czy niewykonanie cięcia cesarskiego to błąd lekarza?

Jolanta Budzowska        26 listopada 2017        Komentarze (0)

Niekiedy w procesach dotyczących błędów popełnionych podczas prowadzenia ciąży i porodu dotykamy granic absurdu.

Najważniejsze staje się, czy w danym dniu ciąży był to 36. tydzień plus jeden dzień czy może 36. tydzień bez jednego dnia. Albo drążymy do upadłego jakiś poboczny wątek, dając dodatkowe zadania i tak już przepracowanym biegłym. A wcześniej przepytując świadków, oczywiście z inicjatywy prawników szpitala, czy na przykład infekcja podczas ciąży, o jakiej matka wspomniała podczas zeznań, to rzeczywiście jedynie nic nie znaczące dla sprawy zaczerwienienie skrzydełek nosa i lekki katar, czy może ciężka infekcja na tle bakteryjnym albo wirusowym, z wysoką temperaturą – o czym nie ma śladu w żadnym fragmencie dokumentacji medycznej. Zdarza się także ustalać, co i kiedy zjadła matka, bo zdaniem lekarzy jabłko zjedzone przed kilkoma godzinami uniemożliwiło wykonanie cięcia cesarskiego. Przykłady możnaby mnożyć.

Wszystko to, żeby usprawiedliwić szpital i wykazać, że lekarze i położne nie odpowiadają za to, że dziecko urodziło się w ciężkim stanie.

Częstym argumentem obrony jest też „dobro dziecka” – że w przypadku zbyt wczesnego zakończenia ciąży poważniejszym problemem byłoby wcześniactwo i jego konsekwencje.

Gdy lekarz ma tego rodzaju dylemat, powinien jednak dokładnie przeanalizować „za i przeciw”, stosunek ryzyka do korzyści.  Takie decyzje podejmuje się z pacjentem, bo on też ma prawo głosu. No ale, oczywiście, powinno się to robić w trakcie leczenia…

W sytuacji, gdy wówczas takiej refleksji czy świadomej decyzji zabrakło, to zwykle dopiero w procesie sądowym o błąd medyczny ta kwestia wysuwa się na plan pierwszy. Biegli analizują – siłą rzeczy – już po fakcie, czy coś usprawiedliwia takie działania lekarzy, które w ostatecznym rozrachunku okazały się być błędne.

Właśnie mam w ręku opinię, która dotyka tego problemu, a dotyczy cholestazy ciężarnej. Cholestaza w ciąży to patologia związana ze zwiększoną ilością wydzielanych hormonów w ciąży i zastojem żółci w wątrobie. Cechą charakterystyczną cholestazy ciężarnych jest fakt, że może ona towarzyszyć każdej następnej ciąży.

Pacjentka cierpiała na ciężką cholestazę, poziom kwasów żółciowych był naprawdę wysoki. Z decyzją o cięciu cesarskim czekano jednak, aż ciąża osiągnie pełne 36 tygodni – twierdząc, że wcześniejsze rozwiązanie naraziłoby dziecko na powikłania związane z urodzeniem dziecka niedonoszonego.

Co na to biegły sądowy ginekolog- położnik?

„Im ciąża wiekowo jest starsza, tym większe szanse na dobrostan płodu. Jednak w niektórych patologiach ciąży przebywanie w macicy zagraża płodowi lub matce i ciążę wtedy kończy się wcześniej. Opieka neonatologiczna jest bardzo rozwinięta i przeżywają nawet noworodki z ciąż po 26. tygodniu. Wybór terminu zakończenia ciąży jest uzależniony od wielu czynników, rozważa się ryzyko i korzyści wspólnie z neonatologami.”

W tym przypadku, z chwilą stwierdzenia gwałtownego wzrostu poziomu kwasów żółciowych należało liczyć się z koniecznością nieuniknionego, wcześniejszego zakończenia ciąży cięciem casarskim. Wraz z nasileniem cholestazy, mierzonym wzrostem poziomu kwasów żółciowych u ciężarnej, wzrasta ryzyko niedotlenienia dla płodu, łącznie z jego śmiercią.

Lekarze postanowili jednak czekać z decyzją o cięciu cesarskim. Pomylili się. Dziecko urodziło się martwe. Czy szpital odpowie za śmierć dziecka?

Biegły pisze: „gdyby wykonano wcześniej cięcie cesarskie u powódki z ciężką cholestazą, nie doszłoby do obumarcia płodu wewnątrz macicy”…

Proces o błąd lekarski i odszkodowanie dla rodziców za śmierć dziecka jest w toku.

{ 0 komentarze… dodaj teraz swój }

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: