Kongres Prawa Medycznego – jak uzyskać dokumentację medyczną?

Jolanta Budzowska        05 grudnia 2016        Komentarze (1)

Na zakończonym w ubiegłym tygodniu V Kongresie Prawa Medycznego wygłosiłam wystąpienie na temat dostępu do dokumentacji medycznej po śmierci osoby bliskiej i możliwości zwolnienia lekarza z tajemnicy lekarskiej. Nie da się ukryć, że temat  – w świetle ostatnich zmian w Kodeksie Postępowania Karnego i innych „medycznych” ustaw – jest mocno kontrowersyjny, a zdania wsród prawników i medyków podzielone.

Ja niezmiennie stoję po stronie pacjentów. Jednym z moich bardziej rozpoznawalnych oponentów jest – skądinąd znający się świetnie na swoich fachu – obrońca lekarzy, mec. Radosław Tymiński, który właśnie na swoim blogu prawalekarza.pl napisał post, że zwolnienie z tajemnicy tak, jest możliwe, ale już dostęp do dokumentacji medycznej nie.

Faktem jest, że kwestia dokumentacji to poważny problem. Sama mam do czynienia ze sprawą, gdzie kobieta zmarła po porodzie, a rodzina nie może otrzymać ze szpitala dokumentacji medycznej, bo ktoś z rejestracji zaniedbał odebrania od pacjentki podpisu na formularzu „upoważnienia do uzyskiwania dokumentacji medycznej” przy okazji przyjęcia do szpitala.

W ilu sytuacjach rodzina nie może dociec, co się właściwie wydarzyło między przyjęciem do szpitala a śmiercią pacjenta, bo pacjent trafił do szpitala nieprzytomny albo przewieziony z innej placówki i „nie zdążył” upoważnić żony lub dzieci do uzyskiwania informacji i otrzymania dokumentacji medycznej? W wielu.

Jest i druga strona medalu, czyli prawo pacjenta do prywatności. Ktoś może przecież nie życzyć sobie, żeby mąż dowiedział się np. o ilości ciąż i porodów. Takie problemy, choć stosunkowo rzadkie, nie są wydumane.

Dostęp do dokumentacji medycznej musi jednak być uregulowany na tyle klarownie, żeby nie było pola do spekulacji i przerzucania się argumentami oraz do „falandyzacji” prawa. Dziś wiemy, że nic nie wiemy, a planowane zmiany w ustawie o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta mogą tylko pogorszyć sytuację.

Podsumowując: staram się wskazać drogę, jak uzyskać dokumentację medyczną mimo przeciwności losu, a przede wszystkim prawa. Formularz wniosku o wydanie takiej dokumentacji (można go pobrać tutaj) może być pomocny, ale oczywiście nie gwarantuje sukcesu. Jak się nie uda, to pozostaje zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa (oczywiście tylko wówczas, gdy są ku temu powody – wtedy prokuratura z urzędu zabezpieczy dokumentację medyczną) albo wniosek do wojewódzkiej komisji do spraw orzekania o zdarzeniach medycznych, ewentualnie inne niekonwencjonalne, acz zgodne z prawem,  działania.

Na koniec, żeby zobrazować,że prawo do  uzyskania dokumentacji medycznej po śmierci pacjenta przysługuje tym samym osobom, którym przepisy pozwalają na zwolnienie lekarza z tajemnicy lekarskiej (czyli przede wszystkim osobom bliskim), a głosy na tak nie są odosobnione i pochodzą z samej „góry” czyli Ministerstwa Sprawiedliwości (Minister Zdrowia ma jednak na ten temat odmienne zdanie…), zacytuję fragment artykułu z… Gazety Lekarskiej:

„(…) Jaki był powód zmiany kodeksu postępowania karnego i ustawy o prawach pacjenta i rzeczniku praw pacjenta oraz ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty, by nowela zniosła obowiązek zachowania tajemnicy lekarskiej po śmierci pacjenta?

– W poprzednim stanie prawnym zakres tajemnicy lekarskiej był ujęty zbyt szeroko, uniemożliwiając często osobom najbliższym wobec zmarłego pacjenta dochodzenie roszczeń lub odpowiedzialności wobec osób, które mogły przyczynić się do śmierci pacjenta – informuje Wioletta Olszewska z Wydziału Komunikacji Społecznej i Promocji Ministerstwa Sprawiedliwości. I dodaje, że ujawnienie obiektywnych przyczyn śmierci pacjenta może również leżeć w interesie społecznym.

– Pozwoli to osobom najbliższym na poznanie całokształtu okoliczności związanych ze stanem zdrowia pacjenta i może poprzedzać decyzję o ewentualnym skorzystaniu z przysługujących im środków prawnych. W efekcie w wielu przypadkach może to również spowodować uniknięcie konieczności wszczynania niepotrzebnego postępowania, gdyż już samo poznanie prawdy o okolicznościach śmierci pacjenta będzie wystarczające dla osób najbliższych. Dysponentem tej tajemnicy po śmierci pacjenta powinny być osoby najbliższe zmarłemu, które łączył z nim węzeł szczególnego zaufania, tak aby nie zostały naruszone w sposób nieuzasadniony dobra osobiste zmarłego.

Osobom bliskim przysługuje również prawo sprzeciwu wobec zwolnienia z tajemnicy w sytuacji, w której uznają one, że ujawnienie informacji nią objętych będzie stanowiło nieproporcjonalne i nieuzasadnione naruszenie dóbr osobistych. Wówczas do zachowania tajemnicy lekarskiej wystarczający jest sprzeciw choćby jednej z osób bliskich określonych w ustawie, mimo że pozostałe osoby bliskie mogą wyrażać zgodę na ujawnienie informacji – informuje, podkreślając jednocześnie, że nie bez znaczenia dla wprowadzonej zmiany była też konieczność dostosowania prawa Rzeczypospolitej Polskiej do rozwiązań przyjętych w innych krajach europejskich, tj. we Francji, Belgii, Holandii, Austrii, Szwajcarii, które osobom spokrewnionym z pacjentem zapewniają dostęp do dokumentacji medycznej po jego śmierci.”

Więcej na temat dokumentacji medycznej i jej znaczenia dla procesu o odszkodowanie za błąd lekarski przeczytać można tutaj.

Jakie prawa ma rodząca?

Jolanta Budzowska        26 listopada 2016        4 komentarze

Ile z rodzących kobiet musi z własnej inicjatywy wyzwać położną lub lekarza, bo niepokoi ich przebieg porodu? Ile skarg jest zlekceważonych? W ilu przypadkach poród doprowadza się do tego etapu, że każda metoda: cięcie czy poród drogami natury, obarczona jest znacznie większym ryzykiem, niż gdyby decyzję rozważano wcześniej?

Kto tak miał? Rękę do góry!

Z takimi sytuacjami wiąże się problem zgody udzielanej przez rodzące na zabiegi mające miejsce w trakcie porodu. Dotyczy to także zgody na ewentualne znieczulenie. Ile z was zgodę na znieczulenie podpisywało na sali operacyjnej? Z dokumentacji medycznej, która przechodzi przez moje ręce wynika, że to plaga.

Obowiązujące przepisy prawa w postaci tzw. standardów położniczych* (więcej o tym piszę tutaj)  często nie są przestrzegane, także w aspekcie współpracy personelu z rodzącą.

Problem dostrzegł Rzecznik Praw Obywatelskich, Adam Bodnar, zaniepokojony ilością napływających do jego Biura skarg i uwag na przebieg porodu. W swoim wystąpieniu do Prezesa Naczelnej Izby Lekarskiej przypomniał, że zgoda pacjenta musi być zawsze wyrażona świadomie, tj. musi zostać poprzedzona zrozumieniem i akceptacją zabiegu oraz jego typowych następstw. Informacja, jaką pacjent uzyskuje od personelu medycznego, ma być udzielona w przystępnej formie, zruzumiała i rzetelna.

Zabiegi wykonywane bez świadomej zgody pacjentki są przeprowadzane na ryzyko lekarza. Oznacza to w teorii, że lekarz odpowiada wówczas za wszystkie powikłania, do jakich doszło, a o jakich nie uprzedził pacjentki. W teorii, bo w praktyce i w wyrokach bywa z tym różnie, ale na aspekt zgody warto zwrócić uwagę, kiedy zastanawiamy się, czy ze sprawą przebiegu porodu nie iść do sądu.

Rzecznik w swoim piśmie pisze:

„Problemem w tym  zakresie   jest odbieranie od pacjentek tzw. ,,zgód blankietowych”,  np.  łącznie   i na  kilka  kolejnych  zabiegów, bez wcześniejszego poinformowania pacjentki o potrzebie ich przeprowadzenia i typowych skutkach. Takie praktyki mogą mieć  miejsce podczas rejestracji pacjentki ciężarnej w szpitalu przed przyjęciem  na  oddział  położniczy. (…) Tak  udzielona  zgoda  będzie  wadliwa,  a  wykonanie  np. zabiegu nacięcia krocza, może stanowić naruszenie praw pacjentki.

Tak  samo  wadliwą  praktyką  może  być  odbieranie  od   pacjentek   zgód  na wykonanie określonego zabiegu w trakcie samego porodu, w momencie jego zaawansowania, gdy kobieta jest skupiona na czynnościach porodowych, wykonywaniu poleceń personelu, a nie na analizowaniu kwestii formalno-prawnych. W sytuacji stresu, bólu   i zmęczenia,    które   to   okoliczności naturalnie towarzyszą czynnościom porodowym, rodząca może mieć znacznie utrudnione możliwości swobodnego i świadomego podjęcia decyzji o potrzebie wykonania danego zabiegu i jego skutkach.”

Co na to Prezes Naczelnej Izby Lekarskiej? Polecił uwzględnić tę tematykę w szkoleniach dla lekarzy, organizowanych przez okręgowe izby lekarskie.

Dobre i to.

* W tekście wspomniałam m.in. obowiązujące od  2 czerwca 2016 roku Rozporządzenie Ministra Zdrowia: „W sprawie standardów postępowania medycznego przy udzielaniu świadczeń zdrowotnych
w dziedzinie położnictwa i ginekologii z zakresu okołoporodowej opieki położniczo-ginekologicznej, sprawowanej nad kobietą w okresie ciąży, porodu, połogu, w przypadkach występowania określonych powikłań oraz opieki nad kobietą w sytuacji niepowodzeń położniczych”

Zadośćuczynienie dla rodziców niepełnosprawnego dziecka

Jolanta Budzowska        31 października 2016        Komentarze (1)

Ważna wiadomość dla rodziców poszkodowanych dzieci!

Sąd Najwyższy potwierdził, że jeśli przez błąd medyczny dziecko jest niepełnosprawne w takim stopniu, że nie jest możliwe normalne funkcjonowanie rodziny, to rodzice mają prawo do zadośćuczynienia (wyrok SN z dnia 9 sierpnia 2016 roku, sygn. akt II CSK 719/15).

O tym, że tak powinno być, pisałam już w majowym poście (przeczytać go można tutaj). Wtedy bardzo się cieszyłam, że Sąd Apelacyjny w Warszawie zasądził w jednej z prowadzonych przez moją kancelarię spraw nie tylko 1,2 miliona złotych zadośćuczynienia na rzecz chorującej na MPD dziewczynki, ale i 300 tys. zł. dla jej matki i  200 tys. zł. dla ojca.  To był jednak wyrok Sądu Apelacyjnego, a nie Najwyższego, a od czasu jego wydania szpitale i ich ubezpieczyciele walczą zażarcie w sądach, aby udowodnić, że rodzicom nie należy się nic.

Więc tym bardziej powołany na początku wyrok SN – wydany w innej, nie „naszej” sprawie – ma ogromne znaczenie.

Przy okazji SN w uzasadnieniu zawarł dwa ważne spostrzeżenia:

– o naruszeniu dóbr osobistych członków rodziny można mówić, gdy dochodzi do „poważnego i trwałego inwalidztwa dziecka, wskutek którego jest ono niezdolne do samodzielnej egzystencji, wykonywania podstawowych czynności życiowych i w konsekwencji nawiązania typowej dla więzi rodzinnej relacji z rodzicami, z uwagi na ograniczenia w zdolności do komunikowania się”,

– nie chodzi o zwykłe niedogodności związane z chorobą osoby bliskiej.

W wyroku tym Sąd poruszył także wątek przedawnienia. Zdaniem SN, za początkowy bieg terminu przedawnienia roszczeń osób bliskich może być uznany moment wystąpienia w imieniu dziecka z pozwem o zasądzenie na jego rzecz rekompensaty w związku z doznaną przez dziecko szkodą na zdrowiu. „Chwila uzyskania wiedzy o sprawcy oznacza chwilę uzyskania takich informacji, które oceniane obiektywnie, pozwalały z wystarczającą dozą prawdopodobieństwa, przypisać sprawstwo konkretnemu podmiotowi. (…) O dacie uzyskania wiedzy na temat podmiotu zobowiązanego do naprawienia szkody przesądza data wystąpienia z pozwem, w którym jednoznacznie ten podmiot oznaczono.”

Więcej na temat ryzyka przedawnienia pisałam tutaj i tutaj.

I jeszcze jedna bardzo ważna kwestia:

Sąd przypomniał, że sąd cywilny władny jest sam ustalić, czy czyn niedozwolony stanowiący źródło szkody, jest przestępstwem, co może wydłużyć termin przedawnienia. „Musi jednak tego dokonać, zgodnie z regułami prawa karnego, co oznacza konieczność ustalenia przedmiotowych i podmiotowych znamion przestępstwa. (…) Dominujące jest stanowisko, iż nie stanowi przeszkody dla dokonywania tych ustaleń niezindywidualizowanie sprawcy szkody z imienia i nazwiska (…).”

Wniosek:

Członkowie rodziny poszkodowanego pacjenta mają prawo do zadośćuczynienia na swoją rzecz. Nie można jednak zwlekać ze złożeniem pozwu. W przypadku dzieci termin przedawnienia jest  dość długi, ale w przypadku rodziców już nie.

 

Zadośćuczynienie dla rodziców i rodzeństwa

Cięcie cesarskie – edycja limitowana

Jolanta Budzowska        30 października 2016        Komentarze (0)

Przy ministrze zdrowia działa zespół ekspertów, który ma opracować rozwiązania systemowe prowadzące do zmniejszenie liczby cięć cesarskich. Resort zdrowia zlecił zespołowi, kierowanemu przez prof. Stanisława Radowickiego, krajowego konsultanta do spraw ginekologii i położnictwa, opracowanie programu działań, które ograniczą „epidemię” cesarskich cięć. Wszystko dlatego, że zbyt wiele ciąż, bo aż 40%, kończy się w Polsce cięciem. Światowa Organizacja Zdrowia zaleca, by było to 15-20 %.

W dyskusji na temat tego, czy należy odgórnie redukować ilość cesarek spierają się ci, którzy twierdzą, że cięcia „na życzenie”, to większe ryzyko dla matki i dziecka, z tymi, którzy ostrzegają, że jeśli na skutek odgórnych wytycznych lekarze zaczną się wahać lub zwlekać z decyzją o cięciu cesarskim, gdy jest ono konieczne, to wzrośnie umieralność dzieci i kobiet.

Jestem po stronie tych drugich. Jeśli wejdą w życie projektowane zmiany, to za cesarskie cięcie szpital będzie otrzymywał mniej pieniędzy niż za poród naturalny. Decyzje o rozwiązaniu ciąży drogą cięcia będzie się lekarzom podejmowało jeszcze trudnej niż dzisiaj.

Żeby było jasne: nie jestem zwolenniczką cięć cesarskich bez wskazań medycznych, mówimy o wskazaniach do cięć planowych, pilnych albo o nagłym zagrożeniu dobrostanu matki lub dziecka. Nie wszystkie cięcia cesarskie w Polsce to pomysły celebrytek i efekt rzekomo wylansowanej przez nie mody.

Z mojej perspektywy wynika, że już dzisiaj lekarze nie są zbyt skorzy do odstąpienia od porodu drogami natury nawet, gdy zapisy KTG czy wyniki innych badań budzą wątpliwości.  Teraz dojdzie im jeszcze jeden głos w tyle głowy: „będziesz musiał się tłumaczyć z twojej statystyki cięć…”

A może o zdanie należałoby zapytać te matki dzieci, u których doszło do niedotlenienia okołoprodowego, bo położnik zbyt długo nie widział nieprawidłowości w KTG i wahał się czy to już ten moment, żeby zdecydować o cc?

W Polsce z roku na rok umiera przy porodzie coraz mniej kobiet, mniej niż w innych krajach unijnych. Z roku na rok umiera też coraz mniej noworodków. Czy na pewno nie ma to związku z większym odsetkiem cięć cesarskich?

Pamiętajmy też, że w końcu w Polsce od kilku miesięcy obowiązują standardy opieki nad kobietą w ciąży zagrożonej, a od dobrych czterech lat rozporządzenie „położnicze”, dotyczące ciąży fizjologicznej. Czyżby nie działały, skoro cięcia cesarskie wymykają się aż tak spod kontroli, że trzeba nimi sterować ręcznie? Obowiązuje też rozporządzenie o łagodzeniu bólu okołoporodowego. Tylko co z tego, skoro w połowie szpitali nie jest dostępne znieczulenie do porodu, bo ustawodawca zapomniał, że mamy zbyt mało anestezjologów…

Dla mnie sytuacja jest jasna: cięcia zwane przez lekarzy cięciami „na życzenie” to nie fanaberia czy wygoda rodzących, ale wyraz obawy matek o życie i zdrowie swoje i dziecka. Ten strach będzie miał wpływ na dążenie matek do zabiegowego rozwiązania ciąży tak długo, jak długo prawa rodzących będą tylko na papierze. I jakiekolwiek „kontyngenty” cięć nie rozwiążą problemu niedostatecznej jakości opieki nad rodzącą.

 

 

 

***

W tekście wspomniałam: obowiązujące od  2 czerwca 2016 roku Rozporządzenie Ministra Zdrowia „w sprawie standardów postępowania medycznego przy udzielaniu świadczeń zdrowotnych
w dziedzinie położnictwa i ginekologii z zakresu okołoporodowej opieki położniczo-ginekologicznej, sprawowanej nad kobietą w okresie ciąży, porodu, połogu, w przypadkach występowania określonych powikłań oraz opieki nad kobietą w sytuacji niepowodzeń położniczych”,

Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 20 września 2012 r. „w sprawie standardów postępowania medycznego przy udzielaniu świadczeń zdrowotnych z zakresu opieki okołoporodowej sprawowanej nad kobietą w okresie fizjologicznej ciąży, fizjologicznego porodu, połogu oraz opieki nad noworodkiem.” oraz

Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 9 listopada 2015 r. w sprawie standardów postępowania medycznego w łagodzeniu bólu porodowego.

Poród w prokuraturze

Jolanta Budzowska        23 października 2016        Komentarze (1)

W tytule nie chodzi o to, że rodzi pani prokurator albo przesłuchiwany świadek, choć i to może się zdarzyć.  Chodzi o sytuację, kiedy błędy popełnione przy porodzie są tego kalibru, że sprawa trafia do prokuratury.

Działalność powołanych niedawno spec-jednostek prokuratury do zajmowania się błędami medycznymi nabiera tempa. Miałam obawy, jak z tym będzie, pisałam o tym między innymi tutaj:  „Nowa jakość postępowania przygotowawczego w sprawie błędów medycznych”. W międzyczasie prokuratorzy się szkolili, a  dodatkowo wydane zostały „prokuratorskie” wytyczne, m.in. jak te opisane w poście „Lepsi i gorsi – segregacja ofiar błędów lekarskich„.

Teraz wpadł mi w ręce kolejny oficjalny materiał adresowany do prokuratorów zajmujących się „sprawami o przestępstwa narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu przez lekarza będącego gwarantem bezpieczeństwa osoby zagrożonej”.

Pismo z dnia 7 lipca 2016 r. pochodzi z Prokuratury Krajowej i stanowi całkiem ciekawy „bryk” – spis przepisów i zasad postępowania dla prokuratorów  z działów błędów medycznych.

Wskazano w nim między innymi, że w sprawach, gdzie skutkiem błędu jest śmierć pacjenta, ma być zarządzana sekcja zwłok (o ile to możliwe), że prokurator ma zabezpieczać oryginalną dokumentację medyczną wraz z zapisami badań obrazowych (a nie tylko ich opisami), że wstępna analiza dokumentacji medycznej nie wymaga wiadomości specjalnych – co rodzi nadzieję, że prokuratorzy rzadziej będą ślepo polegali – co się zdarzało – na kontuzjach opinii biegłych, a sami dokonają logicznej interpretacji zgromadzonego materiału dowodowego. Jedna wskazówka budzi mój niepokój, a mianowicie:

„Można również rozważyć zwrócenie się o pomoc do Okręgowych Rad Lekarskich oraz Naczelnej Izby Lekarskiej we wskazaniu biegłego określonej specjalności, a także wskazania konsultanta celem właściwego określenia przedmiotu opinii i jej zakresu, w sytuacji wystąpienia trudności z uzyskaniem przez prokuraturę specjalistycznej opinii medycznej.”

A dlaczego prokurator nie miałby pytać Rzecznika Praw Pacjenta o wskazanie biegłych z jego listy? Czyżby był zarzut, że tacy biegli nie byliby obiektywni? To dlaczego zakłada się obiektywizm biegłych z listy Okręgowych Izb Lekarskich? Trochę się chyba autor „Wytycznych” rozpędził z takimi zaleceniami… Jak widać, lobby lekarskie nie próżnuje, o czym można przeczytać między innymi w na portalu rynekzdrowia.pl 

Najbardziej istotny jest jednak fakt, że w lipcowym piśmie Prokuratury Krajowej kładzie się duży nacisk na konieczność wnikliwego wyjaśniania spraw związanych z przebiegiem porodu.

W piśmie podano m.in.:

„Przedmiotem ochrony przewidzianej w art. 160 k.k. jest życie i zdrowie człowieka od rozpoczęcia porodu (wystąpienie skurczów macicy, dających postęp porodu), a w przypadku operacyjnego zabiegu cięcia cesarskiego kończącego ciążę (na żądanie kobiety ciężarnej) – od podjęcia pierwszej czynności medycznej bezpośrednio zmierzającej do przeprowadzenia tego zabiegu[i] , natomiast z chwilą zaistnienia medycznych wskazań do niezwłocznego zakończenia ciąży cesarskim cięciem od zaistnienia medycznych przesłanek takiej konieczności (od chwili wystąpienia zagrożenia płodu) pod warunkiem zdolności płodu do życia poza organizmem kobiety ciężarnej [ii] .

Sąd Najwyższy w postanowieniu z dnia 25 listopada 2009r., sygn.. akt V KK 150/09, orzekł, iż konieczność medyczną przeprowadzenia zabiegu cięcia cesarskiego lub innego alternatywnego zakończenia ciąży, od której zaistnienia przysługuje dziecku nienarodzonemu ochrona prawnokarna z art. 160 k.k., należy rozumieć nie tylko jako obiektywną (potwierdzoną medyczną, kategoryczną diagnozą) konieczność przeprowadzenia takiego alternatywnego zakończenia ciąży i związane z tym wskazania lekarskie niezbędnych do ustalenia tej okoliczności  medycznych działań.

Z chwilą zaniechania przez lekarza, mimo uzyskanego od matki dziecka wywiadu o wskazaniach medycznych do przeprowadzenia u niej zabiegu cesarskiego cięcia, uwiarygodnionego stosowną dokumentacją lekarską, podjęcia wobec niej stosownych działań lekarskich, które dopiero pozwoliłyby kategorycznie ocenić jej ówczesny stan, z punktu widzenia konieczności rzeczywistej medycznej niezbędności przeprowadzenia takiego zabiegu, poczęte mające się urodzić dziecko korzysta z prawnokarnej ochrony przewidzianej w art. 160 k.k.”.  

Życie pokazuje, że „nowe prokuratury” wzięły się ostro do pracy, wznawiane są dawno umorzone śledztwa, a i nowo wszczynane toczą się jakby szybciej.  Poczekajmy na konkretne efekty, ale już dziś można powiedzieć, że prawa poszkodowanych pacjentów, a szczególnie dzieci w trakcie porodu, na pewno na tym nie ucierpią.

 

 

***

W treści – za cytowanym pismem Prokuratury – powołałam nastepujące wyroki:

[i] Uchwała SN z 26.10.2006r., KZP 18/6 LEX, postanowienie SN z 30.11.2008 r., I KZP 13/08; wyrok SA Wrocław z 15.10.2008r., II AKa 223/08.

[ii] Wyrok SN z 27.09.2010r., V KK 34/10, OSNKW 2010/12/105; post. SN z 25.11.2009r., V KK 150/9 LEX